Gwiazda Betlejemska. Pojawi się na niebie po raz pierwszy od 800 lat
Pexels.com

Gwiazda Betlejemska. Pojawi się na niebie po raz pierwszy od 800 lat

W poniedziałek 21 grudnia, po zachodzie Słońca, spójrzcie w niebo. Jowisz i Saturn, czyli dwie największe planety Układu Słonecznego, znajdą się wyjątkowo blisko siebie. Utworzą bardzo jasny punkt nazwany „Gwiazdą Betlejemską”.
Sylwia Arlak
21.12.2020

Koniunkcję (zbliżenie) Jowisza i Saturna możemy oglądać dosyć często, bo mniej więcej raz na 20 lat, jednak w tym roku obie planety znajdą się wyjątkowo blisko siebie. Takie zjawisko zdarza się raz na około 800 lat. Ostatnim razem do koniunkcji doszło w 1226 roku.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Zjawisko będzie widoczne z każdego miejsca na Ziemi

„Można sobie wyobrazić, że Układ Słoneczny jest torem wyścigowym, a każda planeta to biegacz na własnym torze. My, na Ziemi, jesteśmy na środku stadionu. Z  naszego punktu widzenia będziemy mogli zobaczyć Jowisza na wewnętrznym torze, zbliżającego się do Saturna przez cały miesiąc i ostatecznie wyprzedzającego go 21 grudnia” — pisze na stronie NASA Henry Throop, astronom z Wydziału Nauk Planetarnych.

Tym razem zobaczymy je na niebie w najdłuższą noc roku. Planety ustawią się niemal na jednej linii z Ziemią, czyli będą wyglądały prawie tak, jakby stanowiły jeden punkt. Zjawisko będzie widoczne gołym okiem. Wystarczy, że po zachodzie słońca spojrzymy nieco powyżej horyzontu w południowo-zachodnim kierunku. Ci, którzy będą patrzeć przez lornetkę, mogą zobaczyć jeszcze cztery największe księżyce Jowisza oraz największy księżyc Saturna, Tytan. Dostrzegą też pasy chmur na Jowiszu i pierścienie Saturna.

Czytaj też: Prof. Stanisław Czudek: pierwszy Polak, który może operować w… kosmosie!

„Jowisz i Saturn zbliżają się do siebie od lata. Podczas największego zbliżenia 21 grudnia będą wyglądać jak podwójna planeta, bo będą oddalone od siebie  tylko o 1/5 średnicy Księżyca w pełni” — tłumaczy profesor Patrick Hartigan, astronom z Rice University.

Jeśli nie macie czasu na obserwację zjawiska w poniedziałek, nic straconego. Jasny punkt będzie widoczny jeszcze przez kilka kolejnych dni. Hartigan zapowiedział, że planetarny duet będzie pojawiał się nisko na zachodnim niebie przez około godzinę po zachodzie słońca każdego wieczoru.

Następna okazja, żeby zobaczyć na niebie dwie wielkie planety tak blisko siebie, przypadnie dopiero w 2080 roku, a kolejna — w 2400 roku. Najlepsze warunki do oglądania zjawiska będą w pobliżu równika, ale planety będą widoczne z każdego miejsca na Ziemi, jeśli pozwoli na to pogoda.

Gwiazda Betlejemska przedmiotem badań i sporów

Ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenie zjawisko zostało nazwane „Gwiazdą Betlejemską”. Według Biblii jasny obiekt astronomiczny doprowadził Mędrców ze Wschodu do miejsca narodzin Jezusa Chrystusa w Betlejem. Zgodnie z tradycją, Gwiazda Betlejemska daje znak do rozpoczęcia wigilijnej kolacji.

Jak podkreślają badacze, Gwiazdą Betlejemską mogła być gwiazda, ale także kometa. Niewykluczone, że była to koniunkcja Jowisza i Saturna (w 7 r. p.n.e. zjawisko obserwowano aż trzykrotnie). Niedługo później miała miejsce potrójna koniunkcja, gdy do planet dołączył jeszcze Mars. Gwiazdą Betlejemską mógł być też sam Jowisz albo wybuch supernowej.

Czytaj też: David Attenborough przekonuje: „Wszyscy możemy zmieniać świat”. I daje jedną radę

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
powrót do natury
sime/free

Kwietna łąka to miododajny mikrokosmos – mówi Dave Goulson, biolog i pisarz

Mały żuk może być kluczowy dla wielkiego ekosystemu. Pamiętajmy o tym. O ludziach, największych szkodnikach na Ziemi, i owadach, które zbawiają świat, mówi Dave Goulson, brytyjski biolog i szczęśliwy właściciel trzynastu hektarów łąki.
Wika Kwiatkowska
07.06.2020

