Zbiorowe akty przez internet: nowy projekt kontrowersyjnego fotografa
Instagram/Spencer Tunick

Zbiorowe akty przez internet: nowy projekt kontrowersyjnego fotografa

Kolejny projekt Spencera Tunicka „Stay Apart Together” wzbudza kontrowersje. Prawda jednak jest taka, że amerykański fotograf, fotografując nagich ludzi w czasie pandemii, faktycznie prowokuje – ale tylko do myślenia.
Sylwia Arlak
27.05.2020

Nagie postaci w maseczkach. Leżące na sofach w domu, obejmujące się ramionami. Tulące się do ściany w samotnym mieszkaniu. Nowy projekt Spencera Tunicka pokazuje naszą rzeczywistość w czasie pandemii. Widzimy na nich nie tylko nagich ludzi, lecz także nagle obnażoną  naszą samotność, lęk, bezbronność. 

Amerykański fotograf zasłynął monumentalnymi instalacjami fotograficznymi, które nieraz przedstawiały nawet kilkanaście tysięcy nagich postaci zgromadzone jednocześnie w tym samym miejscu. W 2007 r. uwiecznił na zdjęciach 18 tys. nagich modeli na placu Zócalo w Meksyku. Trzy lata później 5 tys. Australijczyków rozebrało się dla artysty przed operą w Sydney. Ze względu na pandemię koronawirusa artysta musiał odwołać swoją kolejną, zaplanowaną nagą sesję na lotnisku w Brisbane. Rozpoczął za to nowy projekt, który nazwał „Stay Apart Together” (ang. „Zostańmy oddzielnie razem”. Kolejny nagi projekt Spencera Tunicka powstaje wyłącznie przez internet. Fotograf łączy się wybranymi modelami poprzez FaceTime’a, a z powstałych zrzutów ekranu tworzy przejmujące kolaże.

Bermudy na 5 sposobów!

Tania prowokacja fotografa? Nic podobnego!

Choć krytycy – a tych w pruderyjnej Ameryce nie brakuje – zarzucają artyście tanią prowokację, on nie chce nikogo szokować. Jak wyjaśnia, zależy mu jedynie na zbudowaniu wspólnoty i pokazaniu, że nawet w czasie izolacji możemy nawiązywać więzi i być solidarni. „Sesje wideo to świetny sposób na zbliżenie ludzi z różnych krajów. Nie podejrzewałem jednak, ile emocji przyniesie to uczestnikom” — mówił fotograf w jednym z wywiadów.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

. Stay Apart Together, 2020

Post udostępniony przez Spencer Tunick (@spencertunick)

Do swojego wirtualnego projektu Tunnick zaangażował więc nie profesjonalnych modeli, a zwykłych ludzi. Pokazuje nam zróżnicowane kształty i rozmiary, a także różne odcienie skóry. W „Stay Apart Together” wzięli udział ludzie z różnych zakątków świata m.in. z Francji, Meksyku, Malezji, Libanu i Danii.

Wśród uczestników znaleźli się pracownicy służby medycznej. „To pielęgniarki i lekarze, którzy walczą na co dzień z koronawirusem. Dla nich ten projekt to szansa na ucieczkę od rzeczywistości. Chociaż przez chwilę mogą zająć się czymś innym” — podkreśla Spencer Tunick. Wśród bohaterów jego nowego projektu jest m.in. 36-letnia pielęgniarka z Melbourne, Elane Johnson. „Życie jest zbyt krótkie, żeby stresować się, jak wyglądasz nago” — mówi kobieta cytowana przez „Daily Mail”.

Projektem zachwyca się też inna uczestniczka projektu, 29-letnia Lee Smyth z Australii. „To naprawdę piękny sposób na uchwycenie tego, co wszyscy teraz przeżywamy” — mówi. Modele pozują fotografowi nieodpłatnie. W zamian za poświęcony czas otrzymują jedynie podpisaną przez Spencer Tunicka jedną odbitkę. Ich wartość na aukcjach dzieł sztuki może osiągać nawet kilka tysięcy dolarów.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Couple Separated by Pandemic Germany | Mexico Stay Apart Together, 2020

Post udostępniony przez Spencer Tunick (@spencertunick) .

