Najpierw choroba, potem wesele jak z bajki. Joanna Przetakiewicz nigdy wcześniej nie mówiła tak o miłości do męża
East News

Najpierw choroba, potem wesele jak z bajki. Joanna Przetakiewicz nigdy wcześniej nie mówiła tak o miłości do męża

„Epoka Tindera, samotności on-line zabija w nas romantyczno-intelektualny flirt. A Rinke jest mistrzem bliskości i cieszenia się drobiazgami” — mówi o swoim mężu Joanna Przetakiewicz, założycielka i dyrektorka modowej marki La Mania.
Sylwia Arlak
27.11.2020

Kiedy Joanna Przetakiewicz i Rinke Rooyens spotkali się dziewięć lat temu, nic nie zapowiadało happy-endu. „Pamiętam, co bardzo zabawne, że chciałam wtedy wyswatać Rinke z moją koleżanką, która rozstała się z chłopakiem” — przyznała Przetakiewicz w rozmowie z Katarzyną Przybyszewską-Ortonowską, redaktor naczelną „Vivy!”. Po latach Rinke dostał od niej SMS-a z zaproszeniem na urodziny.  „Pomyślałem, że byłoby wspaniale, gdybym mógł spędzić urodziny tylko z nią. Odpisałem, ona też odpisała” — wspominał producent w tym samym wywiadzie. Gdy zaczęli ze sobą pisać, uzgodnili, że spotkają się tylko na jedną randkę. Rooyens był nią zainteresowany, ale ona nawet nie myślała o tym, by stworzyć z nim coś poważnego. Wciąż jednak ze sobą pisali, a kiedy on przyjechał do niej do Londynu, po kilku dniach już wiedziała, że to właśnie ten. 

Pobrali się we wrześniu tego roku w Warszawie (projektantka mody była już wcześniej żoną Jana Kulczyka, a holendersko-polski producent, reżyser i scenarzysta mężem Kayah), a potem urządzili jeszcze jeden ślub, w Grecji. Zdjęcia z uroczystości i relacje gości weselnych przez kilka tygodni elektryzowały ich sympatyków. Od tamtej pory dzielą się swoim szczęściem w mediach. W wywiadzie dla magazynu „Viva!” opowiedzieli o tym, co cenią w sobie najbardziej i czego się od siebie uczą.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

On dał jej spokój, ona jemu stabilność

„Rinke nauczył mnie odpuszczania i wybaczania. Sobie też, albo zwłaszcza sobie. Jestem mistrzynią robienia list, co »muszę« zrobić, zamiast list, co »chcę« zrobić. Żartuję, że jestem ofiarą przemocy własnej, bo ciągle mi wszystkiego za mało, ciągle chcę więcej i więcej. I te oczekiwania przenoszę na związek, co nie jest dobre. Rinke przypomniał mi też, o czym często zapominałam, że życiem trzeba się cieszyć. I że warto się uspokoić, głęboko odetchnąć. Bo ja byłam nieustannie nakręcona, w gorącej wodzie kąpana” — mówi Przetakiewicz.

 

Przyznaje, że mąż nauczył ją też cieszyć się małymi rzeczami: „Epoka Tindera, samotności on-line zabija w nas romantyczno-intelektualny flirt. A Rinke jest mistrzem bliskości i cieszenia się drobiazgami. To, czego nauczyłam się od niego, to pielęgnowanie w sobie pewnego rodzaju dziecinności. To jest bardzo odświeżające. Tak, jakby ktoś zdjął mi z głowy ciężar, że jestem odpowiedzialna za swoje dzieci, swoją mamę, pracowników, za tysiąc innych spraw, za ruch społeczny, który stworzyłam. Rinke pokazał mi, że czasem do życia warto podejść nieco naiwnie, bo to jest bardzo zdrowe. I pomaga”.

Przetakiewicz czuje się w nowym związku „spokojniejsza” i „bezpieczna”. Rooyens cieszy się, że zdobył coś, o czym marzył przez całe życie — stabilność i dom. „Wiem, że bez względu na wszystko, co wydarzy się w życiu, będzie przy mnie. Mam gdzie i do kogo wracać” — mówi na łamach magazynu „Viva!” producent.

Czytaj też: Księżna Diana i Hasnat Khan: „Pan cudowny” był miłością jej życia

Miłość bez kompromisów

Oboje podkreślają, że nie muszą dla siebie niczego poświęcać: „Z perspektywy czasu dostrzegam, że wszystko, co robiłam na co dzień i nie na co dzień, gdy jestem w związku z Rinke, jest dużo lepsze niż wtedy, gdy byłam sama. Wiadomo, życie we dwójkę jest inne niż w pojedynkę i trzeba liczyć się z opinią tej drugiej osoby. Ale po raz pierwszy jestem w związku z mężczyzną, który nie jest zaborczy. Wiem, że niczego nie muszę” — mówi Przetakewicz, a Rooyens wtóruje: „Trudno mówić o kompromisach, gdy każdego dnia budzę się obok mojej żony i myślę, że jestem wyjątkowym szczęściarzem. Nie każdy tak ma. Uwielbiam w Asi, że jest zawsze pozytywna, ja zresztą też. Dużo się śmiejemy i śmiech naprawdę bywa lekarstwem na trudne sprawy”.

