Krótki film z przesłaniem. Świąteczna reklama IKEA dotyka ważnego tematu!
Kadr ze spotu reklamowego Ikea

Krótki film z przesłaniem. Świąteczna reklama IKEA dotyka ważnego tematu!

Reklamy świąteczne mogą nas bawić i wprowadzać w ciepły, rodzinny nastrój. Ta reklama IKEA jest jednak inna. Zamiast wywoływać uczucie ciepła, wskazuje na poważny problem.
Kamila Geodecka
15.12.2020

Ile jedzenia marnuje się w sezonie świątecznym? O to pyta nas IKEA już w tytule nowej reklamy. Niech pyta, bo może dzięki temu nie zabłądzimy w szale kupowania kolejnych ciast, gotowania następnych potraw czy przygotowywania niezliczonej liczby przystawek. Czas na zmianę – mówią twórcy reklamy. I my się z tym zgadzamy!

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Świąteczna reklama IKEA – czas na zmianę

W krótkim filmie widzimy chłopca, który beztrosko bawi się w śniegu. Chce rzucić śnieżką i rozpocząć śnieżną bitwę, ale nagle zaczyna na niego spadać jedzenie, które dosłownie ożywa i parokrotnie powiększa swoje rozmiary. Jedzenie, mimo tego, że jest ogromne, wygląda niemal idealnie: dojrzałe winogrona, obrana pomarańcza, przypieczone wędliny, kawałki dziurawego sera – wszystko jak z wystawy sklepowej.

Chłopiec zaczyna uciekać przed atakującym go pożywieniem, muzyka zaczyna być wręcz przerażająca. Chociaż słyszymy wyśpiewane „Marry Christmas”, nie widzimy, by rzeczywistość miała cokolwiek wspólnego z ciepłym klimatem bożonarodzeniowym.

Chłopcu udaje się jednak uciec i zasapany wbiega do domu. Widzi salon, w którym właśnie skończyło się rodzinne przyjęcie, ale na stole wciąż widać wiele przystawek i niedojedzonych potraw. Zaraz obok stołu stoi mama chłopca, która… wyrzuca jedzenie. Dopiero mina przerażonego syna sprawia, że kobieta wygląda przez okno i widzi, co się dzieje.

Za produkcję spotu odpowiedzialny jest Alfa Film i CGF. Za kreację odpowiada Yaroslav Orlov i Roman Firainer. Adaptacją do wersji polskiej zajęła się agencja VMLY&R.

Czytaj także: Święta bez resztek – 5 rad Jagny Niedzielskiej

Marnowanie jedzenia

„Wierzymy, że dzięki naszej kampanii zainspirujemy ludzi do bardziej świadomego i rozważnego zastawiania świątecznych stołów i lepszego zaplanowania, jak poradzić sobie z tym, co na nich pozostaje. Oryginalnie pomysł kampanii pochodzi z rynku rosyjskiego. Zdecydowaliśmy się go zaadaptować w Polsce, jak tylko zobaczyliśmy ten film. W dobitny i zarazem zabawny sposób zwraca on uwagę na poważny problem wyrzucania żywności, szczególnie w czasie Świąt, i podsuwa proste rozwiązanie z IKEA. W ten sposób możemy zachęcać Polaków do świadomego gospodarowania żywnością, nie tylko od święta, i do wprowadzenia także w naszym codziennym życiu sposobów na jej niemarnowanie” – tłumaczy  Agata Czachórska, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju IKEA Retail w Polsce.

Temat jest faktycznie ważny. Sama sieć sklepów pod opublikowanym filmem zdecydowała się na przedstawienie nam garści danych. Bo o ile sama reklama może na nas wpłynąć emocjonalnie, o tyle dane liczbowe również mogą do nas przemówić. I być może spowodować zmiany. „Jedzenie jest bardzo cenne, a mimo to, każdego dnia 1/3 całej żywności produkowanej i zbieranej na świecie jest marnowana. Takie działanie to niszczenie aż 1,3 miliarda ton żywności rocznie w świecie, w którym głód nadal jest ogromnym problemem i wyzwaniem” – czytamy.

Z kolei według danych Raportu Banku Żywności z 2020 roku ponad połowa z nas deklaruje, że wyrzuca niespożyte posiłki i gotowe jedzenie.

