Katarzyna Nosowska w poruszającej rozmowie o współuzależnieniu: „Przestałam istnieć”
East News

Katarzyna Nosowska w poruszającej rozmowie o współuzależnieniu: „Przestałam istnieć”

„Mamy bardzo podobną relację z uzależnionym, jak uzależniony ma z daną substancją. W jakimś sensie gubimy samych siebie” – mówiła Katarzyna Nosowska w rozmowie z Markiem Sekielskim.
Sylwia Arlak
16.12.2020

Katarzyna Nosowska i Paweł Krawczyk, gitarzysta, członek zespołu Hey są ze sobą od 20 lat. Pod koniec 2018 roku po 18 latach wzięli ślub. Niedługo wcześniej zaliczyli… burzliwe rozstanie. Krawczyk był uzależniony od alkoholu, a Nosowska — od swojego pijącego partnera. Opowiedziała o tym we wtorek, 15 grudnia na kanale Youtube Marka Sekielskiego w najnowszym odcinku cyklu „Sekielski o nałogach”.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Miała wszystkie cechy osoby współuzależnionej

„Alkohol jest substancją, która jest wszechobecna w muzycznym środowisku. Można nie zauważyć, że to nie jest normalne mieć imprezę co tydzień” — mówiła Katarzyna Nosowska w rozmowie z Markiem Sekielskim. Cały czas ich ktoś odwiedzał, a na każdej z imprez lał się alkohol. W pewnym momencie zorientowała się, że nie zajmuje się niczym innym, jak tylko śledzeniem każdego ruchu, gestu i wyrazu twarzy swojego partnera.

„To był tzw. dom otwarty. Dla mnie te imprezy były psychicznie nie do wytrzymania, ponieważ ja cały sprawdzałam, w jakim stanie jest partner. Czy już się robi niebezpiecznie, czy zaraz pojawi się wstyd. Bo osoby współuzależnione często doświadczają potężnych fal wstydu, które nas topią w takich sytuacjach” — wspominała.

Wówczas nie zdawała sobie jeszcze sprawy, z jak poważnym problemem ma do czynienia. „To nie jest tak, że można rozpoznać jeden moment. Dopiero gdy wszystko runie i zaczynamy przewijać taśmę swojego życia — i oglądamy z perspektywy oddalenia — zaczynamy rozumieć, że to był proces. I gdyby człowiek był bardziej świadomy i przytomny, to mógłby wcześniej zauważyć symptomy zwiastujące to, co się później wydarzy — mówiła Nosowska.

Przez długi czas nie była świadoma, że ma wszystkie cechy osoby współuzależnionej. „Mamy bardzo podobną relację z uzależnionym, jak uzależniony ma z daną substancją. W jakimś sensie gubimy siebie” — podkreśla, dodając: „Zaryzykowałabym stwierdzenie, że współuzależnienie to nie jest coś, co pojawia się w człowieku w momencie relacji z uzależnioną osobą. To jest tak, jakbym miała to coś w sobie. Z domu, z dzieciństwa, skądś”.

Czytaj też: „Rozum swoje, a serce swoje” – mówią kobiety uzależnione od miłości

Z perspektywy czasu uważa, że osoba, która ma w sobie „potencjał uzależnienia”, prędzej czy później spotka swojego uzależnionego. „To jest tak, jakbyśmy się szukali po świecie. I znajdowali” — mówiła, dodając: „Wspołuzależniona osoba zrobi wszystko, żeby zasłużyć na miłość, na sympatię. Łaknie uwagi i realizuje swoją potrzebę bycia tzw. dobrym człowiekiem poprzez zajmowanie się innymi”.

Zdaniem Nosowskiej, współuzależniona kobieta w związku zamiast partnerki wchodzi w rolę matki. „To jest naprawdę okropne dla związku. Okropne dla pielęgnowania miłości. I też niesamowicie upokarzające i ubezwłasnowolniające dla osoby, która jest współuzależniona” — podkreślała, dodając, że przy takiej postawie osoby współuzależnionej, alkoholik znajduje powód, żeby pić jeszcze więcej. Nie pomagają też wykłady, podsuwanie literatury, prośby, groźby i kolejne pretensje.

W końcu powiedziała „dość”

Życie z osobą uzależnioną od alkoholu to — jak mówiła Nosowska — permanentna kontrola i wieczne kłamstwa. „Kłamiemy, bo się wstydzimy. Bo nie chcemy, by tak wyglądało nasze życie. Bardzo długo staramy się przed wszystkimi udawać — i często przed sobą — że nie jest jeszcze tak źle. Nie chcemy, żeby ktoś wiedział, co się tak naprawdę wyprawia w tym domu. Wybielanie. Tłumaczenie. Wybaczanie. Robimy rzeczy, które są niedopuszczalne” — tłumaczyła, dodając: „Ostatnim stadium współuzależnienia jest całkowita utrata własnej osobowości. Przestajemy istnieć”.

Jak podkreślała Nosowska, osoba współuzależniona cały czas wierzy, że wszystko się jakoś ułoży. Ona sama długo dostawała kolejne ciosy, udając, że nie bolą. W pewnym momencie nie wytrzymała. „Być może pomogły resztki dumy, chęć, żeby znowu poczuć się sobą. Podczas jednego wieczoru pomyślałam, że to koniec. Że dalej już tak nie pociągnę” — wspominała. Po tym, jak kazała spakować się partnerowi, wpadła w rozpacz. Nie cieszyło ją nic, nawet praca.

