Insulinooporność: choroba wiecznego głodu. Jesz, tyjesz – ale twoje ciało głoduje
IStock

Insulinooporność: choroba wiecznego głodu. Jesz, tyjesz – ale twoje ciało głoduje

Insulinooporność to choroba stara jak świat – ale dopiero od niedawna umiemy wychwycić jej objawy, wyjaśnić jej mechanizm i panować nad nią. Nieleczona, może prowadzić do cukrzycy typu 2.
Katarzyna Podhorecka
28.07.2020

Wystarczy, że coś zjemy, wypijemy łyk kawy z mlekiem, a trzustka wyrzuca do krwi porcję insuliny. Czasem jednak ta wytworzona porcja jest za mała (i wtedy mówimy o cukrzycy typu 1) albo inaczej: tkanki robią się coraz mniej wrażliwe na działanie tego hormonu. O kłopotach z insuliną z diabetolożką dr Anną Jeznach-Steinhagen rozmawia Katarzyna Podhorecka.

Katarzyna Podhorecka: Po co nam właściwie insulina?

dr Anna Jeznach-Steinhagen: Najkrócej rzecz ujmując, jest niezbędna do życia. Insulina jest hormonem wytwarzanym przez trzustkę, którego potrzebuje nasz organizm do metabolizowania węglowodanów, a one z kolei stanowią podstawowe paliwo dla mózgu i mięśni. Jednak chorzy na cukrzycę typu 1 wytwarzają zbyt mało insuliny, bo ich wyspy trzustkowe są zniszczone przez przeciwciała, które produkuje ich własny układ odpornościowy. Chory zjada posiłek, stężenie glukozy w jego krwi wzrasta, ale bez insuliny nie jest ona w stanie przedostać się do wnętrza komórek, w których zachodzą reakcje metaboliczne.

I co wtedy się dzieje?

Organizm głoduje, mimo że żołądek chorego regularnie się napełnia. Niewykorzystana glukoza krąży we krwi, powodując wiele szkód w organizmie: uszkadza naczynia krwionośne, zwiększając ryzyko zawału serca, udaru mózgu, niedokrwienia kończyn, utraty wzroku czy niewydolności nerek. Na szczęście gdy trzustka odmawia posłuszeństwa, możemy podać choremu insulinę, która ratuje życie.

Insulinooporność prowadzi do otyłości i cukrzycy

No tak, ale cukrzyca to nie jest jedyny problem związany z insuliną. Ostatnio mówi się, że plagą naszych czasów jest insulinooporność. Na czym ona polega?

Insulinooporność to utrata wrażliwości tkanek na działanie insuliny. Mówimy o niej w takiej sytuacji, gdy trzustka wydziela insulinę, ale mięśnie i wątroba na nią nie reagują. Człowiek je, pije, stężenie glukozy w jego krwi rośnie i utrzymuje się znacznie dłużej, niż powinno. W odpowiedzi na to trzustka produkuje jeszcze więcej insuliny – ta sytuacja fachowo nazywa się hiperinsulinemią – po to, żeby wtłoczyć większą ilość glukozy do komórki i obniżyć jej stężenie we krwi. 

Problem w tym, że aby utrzymać prawidłowe stężenie glukozy, potrzeba coraz więcej i więcej insuliny, a niestety jej obecność we krwi napędza apetyt. 

Więc pacjent je coraz więcej i tyje, a im więcej ma tkanki tłuszczowej, tym bardziej jego tkanka mięśniowa robi się oporna na insulinę. Nadwaga powoduje insulinooporność, ta pociąga za sobą hiperinsulinemię, której konsekwencją jest coraz większy apetyt. Powstaje błędne koło, które trudno przerwać. 

No właśnie, wiele kobiet skarży się, że tyją właśnie przez to, że zmagają się z insulinoopornością. 

