Gillian Anderson z „The Crown” i „Sex Education” mówi o edukacji seksualnej w Polsce
TOLGA AKMEN/AFP/East News

Gillian Anderson z „The Crown” i „Sex Education” mówi o edukacji seksualnej w Polsce

„Kochanie, zauważyłam, że udajesz, że się masturbujesz. Nie chcesz o tym porozmawiać?” – mówi do syna serialowa Jean Milburn. Zanim Gillian Anderson wcieliła się w rolę Margaret Thatcher, fani Netfliksa poznali ją jako ekstrawertyczną terapeutkę.
Hanna Szczesiak
18.11.2020

Jako Żelazna Dama uratowała brytyjską gospodarkę, pozostając kompletnie nieczułą na sprawy społeczne i nastroje panujące wśród Brytyjczyków. Gdy spotykała się z królową Elżbietą II (w tej roli równie zachwycająca Olivia Colman), siadała na brzegu krzesła, unosiła brwi, a bijący od niej chłód był niemal wyczuwalny przez ekran telewizora.

Ciepła, czułości i niespotykanej wręcz otwartości nie można za to odmówić Jean Milburn. To właśnie dzięki roli w „Sex EducationGillian Anderson mogła w końcu całkowicie odciąć się od wizerunku rudowłosej agentki Scully, z którą była kojarzona długo po zakończeniu emisji serialu „Z archiwum X”.

Czytaj także: „The Crown” – w czwartym sezonie to Gillian Anderson kradnie show!

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Gillian Anderson zapytana o edukację seksualną w Polsce

Przed premierą pierwszego sezonu „Sex Education” Gillian Anderson oraz Asa Butterfield wcielający się w syna Jean, Otisa, spotkali się z dziennikarzami, którzy mieli już okazję zobaczyć najnowszą produkcję Netfliksa. Podczas rozmowy z polską dziennikarką dowiedzieli się, że w Polsce edukacja seksualna właściwie nie istnieje – bo przecież zajęcia WDŻ, nierzadko prowadzone przez katechetów, dalekie są od tego, co możemy zobaczyć w serialu.

Na antenie amerykańskiego radia NPR Anderson wróciła do tamtej rozmowy.

Czytaj także: Emma Corrin to wykapana księżna Diana. Co wiemy o młodej aktorce z serialu „The Crown”? 

„Kto by pomyślał?!”, dziwi się aktorka

„Nie byliśmy pewni, jak odbierany jest serial. Podoba im się czy nie do końca? Jest hitem, czy wszyscy są po prostu uprzejmi? Wtedy pojawiła się ta dziennikarka…”, zaczęła Anderson. Usłyszała, że polscy nastolatkowie wiedzę o seksie czerpią głównie z Internetu czy właśnie popkultury.

Asa i ja spojrzeliśmy na siebie, nie dowierzając. Jak to tak? Przecież to ogromna odpowiedzialność! Kto by pomyślał, że w dziesiątkach krajów po prostu ignoruje się ten temat? Ja na pewno nie wiedziałam” – odpowiedziała Anderson na antenie, wyraźnie zdziwiona.

Choć na edukację seksualną w polskich szkołach nie ma co liczyć, na szczęście wciąż działają niezależni aktywiści, którzy poprzez media społecznościowe odpowiadają na wszelkie pytania związane z seksem i seksualnością człowieka. Wystarczy wspomnieć o projekcie #sexedpl Anji Rubik.

Nastolatkom pozostają również seriale, takie jak „Sex Education” (warto zobaczyć chociażby ze względu na rolę Gillian Anderson) czy „Big Mouth”, którego kolejny sezon pojawi się na Netfliksie już 4 grudnia. Do tego czasu z pewnością zdążycie nadrobić najnowszą serię „The Crown”, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Efekt pandemii koronawirusa: połowa Polaków ma trudności z seksem

Jak wynika z najnowszych badań, ponad połowa z nas skarżyła się na problemy z seksem w czasie lockdownu. Co czwarty Polak myślał o rozwodzie.
Sylwia Arlak
04.11.2020

Od początku zastanawialiśmy się, jak pandemia koronawirusa i związany z nią lockdown, wpłynie na nasze relacje. Wiele mówiło się o tym, że przymusowe zamknięcie w czterech ścianach skończy się falą rozwodów. Albo wręcz przeciwnie — że czeka nas wielki „baby boom”. Wiele odpowiedzi przynoszą najnowsze badania prof. Zbigniewa Izdebskiego, kierownika Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii na Wydziale Pedagogicznym UW. Wynika z nich, że u 22 procent badanych w pandemii związek się wzmocnił, 8 proc. przyznało, że widzą negatywne zmiany, a 66 procent, że ich relacja pozostała bez zmian. Te same badania mówią jednak o tym, że co czwarty Polak myśli o rozwodzie. 8 procent zastanawiało się nad tym jeszcze przed wybuchem pandemii. Dodatkowo wiemy już, że „baby boom” nam nie grozi. Niepewna przyszłość sprawiła, że aż 14 proc. ankietowanych postanowiło wstrzymać się z zakładaniem  lub powiększaniem rodziny. Pandemia i lockdown groźne nie tylko dla singli  Pandemia najbardziej dotknęła młodych ludzi od 18 do 29 roku życia. To im najbardziej doskwierało uczucie samotności i braku bliskich.  Z powodu przymusowego zamknięcia, częściej niż wcześniej (poprzednie badania dotyczące zdrowia i życia seksualnego Polaków ukazały się w 2007 roku) decydowali się na randki za pośrednictwem portali internetowych. Korzystało z nich aż 40 procent wszystkich respondentów. 17 procent szukało znajomości w innych miejscach w Internecie. Seks w czasie pandemii najbardziej cieszył młodych ludzi. U osób w średnim wieku (30-49) zanotowano spadek zainteresowania tymi sprawami, a u seniorów (60 plus) — wzrost. Ale są też złe wiadomości. Okazuje się, że w ostatnich miesiącach aż połowa z nas miała problemy z seksem.  Zmęczeniem tłumaczyło się 22 procent...