Zadbane, zielone trawniki są ładne, schludne, ale nudne. Na dodatek bezużyteczne dla pszczół, trzmieli czy motyli. Dlatego zamiast sadzić kolejny rząd tuj, zróbmy w naszych ogródkach (albo na trawniku przed domem) miejsce dla miododajnej, kwietnej łąki. Gdy położymy się już na łące w jakiś czerwcowy, ciepły dzień, odwdzięczy się nie tylko symfonią barw – chabrów, maków, rumianków czy łubinów – ale i dźwięków. Trzeba tylko nastroić ucho na delikatne bzyczenia, brzęczenia i trzepotania skrzydełek. A nuż uda nam się zrozumieć, o czym śpiewają owady? O fascynującym łąkowym świecie opowiada Dave Goulson,  brytyjski biolog specjalizujący się w ochronie trzmieli autor m.in. książki „Łąka” (wyd. Marginesy) Wika Kwiatkowska: Jak jest pan w stanie zapamiętać nazwy setek stworzeń, o których pan pisze? Dla mnie wyzwaniem jest już wbicie sobie do głowy nazw kilku motyli, takich jak: przestrojnik jurtina, przeplatka cinsia czy wielena plamowstęg.  Dave Goulson: Nie pamiętam imion ludzi, ale jakimś cudem nazwy owadów zapamiętuję. Nie potrafię tego wyjaśnić! Bliżsi są panu ludzie czy owady?  Muszę przyznać, że swoją rodzinę kocham bardziej niż owady. Ale wstydzę się tego, że należę do ludzkości jako takiej, bo jesteśmy spektakularnymi szkodnikami, skrajnie nieodpowiedzialnymi wobec naszej planety. Oczywiście, że kocham owady. Zawsze uważałem je za fascynujące i piękne. 15 lat temu kupił pan zaniedbane 13-hektarowe gospodarstwo na francuskiej wsi i postanowił zamienić je w swoisty rezerwat dla motyli, traszek i trzmieli. To pański prywatny raj? Przesiadywanie na mojej łące jest dla mnie bardzo ważne. Bzyczące, terkoczące i ćwierkające owady, różnorodne gatunki kwiatów i motyli, odgłosy skowronków i kukułek, zapach...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Zielony śnieg na Antarktydzie! Widać go już nawet z kosmosu 

Część Półwyspu Antarktycznego pokrył „zielony śnieg” – to jedna z widocznych konsekwencji zmian klimatycznych.
Sylwia Arlak
22.05.2020

Kwitnienie alg, spowodowane ociepleniem klimatu, powoduje, że śnieg na Półwyspie Antarktycznym coraz bardziej zielenieje. Zielony śnieg jest widoczny już nawet z kosmosu.  Naukowcy tłumaczą, że do rozwoju alg przyczyniło się nie tylko ocieplenie klimatu, ale także dodatkowe czynniki, np. odchody, które pozostawiają okoliczne ssaki i ptaki i które działają na algi jak naturalny nawóz. To właśnie dlatego większość skupisk kwitnących glonów zaobserwowano w pobliżu gniazd pingwinów, ptaków, a także w miejscach, gdzie mieszkają foki. Matt Davey, naukowiec, który już od 6 lat bada zmiany na Antarktydzie, mówi w „The Guardian”, że zielone dywany śnieżne obejmują one prawie 2 km kwadratowych powierzchni kontynentu. „Te liczby mogą wydawać się stosunkowo małe w skali globalnej, ale na Antarktydzie, gdzie żyje tak mało roślin, taka ilość biomasy jest bardzo znacząca” — wyjaśniał naukowiec.  Biało, zielono, tęczowo na Antarktydzie Zieleń to niejedyny kolor, który pojawia się na śniegu Antarktydy. Części kontynentu wyglądają jak… tęcza, a to za sprawą kwitnących glonów czerwonych i pomarańczowych. Zakwity glonów, póki co nie wpływają jeszcze na zmiany klimatyczne, jednak naukowcy ostrzegają, że tak jak biały śnieg odbija światło słoneczne aż w 90 procentach, tak zielony o wiele więcej go pochłania, co w większej skali może przyczyniać się do wzrostu temperatury na kontynencie. 

Czytaj dalej
Tom Cruise/East News
Tom Cruise/East News

To będzie pierwszy film fabularny nakręcony w kosmosie. Zagra w nim Tom Cruise

Tom Cruise leci w kosmos. Film akcji z udziałem aktora ma rozgrywać się bowiem na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Choć brzmi to jak fake news, zaskakującą informację zdążył potwierdzić administrator NASA.
Sylwia Arlak
08.05.2020

Czegoś takiego jeszcze nie było. Portal Deadline poinformował o tym, że NASA, Elon Musk i Tom Cruise planują nakręcić film akcji na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Nie byłaby to jednak — jak spekulowano — kolejna część serii „Mission: Impossible”. Na razie nie znamy szczegółów projektu. Nie wiadomo też jakie studio miałoby zająć się realizacją ambitnego projektu. Doniesienia amerykańskiego portalu potwierdził już administrator NASA, Jim Bridenstine. NASA is excited to work with @TomCruise on a film aboard the @Space_Station ! We need popular media to inspire a new generation of engineers and scientists to make @NASA ’s ambitious plans a reality. pic.twitter.com/CaPwfXtfUv — Jim Bridenstine (@JimBridenstine) May 5, 2020 Od początku jasne jest, że główna rola w filmie przypadnie w udziale Cruise'owi. I trudno się dziwić: aktor znany jest z tego, że samodzielnie wykonuje wiele wyczynów kaskaderskich na planach filmowych. Najbardziej spektakularne były te wykonane na wysokości 123. piętra wieżowca Burj Khalifa, czyli najwyższego budynku na świecie. Koszta produkcji byłby z pewnością olbrzymie, ale i widzów takiego projektu na pewno by nie brakowało. Do tej pory na pokładzie stacji kosmicznej kręcono jedynie dokumenty (co ciekawe, narratorem filmu, który ukazał się w 2002 roku, był właśnie Cruise), bądź krótkie ujęcia filmowe. Ekipa filmowa wybierze się na Międzynarodową Stację Kosmiczną na pokładzie amerykańskiego pojazdu Crew Dragona firmy SpaceX. Pobyt zajmie im około kilkunastu dni. W ten sam sposób dostaną się na pokład pierwsi turyści, którzy sami zapłacą za swój bilet. Według Elona Muska, ich podróż może odbyć się już w przyszłym roku.

Czytaj dalej