Frytki łączą nas wszystkich! Zobacz, jak je smażyć, żeby były najlepsze
Unsplash

Frytki łączą nas wszystkich! Zobacz, jak je smażyć, żeby były najlepsze

Frytki to nasz ulubiony, jak to mówią Polacy, „comfort food”. Wśród wyznawców frytek są i wegetarianie, i dietetycy, i wielbiciele filozofii: „dużo i tłusto”. Łączą nas wszystkich.
Michał Poddany
26.10.2018

Mają zastępy wiernych wyznawców, wśród których nie brakuje i tych dbających o zdrową dietę. Frytki. Ktoś na wielkim głodzie, nieważne: mięsożerca czy wegetarianka, zawsze będzie miał trudność z powiedzeniem im: nie, dziękuję... To niesamowite, jak głęboko uzależniające są potrawy smażone w głębokim tłuszczu: tempura, pączki, amerykański smażony kurczak, nawet cebula do hot dogów! Niemal wszystko stanie się jadalne po kąpieli we wrzącym oleju.

Wiemy, że to niezdrowe, ale nawet najgorliwsi wyznawcy diet i zdrowego stylu życia potrafią zrezygnować z mięsa, białego pieczywa, a nawet makaronu, ale na wzmiankę o frytkach zaczynają im drżeć kolana i pocą się dłonie.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Frytki – ziemniaczane zastępstwo śledzi?

Puryści gastronomii mogą uważać frytki za pariasów, co wcale nie przeszkadza w eskalacji konfliktu o ich pochodzenie. Belgowie uważają, że wynaleziono je u nich jako zimowe zastępstwo dla smażonych w głębokim tłuszczu śledzi. Zaprzeczają temu Francuzi, twierdząc, że wymyślił je straganiarz z Pont Neuf w  Paryżu wiele lat wcześniej.

Werdykt, po czyjej stronie jest racja, pozostawiłbym do indywidualnej oceny, gdyby nie to, że w czasie, kiedy Francuzi mieli podobno wynaleźć frytki, obowiązywał wciąż królewski zakaz uprawy ziemniaków z powodu ich domniemanej szkodliwości. Trudno sobie wyobrazić, by paryski straganiarz był tak zakochany w  swym dziele, że sprowadzał ziemniaki z zagranicy i sprzedawał je kilkaset metrów od Luwru, ryzykując wtrąceniem do lochu.

Jak zrobić frytki
Adobe Stock

Chociaż frytki są jednym z najdoskonalszych wcieleń ziemniaka, to ich popularność stała się ich zmorą. Z  Białego Domu, do którego sprowadził je Jefferson, wylądowały w panteonie sław fast foodu obok burgerów i taniej pizzy. Wypchnięto je z domowych kuchni wprost w ramiona śmierdzących starą fryturą, obskurnych, dworcowych barów. A  przecież nie każde frytki muszą mieć konsystencję gotowanego bakłażana i ociekać brązowym tłuszczem, rozmaczającym papierową tackę. Podobnie jak w przypadku wielu innych nieskomplikowanych dań, frytki zrobić jest łatwo, ale zrobić je doskonale jest równie trudno jak idealny suflet.

Przepis na frytki idealne

Przede wszystkim potrzeba odpowiednich ziemniaków. Nie chodzi tylko o  to, że muszą być odpowiednio długie, ale przede wszystkim muszą mieć jak najmniej wody i skrobi, dlatego nasze ziemniaki słabo się do tego nadają. Najlepsza jest amerykańska odmiana „Russet”, z  której frytki robi najpopularniejsza w  Polsce sieć fast foodów.

Kolejna sprawa to tłuszcz. Kiedyś używano wyłącznie wołowego smalcu, ale ze względów zdrowotnych i z litości dla wegetarian przerzucono się na rafinowane tłuszcze roślinne o  wysokiej temperaturze dymienia, np. olej rzepakowy czy słonecznikowy. Smażenie frytek w  oliwie, choć brzmi szlachetnie i europejsko, jest receptą na koszmar z  nowotworem w planach. Tłuszcz musi być bezwzględnie świeży i musi być go dużo. Z tego powodu tak trudno zrobić frytki w  domu, bo choć olej jest tani, to jakoś głupio zużyć kilka litrów na jeden posiłek i tak po prostu go wylać.

