Jak polubić poranki? Zacznij o nich myśleć już wieczorem poprzedniego dnia  
Unsplash.com

Jak polubić poranki? Zacznij o nich myśleć już wieczorem poprzedniego dnia  

Nie wszystkie jesteśmy rannymi ptaszkami, ale każda z nas może nauczyć się czerpać przyjemność z wczesnego wstawania. To nie takie trudne, jak może się wydawać.
Sylwia Arlak
13.11.2020

Alarm. Dziesięć minut drzemki, a potem dodatkowe pięć. Dałybyśmy wszystko, żeby choć przez chwilę móc jeszcze wylegiwać się w łóżku. Wstawanie na ostatnią chwilę, a potem nerwowe szykowanie się do pracy. Poranki nie muszą tak wyglądać, nawet jeśli nie jesteśmy rannymi ptaszkami. Oto sprawdzone sposoby na to, jak dobrze zacząć dzień:

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Dobry poranek zaczyna się już wieczorem

Nie zarywaj nocy, nawet dla ulubionego serialu. Staraj się kłaść i wstawać codziennie o tej samej porze (dzięki tym wskazówkom nie będziesz musiała odsypiać w weekendy do 12:00, co nie jest zdrowym rozwiązaniem). Wybierz swój strój poprzedniego wieczora. Zanim pójdziesz spać, zastanów się, co będziesz jadła następnego dnia na śniadanie. To te z pozoru błahe, drobne decyzje najbardziej nas obciążają o poranku.

Pożegnaj się z budzikiem

Idealnie byłoby budzić się w naturalny sposób. Jeśli jednak potrzebujesz jakiegoś sygnału, zamiast irytującego alarmu, postaw na ulubioną piosenkę.

Zrezygnuj z drzemek w budziku

Chociaż uruchamianie drzemki w telefonie może wydawać się bardzo kuszące, nic dobrego z tego nie wynika. Wchodząc i wychodząc ze snu, który jest ciągle zakłócany przez alarm, prawdopodobnie obudzisz się jeszcze bardziej zmęczona, niż gdybyś od razu wstała z łóżka. Poza tym, budząc się na ostatnią chwilę, na pewno nie znajdziesz czasu na przyjemne poranne rytuały. 

Czytaj teżAgnieszka Maciąg poleca najlepszy lek dla ciała i duszy. Nie żałuj go sobie…

Ściel łóżko

Poranne słanie łóżka zajmie ci dosłownie kilka minut, a da ci poczucie sprawczości. Jeszcze dobrze nie zaczęłaś dnia, a już jedno wykonane zadanie masz za sobą. Miła perspektywa, prawda?

Rozciągaj się

Nie każda z nas może pozwolić sobie na poranny jogging, ale wszystkie możemy wykonać kilka prostych ćwiczeń. Pobudzając układ nerwowy i mięśniowy, szybciej nabierzesz energii. Spędź też kilka minut, praktykując świadomy oddech. To najlepszy sposób na walkę ze stresem.  

Czytaj teżMedytacja. Jakie efekty daje po paru godzinach, dwóch tygodniach i wielu latach

Odłóż telefon

Nawet nie wstałaś z łóżka, a już przeglądasz social media i odpisujesz na maile na swoim smartfonie? To duży błąd. Rano daj sobie czas na oddech.

Pamiętaj o nawodnieniu

Miło jest zacząć dzień od kawy, ale o wiele zdrowiej jest sięgnąć po szklankę wody. Często po przebudzeniu czujemy się senne i zmęczone, ponieważ jesteśmy odwodnione. Wypij pełną szklankę wody po przebudzeniu, a w ciągu dnia trzymaj butelkę z wodą zawsze przy sobie. Późniejszej kawy też nie musisz sobie odmawiać.

Eksperymentuj ze śniadaniami

Nawet nie myśl o tym, żeby pomijać śniadanie. To najważniejszy posiłek, który ma zapewnić ci paliwo na długie godziny. Polubisz poranki, budząc się ze świadomością, że zaraz zjesz coś pysznego. Dlatego, zamiast serwować każdego dnia kanapki z serem, zacznij eksperymentować w kuchni.

Delektuj się kawą

…albo herbatą. Nieważne, co masz w kubku. Ważne, żebyś znalazła chociaż pięć minut dla siebie, w ciszy i spokoju. W idealnym scenariuszu dorzucamy do tego jeszcze rozdział ulubionej książki albo kilka artykułów.

