Głaskanie, drapanie? Tak, ale jest jeszcze jedna rzecz, którą koty uwielbiają!
Pexels.com

Głaskanie, drapanie? Tak, ale jest jeszcze jedna rzecz, którą koty uwielbiają!

Już wiemy, jak prawidłowo komunikować się z kotem. Powolne mruganie jest dla niego, jak uśmiech.
Sylwia Arlak
09.10.2020

W przeciwieństwie do psów koty są dużo bardziej powściągliwe. Wiemy, że jest im dobrze, gdy mruczą i że są zdenerwowane, gdy syczą, drapią lub machają ogonem. Ale naukowcy z uniwersytetów w Sussex i Portsmouth odkryli, że komunikują się z nami także wtedy, gdy powoli mrugają. To koci rodzaj uśmiechu. Jeśli chcesz okazać im miłość i zainteresowanie, rób to, co one — mrugaj.

Jesienny wieczór z książką? Oto pozycje na każdy nastrój. Jedną z nich szczególnie polecamy!

Zdobądź serce kota mruganiem

Żeby dojść do takiego wniosku, badacze przeprowadzili dwa eksperymenty. W pierwszym z nich (przeprowadzonym w miejscach zamieszkania kotów), wzięło udział 21 zwierząt z 14 gospodarstw domowych. Naukowcy najpierw uczyli właścicieli, jak mają powoli mrugać (powoli zbliżać powieki do siebie w ten sposób, aby lekko się ze sobą stykały, a następnie całkowicie zamknąć oczy na kilka sekund), a potem poprosili ich, by zademonstrowali sztuczkę przed kotem, siadając mniej więcej pół metra obok niego. Badali, jak często kot mrugał do właściciela i jak często robił to, gdy był sam. Eksperyment wykazał, że koty chętnie odmrugiwały do swoich właścicieli. Kiedy ich nie widzieli, nie wykonywały takiego gestu.

Czytaj więcej: „Skąd się bierze to, co jesz?” Aleksander Baron, słynny szef kuchni o tym, jak możemy jeść etyczniej

W drugim badaniu naukowcy wybrali 24 koty. Zamiast właścicieli, mrugać mieli badacze. Chcieli sprawdzić, czy zwierzę będzie mrugało do wszystkich ludzi, czy tylko do tych, do których są przywiązani. Naukowcy mieli albo powolnie mrugać, albo zachować neutralny wyraz twarzy. Eksperyment pokazał, że jeśli zupełnie obca kotu osoba mruga, zwierzę ma większą ochotę się do niego zbliżyć.

Naukowcy spekulują, że koty mrugają, bo ludzie postrzegali takie zachowanie, jako pozytywne. Powolne mruganie u kotów mogło rozwinąć się też, jako sposób na przerwanie długiego spojrzenia, które w kontaktach pomiędzy zwierzętami mogą być groźne.

„To badanie jest pierwszym, które eksperymentalnie bada rolę powolnego mrugania w komunikacji kot-człowiek. Możesz tego spróbować z własnym kotem w domu lub z kotami spotkanymi na ulicy. To naprawdę świetny sposób na wzmocnienie więzi z tymi zwierzakami” — podkreśla Karen McComb ze Szkoły Psychologii na Uniwersytecie w Sussex, a dr Tasmin Humphrey, główna autorka badań z Uniwersytetu w Sussex dodaje: „Nasze odkrycia mogą być potencjalnie wykorzystane do oceny dobrostanu kotów w różnych środowiskach, w tym w praktykach weterynaryjnych i schroniskach”. Spróbujecie?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Felinoterapia – najmilszy sposób na stres! Spokoju i relaksu uczymy się od kotów

Koty to nasi najlepsi nauczyciele. Pozwalają nam spojrzeć na życie z dystansu i działają antydepresyjnie. Felinoterapia to najmilszy sposób na stres, nerwy i codzienny niedoczas.
Sylwia Arlak
20.08.2020

Koty miauczą, drapią, wskakują na stół i lubią nas budzić nas o nieludzkich (bo kocich!) porach. Ale te, przyznajmy szczerze, drobne niedogodności to nic w porównaniu z korzyściami, jakich doświadczamy, żyjąc z kotem pod jednym dachem. Koty – i to fakt zbadany naukowo, a nie tylko opinia kociarzy i kociar – mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Nic dziwnego, że felinoterpia (rodzaj zooterapii, o którym zaczęło się mówić w latach 80. polegający na kontaktach z kotem) wciąż zyskuje na popularności. Opiekunowie kotów żyją dłużej Naukowcy z Uniwersytetu w Minesocie udowodnili, że opiekunowie kotów żyją dłużej. W czasie dziesięcioletnich badań odkryli też, że ci, którzy mają kota, są o ok. 30 proc. mniej narażeni na wystąpienie zawału serca. Zbawienny wpływ ma na nas kocie mruczenie, bo obniża ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu (mruczenie ma niską częstotliwość pomiędzy 25 a 50 Hz, czyli taką samą, która jest wykorzystywana przez ortopedów i rehabilitantów oraz w medycynie sportu w leczeniu urazów kości, mięśni oraz procesie zabliźniania się ran). To właśnie dlatego koty wspomagają osoby niepełnosprawne fizycznie w okresie rehabilitacji.   Pozytywnie wpływają także na nasz stan psychiczny. Pomagają osobom chorym na depresję, z nerwicą, zaburzeniami lękowymi i uzależnionym. Obcując z nimi, relaksujemy się i czujemy spokojniejsi. Właściciele kotów są mniej samotni i bardziej zadowoleni z życia, a nawet...lepiej śpią. Mruczeniu towarzyszy głęboki dźwięk, który uwalnia w organizmie kota serotoninę.   Koty najlepszym przyjacielem człowieka? Istnieje nawet taki termin, jak „mruczoterapia”. Jego pomysłodawcą jest weterynarz z Tuluzy, Jean-Yves Gauchet. Stworzył on 30-minutowe nagranie CD z zarejestrowanym...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

