Emily Ratajkowski nie chce poznać płci swojego dziecka, by nie ulec stereotypom
East News

Emily Ratajkowski nie chce poznać płci swojego dziecka, by nie ulec stereotypom

„Lubimy odpowiadać, że nie poznamy płci, dopóki nasze dziecko nie skończy 18 lat. Wtedy nas o tym poinformuje” – pisze Emily Ratajkowski. Ciężarna modelka nie zdecydowała się na to, by poznać płeć swojego dziecka. Wszystko po to, by nie ulegać stereotypom dotyczącym płci narzucanym przez społeczeństwo.
Kamila Geodecka
04.11.2020

Emily Ratajkowski w zeszłym tygodniu potwierdziła swoją ciążę. W artykule dla „Vogue’a” pisze, jak niesamowitym przeżyciem jest ten stan. Niesamowitym, ale także samotnym. Chociaż jej mąż często śmieje się i mówi „jesteśmy razem w ciąży”, tak naprawdę to tylko ona ma w sobie dziecko, to ona „ma w sobie DNA dwóch rodzin”. „Ciąża jest z natury samotna; to coś, co kobieta robi sama, w swoim ciele, bez względu na okoliczności. Pomimo kochającego partnera i wielu przyjaciółek gotowych do dzielenia się szczegółami ich ciąży, ostatecznie jestem sama ze swoim ciałem w tym doświadczeniu” – pisze modelka. Wspomina także o tym, jak ważna dla naszego społeczeństwa jest płeć dziecka. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Chłopiec czy dziewczynka

Gdy kobieta ogłasza, że jest w ciąży, zaraz po gratulacjach zaczynają się pytania. Chociaż jest ich wiele i powtarzają się bez przerwy, jednym z najczęstszych jest znane: „Będzie chłopiec czy dziewczynka?”. Odpowiedź na to pytanie jest jedną z najbardziej wyczekiwanych przez rodzinę, przyjaciół, znajomych. Trudno się od niej uchronić, zwłaszcza że coraz częściej organizuje się specjalne przyjęcia, które mają się odbyć jedynie po to, by przyszli rodzice poznali płeć swojego dziecka. Różowy to dziewczynka, niebieski to chłopczyk – ten schemat mamy wpajany już od najmłodszych lat.

Emily Ratajkowski także zna te pytania, ale płci swojego dziecka nie chce poznać. „Lubimy odpowiadać, że nie poznamy płci, dopóki nasze dziecko nie skończy 18 lat. Wtedy nas o tym poinformuje. Wszyscy się z tego śmieją. Jednak w naszym sposobie myślenia jest prawda, która wskazuje na możliwości znacznie bardziej złożone niż jakiekolwiek genitalia, z którymi może się urodzić nasze dziecko: prawda, że ​​ostatecznie nie mamy pojęcia, kto a nie co  rośnie w moim brzuchu”.

Jak pisze modelka, podoba jej się pomysł jak najmniejszego narzucania stereotypów związanych z płcią dziecka – także przed porodem. „Ale bez względu na to, jak postępowe mogę mieć podejście, rozumiem pragnienie poznania płci naszego płodu; wydaje się, że to pierwsza prawdziwa okazja, by zobaczyć, kim będzie. Kiedy moje ciało zmienia się w dziwaczny i nieznany sposób, pocieszające jest uzyskanie wszelkich informacji, które mogą sprawić, że to, co nadchodzi, będzie bardziej realne” – wyjaśnia.

Czytaj także: Justyna Nagłowska szczerze o macierzyństwie: „Po porodzie znikamy, wszyscy pytają tylko o dzidziusia”

Dziewczynka jest grzeczna, a chłopcy to chłopcy

O tym, że stereotypy związane z płcią istnieją, wie każdy. Chłopcy to chłopcy, dziewczynki są bardziej wrażliwe, tylko chłopcy oglądają mecze piłki nożnej – kto chociaż raz nie usłyszał takich wypowiedzi? Schematyczne i zupełnie nielogiczne wnioski dotyczące płci chcemy wysnuwać jeszcze przed narodzinami samego człowieka. Gdy kobieta ciężarna je dużo słodyczy, znaczy to, że będzie dziewczynka, a gdy dziecko kopie, urodzi się chłopiec, i to w dodatku piłkarz – teorii jest dużo, a wszystkie mają jeden cel: kontrola rzeczywistości.