No i na koniec przychodzi technika. Ziemniaki po krojeniu muszą być dokładnie wypłukane z  nadmiaru skrobi i  starannie osuszone. Frytki najlepiej jest smażyć na dwa razy. Pierwszy w  niższej temperaturze, by ziemniaki mogły ugotować się w środku, nim spalą się na krawędziach. Potem je odsączamy i  pozwalamy im odparować część wody, po czym na krótko wkładamy je do bardzo gorącego oleju. Najważniejsze, by po smażeniu frytki mogły oddychać. Muszą mieć dużo miejsca, żeby się nie zaparzyły i nie zmiękły. Wydaje się, że to mało istotny moment, ale może przekreślić wszystkie starania.

Najlepsze frytki
Adobe Stock

Sos do frytek – niekoniecznie

Choć w najsławniejszej belgijskiej „fryciarni” frytki polewa się majonezem, to według mnie można tak zepsuć najdoskonalszy produkt. Nie chodzi tu o  rodzaj dodatku, tylko o  to, że potraktowane sosem flaczeją i bledną. Oczywiście w przypadku jedzenia na ulicy nie ma innego wyjścia, ale gdy tylko mamy kawałek stołu, to niczym ich nie polewajmy. Inaczej odbierzemy im ich imperatyw egzystencjalny – chrupkość –  i staną się tylko tłustymi, utopionymi w  sosie ziemniakami. Dlatego z  rezerwą podchodzę do słynnych w  Ameryce frytek z chili con carne czy do poutine, czyli kanadyjskich frytek z sosem pieczeniowym i serem.

Jednak mnie najbardziej we frytkach urzeka ich bezpretensjonalny i szczery charakter. A kiedy myślę o nich, zawsze przypomina mi się jedna z najładniejszych scen, jaką podejrzałem kiedyś w  małej knajpce na paryskim Marais. Późnym wieczorem siedziała tam kobieta – sama, w garsonce, najwyraźniej prosto z pracy, zsunięte ze stóp szpilki leżały pod stołem. Zajadała połówkę kurczaka z  górą frytek bez śladu skrępowania i z niewypowiedzianym wdziękiem.

Najdoskonalsze są frytki bez niczego. Skoro są doskonałe, to każdy dodatek może im wyłącznie zaszkodzić. Jednak czasem rezygnuję z doskonałości i zwracam się ku domowym, grubym frytkom ze skórką, które nigdy nie będą tak chrupiące, jak klasycznie cienkie, ale ich ziemisty, rustykalny smak to rekompensuje. Świetne są w swojej najstarszej wersji z parowanymi mulami z białym winem i cebulą. Ja najbardziej lubię je
z tatarem po francusku, z piklami i musztardą i kieliszkiem burgunda. Najlepsze, co da się zrobić z ziemniaków, najlepsze z wołowiny i najlepsze z winogron.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Algarve, Lagos
Adobe Stock

Algarve – odkryj portugalskie wybrzeże Oceanu Atlantyckiego i daj się uwieść!

Portugalia to nie tylko melancholia fado i słodycz porto. A Algarve to nie tylko raj dla surferów i wielbicieli golfa. Zachwyci cię jego południowy luz i zapach eukaliptusa.
Wika Kwiatkowska
18.05.2020