Posłuchaj ulubionej muzyki

…i tańcz. Żaden dzień, który zaczyna się w ten sposób, nie może się nie udać.

Rytuał wdzięczności

Jedni wolą robić to tuż przed snem, drudzy — po przebudzeniu. Nieważna jest pora, a systematyczność. Codziennie zastanów się, za co jesteś wdzięczna. Zapisz to w swoim pamiętniku i zaglądaj do niego w chwilach zwątpienia.

Skup się na jednym zadaniu

Może nie lubisz poranków, bo w chwili, gdy otwierasz oczy, uświadamiasz sobie, ile masz rzeczy do załatwienia. Uporządkuj myśli, stwórz realistyczny harmonogram zadań i koncentruj się na kolejnych obowiązkach. Nie myśl o tym, co będzie później. Działaj krok za krokiem.

Ogarnij się

Nawet jeśli pracujesz z domu, umyj się, przebierz i umaluj, jeśli masz ochotę. Noszenie piżamy przez cały dzień to przywilej, który najlepiej zostawić sobie na czas choroby. Dzięki tej prostej czynności zmienisz swój sposób myślenia. Poczujesz się bardziej pewna siebie i pełna energii.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Drzemka w telefonie
Adobe Stock

Zamiast wstać, ustawiasz drzemkę? Psycholodzy mówią: to błąd, który może się zemścić!

Zobacz, jak dobrze zacząć dzień.
Sylwia Niemczyk
04.11.2018

Pierwsza godzina po przebudzeniu jest jak ster dnia. Warto więc... wstać wcześniej. Podpowiadamy, dlaczego ma to takie znaczenie! I nie – nie chodzi o czas na spokojne przygotowanie się do wyjścia z domu. Chodzi o poranny luksus. O poczucie wolności i usłyszenie ciszy – o medytację, która napędza przez cały dzień.    Hal Elrod, autor książki „Fenomen poranka”, proponuje eksperyment – godzina po przebudzeniu tylko dla siebie. Wyjęta z codziennego pędu. Brzmi pięknie. Tylko co zrobić, aby wstać jeszcze wcześniej, skoro ma się problem ze wstawaniem już teraz?   Jak wygląda poranek przeciętnej Polki? Dzwoni budzik, bez otwierania oczu, po omacku, szukasz go ręką i przestawiasz – jeszcze 15 minut. Potem kolejne 10 minut. A potem? Zrywasz się z łóżka i rozpoczyna się pogoń za utraconym czasem! Aż w końcu wypadasz z domu, serce masz w gardle, w głowie gonitwę myśli.   Co wróży taki początek dnia? Hal Elrod przekonuje: „Twoje poranne wstawanie i związane z tym przyzwyczajenia (lub ich brak) mają ogromny wpływ na twoje osiągnięcia w każdej dziedzinie życia. Owocne, zorganizowane i udane poranki przechodzą w równie owocne, zorganizowane i udane dni, a z tych niechybnie rodzi się udane życie. Na tej samej zasadzie bezowocne, chaotyczne i byle jakie poranki przechodzą w takie same dni, ostatecznie tworząc nijakie życie”.   Dodaje także, że ten drobny gest, jakim jest wciśnięcie w budziku czy telefonie przycisku „drzemka” to działanie przeciwko sobie – jakby stawiało się opór kolejnemu dniu swojego życia. Elrod sabotażem nazywa myśli, które tak często bezpośrednio poprzedzają podniesienie się z łóżka: „O nie, znowu muszę wstać” czy „Jak mi się nie chce”. Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy,...

Czytaj dalej
Joga i ajurweda a Hashimoto
Unsplash.com

Joga i ajurweda pomagają w terapii choroby Hashimoto

Chorobę często traktujemy jako „dopust boży”, a każda zmiana w życiu, jaką ona generuje, budzi pytania w rodzaju: dlaczego ja? Tymczasem pierwszym krokiem do zdrowia, kiedy je tracimy, jest wewnętrzna zgoda na proces. Przekonałam się o tym sama, borykając się z zapaleniem tarczycy Hashimoto.
Agnieszka Mosak
15.12.2020

