Donald Trump: psychopata, manipulator i potwór – tak o nim mówi jego bratanica Mary L. Trump
Getty Images

Donald Trump: psychopata, manipulator i potwór – tak o nim mówi jego bratanica Mary L. Trump

„W tym domu nie było miłości. Fred Trump uczył synów bezwzględności i pogardy dla słabszych. To on stworzył potwora: mojego wuja, prezydenta Donalda Trumpa” – pisze w swojej książce Mary L. Trump. A przy okazji tworzy portret najbardziej wpływowej i dysfunkcyjnej rodziny w Ameryce.
Magdalena Żakowska
04.11.2020

Chociaż jeszcze nie ma oficjalnych wyników wyborów w Ameryce, Donald Trump ogłosił się już zwyciężcą. Czy naprawdę mimo miażdżącej krytyki ze strony większej (53 proc.) części społeczeństwa Donald Trump został wybrany na drugą kadencję? Niezależnie od tego, jaką decyzję podjęli wyborcy, rodzina Trumpów jest dla Ameryki tak ważna, jak kiedyś rodzina Fordów czy Rockefellerów. Od lat działają na granicy wielkiego biznesu i polityki, mają wielkie ambicje i równie wielkie tajemnice do ukrycia. Z całą pewnością Donald Trump był (jest?) jednym z najbardziej kontrowersyjnych prezydentów w historii USA. Skąd się wziął? Jak stał się tym znanym nam Donaldem Trumpem? Czy zawsze taki był?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Donald Trump kontra Mary – wielka wojna w rodzinie Trumpów

Tak przenikliwego portretu Donalda Trumpa jeszcze nie było. Autorką książki „Zbyt wiele i nigdy dość. Jak mojarodzina stworzyła najniebezpieczniejszego człowieka na świecie” jest 55-letnia psycholożka Mary L. Trump, bratanica Donalda, córka jego starszego brata Freddy’ego. Do końca nie było pewne, czy uda jej się przed wyborami wydać tę książkę. Kiedy rodzina Trumpów dowiedziała się o publikacji, próbowała na wszelkie sposoby ją zablokować. „Nie wolno jej pisać tej książki” – powiedział Donald Trump.

„Kiedy 20 lat temu podpisaliśmy z nią i jej bratem – z którym mam swoją drogą fantastyczne relacje – ugodę, zobowiązała się do całkowitej dyskrecji w sprawach rodzinnych”. Ostatecznie sąd uchylił wniosek prawników Trumpów o zablokowanie książki, autorce wciąż jednak grozi proces o złamanie warunków umowy sprzed lat. 

Po śmierci dziadka, Freda Trumpa, procesowała się z rodzeństwem ojca o prawo do spadku. Dlaczego została z niego wykreślona? Bo Fred Trump wykreślił z testamentu jej ojca, a tym samym wydziedziczył jego dzieci – Mary i jej brata. Rodzeństwo zakwestionowało testament dziadka, ale ostatecznie zgodziło się zawrzeć umowę. W zamian za jednorazowe odszkodowanie zobowiązali się m.in. do milczenia na temat rodziny. W sumie trudno się dziwić, że Mary uważana jest dziś przez resztę Trumpów za czarną owcę. Ale, jak twierdzi, nie mogła dłużej milczeć.

Podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku nie zabierała głosu w sprawie wuja, bo nie wierzyła w jego zwycięstwo. Teraz chciała zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby „uratować swój kraj przed tym potworem”. 

Dewiza Trumpa seniora: dzielić, poniżać, zastraszać

Ojciec Mary, Freddy Trump, był najstarszym spośród piątki dzieci Freda i Mary Trumpów. Zmarł w 1981 roku w wieku 42 lat po długiej i wyczerpującej walce z alkoholizmem. To właśnie z powodu choroby i śmierci brata Donald Trump nie pije alkoholu. Ale o tym jego bratanica nie pisze. Mary za chorobę i śmierć ojca obwinia w pierwszej kolejności dziadka, a w drugiej właśnie Donalda Trumpa. Pierwszy znęcał się psychicznie nad synem przez całe jego dzieciństwo. Drwił z niego, poniżał w obecności rodzeństwa, a wszystko dlatego, że Freddy był zbyt wrażliwy – unikał konfrontacji z ojcem, bał się go i nie był zainteresowany spełnianiem jego oczekiwań.