Najbardziej relaksujący zapach? Do niedawna bez wahania powiedziałabym: lawenda. Ale już pierwszego dnia pobytu w portugalskim Algarve zmieniłam zdanie. Po wyjściu z busa w górach Serra de Monchique zaskoczył mnie unoszący się wokół aromat. Świeży, intensywny, nieoczywisty. – To eukaliptus! Nie rozpylamy sztucznego zapachu – zaśmiała się Magda, menedżerka pięciogwiazdkowego hotelu, Polka, która jakiś czas temu zamieniła Londyn na portugalską prowincję. Opuściła rozpędzoną metropolię i postawiła na tutejszy slow life. Zobaczymy, czy w ciągu kilku dni każdy może złapać tu trochę luzu i dystansu.  Algarve szczyci się niemal dwustu kilometrami pięknego wybrzeża nad Atlantykiem i ma opinię najbardziej turystycznego regionu Portugalii. Latem ściągają tutaj masowo nie tylko zagraniczni turyści, ale zjeżdża, jak twierdzą miejscowi, cała Lizbona. Jednak nie dajmy się zwieść – „najbardziej turystyczny region” w wydaniu portugalskim ma się nijak do wizji, która staje nam przed oczami: wybrzeża obsianego hotelami molochami i dudniących muzyką plaż z tysiącami barów.  Cordoama Beach Niektórym tego komercyjnego klimatu brakuje, jak parze Polaków, spotkanych na jednej z najpiękniejszych plaż Algarve, Cordoama Beach. – Potencjał jest, ale zupełnie niewykorzystany – stwierdził rezolutnie nasz rodak, patrząc na ciągnącą się kilometrami malowniczą piaszczystą plażę, z której wyrastają potężne, stumetrowe klify. Żadnej muzyki, straganów z pamiątkami made in China ani zasieków z parawanów. Tylko kojący szum i bezkres oceanu. Jedyna ingerencja w naturalny krajobraz to drewniana budka szkoły surferskiej, w której schną pianki i deski. Cordoama to jedno z ulubionych miejsc surferów z całej Europy. Ich mekką jest wieś Sagres, oddalona...

Czytaj dalej
Pexels.com

Perfumy najlepszym przyjacielem kobiety. Wybierz te naturalne

Zapach odzwierciedla naszą osobowość. Jakie wybrać perfumy? Jak pachnieć zmysłowo i naturalnie?
Ania Chomczyk
23.12.2020

Zmysł węchu jest jednym ze sposobów poznawania świata. Nie bez powodu mawia się, że ktoś leży i pachnie. Do kogoś możemy czuć miętę, a ktoś inny nie będzie nam odpowiadał olifaktorycznie. Zapachem możemy czarować i uwodzić...  Perfumy — są z nami od wieków Najstarszym sposobem utrwalenia naturalnego zapachu była znana już w starożytnym Egipcie metoda enfleurage, czyli nasycanie pomady (na ogół z tłuszczu zwierzęcego) zapachem. Właśnie w ten sposób pracował Jean Baptiste z „Pachnidła”. Obecnie wielkie koncerny kosmetyczno-perfumiarskie nie mają już zbyt wiele wspólnego z drobnymi, paryskimi laboratoriami, gdzie łączono ekstrakty świeżych kwiatów, owoców i roślin. Zapachy są w większości pozyskiwane syntetycznie, co oznacza, że z kwietną łąką mają naprawdę niewiele wspólnego.   Starożytni Grecy uważali, że perfumy stosowała sama Afrodyta, Rzymianie perfumowali nawet amfiteatry, aby sobie umilic oglądanie igrzysk. Jednak to Arabowie jako pierwsi dokonali destylacji alkoholowej perfum. Niewiele osób wie, że gdy chrześcijaństwo we wczesnych wiekach zdominowało Europę – perfum oficjalnie zakazano. Uznano, że prowadzą do grzechu. Piękne zapachy powróciły do nas dopiero w czasach wypraw krzyżowych...  Wysmakowana buteleczka, w gustownym pudełku z drogerii może być piękną ulotną iluzją. Podobnie jak popularne kosmetyki — popularne perfumy zawierają wysoce toksyczne składniki ropopochodne, aceton, na bazie węgla oraz liczne substancje rakotwórcze, mające związek z negatywnymi zmianami hormonalnymi, alergiami oraz zaburzeniami systemu rozrodczego. Nosząc na sobie cały dzień taki zapach — poza piękną wonią, my oraz nasze otoczenie wdycha całą tablicę Mendelejewa! Czytaj także:...

Czytaj dalej
Cukier w diecie
Adobe Stock

Otyłość, cukrzyca typu 2, choroby krążenia – oto jest gorzka prawda o cukrze

W dzisiejszej diecie największe zagrożenie dla naszego zdrowia stanowi wszechobecny cukier. Zwłaszcza ten ukryty, z którego istnienia lub ilości często nie zdajemy sobie sprawy.
Małgorzata Nawrocka-Wudarczyk
30.07.2020