W sytuacji, o jakiej mówimy, trudno o uczucie sytości, ewentualnie pojawia się ono na krótko, a następnie występuje duży głód. Wtedy sięgamy po słodycze, wskutek czego tyjemy coraz bardziej, insulinooporność narasta, trzustka produkuje coraz więcej insuliny i problem rośnie. To samonakręcający się mechanizm. Wysoka insulina z jednej strony stymuluje apetyt, z drugiej sprzyja szybkiemu przerabianiu nadmiaru glukozy na tkankę tłuszczową. Poza tym wysokie stężenie insuliny nie tylko sprzyja odkładaniu się tkanki tłuszczowej, lecz także blokuje jej rozpad, więc spadek wagi jest bardzo trudny.

Skąd się bierze insulinooporność?

Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, winny jest nadmiar energii dostarczanej do organizmu. Większość ludzi nie wykorzystuje całej energii, którą dostarczają z pożywieniem, a jej nadmiar odkłada się w postaci tkanki tłuszczowej. Nasi przodkowie nie jedli słodyczy ani fast foodu, poza tym ruszali się znacznie więcej, dlatego nie tyli i nie mieli problemu z insulinoopornością. 

Po drugie, znaczenie mają także nie do końca jeszcze poznane czynniki genetyczne, czyli występowanie cukrzycy typu 2 lub insulinooporności u bliskich krewnych. 

Kolejna rzecz to zmiany zachodzące w środowisku. Myślę przede wszystkim o związkach endokrynnie czynnych, które są zawarte w tworzywach sztucznych i kosmetykach. Jest coraz więcej dowodów naukowych na to, że mogą nasilać, a nawet generować insulinooporność, szczególnie u osób predysponowanych do tego. No i wreszcie styl życia. Często czynnikiem wyzwalającym insulinooporność jest wysoki poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Długotrwały stres związany np. z pracą, rozwodem czy innymi problemami życiowymi odbija się na zdrowiu fizycznym. 

Czy to znaczy, że insulinooporność to choroba naszych czasów?

Myślę, że insulinooporność to problem tak stary, jak cukrzyca, tylko że kiedyś nie potrafiliśmy wytłumaczyć mechanizmu jej powstawania, nie mieliśmy też narzędzi do jej diagnozowania. Ale rzeczywiście, jeszcze 10 lat temu nie była tak częsta w polskiej populacji jak obecnie, co oczywiście jest związane z tym, że Polacy po prostu z roku na rok coraz bardziej tyją z przejedzenia. 

Dieta w insulinooporności

Czy poza słodyczami i fast foodem są też jeszcze inne produkty, które powodują insulinooporność?

Wysokoenergetyczne, zawierające dużo cukrów prostych, więc nie będą to tylko słodycze, lecz także produkty mączne, białe pieczywo, biały ryż. Te produkty mają wysoki indeks glikemiczny – to wartość, która określa, jak szybko przyswajane są zawarte w pożywieniu węglowodany. Wysoki indeks glikemiczny powoduje gwałtowny wzrost glukozy we krwi i stymuluje wydzielanie dużych ilości insuliny.

Jak ją diagnozować? Wystarczą badania laboratoryjne?

Tak, jednak nie wystarczy zmierzyć stężenia glukozy na czczo. Trzeba jeszcze oznaczyć stężenie insuliny na czczo i obliczyć wskaźnik HOMA: otrzymujemy go, dzieląc wynik pierwszego badania przez wynik drugiego. Wartość powyżej 2 świadczy o insulinooporności. Warto też zrobić test obciążenia glukozą, polegający na pomiarze stężenia glukozy na czczo, a następnie po godzinie i po dwóch godzinach od wypicia roztworu 75 g glukozy. 

A jeszcze bez badań – czy są objawy, które mogą wskazywać na to, że mamy problem? 

