Donald Trump: psychopata, manipulator i potwór – tak o nim mówi jego bratanica Mary L. Trump
Getty Images

Donald Trump: psychopata, manipulator i potwór – tak o nim mówi jego bratanica Mary L. Trump

„W tym domu nie było miłości. Fred Trump uczył synów bezwzględności i pogardy dla słabszych. To on stworzył potwora: mojego wuja, prezydenta Donalda Trumpa” – pisze w swojej książce Mary L. Trump. A przy okazji tworzy portret najbardziej wpływowej i dysfunkcyjnej rodziny w Ameryce.
Magdalena Żakowska
04.11.2020

Chociaż jeszcze nie ma oficjalnych wyników wyborów w Ameryce, Donald Trump ogłosił się już zwyciężcą. Czy naprawdę mimo miażdżącej krytyki ze strony większej (53 proc.) części społeczeństwa Donald Trump został wybrany na drugą kadencję? Niezależnie od tego, jaką decyzję podjęli wyborcy, rodzina Trumpów jest dla Ameryki tak ważna, jak kiedyś rodzina Fordów czy Rockefellerów. Od lat działają na granicy wielkiego biznesu i polityki, mają wielkie ambicje i równie wielkie tajemnice do ukrycia. Z całą pewnością Donald Trump był (jest?) jednym z najbardziej kontrowersyjnych prezydentów w historii USA. Skąd się wziął? Jak stał się tym znanym nam Donaldem Trumpem? Czy zawsze taki był?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Donald Trump kontra Mary – wielka wojna w rodzinie Trumpów

Tak przenikliwego portretu Donalda Trumpa jeszcze nie było. Autorką książki „Zbyt wiele i nigdy dość. Jak mojarodzina stworzyła najniebezpieczniejszego człowieka na świecie” jest 55-letnia psycholożka Mary L. Trump, bratanica Donalda, córka jego starszego brata Freddy’ego. Do końca nie było pewne, czy uda jej się przed wyborami wydać tę książkę. Kiedy rodzina Trumpów dowiedziała się o publikacji, próbowała na wszelkie sposoby ją zablokować. „Nie wolno jej pisać tej książki” – powiedział Donald Trump.

„Kiedy 20 lat temu podpisaliśmy z nią i jej bratem – z którym mam swoją drogą fantastyczne relacje – ugodę, zobowiązała się do całkowitej dyskrecji w sprawach rodzinnych”. Ostatecznie sąd uchylił wniosek prawników Trumpów o zablokowanie książki, autorce wciąż jednak grozi proces o złamanie warunków umowy sprzed lat. 

Po śmierci dziadka, Freda Trumpa, procesowała się z rodzeństwem ojca o prawo do spadku. Dlaczego została z niego wykreślona? Bo Fred Trump wykreślił z testamentu jej ojca, a tym samym wydziedziczył jego dzieci – Mary i jej brata. Rodzeństwo zakwestionowało testament dziadka, ale ostatecznie zgodziło się zawrzeć umowę. W zamian za jednorazowe odszkodowanie zobowiązali się m.in. do milczenia na temat rodziny. W sumie trudno się dziwić, że Mary uważana jest dziś przez resztę Trumpów za czarną owcę. Ale, jak twierdzi, nie mogła dłużej milczeć.

Podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku nie zabierała głosu w sprawie wuja, bo nie wierzyła w jego zwycięstwo. Teraz chciała zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby „uratować swój kraj przed tym potworem”. 

Dewiza Trumpa seniora: dzielić, poniżać, zastraszać

Ojciec Mary, Freddy Trump, był najstarszym spośród piątki dzieci Freda i Mary Trumpów. Zmarł w 1981 roku w wieku 42 lat po długiej i wyczerpującej walce z alkoholizmem. To właśnie z powodu choroby i śmierci brata Donald Trump nie pije alkoholu. Ale o tym jego bratanica nie pisze. Mary za chorobę i śmierć ojca obwinia w pierwszej kolejności dziadka, a w drugiej właśnie Donalda Trumpa. Pierwszy znęcał się psychicznie nad synem przez całe jego dzieciństwo. Drwił z niego, poniżał w obecności rodzeństwa, a wszystko dlatego, że Freddy był zbyt wrażliwy – unikał konfrontacji z ojcem, bał się go i nie był zainteresowany spełnianiem jego oczekiwań.

Donald jako mały chłopiec zrozumiał, że dzieci w rodzinie Trumpów mają do wyboru dwie drogi: ofiara albo oprawca, mięczak albo drapieżnik. I szybko stał się kopią ojca – przemoc fizyczna, poniżanie i deprecjonowanie rodzeństwa stało się dla niego metodą na wybicie się na pierwszy plan i zdobycie pełnej ojcowskiej uwagi. Skutecznie. Jego dwie starsze siostry, Maryanne (83 lata) i Elizabeth (78 lat), oraz młodszy brat Robert (zmarł 15 sierpnia tego roku) od zawsze żyli w jego cieniu i nie byli dopuszczani przez ojca do interesów. 