Donald jako mały chłopiec zrozumiał, że dzieci w rodzinie Trumpów mają do wyboru dwie drogi: ofiara albo oprawca, mięczak albo drapieżnik. I szybko stał się kopią ojca – przemoc fizyczna, poniżanie i deprecjonowanie rodzeństwa stało się dla niego metodą na wybicie się na pierwszy plan i zdobycie pełnej ojcowskiej uwagi. Skutecznie. Jego dwie starsze siostry, Maryanne (83 lata) i Elizabeth (78 lat), oraz młodszy brat Robert (zmarł 15 sierpnia tego roku) od zawsze żyli w jego cieniu i nie byli dopuszczani przez ojca do interesów. 

Książka Mary L. Trump w dużej mierze rozgrywa się przy rodzinnym stole Trumpów, w salonie „Domu”, rezydencji Freda i Mary Trump. To tam cała rodzina spotykała się przez dziesięciolecia na wszystkie rodzinne uroczystości i święta.

„W domu moich dziadków obowiązywała surowa etykieta, a pewnych rzeczy Fred po prostu nie tolerował. »Zdejmij łokcie ze stołu, to nie stajnia« – powtarzał wielokrotnie, a trzymając nóż w dłoni, stukał jego trzonkiem w przedramię winowajcy”.

Donald Trump
Getty Images

Na zdjęciu: Przyszły prezydent USA z ojcem Fredem Trumpem podczas otwarcia lodowiska w Central Parku, którego budowę ufundował, 1988 rok. 

Mary opisuje dziadka jako „wysoko funkcjonującego socjopatę”, a więc osobę dotkniętą zaburzeniem psychicznym, która mimo tego zaburzenia, a czasem nawet dzięki niemu, potrafi świetnie dawać sobie radę, osiągając sukcesy zawodowe i wysoką pozycję społeczną. Socjopatia to zaburzenie osobowości, które powstaje w wyniku nieprawidłowego wychowania czy przebywania w nieodpowiednim dla rozwoju środowisku, tak więc teoretycznie socjopatą może zostać każdy. Osoba, która nie zaznała w domu ciepła rodzinnego lub była wychowywana w rodzinie patologicznej, ma na to większe szanse. Fred Trump spełniał te kryteria. Miał prawie 12 lat, kiedy na hiszpankę zmarł jego ojciec, a on sam – jedynak – musiał zająć się utrzymaniem matki. Od tego czasu zachowywał się tak, jakby nie miał żadnych potrzeb emocjonalnych. 

Donald Trump – psychopata po ojcu?

Cechy osobowości typowego socjopaty to m.in. problem z odczuwaniem empatii, brak poczucia winy i wyrzutów sumienia, skłonność do manipulatorstwa, brak głębszych uczuć i niemoc budowania trwałych związków miłosnych. Czy kogoś wam to przypomina? No właśnie! Według Mary L. Trump jej wuj Donald odziedziczył te wszystkie cechy po ojcu. Najszybciej z rodzeństwa zrozumiał, że „miłość” Freda Trumpa, jakkolwiek się przejawiała, była całkowicie uzależniona od tego, czy spełni się podstawowy warunek: nigdy nie okazuj słabości. Kiedy jego starszy brat Freddy, ojciec Mary L. Trump, umierał w szpitalu, nie było przy nim nikogo z rodziny, a Donald zabrał w tym czasie dziewczynę do kina. 

„Atmosfera podziałów stworzona przez mojego dziadka w rodzinie Trumpów to środowisko, w którym Donald porusza się z ogromną swobodą. Tworzenie podziałów to również zabieg, z którego wciąż czerpie korzyści w życiu politycznym. Kosztem innych. Te działania niszczą mój kraj, tak jak niszczyły mojego ojca” – pisze Mary L. Trump. „Jedna osoba żyjąca w nieprzyzwoitym bogactwie i przepychu, korzystająca z wszelkich mechanizmów i przywilejów władzy czerpie korzyści wyłącznie dla siebie i, warunkowo, dla swej najbliższej rodziny, swych znajomych i pochlebców. Reszta ma cierpieć ciągły niedostatek, dokładnie tak, jak działo się to w naszej rodzinie rządzonej przez dziadka”. 