Przede wszystkim przyrost masy ciała, który pojawia się, chociaż wcale nie jemy więcej niż zwykle i nie ruszamy się mniej niż dotychczas. Jeśli próbujemy coś z tym zrobić, ale nasze starania nie przynoszą efektu, powinnyśmy powiedzieć o tym lekarzowi. Już kiedy pacjent wchodzi do mojego gabinetu, widzę, że prawdopodobnie ma insulinooporność, ponieważ u osób z tym problemem tkanka tłuszczowa odkłada się w charakterystycznych miejscach: w okolicy brzucha, na karku oraz wzdłuż linii żuchwy, czyli w postaci podwójnego podbródka. Twarz staje się wyraźnie zaokrąglona. 

Takim typowym objawem jest również wzmożony apetyt na słodycze, utrzymujący się właściwie przez cały dzień, ale szczególnie po obfitym posiłku. To efekt dużego wyrzutu insuliny, która silnie obniża glikemię, nawet do wartości niższych niż przed posiłkiem. Mówimy wówczas o hipoglikemii reaktywnej.

Takie nagłe spadki mogą być niebezpieczne?

Mogą powodować bóle głowy, uczucie zmęczenia, a nawet omdlenia, senność. Czasem pacjenci mówią, że w ciągu dnia czują tak ogromną senność, że po prostu muszą się zdrzemnąć. W zaawansowanej insulinooporności pojawiają się np. też zmiany na skórze w postaci pociemnienia fałdów skórnych np. w okolicy szyi, pod pachami i w pachwinach. Fachowo nazwane jest to rogowaceniem ciemnym.

Czy brak wrażliwości na insulinę to jeszcze zaburzenie, czy już choroba?

Dotychczas traktowaliśmy insulinooporność jako zaburzenie metaboliczne, jednak według nowej amerykańskiej klasyfikacji chorób ICD 11, prowadzonej przez Światową Organizację Zdrowia, insulinooporność jest odrębną jednostką chorobową. 

I mam wrażenie, że to jednostka chorobowa dotycząca głównie kobiet. 

Myślę, że dotyczy obydwu płci, ale kobiety przywiązują większą wagę do wyglądu. Gdy przytyją i nie mogą schudnąć, szukają przyczyny, dlatego wykrywalność insulinooporności może być u nich wyższa. Mężczyźni mniej przejmują się tłuszczem odkładającym się na brzuchu. 

W jakim wieku są pacjenci, u których diagnozuje pani insulinooporność?

W każdym. Coraz częściej to nastolatki, nawet dzieci około 10. roku życia. 

Dlaczego insulinoopornością trzeba się przejmować? Czego może się spodziewać osoba, która po prostu zignoruje ten problem?

Taka osoba zmierza prostą drogą do cukrzycy typu 2. Kiedy insulinooporność będzie już bardzo nasilona, w pewnym momencie do obrazu choroby dołączy prawdopodobnie stłuszczenie wątroby. Etapem przejściowym jest stan przedcukrzycowy, kiedy stężenie glukozy we krwi na czczo jest dyskretnie podwyższone i osiąga 105–110 mg/dl lub w teście obciążenia glukozą po dwóch godzinach przekracza 140 mg/dl. 

Ważna i dobra informacja jest taka, że zarówno insulinooporność, jak i stan przedcukrzycowy są odwracalne. Ale to ostatni moment, kiedy możemy uciec przed cukrzycą. Zmniejszenie masy ciała, nawet jedynie o 7-10 proc., znacząco zmniejsza ryzyko cukrzycy.

Insulinooporność – leczenie

A jak leczyć insulinooporność?

Podstawą jest przejście na dietę o niskim indeksie glikemicznym i obniżonej kaloryczności, a także zwiększenie aktywności fizycznej. Poza tym bardzo pomocna jest metformina, czyli lek, który uwrażliwia tkanki na działanie insuliny. Jest bezpieczny i dobrze tolerowany, choć na początku stosowania może zaburzać pracę przewodu pokarmowego. Nie działa od razu, jednak zwykle już w drugim tygodniu stosowania pacjenci zauważają, że apetyt, szczególnie na słodycze, zmniejsza się, a uczucie sytości przychodzi szybciej, po zjedzeniu mniejszej porcji jedzenia. 