Staramy się wysnuwać wnioski z każdej, nawet najmniejszej przesłanki, tylko po to, by móc zdefiniować człowieka, nawet tego nienarodzonego, poprzez jego płeć. „Nie podoba mi się to, że narzucamy ludziom, nie mówiąc już o dzieciach, uprzedzenia oparte na płci. Chcę być rodzicem, który pozwoli, by dziecko samo mu się pokazało. A jednak zdaję sobie sprawę, że chociaż mogę mieć nadzieję, że moje dziecko zdoła określić swoje miejsce na świecie bez względu na wszystko, będzie musiało stawić czoła niezaprzeczalnym ograniczeniom i konstruktom płci, zanim będzie mogło mówić lub, do diabła, nawet się urodzić” – pisze modelka.

Na koniec dodaje swoją refleksję: „Jestem zbyt pokorna, by mieć fałszywe wyobrażenie o kontroli. Jestem całkowicie i niezaprzeczalnie bezradna, jeśli chodzi o prawie wszystko, co dotyczy mojej ciąży: jak zmieni się moje ciało, kim będzie moje dziecko. Ale jestem zaskakująco spokojna. Zamiast się bać, czuję nowy spokój. Już się uczę od tej osoby w moim ciele. Jestem pełna zdumienia”.

Emily Ratajkowski
East News

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
LGBT to nie wybór
Getty Images

„Bycie LGBT to nie jest wybór. Jesteśmy tacy, jacy się urodziliśmy”, mówi dr Beata Wróbel 

„Wolimy powielać stereotypy, zamiast zaakceptować czyjąś inność i fakt, że gdy rodzi się dziecko, to już ma ukształtowaną płeć psychiczną i swoją seksualność” – wyjaśnia dr n. med. Beata Wróbel, ginekolog, seksuolog.
Maria Zawała
15.06.2020

Nauka to nie konkurs piękności, tutaj nie ma znaczenia, ilu osobom się jakieś odkrycie naukowe podoba – mówi dr Beata Wróbel, ginekolożka i seksuolożka.  Każdy z nas jest inny Maria Zawała: Jako społeczeństwo mamy problem z zaakceptowaniem homoseksualizmu? Dr n. med. Beata Wróbel: Jak widać i słychać w mediach, mamy. I jest on tak wielki jak nasza ignorancja, jeśli chodzi o wiedzę na temat seksualności dziecka.  A może brak akceptacji inności wynika z naszej natury? Innym dla mnie jest drugi człowiek. Każdy. Młody, starszy, dziecko, kobieta – każdy jest inny, czyli różny ode mnie. Świadomość inności i jej akceptacja jest podstawą każdego związku między ludźmi. Heteroseksualnego, ale również homoseksualnego. Brak akceptacji na poziomie rodziny, szkoły niszczy więzi, uruchamia agresję i nienawiść. Brak akceptacji mniejszości religijnych, seksualnych, plemiennych czy rasowych stanowi doskonałą podstawę do globalnego szerzenia się tej nienawiści. Rodzice mówią: „Poradziliśmy sobie bez tej wiedzy, to i nasze dzieci też sobie poradzą”.  No cóż, ludzie, którzy nie mają wiedzy o rozwoju seksualnym człowieka, często uważają, że tej wiedzy po prostu nie ma, że ona nie istnieje. Nie dają zatem np. zgody na szkolne lekcje o fizjologii zdrowia seksualnego. Sytuacja całkiem wymknęła się spod kontroli. Nie mogę pojąć, jak to się mogło stać.  Prawda, czyli medycyna oparta na faktach, jest taka, że rodzimy się seksualni, a ta seksualność w człowieku rozwija się i kształtuje od poczęcia. Dwie pary chromosomów płciowych – XX kobiety i XY mężczyzny – już w momencie zapłodnienia decydują, jaką płeć będzie miało ich dziecko. Czy będzie miało kariotyp żeński czy męski. W czasie ciąży kształtują się: płeć gonadalna oraz...