Czytaj dalej
Sharon Stone i Michael Douglas w „Nagim instynkcie” / East News

Od „Nagiego instynktu” po „Lolitę”. 10 filmów ocenzurowanych z powodu seksu

Dlaczego „Nagi instynkt” wzbudził takie protesty? Nie, wcale nie chodziło o to, w jaki sposób Sharon Stone zakłada nogę na nogę, ale o coś zupełnie innego… Oto 10 filmów, które miały kłopoty z cenzurą. Za wyświetlanie niektórych można było trafić do więzienia.
Anna Zaleska
31.07.2020

Chociaż podobno żyjemy w czasach, kiedy wolno pokazać wszystko, a polskie „365 dni”, uznawane przez wielu krytyków za zwykłe porno, święci międzynarodowe triumfy na Netfliksie, cenzura nadal ma się dobrze (i  kto wie, może to nie jest złe?). Zobaczcie 10 wielkich filmów światowego kina, w których „momenty były” – ale niejednokrotnie zostały wycięte.  Nagi instynkt (USA 1992, reż. Paul Verhoeven) Przeciwko filmowi z Sharon Stone protestowali i konserwatyści, i liberałowie. Aktywiści gejowscy już na etapie zdjęć obrzucali plan filmowy torebkami z farbą, dmuchali w gwizdki i namawiali przejeżdżających obok kierowców do naciskania klaksonów. Uważali, że postać lesbijki morderczyni będzie pożywką dla homofobii i nastrojów antygejowskich. W jednej z gazet w San Francisco wykupili nawet całostronnicową reklamę nawołującą, by nie iść na „Nagi instynkt” do kina, z tekstem: „Hollywood konsekwentnie przedstawia nas jako ofiary lub psychopatów. Nie wydawaj swoich pieniędzy, żeby oglądać popisy homofobii i mizoginizmu”.    Organizacje konserwatywne protestowały natomiast, twierdząc, że film podkopuje tradycyjne amerykańskie wartości. Groziło mu przyznanie kategorii NC-17 (zakaz wstępu dla każdego, kto nie ukończył 17 lat), co oznaczałoby o wiele niższe wpływy do budżetu. Ostatecznie zmontowano mniej drastyczną wersję „Nagiego instynktu”, która dostała od komisji kwalifikacyjnej kategorię R (film mogą oglądać nastolatki w towarzystwie osoby dorosłej i może być bez ograniczeń reklamowany w prasie). Ale pewien kardynał wystosował po jego premierze apel, by stworzyć dla filmu i telewizji nowy kodeks moralny, zakazujący nagości, lubieżnych uścisków, brzydkich wyrazów i bluźnierstw. I Bóg stworzył kobietę...

Czytaj dalej
The Crown Netflix
Księżna Diana (Emma Corrin). Fot. materiały prasowe

Księżna Diana, Margaret Thatcher i królowa Elżbieta. 4. sezon „The Crown” to starcie gigantek

Polityczny pojedynek Margaret Thatcher i królowej Elżbiety oraz nieszczęśliwe małżeństwo księżnej Diany z księciem Karolem – długo czekałyśmy na czwarty sezon „The Crown”. I było warto!
Magdalena Żakowska
14.11.2020

Trzeci sezon „The Crown” rozczarował chyba wszystkich. Serial przechodził coś w rodzaju kryzysu wieku średniego – oglądaliśmy pogrążoną w impasie Wielką Brytanię oczami bohaterów, którzy sami borykali się z emocjonalnym wyczerpaniem. Była fantastyczna kreacja Olivii Colman w roli królowej Elżbiety, ale brakowało tego, za co tak kochamy „The Crown” – wglądu w kulisy życia kolejnych legend XX-wiecznej historii Wielkiej Brytanii. Pod tym względem czwarty sezon jest najlepszy ze wszystkich. Już w pierwszym odcinku Margaret Thatcher (Gillian Anderson) zostaje pierwszą kobietą premier Wielkiej Brytanii , a książę Karol (Josh O'Connor) spotyka 16-letnią Dianę Spencer (Emma Corrin). A potem jest już jak w filmach Hitchcocka! Diana i Thatcher, czyli dwa w jednym Co prawda w rzeczywistości książę Karol i Diana spotkali się po raz pierwszy w 1977 roku, a Thatcher została premierem dopiero dwa lata później, ale twórcy serialu zdecydowali się na ten fałsz w słusznym celu. Chcieli, żebyśmy od początku oglądali te dwa najważniejsze wątki sezonu równolegle. Oto dwie postępujące katastrofy: krótkie zaloty i szybkie zaręczyny Karola i Diany przygotowały grunt pod burzliwe małżeństwo, które przebiega w cieniu twardych rządów Thatcher. Co prawda dziedzictwo pani premier poznajemy głównie w jej relacji z królową Elżbietą, ale postać Thatcher jest na tyle ważna, że w kilku odcinkach opuszczamy komnaty pałacowe, aby przyjrzeć się temu, co bezduszne plany oszczędnościowe Thatcher i jej kosztowna wojna z Argentyną o Falklandy wyrządziły krajowi. W efekcie powstał porywający sezon, w którym dostajemy dwa w jednym – wgląd w największy skandal na dworze królewskim i kulisy rządów chyba najbardziej kontrowersyjnego premiera tego kraju w minionym...

Czytaj dalej