Samiec alfa z zaczeską

„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób” – pisał w „Annie Kareninie” Lew Tołstoj. Rodzina Donalda Trumpa przypominała te z najbardziej krwawych dramatów Szekspira. Każdy każdemu mógłby tu z uśmiechem na ustach wbić nóż w plecy. Bracia i siostry donosili na siebie nawzajem rodzicom, podkopywali pewność siebie, bezwzględnie walczyli o pełną uwagę ojca. Szybko okazało się, że nikt nie jest w tym tak biegły, jak Donald. I chociaż kiedy miał 13 lat, ojciec wysłał go na pięć lat do szkoły wojskowej z internatem, to gdy z niej wrócił, przerósł wszelkie ojcowskie oczekiwania: nie liczył się już z nikim. Stał się narcystycznym egoistą z przerośniętymi ambicjami, który dążył do celu po trupach. Kiedy Fred Trump zachorował na alzheimera, to właśnie on próbował podstępem pozbawić rodzeństwo wpływów i prawa do spadku po ojcu.

Według Mary L. Trump Donald postawił sobie w życiu jeden cel: zostać ekskluzywną wersją ojca. Fred Trump miał olbrzymi, szacowany na kilkaset milionów dolarów majątek (dorobił się na budowie tanich mieszkań dla klasy robotniczej z przedmieść Nowego Jorku), ale w gruncie rzeczy był drobnomieszczańskim, konserwatywnym typem skromnego przedsiębiorcy z minionej epoki. Nigdy nie obnosił się z bogactwem, był oszczędny, wręcz skąpy. Donald pragnął porównywalnego bogactwa, ale dużo bardziej zależało mu na uwadze świata.

Za pożyczone od ojca pieniądze zbudował swój pierwszy flagowy budynek: hotel Grand Hyatt na Manhattanie. Kiedy kilka lat później przy Piątej Alei stanął jego Trump Tower, nie było na świecie bardziej podziwianego milionera. Miał wszystkie cechy człowieka sukcesu lat 90.: był pewnym siebie i dość przystojnym (blondyn, 190 centymetrów wzrostu) mężczyzną, ostentacyjnie obnosił się ze swoim bogactwem, otaczał się celebrytami – od Michaela Jacksona po supermodelki i regularnie dostarczał mediom tematów do plotek. Chętnie opowiadał o swoich podbojach erotycznych i nie ukrywał seksistowskiego stosunku do kobiet. Na terenie budowy Trump Tower zamontował dla robotników kilkunastometrowy billboard z modelką w skąpym bikini – kiedy padał deszcz, pod wpływem wilgoci bikini znikało. Jemu samemu podobały się tylko te kobiety, które podbijały jego notowania w mediach. 

Donald Trump o kobietach: „Grube fleje”

Na ślub z Ivaną, pierwszą żoną, zdecydował się z trzech powodów: w przeciwieństwie do niego Ivana skończyła studia, była modelką i świetnie gotowała. Po ślubie porzuciła karierę i skupiła się na wspieraniu biznesu męża. To ona nadzorowała budowę jego dwóch pierwszych budynków i była jego prawą ręką, a w tym samym czasie zajmowała się wychowaniem trójki dzieci: Donalda Juniora (43 lata), Ivanki (39 lat) i Erica (36 lat). Donald nie potrafił być jednak wiernym mężem, bo – jak twierdzi Mary L. Trump – nie był zdolny do żadnej formy lojalności. Kiedy Ivana zorientowała się, że w jednej z ich posiadłości od kilku miesięcy mieszka kochanka jej męża, zażądała rozwodu i wysokiego odszkodowania. Dla Trumpa był to trudny do zniesienia policzek. Od tego momentu często i chętnie poniżał ją publicznie – parodiował jej niezbyt czysty akcent (Ivana pochodzi z Czech), a po negocjacjach rozwodowych z satysfakcją ogłosił, że zapłacił jej zaledwie 10 proc. sumy, której się domagała.

Jego ówczesna kochanka, a później druga żona, Marla przyjęła zupełnie inną strategię niż Ivana. Skoro on bez skrępowania poniżał kobiety publicznie, postanowiła, że nie będzie mu dłużna – żartowała w mediach z jego „ryżego” koloru włosów i z tego, że przytył. Podczas oficjalnych imprez w obecności fotoreporterów z premedytacją odsłaniała jego łysinę i czochrała precyzyjnie ułożoną zaczeskę. Kiedy postanowił ją rzucić, w ciągu kilku dni związała się ze sławnym w tamtym czasie piosenkarzem Michaelem Boltonem. „Dopiero wtedy zrozumiałem, jaka dobra z niej partia, musiałem ją odzyskać” – powiedział Trump. Nie dlatego, że ją kochał, tylko żeby udowodnić sobie i innym, że to on jest największym samcem alfa w Ameryce. 