Czytaj dalej

Monika Nowicka: „Nie wiedziałam, że poród to tyle cierpienia..."

Położna pomaga rodzić kobietom w Polsce i w Afryce.
Karolina Morelowska-Siluk
03.01.2019

Ruszyła 2. edycja plebiscytu Kobiety Kobietom miesięcznika URODA ŻYCIA, w którym wspieramy kobiety działające na rzecz innych kobiet. Nagrodą w naszym plebiscycie jest 10 tys. zł na dalszy rozwój działalności. Zgłoś kandydatkę na urodazycia.pl/kobietykobietom  – termin zgłaszania trwa do 31 marca 2019 r. Kto wygrał pierwszą edycję plebiscytu Kobiety Kobietom? Przeczytaj wywiad z Moniką Nowicką, położną: Monika Nowicka – położna ze w Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie. Od kilku lat pracuje także jako wolontariusz na misjach w Afryce.    URODA ŻYCIA: Trzeba mieć w sobie coś z psychologa, aby być położną? Trzeba przede wszystkim wiedzieć i pamiętać, że ból zmienia człowieka. Rodząca kobieta, nawet ta z natury ekstrawertyczna, potrafi podczas porodu kompletnie się w sobie zamknąć, zatrzasnąć. Miła i ciepła na co dzień podczas porodu potrafi stać się opryskliwa i  agresywna. Tej złości nie wolno mi brać do siebie, tych wielokrotnych odrzuceń także. Muszę „kombinować” tak, aby dotrzeć i pomóc.  Zbudować jakiś rodzaj więzi z tą kobietą? Właśnie. Jestem z natury pogodną i wesołą osobą, więc często staram się rozładować napięcie, wykorzystując do tego poczucie humoru, ale to nie zawsze się sprawdza. Więc kiedy poczuję, że nie tędy droga, to nie cisnę – idę inną. Nic na siłę. Bo moim najważniejszym zadaniem jest zbudować między nami zaufanie – to podstawa.  Udaje się? Tak. Poród jest szalenie intymnym wydarzeniem. Ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, która byłaby dla kobiety bardziej intymna. Składa się na to wiele czynników, to jest takie kompleksowe odkrycie się, fizyczne i psychiczne. Sama fizjologia porodu, fakt, że jest on związany z pokazaniem swoich intymnych miejsc, jest nie bez znaczenia. Dlatego zaufanie jest tak bardzo...

Czytaj dalej
Prawo do opieki nad dzieckiem po rozwodzie
Peggy Sirota/Trunk Archive/Bulls Press

W sądowych wojenkach przy rozwodzie przegrywają nie tylko ojcowie…

„Punktem wyjścia nie jest dobro matki ani ojców, tylko dziecka.”
Anna Maruszeczko, red. naczelna miesięcznika „Uroda Życia”
04.01.2019

