Katarzyna Lengren o świętach: „Nie znoszę udawania i hipokryzji”
Leszek Wdowiński

Katarzyna Lengren o świętach: „Nie znoszę udawania i hipokryzji”

Felieton Katarzyny Lengren o świętach, śniegu i o nas samych…
Katarzyna Lengren
22.12.2020

Śniegu jest zawsze za dużo albo za mało. Albo wsypuje się do butów, zawala wyjazd z garażu i stacza się z dachu prosto na głowę, albo przeciwnie – nie ma go. Ledwie poprószy, to się zaraz roztopi. Zamajaczy wieczorem obietnicą sanek dla dzieci i zaraz rozczaruje, bo już rano zamieni się w brudną zupę. Śnieg dla sprzątających chodniki to mordęga, dla właścicieli stoków narciarskich – pieniądze. Jak wszystko, co piękne, śnieg pada dla każdego inaczej: dla jednych romantycznie, dla drugich cholerycznie. 

To samo jest ze świętami. Nie ma jednych pięknych świąt, chociaż specjaliści od marketingu nam to wmawiają. Według nich ma być: słodko, rodzinnie, choinkowo, tradycyjnie. Rodzina ma się zebrać przy stole i przekazać sobie prezenty pokoju, czyli miłe i drogie gesty świątecznej, paradnej miłości. Mamy jeść to samo, co w zeszłym roku, mówić to samo i w miarę możliwości również wyglądać tak samo – bo tego chce tradycja. 

Tradycja może chce, ale ja nie chcę. A co mi zrobicie, jeśli się przyznam, że nie lubię karpia i klusek z makiem? Nie lubię również widoku mikołaja z zapijaczonym czerwonym nosem i skandynawskich reniferów z omszałymi rogami. O kolędach puszczanych zbyt głośno w każdym sklepie z majtkami nawet nie wspomnę, bo to już krytykują wszyscy. 

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Święta bez udawania i hipokryzji

Nie lubię też przymusu, szczególnie tego, opakowanego w złoty papier i posypanego brokatem. Raz do roku muszę się spotkać z tymi, za którymi nie zawsze przepadam, cieszyć się z tego, co nie wzbudza mojej radości i udawać… Udawać to, czego nie czuję naprawdę – w imię świętej tradycji. Wiem, wiem… Święta to wybaczenie, wyrozumiałość, poszanowanie ceremoniałów. Rozumiem to doskonale! Sama od tylu lat targam do domu choinkę i cieszę się jej leśnym zapachem, a potem pokłutymi palcami kleję pierogi dla moich bliskich – z tym się zgadzam. 

Nie zgadzam się tylko z hipokryzją i udawaniem. Skoro robię miejsce dla nieznanego wędrowca przy stole, nie mogę jednocześnie źle się wyrażać o uchodźcach. Jeśli adoruję panienkę z dzieckiem w biednej stajence, nie mogę zapominać o samotnych matkach i dzieciach potrzebujących pomocy. Podziwiając Trzech Króli w pięknych szatach, z mirrą, kadzidłem i złotem, nie należy jednocześnie się krzywić na widok ciemnoskórych turystów. Szczególnie w święta trzeba sobie różne rzeczy przemyśleć. Tak naprawdę, zgodnie z tradycją, to nie jest czas rozrywek i obżarstwa, tylko czas spokoju i kontemplacji. 

A poza tym istota każdego święta polega na tym, że robimy to, czego nie robimy na co dzień. W takim razie, jeśli codziennie dobrze i dużo jemy, obgadujemy innych, złościmy się i na nic nie mamy czasu, bo oglądamy głupią telewizję, to może właśnie w święta powinniśmy wszystko zorganizować inaczej. Przemyśleć, zastanowić się… A potem postarać się wyjść z dotychczasowych ram i zmienić się – choć na chwilę. Na przykład wiecznie gotujące babcie powinny tym razem iść na spacer, zamiast padać ze zmęczenia po wielogodzinnym staniu przy garach. Za to przyklejone do swoich komórek, leniwe wnuki mogą samodzielnie przygotować wigilijną kolację (to co, że przypalą piekarnik!). Intelektualiści niech rąbią drzewo, drwale niech coś przeczytają, kominiarze mogą ubrać się na biało, a politycy niech siedzą cicho i do niczego się nie wtrącają! 

Wtedy uwierzę, że naprawdę wszyscy świętują. Świętują nie dlatego, że usiedli do stołu nakrytego białym obrusem, ale dlatego, że naprawdę czują się wolni, bo wszystkie codzienne ważne sprawy gdzieś odleciały i znaczą tyle, co zeszłoroczny śnieg.

Katarzyna Lengren – scenografka, pisarka, felietonistka, córka Zbigniewa Lengrena, jedna z najdowcipniejszych komentatorek zwykłego życia.