Leczenie insulinooporności trwa od ośmiu miesięcy do roku. Tyle czasu naprawdę wystarczy, by nauczyć się zdrowo jeść i wyrobić w sobie nawyk aktywności fizycznej. Niestety, nie zawsze po ustabilizowaniu parametrów metabolizmu węglowodanów możemy odstawić metforminę. U niektórych pacjentów przyjmowanie dawek podtrzymujących jest konieczne do końca życia.

Dość łatwo przychodzi nam zażywanie tabletek, ale już ze zmianą nawyków żywieniowych i ruchowych jest znacznie trudniej. Czy w takim razie sama metformina jest w stanie zlikwidować insulinooporność?

Niestety nie. Dzięki niej możemy obniżyć masę ciała maksymalnie o dwa, cztery kilogramy, a to nie wystarczy, żeby parametry metabolizmu glukozy się poprawiły. Co więcej, duże badanie ekspertów z Diabetes Prevention Study, pokazuje, że znacznie lepsze efekty niż sama metformina daje otoczenie pacjenta profesjonalną opieką dietetyczną. 

Jak powinna wyglądać dieta chorego na insulinooporność?

Jej podstawę powinny stanowić warzywa i produkty pełnoziarniste, które zawierają najwięcej błonnika pokarmowego, ponieważ ten obniża indeks glikemiczny i wydłuża uczucie sytości po posiłku. Wyjątkiem są ziemniaki, bób i czerwone buraki – na nie musimy uważać. Warto też jeść rośliny strączkowe, które mają sporo pełnowartościowego białka.

Także mleko i przetwory mleczne nie są najlepszą opcją, bo chociaż rzeczywiście mają niski indeks glikemiczny, to jednocześnie mają wysoki indeks insulinowy, czyli stymulują silny wyrzut insuliny do krwi.

A czy przy wyjątkowej okazji dopuszczalne jest zjedzenie czegoś słodkiego?

Tak, ale lepiej, żeby to były słodycze bez cukru, słodzone np. ksylitolem. To substancja słodząca pochodzenia naturalnego, która nie pobudza wydzielania insuliny. Zamiast kawałka tortu czy bezy lepiej zjeść batonik zbożowy albo kawałek sernika, gorzkiej czekolady.

W takim razie słodycze może zastąpimy owocami? 

Tutaj też zalecam ostrożność. Musimy się zadowolić jedną porcją (czyli mniej więcej szklanką) owoców, dziennie. Najniższy indeks glikemiczny mają jabłka i owoce jagodowe. Unikamy za to winogron, dojrzałych bananów, arbuzów, cytrusów, papai. 

Dlaczego trudno osiągnąć sukces bez zwiększenia aktywności fizycznej?

Wysiłek fizyczny uwrażliwia mięśnie na działanie insuliny. Ponadto dzięki endorfinom, które wydzielają się w mózgu na skutek aktywności fizycznej, pacjent ma lepszy nastrój, łatwiej mu zmobilizować się do działania. 

Jaki rodzaj aktywności ruchowej jest najwłaściwszy dla pacjentów z insulinoopornością?

Każdy jest dobry. Ważne, aby chory znalazł taki, który polubi, bo w przeciwnym razie szybko się zniechęci. Pacjentom polecam pływanie, rower, truchtanie, marszobiegi, nordic walking, aerobic, a także lubiany przez kobiety pilates, który angażuje mięśnie głębokie. Najmniej wskazane są sporty walki i intensywny trening siłowy, bo te rodzaje aktywności fizycznej wiążą się z podwyższeniem poziomu kortyzolu.

Jaka jest zalecana dawka ruchu dla osoby, która chce pozbyć się insulinooporności?