Prawo do opieki nad dzieckiem po rozwodzie zwykle w Polsce przyznawane jest matce. „Mądrzy ojcowie walczą o ojcostwo nie dla siebie, tylko dla swoich dzieci. Nikt nie patrzy na coś tak oczywistego, jak to, że dziecko musi być karmione przez oboje rodziców ich energią. Nie tylko pieniędzmi” – mówi Annie Maruszeczko psychoterapeuta Jacek Masłowski, psychoterapeuta i filozof. Prowadzi warsztaty rozwoju osobistego dla mężczyzn, prezes Fundacji Masculinum. Pracuje w Warszawskim Ośrodku Psychoterapii i Psychiatrii.   Pamiętam, jak 1 września ledwo zdążyłam na program na żywo w telewizji, bo Stowarzyszenie „Dzielny Tata” demonstrowało w centrum Warszawy pod hasłami: „Nie ma praw ojca, nie ma ruchu w mieście. Ty masz dziecko i jedziesz z nim do szkoły, my nie możemy tego zrobić, niektórzy od trzech, pięciu, inni od 20 lat”. „Walczymy o prawo do wychowywania naszych dzieci”. „Stop dyskryminacji ojców przez sądy rodzinne”. Ale media komentowały głównie utrudnienia w ruchu. Tak, wyłącznie własną wygodę. Rozumiem tych demonstrantów, bo gdyby to było tak, że nigdy nic i nagle blokada miasta, to pomyślałbym, że przesadzają. Ale wcześniejsze, mniej radykalne akcje niczego nie zmieniały.   Jeden z tych aktywistów napisał na Facebooku: „Gdybyśmy teraz zablokowali miasto na pięć lat, to co by się stało? Ja od pięciu lat nie widzę syna, nie pracuję, bo walczę o prawa ojca”. I czasami to są zupełnie beznadziejne sytuacje, bo ci ludzie rzeczywiście sprzedają swoje samochody, a nawet mieszkania, czasami muszą przestać pracować w normalnym trybie, ponieważ potrzebują pieniędzy na prawników. I rozumiem ich wściekłość: „Nam zabrano dzieci, a wy się gapicie jak te lemingi”. To był mocny tekst, ale czy to nie jest histeria? Nie. To jest akt...

Czytaj dalej
Prawa LGBT
Adobe Stock

Za skrótem LGBT stoją ludzie z krwi i kości, którzy cierpią – rozmowa z psychiatrą dr. n. med. Bartoszem Grabskim

Trudno matematycznie określić, gdzie zaczyna się homoseksualność, gdzie hetero-, a gdzie biseksualność. Czy mężczyzna, który woli kobiety, a w jakiejś sytuacji ląduje z innym mężczyzną w łóżku i nie uznaje tego za najgorsze doświadczenie, chociaż nie zamierza go powtarzać, jest biseksualny? A może heteroseksualny z pewną płynnością orientacji? Rozmowa z dr. Bartoszem Grabskim.
Ewa Pągowska
30.10.2020

Ile tak naprawdę mamy płci? A może nie ma sensu zadawać tego pytania, bo ono już świadczy o tym, że biorą nad nami górę mity, które narosły wokół tematu osób LGBT? O płeć i orientację seksualną pytamy specjalistę w tym temacie dra n. med. Bartosza Grabskiego, psychiatrę i seksuologa. Co to jest LGBT? Ewa Pągowska: Symbolem wielkiego bałaganu, który jako społeczeństwo mamy w głowie w kontekście LGBT, jest dla mnie zdarzenie, do którego doszło niedawno we Wrocławiu. Mężczyzna zniszczył stoisko będące częścią kampanii „Wrocław bez smogu”, na którym widniało hasło „Zmień piec”, bo przeczytał „Zmień płeć”. A co dla pana jest symbolem takiego bałaganu, nieporozumienia, braku wiedzy? Bartosz Grabski: Chyba to, że homoseksualność jest utożsamiana z pedofilią – nawiązuję do haseł widniejących na tych strasznych furgonetkach – i to, że w naszym kraju ludzie nie mają pojęcia, co znaczy słowo „ideologia”. Chociaż nie wiem, ile w tych nieporozumieniach wokół skrótowca LGBT jest rzeczywiście niewiedzy, a ile złej woli, cynizmu i okrucieństwa. Martwi mnie, że cierpią niewinni ludzie, że w tym całym zamieszaniu, jakiego jesteśmy świadkami, z pola widzenia zniknął człowiek, który kryje się za tym akronimem. Może więc dla porządku wyjaśnię, co on oznacza: L to lesbijki, G to geje, B to osoby biseksualne, T – transpłciowe.  Proszę jeszcze powiedzieć, co kryje się za plusem, który jest czasem do LGBT dodawany.  Cała społeczność, która doświadcza seksualności i płciowości w inny sposób niż ludzie heteroseksualni czy przynależący do grup, które wymieniłem. To na przykład osoby niebinarne, czyli takie, które nie identyfikują się ani z płcią męską, ani z...

Czytaj dalej