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
mat. promocyjne

Depresja, toksyczne miłości i samotność – Natasza Socha wraca z nową książką „Zagubieni”

Największym źródłem rozczarowań bywają związki. „Kiedy książę na białym koniu okazuje się co najwyżej stajennym”, mówi Natasza Socha, autorka powieści dla kobiet „Zagubieni”. Co jeszcze?
Anna Zaleska
28.05.2020

Natasza Socha jest dziennikarką, felietonistką, a przede wszystkich autorką bestsellerowych powieści dla kobiet . Choć pochodzi z Poznania, od lat mieszka z mężem i nastoletnimi dziećmi w małej miejscowości pod Akwizgranem. Mówi o sobie, że na pełen etat wychowuje syna i córkę, a na pół etatu pisze książki. Najnowsza „Zagubieni” (Wydawnictwo Edipresse) to opowieść o współczesnych trzydziestolatkach . Mati jest człowiekiem sukcesu, który zachłysnął się życiem na wysokich obrotach. Sonia przeciwnie – żyje z dnia na dzień, robiąc rzeczy, które w najmniejszym stopniu jej nie interesują, i wchodząc w kolejne nieudane związki . Dla Nataszy Sochy para trzydziestolatków staje się pretekstem do przyjrzenia się przyczynom coraz powszechniejszej depresji . Anna Zaleska: Pani nowa powieść „Zagubieni” opowiada o współczesnych trzydziestolatkach. Dlaczego właściwie są tak sfrustrowani i nieszczęśliwi? Natasza Socha: Bo żyjemy za szybko, wszystko robimy naraz, jesteśmy wiecznie zagonieni i rozproszeni. Jednocześnie gotujemy obiad, przeglądamy książkę, przeszukujemy internet, słuchamy radia, odpowiadamy na wiadomości na Messengerze, a i tak mamy nieustająco poczucie marnowania czasu. Pamiętam, że jako dziecko nie znałam pojęcia „nuda”, mimo że nie miałam komputera, różnych gadżetów, nawet roweru. A moje dzieci jeśli czegoś nie robią przez pięć, dziesięć minut, to już czują niepokój. Współcześni trzydziestolatkowie do 20. roku życia przeżyli całe swoje życie. Nic dziwnego, że są sfrustrowani. I doznali już mnóstwa rozczarowań? Tak. Bo jeśli człowiek za główny cel stawia sobie szybkie osiągnięcie szczęścia, a poprzeczkę oczekiwań ustawia bardzo wysoko, wtedy łatwo o rozczarowania. To działa jak lawina. Coś się zaczyna psuć...

Czytaj dalej
kobieta na łące
Adobe Stock

Wysoka wrażliwość to przekleństwo czy może jednak dar? 

Brytyjski poeta David Jones napisał, że mocne odczuwanie jest błogosławieństwem i przekleństwem. Ponadprzeciętna wrażliwość to słabość czy moc?
Aleksandra Nowakowska
28.05.2020