Każdy z jego ślubów przewyższał poprzednie przesadnym przepychem. Ślub z Melanią był pod tym względem szczytem absurdu: pierścionek zaręczynowy za 10 milionów złotych, sukienka od Diora za ponad 300 tysięcy złotych, przyjęcie weselne za 12 milionów złotych. Goście zjedli 35 indyków, 10 tysięcy krewetek i ponad sto kilogramów kawioru. Uroczystość transmitowało 25 stacji telewizyjnych, a na miejscu pracowało ponad 70 ochroniarzy. 

Kiedy 16 czerwca 2015 roku Donald Trump ogłosił, że zamierza kandydować na prezydenta, nikt nie traktował tej deklaracji poważnie. Wydawało się, że chciał po prostu zareklamować za darmo swoją markę, podbić słabnące notowania i wrócić do medialnego obiegu. „»Przecież on jest błaznem. Nie ma najmniejszych szans« – powiedziała moja ciotka Maryanne [siostra Donalda – red.] podczas jednego ze wspólnych lunchów. Zgadzałam się z nią – pisze w swojej książce Mary L. Trump. – Jego wulgarna kampania i obraźliwe wypowiedzi właściwie przypominały mi wszystkie rodzinne posiłki, podczas których ku rozbawieniu dziadka Donald mówił o kobietach »grube fleje«, a o mężczyznach »frajerzy«”. 

Donald Trump
Getty Images

Na zdjęciu: Konwencja republikanów przed wyborami prezydenckimi. Od lewej: Donald Trump Junior z partnerką Kimberly Guilfoyle, Tiffany Trump, prezydent z żoną Melanią i ich wspólny syn Barron, sierpień 2020.

Fred Trump nie dożył elekcji syna na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zmarł w 1999 roku na zapalenie płuc. Przez wiele lat walczył z chorobą, którą Donald starał się kilkakrotnie wykorzystać, aby przejąć prawo do zarządzania jego majątkiem. Chociaż po śmierci ojca Donald starał się wszystko przejąć, a jego rodzeństwo zdawało sobie sprawę z tego, że mało brakowało, a brat pozbawiłby ich prawa do spadku, wciąż spotykają się z nim podczas rodzinnych uroczystości. Tyle że teraz w Białym Domu. I to Donald pilnuje, żeby wszyscy trzymali przy stole łokcie, jak należy. 

Donald Trump – biografia
mat. prasowe

***

Tekst o Donaldzie Trumpie ukazał się w „Urodzie Życia” 11/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Catherine Zeta-Jones i Michael Douglas: razem mimo wszystko 

W Hollywood nie ma miejsca na prawdziwą miłość? Catherine Zeta-Jones i Michael Douglas, małżeństwo z 20-letnim stażem, udowadniają, że to bzdura.
Sylwia Arlak
02.11.2020

Gdy poznali się, w 1998 roku na festiwalu filmowym w Deauville, nic nie wskazywało na to, że staną się jedną z najgorętszych par z najdłuższym stażem w Hollywood. Catherine Zeta-Jones promowała swój pierwszy ważny amerykański film — „Maskę Zorro”. Michael Douglas wystąpił właśnie w „Morderstwie doskonałym”.  Z Oscarem i takimi filmowymi hitami na koncie, jak „Nagi instynkt” i „Fatalne zauroczenie” był już wtedy wielką gwiazdą. W środowisku miał opinię imprezowicza i amanta, który nie odpuści żadnej pięknej kobiecie. W wydanej w 2012 roku autobiografii Douglas przyznał, że przez długi czas zmagał się z uzależnieniem od seksu i alkoholu. Trudne początki hollywoodzkiej pary „Powiedziano mi, że Michael chce mnie poznać. Byłam zdenerwowana, bo nie miałam pojęcia, o co może mu chodzić” — wspominała Zeta-Jones u Larry’ego Kinga.  W programie „Jonathan Ross Show” Douglas przyznał, że dla niego była to miłość od pierwszego wejrzenia. Podczas pierwszej randki nie zaprezentował się jednak od najlepszej strony. Zaprosił Catherine do baru, a pół godziny później, kiedy sączyli pierwszego drinka, odparł: „Wiesz co? Będę ojcem twoich dzieci”. „Po prostu to schrzaniłem” — przyznał po latach. Reakcja aktorki nie była zbyt entuzjastyczna. „Wiesz co, słyszałam już o tobie to i owo. Myślę, że nadszedł czas, by powiedzieć sobie do widzenia” — cytował w późniejszych wywiadach jej odpowiedź. Jak wspominał, aktorka miała wylecieć z miasta następnego dnia. Ale on nie zamierzał się poddać. Przyniósł jej kwiaty i przeprosił za swoje zachowanie. Podziałało, ale daleko jeszcze było do happy endu. Przez dziewięć kolejnych miesięcy rozmawiali przez telefon i umawiali się na romantyczne randki....