Czytaj też: 5 zasad terapii TSR – dla kogo jest terapia skoncentrowana na rozwiązaniach?

Pomogli jej ludzi i — jak sama przyznała — jakaś siła wyższa, którą można różnie nazywać. „Od psycholog Ewy Woydyłło usłyszałam zdanie: »Proszę zająć się sobą. Drugiej osoby pani nie uleczy«. To spotkanie mnie całkowicie zmieniło […] Nauczyciele pojawiają się w naszym życiu, kiedy zaczynamy być na nie gotowi” — podkreślała Nosowska.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
alkoholizm, metoda 12 kroków
Adobe Stock

Program 12 kroków AA: leczenie alkoholizmu zaczyna się od przyznania, że jest problem

Program 12 kroków AA to baza programu Anonimowych Alkoholików, jednej z najskuteczniejszych dotąd metod leczenia alkoholizmu.
Karolina Morelowska-Siluk
01.09.2020

Kiedy alkohol przejmuje kontrolę nad naszym życiem, sami nie potrafimy poradzić sobie z tym problemem. Potrzebujemy wspólnoty doświadczeń, pomocy grupy (lub Boga), przyznajemy się do błędów i zadośćuczynimy. Chcemy też być wsparciem dla innych. Na tych założeniach opiera się znany na całym świecie program 12 kroków wychodzenia z alkoholizmu. Jak zaznaczają członkowie Anonimowych Alkoholików: „Cały program 12 kroków wymaga stałego i osobistego wysiłku w stosowaniu się do jego zasad i ma na celu zmianę określonych nawyków, utartych schematów myślenia i zmianę dotychczasowego oglądu siebie i świata”. Współzałożyciel Wspólnoty Anonimowych Alkoholików, William Griffith Wilson nazywał je zbiorem zasad duchowych, które, stosowane jako sposób życia, mogą uwolnić od obsesji picia i dopomóc cierpiącemu, by stał się zdrowym, szczęśliwym i pożytecznym człowiekiem.  Program 12 kroków Anonimowych Alkoholików Kroki opracowano na podstawie doświadczeń zebranych przez pierwszych członków wspólnoty AA. Podwalinę naukową dały myśli i prace Carla Gustava Junga, które przekazano współtwórcy programu Williamowi Griffithowi Wilsonowi. Pierwsi uczestnicy ruchu korzystali także z dorobku jednego ze współtwórców amerykańskiego pragmatyzmu, psychologa Williama Jamesa. Jego praca „Różnorodność doświadczenia religijnego” była jednym z najistotniejszych tekstów, zanim grupa AA stworzyła własną literaturę. Praca nad wyjściem z uzależnienia zaczyna się od przyznania, że człowiek nie daje sobie rady z rzuceniem nałogu. Wszystkie wcześniejsze metody, które próbował stosować, nie przyniosły efektu. Alkoholik już wie, że musi poprosić o...

Czytaj dalej
syndrom DDA
iStock

DDA – dorosłe dzieci alkoholików mogą wyzwolić się z przekleństw przeszłości

DDA mają wiele atutów. Są wytrzymałe, zachowują zimną krew w sytuacjach skrajnych, radzą sobie z wyzwaniami. To mocna baza, na której można zbudować siebie na nowo.
Karolina Rogalska
10.09.2020

Dorosłe dzieci alkoholików (DDA) mają w sobie często nieświadomy, silny strach przed porzuceniem. W miłości starają się zaspokoić wszystkie potrzeby ukochanej osoby. A gdy cokolwiek idzie nie tak, wpadają w panikę. Jak sobie pomóc, co zrobić, by życie nie było straszne, tłumaczą psychoterapeuci Anna Maria Seweryńska i Cezary Biernacki. Karolina Rogalska: Umieć kochać i pracować – to najbardziej uniwersalna definicja zdrowia psychicznego, której autorem jest Zygmunt Freud. Dorosłe dzieci alkoholików doskonale radzą sobie w życiu zawodowym. To w miłości zazwyczaj im nie wychodzi. Cezary Biernacki: DDA funkcjonują w modelu skrajności – wszystko albo nic. Jeżeli się uczą, to najlepiej. Zawodowo są perfekcjonistami: ofiarni, lojalni, gotowi do poświęceń, nie boją się podejmowania ryzykownych działań czy pracy ponad siły. Ale pod maską kompetencji kryją się głęboki lęk i niskie poczucie własnej wartości. To emocjonalna huśtawka, balansowanie pomiędzy poczuciem „jestem najlepszy” a „jestem najgorszy, beznadziejny, jestem nikim”. Anna Maria Seweryńska: Jeśli dziecko ma potencjał intelektualny, to prze do przodu. Ale jeśli nie jest zdolne, szybko odłącza się od systemu: rzuca szkołę, kolejne prace. Uważa, że skoro nie jest perfekcyjne, to nigdzie się nie nadaje. Że człowiek jest godny szacunku tylko wtedy, gdy jest godny podziwu. C.B.: Taki komunikat jako dzieci dostały w domu. Dlatego w kolejnych relacjach towarzyszy im lęk, że ktoś je odrzuci. Wszędzie szukają zagrożenia. Żeby poczuć się bezpiecznie, starają się przejąć kontrolę nad relacją miłosną lub przyjacielską. I często jest tak, że gdy już są z kimś blisko, to z lęku przed odrzuceniem sami ją zrywają. Wycofują się, prowokują, żeby wydarzyło się to, czego podświadomie najbardziej się boją. W kółko powtarzają ten...

Czytaj dalej