Zbyt jasne światło, zbyt szorstka tkanina, zbyt intensywny zapach sprawiają ci dyskomfort? Trudno ci wytrzymać w hałasie? Paraliżuje cię presja czasu i nadmiar zajęć? Często potrzebujesz samotności i spokoju, żeby zregenerować siły? Czujesz onieśmielenie, gdy jesteś w grupie? Od razu wyczuwasz nastrój, jaki panuje wśród ludzi? Kojąco działa na ciebie przebywanie na łonie natury a destabilizująco wśród ludzi, których nie znasz? Galerie handlowe momentalnie wysysają z ciebie energię? Często słyszysz: „Nie przejmuj się tak bardzo”?  Unikasz smutnych i brutalnych filmów? Bywa, że płaczesz lub śmiejesz się bez wyraźnego powodu? Masz zmienne nastroje, które samą ciebie zaskakują? Nie zawsze potrafisz się skoncentrować? Jeśli twoja odpowiedź na większość z tych pytań brzmi: „tak”, najprawdopodobniej jesteś osobą o wysokiej wrażliwości (ang. HSP – Highly Sensitive Person). Należysz do około 20 proc. ludzi, których układ nerwowy jest subtelniejszy, dlatego bardziej reaguje na bodźce zewnętrzne. Możesz czuć, że nie pasujesz do wielu norm, które powszechnie obowiązują i zdecydowana większość społeczeństwa nie ma z nimi takiego problemu jak ty. Jak oni żyją, zastanawiasz się, jak sobie dają radę? Może być ci trudno żyć w dzisiejszym przebodźcowanym świecie, w którym funkcjonowanie bez wyśrubowanej umiejętności multitaskingu nie zapewnia sukcesu. Nie dla ciebie nocny clubbing, za to wsłuchiwanie się w śpiew ptaków o świcie. Lubisz zapadać się w swój wewnętrzny bogaty świat, który zdaje się zdecydowanie bardziej interesujący i bezpieczny, niż ten zewnętrzny – hałaśliwy, nieuporządkowany, bezwzględny. Elaine E. Aron, psychoterapeutka i autorka książki „Wysoko wrażliwi”, która sama siebie...

Czytaj dalej
rozmowa kobiet
Adobe Stock

5 „wsparciowych” zdań, które zupełnie nie pomagają osobom w depresji

Weź się w garść. Nie siedź w domu. Każdy ma jakieś problemy. Albo najlepsze: depresja to tylko twój wymysł. Jakie jeszcze „rady” i stwierdzenia bardziej ranią niż pomagają podczas depresji albo dołka psychicznego?
Aleksandra Nowakowska
27.05.2020

Słyszysz słowa wsparcia… i czujesz się po nich jeszcze gorzej? Nie obwiniaj się za to. Żeby pomóc osobie z depresją, trzeba wyważonych słów, a nie komunałów, które – chociaż być może dobrze brzmią – to bardziej szkodzą, niż pomagają. Aby okazać wsparcie, są potrzebne nie tylko dobre intencje, ale też empatia i uważność na uczucia. Zobacz, jakie „wsparciowe słowa” z pewnością nie pomagają: 1. Depresja jest tylko w twojej głowie. Zacznij myśleć pozytywnie! Jasne, optymistyczne myślenie ułatwia życie. Nauka przekierowywania umysłu na pozytywne emocje oraz myśli jest ważnym punktem na drodze rozwoju osobistego. Ale najlepiej się tym zająć, kiedy znamy już swoje wewnętrzne demony, bo wykonaliśmy nad nimi świadomą pracę. Wiemy, jakie są nasze psychiczne deficyty, skąd się wzięły, i jak się objawiają, i dlatego mamy nad nimi kontrolę. Depresja to nie jest dobry moment, by wspinać się na wyżyny mentalnej pozytywności. Osoba, która choruje na depresję, przeżywa głęboki smutek oraz lęk – czyli coś dokładnie odwrotnego do radości i szczęścia. I nie można temu zaprzeczać, a raczej powiedzieć: „Masz rację. Teraz jest beznadziejnie”.  Badania wykazały, że ludzie, którzy są poważnie przygnębieni lub cierpią z powodu silnego niepokoju, kiedy zmuszają się do pozytywnego myślenia, aktywują ciało migdałowate, które reaguje, wzbudzając jeszcze więcej lęku. Trudne depresyjne emocje powodują poczucie osamotnienia, oddzielenia od ludzi i otoczenia. Dlatego depresja objawia się obojętnością i psychicznym odrętwieniem. Poczucie samotności jest tak przytłaczające, że w tym momencie może pomóc zapewnienie: „Nie jesteś sama”. Taki ktoś ma wiedzieć, że obok jest życzliwy człowiek – po prostu jest....

Czytaj dalej