Badania mówią, że to powinno być co najmniej 150 minut tygodniowo. Najlepiej ćwiczyć przynajmniej pół godziny dziennie, ale jeśli to niemożliwe, to przynajmniej trzy, cztery razy w tygodniu. Jednak mając do czynienia z pacjentem bardzo otyłym, którego aktywność często nie przekracza 200 kroków na dobę – przy zalecanej normie 10 tysięcy – na początku trzeba zadowolić się codziennym spacerem. Radzę pacjentem, aby np. odstawili samochód i jadąc do pracy komunikacją miejską, wysiedli jeden przystanek wcześniej lub korzystali z rowerów miejskich. Pacjenci otyli, którzy dotychczas byli bardzo mało aktywni fizycznie, powinni przed rozpoczęciem treningów skonsultować się z kardiologiem.

Podobno w walce z insulinoopornością mogą nam pomóc probiotyki. Na czym ma tutaj polegać ich działanie?

Osoby z nadwagą czy z otyłością mają zaburzoną florę bakteryjną. Często w nadmiarze występują u nich szczepy patogenne np. Firmicutes, pozyskujące energię z resztek pokarmowych, które w normalnych warunkach nie są trawione. W ten sposób te baterie „nabijają” nam nawet 300–400 dodatkowych kcal. Suplementując probiotyki o stwierdzonej skuteczności, możemy przywrócić równowagę bakteryjną. Ponadto okazuje się, że probiotyki poprawiają działanie i tolerancję metforminy. Warto stosować je również, gdy używamy słodzików, ponieważ wiemy, że one zaburzają florę jelitową. Pamiętajmy jednak, że probiotyki są jedynie wsparciem. Podstawą leczenia insulinooporności jest dieta i zwiększona aktywność fizyczna, które obowiązują do końca życia. Jeśli pacjent po wyleczeniu insulinooporności wróci do wcześniejszego stylu życia, insulinooporność także szybko wróci.

****

Rozmowa z dr Anną Jeznach-Steinhagen ukazała się w „Urodzie Życia” 10/2019

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Praca ponad siły, stres, pośpiech. Nasz styl życia funduje nam choroby psychosomatyczne

Nawet dziesięć na sto dolegliwości, z którymi zgłaszamy się do lekarzy, ma podłoże psychosomatyczne. Nie łagodzą ich farmaceutyki, ale otwarta rozmowa z lekarzem i umiejętne radzenie sobie ze stresem.
Katarzyna Podhorecka
12.06.2020

Lekarze zazwyczaj bardzo nie lubią pacjentów z objawami psychosomatycznymi. Z prostej przyczyny – że zwykle nie wiedzą, jak im pomóc. Dlatego bywa, że chorzy z dolegliwościami psychosomatycznymi są traktowani w gabinetach lekarskich jak hipochondrycy, którzy próbują skupić na sobie uwagę, opowiadając o swoich wyimaginowanych dolegliwościach. Albo jeszcze gorzej: jak zwykli naciągacze, którzy próbują wyłudzić zwolnienia lekarskie. Lekarze w takiej sytuacji na odczepnego przepisują suplementy diety w nadziei, że pacjentowi „przejdzie samo”, albo że zmienią lekarza – problem w tym, że ludzie, którzy zmagają się z objawami psychosomatycznymi, nie symulują! Oni naprawdę odczuwają fizyczny ból i potrzebują pomocy.  – Najczęściej to ból głowy, brzucha, stawów, częste są także bóle w klatce piersiowej, duszności albo uporczywy kaszel, omdlenia, uczucie kołatania serca, zawroty głowy – wymienia dr Anna Plucik-Mrożek, specjalistka chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego Medicover w Warszawie i dyrektor Fundacji Exercise is Medicine Polska. Rzadziej, ale zdarzają się też szumy uszne czy pogorszenie widzenia. Osobom, które pracują głosem, z powodu nadmiernego napięcia zdarza się go stracić. Muzykom z niewyjaśnionych przyczyn sztywnieją nadgarstki.  Jeszcze inni pacjenci nie mają konkretnych dolegliwości, ale tracą apetyt, od rana czują się wyczerpani, a wieczorem nie mogą zasnąć. Tym, co łączy ich wszystkich, jest źródło dolegliwości – czyli emocje, najczęściej przewlekły stres, którego doświadczają w związku z pracą czy sytuacją rodzinną.  – To wcale nie musi być traumatyczne przeżycie, np. nieuleczalna choroba kogoś bliskiego czy utrata pracy – mówi dr Izabela Pawłowska, psycholog zdrowia,...