Czytaj także: „Nie wstydźmy się prezentów z drugiej ręki”, przekonuje Ania Gemma

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Reklama IKEA przeciw przemocy domowej
materiały prasowe IKEA/YouTube

Reklama, która wywołuje ciarki. IKEA pokazuje, że nie każdy dom jest bezpiecznym miejscem

Potłuczone talerze i szklanki, pieniądze „znikające” z portfela, trzaskające drzwi. Do tego paraliżujący strach i wrażenie, że ktoś cały czas nas obserwuje i tylko czeka, by zrobić nam krzywdę. To wszystko to nie zwiastun horroru, a najnowsza reklama IKEA.
Hanna Szczesiak
26.11.2020

Każdy dom powinien być bezpiecznym miejscem – to hasło przyświeca najnowszej kampanii reklamowej sieci IKEA. Jej twórcy odchodzą od konwencji znanej z reklam meblowego giganta. Tym razem, zamiast jasnych kolorów, wesołej muzyki i radosnego przesłania, serwują nam spot, który ma nas uwierać, ma wywołać dyskomfort, może nawet przerażenie. Przede wszystkim ma jednak zwrócić uwagę na problem przemocy wobec kobiet, która czasem wydaje się niewidzialna. Nowa reklama IKEA przypomina horror W najnowszej reklamie – do tej pory powstało kilka wersji, m.in. czeska i węgierska – meble i dodatki IKEA schodzą na dalszy plan. Na pierwszy wysuwają się emocje bohaterki spotu: lęk, poczucie samotności, niepewność jutra. Kobieta spędza czas w domu, gdzie cały czas nawiedza ją „duch”. Znajduje rozbity flakon perfum w łazience, ktoś oblewa ją wodą ze szklanki i zrzuca ze stołu talerz, zabiera jej pieniądze z portfela, zamyka ją w pokoju. Ten niewidzialny duch w końcu przybiera realną postać: oprawcy, który znęca się nad swoją partnerką. Czytaj także: Katarzyna Tubylewicz: „Ofiary przemocy nie są słabe i bezwolne” Przemoc zmienia dom w więzienie W filmie skupiono się na kilku rodzajach przemocy: fizycznej – o której zwykle mówi się najwięcej, ale też psychicznej i ekonomicznej. Reklama IKEA ma uświadomić nam, że problem przemocy wobec kobiet jest powszechny, a często niezauważalny lub ignorowany. Dlatego tak ważna jest pomoc ofiarom: uświadomienie im, że mają w sobie siłę, która pozwoli im odejść, ale też wsparcie w znalezieniu mieszkania czy psychologa, który pomoże w walce z traumą. „Przemoc domowa jest prawdziwa, nawet jeśli nie zawsze jest widoczna” – podsumowują twórcy reklamy. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na...

Czytaj dalej
objadanie się to zaburzenie odżywiania
getty images

„Kiedy życie nam nie smakuje, zaczyna nam smakować jedzenie…” – mówi coach żywienia

Jemy dużo, słodko, bez kontroli. Nie dlatego, aby zaspokoić zwykły głód, ale raczej głód zupełnie innego rodzaju: emocji, kontaktów z ludźmi.
Joanna Derda
04.01.2019

Kładziesz dzieci spać, mąż siada do komputera, a ty idziesz do kuchni. Jest poczucie osamotnienia i… Pan Lodówka. A potem moralny kac. Znacie to? Jak sobie radzić w takich sytuacjach – rozmowa z Martą Pawłowską, coachem zdrowia. Jeść, by żyć Joanna Derda: Po co człowiekowi jedzenie? Marta Pawłowska: Żeby mógł przeżyć. Podstawowa funkcja jedzenia to funkcja fizjologiczna. Po to dany nam jest głód.   A co się stało w przeciągu stuleci, że jemy, mówiąc oględnie, nie tylko z głodu? Bo jest jeszcze apetyt. Czujemy głód i zaczynamy myśleć: a co ja bym właściwie zjadła? Na co mam ochotę? To już nie jest fizjologia. Warto rozróżnić dwa pojęcia: ochota i lubienie. Lubienie kształtuje się na kanwie nawyków.   Na przykład wiem, że lubię czekoladę... I jest dłuższe w czasie. Ochota jest chwilowa. Tu i teraz. Zachcianka. Głód, apetyt, lubienie i ochota – to wszystko sprawia, że wybieramy pokarm. Jemy więc i w pewnym momencie następuje nasycenie. Stan fizjologiczny, który mówi: jest OK, mogę przestać jeść. I wtedy powinniśmy zrobić stop.   Tak, ale często nie robimy. Bo możemy przestać jeść, ale jeszcze nie musimy. Więc jemy, bo to przyjemne. W końcu jednak pojawia się sytość. Ani kęsa więcej... Tak. Jeśli chcemy być w zgodzie z naturą, powinniśmy przestać jeść już przy nasyceniu. Centrum sytości mamy w mózgu, potrzeba ok. 20 minut, żeby mózg wysłał sygnał: przez kilka godzin niczego nie potrzebuję. Nie mamy takiego sygnału od razu – to pierwsza trudność. Jest i druga: kwestie hormonalne, które zaburzają odczucie nasycenia i sytości. Np. kortyzol, hormon, który produkujemy w stresie. Jeśli jest nadprodukcja, obraz nasycenia mamy zafałszowany. I przejadamy się. Jeśli w...

Czytaj dalej