Czytaj dalej
Jeffrey Epstein z jedną ze swoich „podopiecznych” / Fot. materiały promocyjne Netflixa

Jak Jeffrey Epstein wciągał nastolatki do swojej seksualnej piramidy

Nowy film dokumentalny na Netfliksie o pedofilu-miliarderze Jeffreyu Epsteinie „Obrzydliwie bogaty” jest wstrząsający nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też niebywały system pedofilski działający na zasadzie piramidy.
Anna Zaleska
12.06.2020

W 2019 roku finansista i miliarder, zwany najbogatszym i najbardziej wpływowym pedofilem świata, nie schodził z pierwszych stron gazet. W lipcu został aresztowany pod zarzutem handlu ludźmi w celach seksualnych i nakłaniania do prostytucji nieletnich dziewcząt. W listopadzie w wywiadzie dla BBC książę Andrzej tłumaczył się z seksu z wypożyczoną mu przez Epsteina nastolatką. W grudniu rozpoczął się proces przeciwko miliarderowi-pedofilowi, podczas którego dziewięć kobiet opowiedziało, że były przez niego molestowane seksualnie i gwałcone. Ale wtedy Jeffrey Epstein już nie żył. Popełnił samobójstwo, wieszając się w więzieniu na prześcieradle. Nowy, czteroodcinkowy serial dokumentalny „Obrzydliwie bogaty” (produkcja Netflix) jest z wielu powodów wstrząsający. Nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też, jak cały ten pedofilski proceder był zorganizowany. I stawia pytania: Jak to możliwe, że Jeffrey Epstein tak długo pozostawał bezkarny? Kto i dlaczego go chronił? Przystojny, tajemniczy – obrzydliwie bogaty Cała sprawa mogła wyjść na jaw już w 2003 roku, gdy Vicky Ward, dziennikarka magazynu „Vanity Fair”, pisała o Epsteinie artykuł. Redaktor naczelny zlecił jej temat, nadmieniając, że w Nowym Jorku mówi się o tym mężczyźnie jako o kimś w rodzaju nowego Gatsby’ego. Był niewyobrażalnie bogaty, zawsze otoczony pięknymi kobietami, ustosunkowany – znał między innymi Donalda Trumpa, Billa Clintona, księcia Andrzeja, Harveya Weisteina, Kevina Spacey'ego, Woody'ego Allena. Tymczasem niewiele było wiadomo o jego przeszłości. Siedmiopiętrowa rezydencja w Nowym Jorku, dom w Palm Beach wart 30 milionów dolarów, wielkie apartamenty w Paryżu, prywatna wyspa na Karaibach, rancho w Nowym Meksyku, prywatne odrzutowce – to wszystko robiło wrażenie. Wielu...

Czytaj dalej
Joaquin Phoenix
East News

Joaquin Phoenix wychował się w sekcie, a jego brat, River, zmarł na jego oczach

Joaquin Phoenix żył w sekcie, miał sześć lat, kiedy został aktorem i 19 lat, kiedy starszy brat na jego oczach przedawkował narkotyki. Gdy 2 lata później Joaquin wrócił do aktorstwa, wszystko się zmieniło. Najbardziej on sam.
Magdalena Żakowska
02.11.2020