Czytaj też: Joanna Przetakiewicz: „Kocham seks i nie wyobrażam sobie bez niego życia”

Nie przeszkadza im, kiedy mówią o nich „dojrzali ludzie”. „Z wiekiem nauczyłem się dystansu i to jest bardzo fajne. Znam swoje słabe strony, pamiętam o klęskach i nie boję się o nich mówić. Stawiam w życiu na rozwój. Swój własny i w związku” — przyznaje Rooyens. „Każdy etap w życiu może być piękny. Nie wstydzę się swojego wieku, a otwarcie o nim mówię” — dodaje Przetakiewicz.

 

Umocniła ich także choroba Rooyensa, którą przeszedł na początku roku. Miał ciężkie zapalenie płuc. Mimo kolejnych antybiotyków wciąż nie dochodził do siebie. „Patrzyłam na niego. Leżał bez ruchu, pod kroplówkami, miał zamknięte oczy. Czy naprawdę mogłabym go stracić? Czy trzeba strachu, by przewartościować życie, dostrzec, co naprawdę jest ważne?” — wspomina w wywiadzie Przetakiewicz. To właśnie wtedy zrozumiała, że chce za niego wyjść. „Zrozumiałam, że to może być dla niego bardzo ważne, że może być motywacją do życia, czymś, co go poderwie z nicości” — dodaje. „I ja się wtedy obudziłem. Wyzdrowiałem w przeciągu najbliższych dni” — opowiada Rooyens.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Olga Majrowska

Paulina Młynarska: „Nieważna, jaka jesteś. Jesteś wystarczająca”

„Twoje seksualne wybory i preferencje nie są niczyją sprawą” – pisze znana ze swoich szczerych wypowiedzi Paulina Młynarska.
Sylwia Arlak
18.11.2020

Pisarka i aktywistka Paulina Młynarska staje murem za kobietami, co pokazuje m.in. przy pomocy mediów społecznościowych. I choć sama dostaje wiele wsparcia, każdego dnia mierzy się z krytyką. „Jedna Pani Trollinda z mojego Facebooka mnie dziś zainspirowała. Wrzuciłam zdjęcie moich kotów o poranku i przeczytałam pod nim: »Stara panna z kotami«” — pisze Młynarska na swoim profilu i dodaje: „Jako czterokrotnie rozwiedziona matka dorosłej córki nie potraktowałam tego osobiście i mam serdecznie gdzieś uwagi tej Trollindy. Numer jednak polega na tym, że nawet bardzo fajne i wspierające osoby, feministki, mocne baby, od czasu do czasu odruchowo wartościują i rozliczają inne kobiety. Robią to według obrzydliwego patriarchalnego klucza, zgodnie z którym to stan cywilny »zamężna« i bycie w seksualnym użyciu, a także posiadanie dzieci mają świadczyć o ich wartości. Słyszę to wszędzie, czasem nie wierzę, że od takich osób”. Każda z nas ma prawo do własnego wyboru  Młynarska ma dla wszystkich kobiet jedną radę: „W tym pięknym, jesiennym dniu chcę Ci powiedzieć moja siostro: jesteś zamężna, solo czy masz tabun kochanków, hetero, homo, trans, bi, niebinarna, aseksualna, matka czy nie, rozwiedziona raz czy pięć razy, poliamoryczna, oddająca się ascezie, przed okresem, po, w trakcie, w ciąży, po menopauzie lub w trakcie klimy (jak ja), marząca, by mieć więcej seksu, chcąca go mniej lub wcale, pracująca seksualnie, pruderyjna, rozwiązła, każda! Pier*l to! Jesteś wystarczająca i świetna, a Twoje seksualne wybory i preferencje nie są niczyją sprawą”. Czytaj więcej:   Bywała „frajerką”, ale nigdy ofiarą. Paulina Młynarska: „Mam taki pewien defekt, życiową dysfunkcję…” Obserwatorki aktywistki w odpowiedzi na wpis podzieliły się...