Czytaj dalej
Adobestock

Jak pokonać stres?

Gdy stres jest zbyt intensywny, cierpi na tym nasze zdrowie
Redakcja polki.pl
02.03.2011

Przeczytaj uważnie różne sposoby radzenia sobie ze stresem i wypróbuj każdy po kolei. Wybierz te, które odpowiadają Ci najbardziej i postaraj się je stosować w życiu codziennym. Redukcja automatycznych negatywnych myśli W myśl teorii terapii poznawczo-behawioralnej, aby zniwelować  stres , należy przyjrzeć się naszym schematom myślenia i działania w odpowiedzi na to, co przychodzi nam do głowy. Tym, od czego należy więc zacząć walkę ze stresem, jest aktywne zwalczanie negatywnych przekonań. Jedną ze skutecznych technik radzenia sobie z negatywnymi przekonaniami jest zapisywanie takich myśli. Spróbuj tej metody, a przekonasz się, że szybko pomoże Ci odróżnić rozważania negatywne od tych racjonalnych. Zacznij od tego, że gdy tylko zauważysz u siebie napięcie i niepokój, tak szybko jak to tylko możliwe usiądź i zapisz wszystko w specjalnie przygotowanym do tego celu dzienniczku. Opisz wszystko, co odczuwałeś: myśli, dolegliwości fizyczne,  uczucia . A kiedy już nauczysz się identyfikować negatywne myśli, będziesz mógł śledzić i kontrolować, w jakim stopniu są one nierealne lub zbędne i czy jest coś, w czym mogą Ci się przydać. Stres pod kontrolą Zastanów się, co Cię stresuje. Przywołaj w myślach jakąś sytuację, która Cię frustruje i pomyśl, co mógłbyś zrobić, aby ją zmienić? Wypisz wszystkie możliwe opcje poradzenia sobie z nią. Na pewno jest coś, co możesz z tym zrobić – weź pod uwagę każdą opcję! Kiedy usiądziesz z kartką papieru i wypiszesz to wszystko możesz być zaskoczony jak wiele możliwości nie brałeś wcześniej pod uwagę, a brzmią sensownie. Ogranicz niezdrowe pokarmy Istnieje jednak szeroka gama pokarmów, które wywołują stres! Należą do nich przede wszystkim te produkty, które powodują gwałtowny skok poziomu...

Czytaj dalej
jak zahamować miesiączkę
Istock

„Dzisiaj mamy ok. 450 miesiączek w życiu, nasze babki miały ich tylko 100”

„Rzadko spotykam w swoim gabinecie pacjentki, które chcą na stałe zablokować miesiączkę. Ale współczesna medycyna rzeczywiście oferuje taką możliwość” – o mówi dr Małgorzata Bińkowska, ginekolożka, w rozmowie z Katarzyną Podhorecką.
Katarzyna Podhorecka
29.05.2020