Joaquin Phoenix jechał krętą drogą na wzgórzach Hollywood. Nagle hamulec przestał działać, a samochód zaczął nabierać tempa. Z olbrzymią prędkością zjechał na pobocze, spadł ze skarpy, dachował i wbił się przednim zderzakiem w ziemię. Był 2006 rok, a Joaquin Phoenix cudem uniknął wtedy śmierci. Choć od dawna gardził dziennikarzami, po tym wypadku po raz pierwszy w życiu zwrócił się do nich sam z siebie i wygłosił oświadczenie. „Kiedy leżałem w szoku w roztrzaskanym aucie, usłyszałem głos mężczyzny z wyraźnie niemieckim akcentem. Pytał, czy żyję, prosił, żebym się uspokoił. Odpowiedziałem, że jestem przytomny i spokojny. Siedząc tak do góry nogami, unieruchomiony przez poduszki powietrzne, wyciągnąłem z kieszeni papierosa i zapaliłem. Wtedy w oknie pojawiła się twarz Wernera Herzoga. Zabrał mi papierosa i zapalniczkę: »Chyba jednak nie jesteś całkiem przytomny, skoro odpalasz papierosa w samochodzie zalanym benzyną«. Uśmiechnął się, wyjął telefon i zadzwonił po pogotowie. Potem pomógł mi wydostać się z auta, ale zebrał się spory tłum, więc nie czekał ze mną na ambulans. Rozumiem, też nie lubię robić z siebie sensacji. Chciałem mu publicznie podziękować za pomoc. Jestem zachwycony, że mogłem go poznać. Ten wypadek skończył się w sumie całkiem szczęśliwie, okazało się, że Bóg ma niemiecki akcent”. Dziennikarze podeszli do sprawy sceptycznie, podejrzewając, że to kolejna prowokacja Phoeniksa, ale kilka lat później niemiecki reżyser potwierdził jego wersję zdarzeń. Prawdopodobnie to jedyna prawdziwa historia, którą Joaquin opowiedział mediom na swój temat. Imiona rodzeństwa Phoenix: Rzeka, Wolność, Deszcz, Lato Od zawsze wiadomo było, że jest inny. Z początku wydawało się, że to konsekwencja ekscentrycznego...

Czytaj dalej
Magdalena Umer
Jacek Poremba

Magda Umer o Zuzannie Łapickiej: „Od lat choruję na depresję. Zuzia pomagała mi żyć”

Magda Umer opowiada o swoich najważniejszych związkach w życiu: przyjaźni z Zuzią Łapicką i Agnieszką Osiecką, a także miłości do męża.
Magdalena Żakowska
01.11.2020

Dziś, jak myślę o tych wszystkich moich miłościach, zastanawiam się, co w tym było prawdziwym uczuciem. Leciałam za czymś na oślep, życie mi się sypało, a może to była tylko chemia?”, mówi piosenkarka Magda Umer i wspomina swoje ważne związki, nie tylko z mężczyznami. Magdalena Żakowska: Sushi? Magda Umer: Wybrałam to miejsce spotkania nieprzypadkowo. Po raz pierwszy byłam tu z Zuzią Łapicką, którą też dobrze znałaś. Zuzia niedawno umarła, a my jesteśmy na jej osiedlu, sto metrów od jej domu… Byłyście najlepszymi przyjaciółkami, możemy o tym rozmawiać? To trudne. Potrafię o nas tylko coraz ciszej milczeć. Każde słowa wydają mi się banalne i nie oddają tego, co się czuje po stracie kogoś aż tak bliskiego. Trudno nazwać to, co nas łączyło. Poznałyście się w latach 70. W 1977 roku. Oczekiwałam narodzin Mateusza, który jest jej synem chrzestnym, a dziś ma 41 lat. Ale wcześniej poznałam jej przyszłego męża Daniela. Występowałam z nim w różnych programach telewizyjnych Krysi i Michała Bogusławskich, a potem graliśmy razem w „Weselu” Hanuszkiewicza [1974 – red.]. Ale co śmieszniejsze, byłam też wcześniej koleżanką jej taty, Andrzeja Łapickiego, bo w „Weselu” grał Pana Młodego, co było dla mnie szokiem, wydawał mi się wówczas potwornie stary... a miał prawie 50 lat. A pani miała 25 lat. Nie uległa pani urokowi Łapickiego?! Chyba każda kobieta ulegała jego urokowi. Andrzej rzeczywiście był fantastycznym „menem”, potrafił zauważyć i docenić kobietę, szczególnie młodą. Typ przedwojennego, zabójczo przystojnego inteligenta. Lubiłam z nim rozmawiać, ale interesowali mnie inni mężczyźni. Olbrychski był do Łapickiego podobny? Nie. Daniel to kompletnie inny typ. Mimo że od czasu roli Kmicica...

Czytaj dalej