Czytaj dalej
Wisława Szymborska
mat. prasowe

Wisława Szymborska, Ichna, Wisełka: „Czasami jestem podobna do siebie, a czasami nie”

Wisława Szymborska, pierwsza dama polskiej poezji, nie chciała opowiadać o swoim życiu i nie lubiła, gdy się o niej rozpisywano. Wolała, żeby mówiły za nią jej wiersze.
Sylwia Arlak
24.11.2020

O tym, że otrzymała nominację do literackiej Nagrody Nobla, dowiedziała się od dziennikarzy (była wówczas jedyną noblistką w historii, która poznała werdykt jeszcze przed oficjalnym komunikatem). Wypoczywała w pensjonacie Astoria w Zakopanem, gdy odwiedzili ją znajomi reporterzy. „Fotograf Adam Golec — już po ogłoszeniu wiadomości — uwiecznił na wspaniałych zdjęciach nieoficjalny wizerunek świeżo upieczonej noblistki: naprawdę zaskoczonej, roześmianej, z papierosem w ręce i z włosami w nieładzie. (…) Wisława Szymborska wyszła do dziennikarzy w rozciągniętym białym swetrze i w malinowej spódniczce wątpliwej urody. Była na wakacjach i stroje miała wakacyjne” — czytamy w książce Joanny Gromek-Illg „Szymborska. Znaki szczególne. Biografia wewnętrzna”. W 1996 roku wraz z upragnionym Noblem przyszła sława, która dla Szymborskiej była utrapieniem. „Dla niechętnie udzielającej się publicznie poetki szczególnie męcząca była rosnąca z dnia na dzień popularność. Stała się znana i rozpoznawalna, jej zdjęcia publikowały gazety, w telewizji co rusz pojawiały się poświęcone jej materiały, radio nadawało jej wiersze czytane przez popularnych aktorów. Jednym słowem — była sławna, jak gwiazdy filmowe w latach jej młodości, dla niektórych była » celebrytką « , ale też wiele osób nieczytających na co dzień poezji zachwyciło się jej wierszami” — pisze w swojej książce Gromek-Illg. Ludzi jednak interesowało też życie prywatne poetki. Chcieli wiedzieć, czy ma męża i dzieci. A jeśli nie, dlaczego? Jak mieszka i co robi w czasie wolnym? W miesiąc musiała udzielić więcej wywiadów, niż przez całe dotychczasowe życie. Jej przyjaciele z uśmiechem mówili o „tragedii sztokholmskiej”. Szymborska odetchnęła z ulgą, gdy po...

Czytaj dalej
Anna Smolar
Reżyserka teatralna Anna Smolar. Fot. Tatiana+Karol

Anna Smolar: Jestem częścią walki o lepszy świat

Kiedy oglądałam relacje z marszu, myślałam o twardym wychowaniu, o wstydzie, o mężczyznach, którym zabroniono okazywać słabość – mówi Anna Smolar, reżyserka spektaklu „Koniec z Eddym” w Teatrze Studio w Warszawie
Magdalena Żakowska
20.11.2020

Urodziła się i wychowała we Francji. Jej rodzice – Irena Grosfeld i Aleksander Smolar (wieloletni prezes Fundacji Batorego) – wyjechali z Polski na początku lat 70. na fali wydarzeń marcowych. Anna Smolar jest absolwentką literaturoznawstwa na paryskiej Sorbonie, a dziś zaliczana jest do grona najzdolniejszych reżyserek teatralnych młodego pokolenia. Do Polski przeprowadziła się w 2004 roku i tu założyła rodzinę. Jest laureatką Paszportów Polityki 2016 za tworzenie kameralnego i empatycznego teatru, w którym podejmuje tematy zepchnięte na margines.  Taki jest też jej najnowszy spektakl, „Koniec z Eddym” w Teatrze Studio.  Magda Żakowska: „Koniec z Eddym” Edouarda Louisa porusza bardzo aktualny w Polsce temat nietolerancji i homofobii.    Anna Smolar:  W teatrze spektakle najczęściej planuje się z dwuletnim wyprzedzeniem, więc to nie jest tak, że podejmuję tematy doraźne, żeby odpowiadać na to, co dzieje się na ulicach. Ale staram się wybierać tematy, które wydają mi się pilne i żywe. Podobnie było ze spektaklem „Kowboje”, opowiadającym o nauczycielach i ich trudnej kondycji, poczuciu misji, frustracjach, o budowaniu poczucia zaufania i sensu, o doświadczeniu wrogości i opresji. Premiera „Kowbojów” w Teatrze im. Osterwy w Lublinie przypadkowo zbiegła się z pierwszym tygodniem strajku nauczycieli.  Takie tematy, jak walka o nowoczesną edukację, prawa kobiet, LGBT i innych mniejszości, w Polsce niestety nigdy nie schodzą z pierwszego planu. I to nawet w samym epicentrum pandemii. Premiera spektaklu „Koniec z Eddym” zbiegła się z decyzją Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Tymczasem opowieść Edouarda Louisa o przemocy systemowej jest bezpośrednio powiązana z sytuacją kobiet w Polsce. Jakie są reguły gry Louis dotyka kwestii...

Czytaj dalej