Ida Nowakowska o pedofilii w Kościele: „Ci obrzydliwi ludzie, którzy krzywdzili dzieci, to nie jest mój Kościół”
Mateusz Stankiewicz/Same Same

Ida Nowakowska o pedofilii w Kościele: „Ci obrzydliwi ludzie, którzy krzywdzili dzieci, to nie jest mój Kościół”

Od wczoraj media żyją szokującym reportażem Marcina Gutowskiego – kardynał Stanisław Dziwisz miał tuszować co najmniej sześć afer pedofilskich z udziałem księży. Przypominamy, co na temat pedofilii w Kościele mówiła Ida Nowakowska.
Hanna Szczesiak
10.11.2020

Don Stanislao” to kolejny po „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawie w chowanego” dokument poruszający tematykę pedofilii w Kościele katolickim. W reportażu Marcina Gutowskiego dla TVN24 padają oskarżenia wobec tytułowego dona, czyli kardynała Stanisława Dziwisza.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Don Stanislao”, kolejny film o pedofilii w Kościele

W filmie poruszony jest m.in. wątek Marciala Maciela Degollado, twórcy założonego w Meksyku zgromadzenia Legion Chrystusa.  Według przewodniczącego Stowarzyszenia Ofiar Legionistów Chrystusa Maciel mógł w trakcie całego swojego życia gwałcić i molestować nawet 200 nieletnich chłopców. Bohaterowie filmu Gutowskiego twierdzą, że kard. Dziwisz wiedział o części z tych spraw, ale je tuszował.

Prawicowy publicysta Tomasz Terlikowski nazwał w mediach społecznościowych film „wstrząsającym”, z kolei ojciec Krzysztof Mądel pisze na Twitterze o „upadku kardynała Dziwisza”.

Ida Nowakowska nie kryje swojej wiary

O pedofilii w Kościele mówią już nie tylko księża, dziennikarze czy politycy. Coraz częściej głos zabierają osoby publiczne z szeroko pojętego show-biznesu. Jedną z nich jest Ida Nowakowska, tancerka i prezenterka telewizyjna, obecnie prowadząca program „Pytanie na śniadanie” w TVP2.

Nowakowska wielokrotnie powtarzała w wywiadach, że jest osobą głęboko wierzącą. Religia nadaje sensu jej życia, pozwala wypełnić pustkę i dać poczucie, że nie jest na świecie sama. Jednak, jak mówiła w rozmowie z Sylwią Niemczyk we wrześniowym numerze „Urody Życia”, nie zamierza nikomu narzucać swojego punktu widzenia.

„O swojej wierze mówię otwarcie, ale jednocześnie nie chcę być postrzegana jako osoba, która na siłę nawraca innych. Nigdy też nikomu nie powiedziałabym, że jestem od niego lepszym człowiekiem, bo wierzę w Boga. Uważam, że to jest wielki błąd, który ludzie popełniają, uznając, że są lepsi i mądrzejsi od innych. Polska kiedyś była jak Ameryka, krajem wielu wyznań i kultur, ludzie się dopełniali”, mówiła Nowakowska.

Ida Nowakowska o pedofilii w Kościele: „Nie nazwę ich księżmi, to hańba”

W tej samej rozmowie odpowiedziała również na pytanie, co myśli o pedofilii w Kościele po obejrzeniu takich filmów jak dokumenty braci Sekielskich:

„Dla mnie ci ludzie, którzy dopuścili się takich rzeczy, to nie jest część Kościoła, to nie są dla mnie księża. I o tym też się w Kościele mówi: o ogromnym wstydzie, jaki czują prawi księża, którzy poświęcili całe swoje życie, by pokazywać dobro, a potem ktoś robi coś tak obrzydliwego, co rzuca cień też na nich. Zawsze zło przyćmi to dobro, nie mówimy o tym, że Kościół codziennie robi dobre, wielkie rzeczy. Pedofilia niektórych osób w sutannach, bo ja ich na pewno nie nazwę księżmi, to jest hańba”.

Jednocześnie Nowakowska stanowczo podkreśliła, że nie godzi się, aby wszyscy księża ponosili odpowiedzialność za czyny, których dopuszczali się „obrzydliwi ludzie krzywdzący dzieci”. To nie jest jej Kościół.