Z chwilą, gdy wcześniejsze pytanie zamienisz na: jak moje ciało stara się na mnie wpłynąć i mi pomóc? – zaczynasz doceniać mądrość jego sygnałów i możesz podjąć kroki ułatwiające reorganizację. Zmieniając dotychczasowe nawyki, wesprzesz te obszary, które wymagają zadbania. Zanim dostrzeżesz i pojmiesz źródło problemu, możesz ulec depresji albo irytacji, że wszystko na nic, bo to, co działa dobrze u innych, tobie nie pomaga albo nawet szkodzi. Pamiętaj wtedy, że ciało nie jest wrogiem, lecz sprzymierzeńcem. Słuchaj go i łagodnie zmierzaj ku zrozumieniu. Za to umysł wymaga dyscypliny. Czytaj też: Jak się leczy depresję? Kiedy psychoterapia, a kiedy psychiatra? Początki walki z chorobą Hashimoto Tym, co wyzwoliło uśpioną tendencję, była, jak u wielu kobiet, ciąża i demineralizacja po drugim porodzie. Wiele symptomów pojawiało się u mnie wcześniej, ale charakterem nadrabiałam niemoc ciała. Zanim więc dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy, próbowałam brać się w garść, odchudzać, nie spałam dobrze i nie czułam się sobą. Postanowiłam, że panaceum, którym przezwyciężę niezrozumiały stan beznadziei, będzie joga! Nie rozumiałam wtedy ani źródeł swojego problemu, ani tego, że joga nie działa jak plaster. Zanim zrobiono mi bardziej szczegółowe badania niż tylko TSH, które nie pokazuje całego spektrum zaburzeń, ustalenie terapii hormonalnej wcale nie szło tak szybko i gładko, była to droga przez mękę i mgłę niewiedzy. Dopiero anglojęzyczne portale otworzyły mi oczy na kwestie poza suplementacją hormonu tarczycy i przyniosły psychiczną ulgę, dostarczając przykładów, w których odnajdywałam swoje doświadczenia. Dotarłam też do niezastąpionej książki pt. „Jak żyć z Hashimoto”*,...

Czytaj dalej
do slow
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”: 1. Wstań wcześniej. 2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności. 3. Zjedz ciepłe śniadanie. 4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.
 5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.
 6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.
 7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.
 8....

Czytaj dalej
Świadomy oddech
Adobe stock

Doceń prostotę, bo jest w niej ogromna siła – pisze Kasia Bem, joginka, nauczycielka medytacji

Tak jak trzepot skrzydeł motyla może spowodować trzęsienie ziemi, tak proste rzeczy: oddech, medytacja, sposób myślenia – mogą odmienić twoje życie.
Kasia Bem
12.06.2020

Im coś jest prostsze, tym mniej temu ufamy. Lubimy rzeczy skomplikowane, tym wydają nam się bardziej wartościowe. Im więcej pracy musimy w coś włożyć – tym bardziej to cenimy. Im droższe – tym bardziej chcemy to mieć. Lekceważymy rzeczy, które dostajemy za darmo: piękne widoki, oddech, czas. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem podpowiada, dlaczego warto docenić prostotę.  Doceń małe rzeczy Inspiracja: „Tylko to, co proste i łatwe w realizacji, może odmienić całe życie” – Ute Lama Nauczę cię  oddechu, który jeszcze kilkanaście lat temu był sekretem dostępnym tylko wielkim mistrzom i najwytrwalszym uczniom, a wiedzę o nim sprzedawano zachodnim turystom za kilka tysięcy euro” – powiedział mój nauczyciel, wprowadzając mnie w tajniki zaawansowanej praktyki oddechowej wspierającej procesy samoleczenia organizmu. Okazała się prosta, choć wymagała dużego skupienia. Kilka tygodni później uczestniczyłam w  bezpłatnym wykładzie prowadzonym przez Mistrza tradycji medycznej i mistycznej z  klasztoru na górze Emei w Chinach. „Teraz pokażę wam kilka praktycznych sposobów na pozbycie się problemów z szyjnym i  piersiowym odcinkiem kręgosłupa”, powiedział Mistrz i zademonstrował ultraproste ćwiczenia. Tego dnia dużo pisałam i czułam przeciążenia w kręgosłupie. Te banalne ćwiczenia natychmiast mi pomogły. Kilka obrotów barkami, nadgarstkami, głowa w  prawo, głowa w lewo. Tak jak z oddechem za kilka tysięcy euro – bardzo proste!  Za proste. W dodatku „za free”. Pomyślałam, że większość ludzi Zachodu nie doceniłoby mocy i skuteczności tych praktyk, gdyby dostało je za darmo z zaleceniem, żeby stosować je każdego dnia. Ja też na co dzień przekazuję proste jogiczne metody dbania o  zdrowie i wiem, że...

Czytaj dalej