Słowo miesiączka dzisiaj najczęściej kojarzy się z bólem brzucha, PMS-em i obniżoną odpornością. Coraz częściej współczesne kobiety zastanawiają się, jak bezpiecznie zahamować miesiączkę i zmniejszyć krwawienie. Tymczasem comiesięczny okres to objaw – i jednocześnie warunek – równowagi hormonalnej. Medycyna oferuje sposoby, dzięki którym menstruacja będzie mniej uciążliwa. Katarzyna Podhorecka: Niektóre kobiety, a nawet niektórzy ginekolodzy uważają, że miesiączka to… przeżytek. Stosując środki hormonalne, możemy pozbyć się jej na wiele miesięcy. Jakie jest pani zdanie w tej sprawie? Dr Małgorzata Bińkowska: Natura nie bez przyczyny skonstruowała organizm kobiety tak, że dopóki jest zdolna do zajścia w ciążę, ma comiesięczne krwawienia. Regularne miesiączkowanie jest oznaką równowagi hormonalnej, ale także ważnym znakiem dla kobiety, że nie jest w ciąży. Obliczono jednak, że współcześnie statystyczna kobieta ma w ciągu życia około 450 miesiączek, podczas gdy nasze babki czy prababki miały ich zaledwie około stu. To dlatego, że później dojrzewały, więcej razy były w ciąży i długo karmiły piersią. Część lekarzy uważa więc, że comiesięczne krwawienie nie jest konieczne dla zdrowia. Biorąc pigułki antykoncepcyjne i nie zachowując siedmiodniowej przerwy między kolejnymi opakowaniami, możemy zahamować je na wiele miesięcy. Są nawet preparaty, które powodują, że miesiączka pojawia się raz na kwartał czy raz na rok. Czy sięgając po nie, mamy gwarancję, że po ich odstawieniu miesiączka wróci? Zwykle wraca, ale stuprocentowej gwarancji, że tak będzie, nie daje żaden producent. Większość hormonalnych preparatów antykoncepcyjnych naśladuje cykl kobiecy tak, aby nie zaburzać zegara biologicznego kobiety i umożliwiać regularne...

Czytaj dalej
Cukier w diecie
Adobe Stock

Otyłość, cukrzyca typu 2, choroby krążenia – oto jest gorzka prawda o cukrze

W dzisiejszej diecie największe zagrożenie dla naszego zdrowia stanowi wszechobecny cukier. Zwłaszcza ten ukryty, z którego istnienia lub ilości często nie zdajemy sobie sprawy.
Małgorzata Nawrocka-Wudarczyk
30.07.2020

Sam w sobie cukier nie jest taki zły. Glukoza to m.in. główne paliwo dla naszego mózgu, który bez niej nie jest w stanie prawidłowo pracować, ba, nawet w ogóle funkcjonować. Problem w tym, że dzisiaj spożywamy cukru za dużo. Dużo za dużo. W marcu tego roku WHO wydała zalecenie, by zaspokajał on nie więcej niż 10 proc. naszego dziennego zapotrzebowania energetycznego, czyli dostarczał maks. 200 kcal (przeciętny Amerykanin przekracza tę dawkę dwa razy). Cel nie jest nierealny: żeby go osiągnąć, wystarczy… zrezygnować ze słodkich napojów. Jeszcze lepiej byłoby zmniejszyć ilość cukru do 5 proc. w diecie, jednak to wiązałoby się już z większymi wyrzeczeniami, takimi jak odstawienie słodyczy. Ale po co w ogóle mielibyśmy się tak poświęcać? Stawka jest większa niż życie. WHO szacuje, że z powodu chorób spowodowanych nadmiarem cukru w diecie, takich jak otyłość, cukrzyca typu 2 i choroby krążenia (należących do tzw. zespołu metabolicznego), rocznie umiera przedwcześnie 16 mln ludzi na świecie. Tylko w Polsce na cukrzycę chorują 3 mln osób, z czego co trzecia o tym nie wie. I tylko w naszym kraju z powodu rozwoju choroby 14 tys. osób rocznie traci stopę w wyniku amputacji (dane: kampania edukacyjna oddajcukier.pl).  Ile cukru w cukrze  Cukry oczywiście są naturalnie obecne w żywności. To np. fruktoza zawarta w owocach i laktoza w produktach mlecznych. Ale nie one stanowią problem. Największym zagrożeniem dla naszego zdrowia jest cukier dodawany do żywności. Nie dziwi, że zawierają go słodycze czy gazowane napoje. Ale ketchup, sos do makaronu albo hamburger Cukier można znaleźć w składzie aż 80 proc. produktów spożywczych dostępnych w sklepach.  – Co gorsza, również w 9 na 10 produktów przeznaczonych dla dzieci: kaszkach, jogurtach, sokach itp. – dodaje Agata...

Czytaj dalej