„Mój Kościół to mądrzy i dobrzy ludzie, to księża, którzy prowadzą mnie duchowo i poświęcają całe swoje życie, żeby zgłębiać tajemnice, które dla mnie też są ważne” – wyjaśniła.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Książę Andrzej i Virginia Giuffre w 2001 roku.
Syn królowej Elżbiety II, książę Andrzej i jego ofiara, 14-letnia Virginia Giuffre. 2001 rok. Fot.: materiały promocyjne

Ofiary pedofili są zastraszane, a bogaci mogą wszystko

Takie wnioski płyną z dwóch ważnych filmów dokumentalnych dotyczących pedofilii: „Nic się nie stało” wyreżyserowanego przez Sylwestra Latkowskiego dla TVP i „Jeffrey Epstein: Obrzydliwie bogaty” dostępnego na platformie Netflix.
Magdalena Żakowska
19.06.2020

W odstępie niespełna tygodnia światło dziennie ujrzały dwa wstrząsające dokumenty dotyczące pedofilii – „Nic się nie stało” w reżyserii Sylwestra Latkowskiego w TVP (20 maja) i „Jeffrey Epstein: Obrzydliwie bogaty” na platformie Netflix (27 maja). Co mówią nam o ofiarach i winnych, o Polsce i Ameryce, organach ścigania i sprawiedliwości? Pedofilia w Polsce Dokument Latkowskiego dotyczy przestępstw na tle seksualnym, w tym pedofilii, które popełniane były na Pomorzu, przede wszystkim w Sopocie i Pucku, od 2006 roku. O sprawie stało się głośno w 2015 roku, po samobójczej śmierci 14-letniej Anaid, która była ofiarą gwałcicieli z klubu Zatoka Sztuki w Sopocie. Ale nie dlatego, że prokuratura wszczęła postępowanie, a policja z zapałem rzuciła się do śledztwa. Przeciwnie – zarówno prokuratura, jak i policja bardziej stawiały opór, niż dążyły do ujawnienia prawdy i oskarżenia winnych. Dopiero prywatne śledztwo mamy Anaid, którego wynikami podzieliła się z mediami, nagłośniło sprawę. Afera „Zatoki Świń”, opisana także w książce Bożeny Aksamit i Piotra Głuchowskiego, to seks z dziećmi, handel żywym towarem, stręczycielstwo, zastraszanie i szantażowanie dzieci oraz młodych kobiet. Chociaż wszystko wskazywało na to, że organy ścigania miały do czynienia z siatką pedofilską, zarzuty postawiono tylko dwóm osobom.  Krystian W., pseudonim „Krystek”, wcześniej skazany już za gwałt na dziewczynce z ośrodka opiekuńczego, ma postawionych 65 zarzutów, z czego 40 dotyczą przestępstw seksualnych, a 5 jego ofiar nie miało jeszcze skończonych 15 lat. W zeszłym roku sąd uchylił mu areszt tymczasowy.  Marcin Turczyński, pseudonim „Turek”, współwłaściciel Zatoki Sztuki, miał postawionych 5 zarzutów. Krystian W. miał mu...

Czytaj dalej
boniecki 2
Fot. Grażyna Makara

Ks. Adam Boniecki swoim życiem pokazuje, w jakiego Boga nie wierzy

Wymyślano o nim niestworzone rzeczy. Że jest agentem CIA, szpiegiem papieża, że wdał się w romans. Teraz ks. Adam Boniecki – wielki polski duchowny, doczekał się o sobie filmu.
Agnieszka Dajbor
26.06.2020