***

Felieton Katarzyny Lengren ukazał się w „Urodzie Życia” 12/2017

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Katarzyna Kędzierska
simplicite.pl

„W Święta róbmy to, co chcemy, a nie to, co wypada!”, mówi Katarzyna Kędzierska, minimalistka

Czasem warto odpuścić, bo mniej znaczy tak naprawdę więcej – mówi o przygotowaniach do Świąt Katarzyna Kędzierska, minimalistka.
Kamila Geodecka
07.12.2020

Wpadamy w wir świątecznych przygotowań: kupujemy prezenty, sprzątamy domy, oglądamy kolorowe reklamy. W tym szale zapominamy często o tym, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Gubimy się i wpadamy w pułapkę robienia tego, co wypada, a nie tego, co chcemy. W odzyskaniu równowagi może nam pomóc minimalizm, o którym od lat pisze Katarzyna Kędzierska. Kamila Geodecka:  Święta kojarzą się z nadmiarem jedzenia, toną prezentów. Pani pokazuje, że można inaczej. Katarzyna Kędzierska: Od lat rozmawiam na ten temat z moimi czytelnikami. Oczywiście każdy to robi po swojemu, wprowadzając te elementy, które uznaje za bardziej minimalistyczne niż te zakorzenione w tradycji. Wiele osób w bardzo fajny sposób potrafi w swoich rodzinach wyważyć elementy tradycji i minimalizmu, czyli docenić to, co faktycznie jest dla nich ważne, i uprościć całą resztę. Jak to zrobić? Pamiętam, że jedna z moich czytelniczek umówiła się z domownikami, że każdy z członków rodziny wybiera swoją ulubioną potrawę. Potem w czasie przygotowań robili tylko te wybrane dania. Mamy więc tutaj hołd dla tradycji, która dla tej rodziny jest ważna,  ale każdy wybrał sobie z niej to, co jest najbliższe jego sercu, i żołądkowi w tym przypadku. Resztę sobie odpuścili. Sporo osób upraszcza sobie też Święta poprzez rodzinne wyjazdy. Niektórzy wyłączają też z tradycji tę część materialną, czyli dawanie sobie prezentów. Wiele osób nie wyobraża sobie, żeby pod choinką nie było prezentów. U mnie ta tradycja wręczania prezentów jest bardzo żywa i pożądana, nie chcemy z niej rezygnować. Przez wiele lat próbowałam pokazać, że można do prezentów podejść inaczej i przyznam, że przez długi czas zauważałam opór. Natomiast w tym roku niesamowite było dla...

Czytaj dalej
Jagna Niedzielska
Archiwum domowe

Święta bez resztek – 5 rad Jagny Niedzielskiej

Kupujemy za dużo, gotujemy za dużo i… marnujemy. Magia Świąt, którą tak bardzo staramy się pielęgnować, trafia do kosza na śmieci razem z resztkami jedzenia. Jagna Niedzielska radzi, jak tego uniknąć.
Hanna Szczesiak
08.12.2020

Suto zastawiony stół, wręcz uginający się pod ciężarem wigilijnych potraw, to w wielu polskich domach stały element świątecznego wystroju. Wystroju, bo najczęściej na podziwianiu wypełnionych po brzegi półmisków się kończy. Nie mamy ani ochoty, ani miejsca w brzuchach, by zjeść wszystko to, co udało nam się przygotować. Jak tego uniknąć? Jagna Niedzielska, propagatorka idei zero waste w kuchni i autorka książki „Bez resztek”, podzieliła się z nami swoimi przedświątecznymi trikami. Dzięki nim uda nam się zminimalizować przedświąteczny stres związany z zakupami i jedzeniem. Z korzyścią dla planety, ale też dla naszego portfela. Czytaj także: Zero waste w kuchni: jem resztki, nie wyrzucam! Jak nie marnować jedzenia? Świąteczne rady Jagny Niedzielskiej – Porad dotyczących odpowiedzialnych Świąt jest wiele, dlatego ciężko będzie mi wskazać jedną. Z pewnością najważniejsza jest prewencja, czyli takie planowanie, które pozwoli na cieszenie się ze Świąt bez spiny – mówi Jagna Niedzielska. I wymienia: Lista potraw i zakupów powinna być przygotowana przez kilka, a nawet kilkanaście dni. Kartkę z listą zawieśmy na drzwiach lodówki i zapisujmy na niej ważne informacje za każdym razem, gdy coś nam wpadnie do głowy. Nie róbmy takich list 15 minut przed wyjściem na zakupy! Część potraw możemy przygotować znacznie wcześniej. Na przykład pierogi i bigos nawet 3 miesiące wcześniej. Tak przygotowane powinniśmy przechowywać w zamrażalniku. Kolejna porada dotyczy miejsca w lodówce i zamrażalniku. Przez cały grudzień należy przygotowywać miejsce w zamrażalniku, a tydzień przed Świętami w lodówce. To tak zwane czystki. Żeby o tym nie zapomnieć, warto zawiesić kartkę na drzwiach lodówki z przypominajką. Pamiętajmy też, że syty posiłek dla dorosłego...