David Attenborough przekonuje: „Wszyscy możemy zmieniać świat”. I daje jedną radę

Globalna zmiana związana z kryzysem klimatycznym i przyrodniczym, napawa lękiem nas wszystkim. Ale legendarny popularyzator wiedzy przyrodniczej David Attenborough przekonuje, że wszyscy możemy (i powinniśmy!) działać na rzecz naszej planety. I wcale nie chodzi mu o wielkie gesty.
Sylwia Arlak
08.10.2020

Z jednej strony trwająca pandemia, z drugiej kryzys klimatyczny i przyrodniczy. Dzięki takim działaczkom jak Greta Thunberg, w ciągu kilku ostatnich lat nasza świadomość wzrosła. Już wiemy, że zmiany następują znacznie szybciej, niż się spodziewano. Jak podaje Światowa Organizacja Meteorologiczna, lata 2001-2010 to najcieplejsza dekada w ponad 160-letniej historii pomiarów temperatury. Na każdym kontynencie. Według naukowców sprawa jest na tyle poważna, że już za 30 lat – jeśli nic z tym nie zrobimy – niektóre części naszej planety nie będą nadawały się do życia. Apelują, że należy m.in. powstrzymać niszczenie lasów i mocno zredukować globalne spożywanie mięsa. Każdy z nas może pomóc planecie Brytyjski popularyzator wiedzy przyrodniczej, legendarny David Attenborough przypominał nam, jak będzie wyglądać nasza planeta, jeśli nie podejmiemy żadnych działań. W swoim najnowszym filmie  „David Attenborough: Życie na naszej planecie” (do obejrzenia na Netfliksie) przenosi nas m.in. do wilgotnej dżungli i mroźnej Arktyki. Zestawiając współczesne kadry z archiwalnymi, pokazuje świat, którego już nie ma. Świat, który zniszczyliśmy i który z każdym rokiem niszczymy coraz bardziej. Czytaj też:  Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego życia więcej zieleni „Chciałbym, aby młodsze pokolenie troszczyło się o świat dzikiej natury i aby z rozwagą podchodziło do kwestii pożywienia i energii elektrycznej, których nie umiemy szanować, a są one naszym najcenniejszym skarbem [...] Mam nadzieję, że mój najnowszy film otworzy oczy wielu ludziom i przekona ich o tym, że zmiany klimatyczne i alarmujące badania przyrodników i ekologów to nie jest fikcja, a coś, co dzieje się naprawdę” — odpowiadał przyrodnik w jednym...

Czytaj dalej
psi behawiorysta
Unsplash

Pies na kozetce u psychologa: w czym może mu (i nam!) pomóc psi behawiorysta?

„Przychodzą pacjenci i chcą, żeby zwierzak przestał gryźć lub szczekać. Dlaczego nie pytają, co on czuje? Jak funkcjonuje?” – mówi Aneta Awtoniuk, zoopsycholożka.
Paweł Sulik
04.08.2020

Pies albo kot to nie zabawka, którą można włączyć, wyłączyć albo oddać komuś innemu, kiedy już sie nam znudzi. Banał? A jednak wciąż trzeba o nim przypominać. Wychowanie domowego zwierzaka nie zawsze jest łatwe: zdarza się, że kot sika, pies wyje, szczeka, jest agresywny… – w takich sytuacjach pomoże psi behawiorysta. Dużo możemy też od niego dowiedzieć się o sobie samych. Paweł Sulik: Kim jest behawiorysta? Czy to osoba zajmująca się tresurą zwierząt? Aneta Awtoniuk: Behawiorysta to specjalista od zachowań. Wie, jakie zachowania są typowe, a jakie odbiegają od normy, potrafi je zmodyfikować. Szkolenie to domena treserów. Nie znoszę jednak tego słowa – treserzy są w cyrkach, wolę nazywać siebie trenerką. Szkolę bowiem nie tylko zwierzę, ale i człowieka. Podobnie w  przypadku terapii behawioralnej moimi pacjentami są zarówno zwierzęta, jak i ich opiekunowie. W 90 procentach kłopoty, których przysparzają zwierzęta, są wynikiem tego, co niewłaściwego w  relacji z  nimi robi człowiek. Z jakimi problemami styka się pani w pracy najczęściej? Jesteśmy otoczeni zdjęciami ślicznych piesków i kotków umieszczonymi na portalach społecznościowych, ale moi pacjenci przychodzą naprawdę sfrustrowani. Najczęściej słyszę, że pies gryzie kanapę, kot sika na pościel itd. Zdarza się, że koty są agresywne wobec gości w domu, polują na stopy, kiedy tylko ktoś zdejmie buty. Właściciele wierzą, że istnieje szybka i skuteczna metoda, żeby skorygować uciążliwe zachowania zwierząt. Myślą, że wystarczy sięgnąć po odpowiednią pastylkę, którą ja, behawiorystka zwierzęca, zalecę, a zwierzę momentalnie przestanie sprawiać problemy. Nikt nigdy nie przyszedł do mnie dowiedzieć się, co czuje i jak funkcjonuje jego pies czy kot, zawsze przychodzą pacjenci, którzy...

Czytaj dalej