Dokument o księdzu Adamie Bonieckim „xABo: Ksiądz Boniecki” wejdzie do kin w pełnię lata, 24 lipca. Podobno ks. Boniecki, który nie lubi zamętu wokół siebie, modlił się, by reżyserka Aleksandra Potoczek odstąpiła od realizacji. Na szczęście Pan Bóg miał inne plany, bo powstał dokument piękny i chwytający za serce. Kamera towarzyszy księdzu w trakcie jego podróży, w chwilach skupienia, modlitwy. Podczas rozmów w redakcji „Tygodnika Powszechnego”, do którego przyszedł w 1964 roku z polecenia wtedy jeszcze biskupa Karola Wojtyły. Ksiądz Boniecki mówi w tym filmie wiele rzeczy ważnych. O wierze wbrew zwątpieniu. O bagażu życiowych dramatów, niespełnień, żalów, który niesiemy ze sobą, jak ciężką walizkę. O przemijaniu. Opowiada o tym prosto, w bardzo ludzki sposób, jak wtedy, kiedy rzuca uwagę: „Kiedyś dawałem śluby dzieciom, które chrzciłem. Teraz po latach już tych ochrzczonych nie zobaczę”. Tłumaczy, w jakiego Boga nie wierzy , układając tę wypowiedź w osobistą litanię: „Nie wierzę w Boga, który zapala czerwone światło, gdy człowiek się cieszy. Nie wierzę w Boga, który mówi: „zapłacisz mi za to”. Nie wierzę w Boga, który wymaga, aby człowiek wierzący przestał być ludzki”… Najbardziej poruszają spotkania księdza z ludźmi. A jest ich mnóstwo. Często zupełnie przypadkowe, jak z mężczyzną na dworcu kolejowym, który zagaduje „A ksiądz do Krakowa?”. I po chwili już opowiada o śmierci matki: że nie może sobie z tym poradzić. Albo dziewczyna z galerii handlowej, która zwraca się do księdza Bonieckiego per pan, ale biegnie za nim, by spytać, dlaczego nie zawsze jest tak dobra, jakby chciała. Są też dziesiątki spotkań autorskich, na które...

Czytaj dalej
Ida Nowakowska o rodzicach
Iga Maćkiewicz

Ida Nowakowska o rodzicach: „Czuję, że tata wciąż ma mnie na oku”

Jurorka „Dance, dance, dance” jest córką słynnego pisarza, Marka Nowakowskiego. „Kiedy umarł, to był dla mnie koniec świata” – mówi.
Marzena Rogalska
05.09.2019

Ida Nowakowska jest znakomitą, świetnie wykształconą tancerką, udowodniła swoją wiedzę też jako jurorka w show „Dance, dance dance”, a teraz potwierdza swój talent jako prowadząca „Pytanie na śniadanie”. Ale w „Urodzie Życia” Ida Nowakowska opowiada Marzenie Rogalskiej przede wszystkim o relacji z ojcem – Markiem Nowakowskim, nieżyjącym już wybitnym pisarzem, opozycjonistą z czasów PRL, legendą. Posłuchajcie jej opowieści: Najwcześniejsze dzieciństwo Mama urodziła mnie, kiedy była dojrzałą kobietą. Mieszkała w USA, gdzie odniosła sukces – pracowała dla „New York Timesa”, robiła grafiki dla największych firm amerykańskich, studiowała reżyserię i miała praktyki w CNBC TV. Rodzice spotkali się w Paryżu i zakochali. Tata przyjeżdżał do Nowego Jorku. Kiedy skończył się komunizm, tata przywiózł mamę do Polski. Wychowywałam się w Ameryce, Paryżu i Polsce.  Od początku rodzice wszędzie mnie ze sobą zabierali, nosili mnie w koszyku czy torbie, gdzie tylko się dało, na wystawy, do opery. Mama obserwowała uważnie, co mi się podoba, a potem pozwalała mi się rozwijać w tych kierunkach. Uczyłam się gry na pianinie, gimnastyki artystycznej, jeździłam na łyżwach, nartach, ale moją pasją stał się taniec. Mama dbała o to, żebym była pewna siebie i odważna, ale robiła to niezwykle mądrze. Potrafiła mnie krytykować bez piętnowania, uczyła wiary w siebie, ale też, żeby ta wiara była pokorna. Ja w ogóle wychowałam się w wierzącym domu, za co jestem wdzięczna moim rodzicom. Wychowano mnie w wierze, że jest coś większego niż my, że trzeba zawsze ciężko pracować, ale też zachować dystans.  Moje dzieciństwo to także Paryż, do którego chętnie zabierała mnie mama, mieszkał tam i tworzył mój wujek, słynny malarz Jan Lebenstein. Był wybitną postacią i...

Czytaj dalej