Czytaj dalej
Paulina Młynarska
Olga Majrowska

Paulina Młynarska: „Całe moje życie polega na przekłuwaniu balonów hipokryzji”

Paulina Młynarska jest rzeczniczką kobiet, osób nieheteronormatywnych i wszystkich tych, których prawa są nierespektowane. Od kilku lat mieszka na Krecie, prowadzi warsztaty jogi i medytacji.
Sylwia Niemczyk
15.12.2020

Mam taki defekt, jakąś życiową dysfunkcję, która polega na tym, że nie toleruję zakłamania, udawactwa. Całe moje życie polega na przekłuwaniu balonów hipokryzji. Na stawianiu lustra przed paniami Dulskimi, ale też na stawaniu po stronie innych kobiet i mówieniu im w kółko: »Zobaczcie, ile rzeczy mi się nie udało. Ileż razy się potknęłam, wypieprzyłam w piach, dostałam między oczy – ale żyję! I ty też żyj!«. Dużo mnie to kosztuje, ale nie umiem inaczej”, mówi Paulina Młynarska, kiedyś dziennikarka, dzisiaj pisarka, aktywistka i nauczycielka jogi. Sylwia Niemczyk: Jogini zawsze kojarzyli mi się ze spokojem i ciszą – ale ty mi zupełnie rozbijasz ten stereotyp. Paulina Młynarska: I bardzo dobrze! W praktykowaniu jogi wcale nie chodzi o to, żeby było tylko cicho i spokojnie. Nieraz jest tak, że kiedy piszę jakieś zaangażowane posty, na przykład na Facebooku, dostaję protekcjonalne komentarze: „Po co tyle emocji? Ja się spodziewałam, że skoro jest Pani taką uduchowioną joginką, to znajdę u Pani więcej pozytywnej energii”. Spokojnie na to wtedy odpisuję, że praktyka jogi nie ma na celu uczynienie z człowieka pogodnego idioty. Gandhi był joginem, Dalajlama jest joginem – to przecież są bardzo stanowczy ludzie, a nie chłopcy do bicia, jakieś poczciwiny, które tylko nastawiają raz jeden, raz drugi policzek.  W praktyce jogi najważniejsze to dowiedzieć się, kim się jest. Jaka jest nasza prawdziwa natura. Są osoby, które mają naturę kontemplacyjną i introwertyczną, ale ja na pewno do nich nie należę. Moja natura jest wojownicza, konfrontacyjna. Taka jestem. To, że praktykuję jogę, nie znaczy, że mam porzucić siebie i zacząć unosić się nad ziemią, otoczona zapachem kadzidełek z głupkowatym uśmiechem na twarzy.  Paulina Młynarska o swojej walce o...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Filmy świąteczne dla tych, które nie lubią Bożego Narodzenia: „Zły Mikołaj”, „Grinch. Świąt nie będzie”, „Wigilijne show”

Jeśli nie rozumiecie fenomenu filmu „Kevin sam w domu” czy „To właśnie miłość”, a świąteczną gorączkę chciałybyście przeczekać pod kocem, mamy dla was propozycję. Seans antyświątecznych filmów skutecznie poprawi wam humor.
Sylwia Arlak
09.12.2020

Co roku to samo. Długa lista prezentów i jeszcze dłuższa lista zakupów świątecznych. W telewizji znowu leci „Kevin sam w domu”, a pogoda za oknem nie sprzyja długim spacerom. Nie wszyscy muszą lubić Boże Narodzenie. Antyświąteczne filmy mogą wam umilić grudniowy czas.  „Zły Mikołaj” „Zły Mikołaj” to czarna komedia, w której zobaczymy Billy’ego Boba Thortona. Główny bohater, Soke, każdego roku pracuje jako Święty Mikołaj w centrum handlowym. W niczym nie przypomina on poczciwego staruszka z brodą. Jest cyniczny, wulgarny, za dużo pije i uprawia przygodny seks. A do tego każdego roku okrada swojego pracodawcę. Nikt nie ma bardziej lekceważącego stosunku do Świąt niż on.  Czytaj też:   Animowane filmy świąteczne, które warto zobaczyć na Netfliksie i HBO Go. Nie tylko dla dzieci! „Czarne święta” Film „Czarne święta” z 2019 roku opowiada o Jessice Bradford (Olivia Hussey) i jej koleżankach z college’u.  Pewnego dnia bohaterki zaczynają odbierać telefony z pogróżkami w ich akademiku. Okres świąteczny, z imprezami i kolędnikami, stanowi tło do mrocznej opowieści. Ale poza horrorem dostajemy też całkiem głęboką analizę kobiecych traum.  „Cicha noc, śmierci noc” Świąteczny slasher dla miłośniczek filmu „Krwawe święta”. „Cicha noc, śmierci noc”, klasyczny horror z 1984 roku, wzbudził wiele kontrowersji. Oburzonym rodzicom nie podobała się postać seryjnego mordercy ubranego w strój Świętego Mikołaja. Mimo tych głosów, protestów i złej prasy, obraz doczekał się aż czterech sequeli. „Gremliny rozrabiają” Billy Peltzer (Zach Galligan) dostaje na Boże Narodzenie urocze, niewinnie wyglądające stworzenie. Musi pamiętać o trzech prostych...

Czytaj dalej