Sam w sobie cukier nie jest taki zły. Glukoza to m.in. główne paliwo dla naszego mózgu, który bez niej nie jest w stanie prawidłowo pracować, ba, nawet w ogóle funkcjonować. Problem w tym, że dzisiaj spożywamy cukru za dużo. Dużo za dużo. W marcu tego roku WHO wydała zalecenie, by zaspokajał on nie więcej niż 10 proc. naszego dziennego zapotrzebowania energetycznego, czyli dostarczał maks. 200 kcal (przeciętny Amerykanin przekracza tę dawkę dwa razy). Cel nie jest nierealny: żeby go osiągnąć, wystarczy… zrezygnować ze słodkich napojów. Jeszcze lepiej byłoby zmniejszyć ilość cukru do 5 proc. w diecie, jednak to wiązałoby się już z większymi wyrzeczeniami, takimi jak odstawienie słodyczy. Ale po co w ogóle mielibyśmy się tak poświęcać? Stawka jest większa niż życie. WHO szacuje, że z powodu chorób spowodowanych nadmiarem cukru w diecie, takich jak otyłość, cukrzyca typu 2 i choroby krążenia (należących do tzw. zespołu metabolicznego), rocznie umiera przedwcześnie 16 mln ludzi na świecie. Tylko w Polsce na cukrzycę chorują 3 mln osób, z czego co trzecia o tym nie wie. I tylko w naszym kraju z powodu rozwoju choroby 14 tys. osób rocznie traci stopę w wyniku amputacji (dane: kampania edukacyjna oddajcukier.pl).  Ile cukru w cukrze  Cukry oczywiście są naturalnie obecne w żywności. To np. fruktoza zawarta w owocach i laktoza w produktach mlecznych. Ale nie one stanowią problem. Największym zagrożeniem dla naszego zdrowia jest cukier dodawany do żywności. Nie dziwi, że zawierają go słodycze czy gazowane napoje. Ale ketchup, sos do makaronu albo hamburger Cukier można znaleźć w składzie aż 80 proc. produktów spożywczych dostępnych w sklepach.  – Co gorsza, również w 9 na 10 produktów przeznaczonych dla dzieci: kaszkach, jogurtach, sokach itp. – dodaje Agata...

Czytaj dalej
Adobestock

Jak powinni odżywiać się jogini?

Tradycyjną dietą joginów jest wegetarianizm
Tadeusz Grajnert
25.11.2010

Zasada nieagresji Jogini uważają, że wszelkie żywe istoty mają jednakowe prawo do życia i ludzie nie są tu uprzywilejowani. Bycie wegetarianinem lub nie to kwestia osobistej decyzji, często to pierwsze jest trudne lub niemożliwe z powodu tradycji danego kraju, wychowania i przyzwyczajeń. Jeśli ktoś dojrzeje do tego pod wpływem przemyśleń lub praktyki Jogi, to jedynie wtedy taka decyzja ma sens. Nie należy robić tego na siłę, ani gnębić się poczuciem winy, jeżeli jemy mięso. Wpływ potraw na psychikę Oczywiście odżywianie w jodze ma również cel zdrowotny. Joga preferuje pokarmy proste, pożywne, soczyste i uspokajające. Zaleca unikać potraw ciężkostrawnych, nieświeżych, zanieczyszczonych, ostrych i palących. Potrawy ostre i palące, tzw. radżasowe – mocno pobudzają system nerwowy, co przeszkadza w praktykach uspokajania umysłu. Przeciwnie – pokarmy słodkie, soczyste, łagodne, tzw. satwiczne – wpływają na psychikę uspokajająco. Umiar Następną zasadą jest nieprzejadanie się . Ze wszystkich mieszkańców Ziemi tylko człowiek je, gdy nie jest głodny i na to trzeba uważać. Jedzenie jest jedną z tych sił która, gdy wymknie się spod kontroli, może zniszczyć zdrowie i doprowadzić ciało do ruiny. Oczywiście stosując dietę bezmięsną należy uzupełniać białko jedząc soję i jej przetwory, mleko, sery, fasole. Według części osób ćwiczących jogę, nie należy spożywać za dużo potraw zawierających węglowodany (np. pieczywo, ziarna zbóż, ziemniaki) czyli cukry, gdyż te bardzo łatwo zamieniane są w tłuszcze nienasycone (są one zdrowe ale nie w nadmiarze), a organizm bardzo potrzebuje również tłuszczów nasyconych – te zawarte są w maśle i oleju kokosowym. Oliwa z oliwek (tłuszcze nienasycone) jest również wskazana. Według poglądu funkcjonującego wśród joginów,...

Czytaj dalej