Książka Mary L. Trump w dużej mierze rozgrywa się przy rodzinnym stole Trumpów, w salonie „Domu”, rezydencji Freda i Mary Trump. To tam cała rodzina spotykała się przez dziesięciolecia na wszystkie rodzinne uroczystości i święta.

„W domu moich dziadków obowiązywała surowa etykieta, a pewnych rzeczy Fred po prostu nie tolerował. »Zdejmij łokcie ze stołu, to nie stajnia« – powtarzał wielokrotnie, a trzymając nóż w dłoni, stukał jego trzonkiem w przedramię winowajcy”.

Donald Trump
Getty Images

Na zdjęciu: Przyszły prezydent USA z ojcem Fredem Trumpem podczas otwarcia lodowiska w Central Parku, którego budowę ufundował, 1988 rok. 

Mary opisuje dziadka jako „wysoko funkcjonującego socjopatę”, a więc osobę dotkniętą zaburzeniem psychicznym, która mimo tego zaburzenia, a czasem nawet dzięki niemu, potrafi świetnie dawać sobie radę, osiągając sukcesy zawodowe i wysoką pozycję społeczną. Socjopatia to zaburzenie osobowości, które powstaje w wyniku nieprawidłowego wychowania czy przebywania w nieodpowiednim dla rozwoju środowisku, tak więc teoretycznie socjopatą może zostać każdy. Osoba, która nie zaznała w domu ciepła rodzinnego lub była wychowywana w rodzinie patologicznej, ma na to większe szanse. Fred Trump spełniał te kryteria. Miał prawie 12 lat, kiedy na hiszpankę zmarł jego ojciec, a on sam – jedynak – musiał zająć się utrzymaniem matki. Od tego czasu zachowywał się tak, jakby nie miał żadnych potrzeb emocjonalnych. 

Donald Trump – psychopata po ojcu?

Cechy osobowości typowego socjopaty to m.in. problem z odczuwaniem empatii, brak poczucia winy i wyrzutów sumienia, skłonność do manipulatorstwa, brak głębszych uczuć i niemoc budowania trwałych związków miłosnych. Czy kogoś wam to przypomina? No właśnie! Według Mary L. Trump jej wuj Donald odziedziczył te wszystkie cechy po ojcu. Najszybciej z rodzeństwa zrozumiał, że „miłość” Freda Trumpa, jakkolwiek się przejawiała, była całkowicie uzależniona od tego, czy spełni się podstawowy warunek: nigdy nie okazuj słabości. Kiedy jego starszy brat Freddy, ojciec Mary L. Trump, umierał w szpitalu, nie było przy nim nikogo z rodziny, a Donald zabrał w tym czasie dziewczynę do kina. 

„Atmosfera podziałów stworzona przez mojego dziadka w rodzinie Trumpów to środowisko, w którym Donald porusza się z ogromną swobodą. Tworzenie podziałów to również zabieg, z którego wciąż czerpie korzyści w życiu politycznym. Kosztem innych. Te działania niszczą mój kraj, tak jak niszczyły mojego ojca” – pisze Mary L. Trump. „Jedna osoba żyjąca w nieprzyzwoitym bogactwie i przepychu, korzystająca z wszelkich mechanizmów i przywilejów władzy czerpie korzyści wyłącznie dla siebie i, warunkowo, dla swej najbliższej rodziny, swych znajomych i pochlebców. Reszta ma cierpieć ciągły niedostatek, dokładnie tak, jak działo się to w naszej rodzinie rządzonej przez dziadka”. 

Samiec alfa z zaczeską

„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób” – pisał w „Annie Kareninie” Lew Tołstoj. Rodzina Donalda Trumpa przypominała te z najbardziej krwawych dramatów Szekspira. Każdy każdemu mógłby tu z uśmiechem na ustach wbić nóż w plecy. Bracia i siostry donosili na siebie nawzajem rodzicom, podkopywali pewność siebie, bezwzględnie walczyli o pełną uwagę ojca. Szybko okazało się, że nikt nie jest w tym tak biegły, jak Donald. I chociaż kiedy miał 13 lat, ojciec wysłał go na pięć lat do szkoły wojskowej z internatem, to gdy z niej wrócił, przerósł wszelkie ojcowskie oczekiwania: nie liczył się już z nikim. Stał się narcystycznym egoistą z przerośniętymi ambicjami, który dążył do celu po trupach. Kiedy Fred Trump zachorował na alzheimera, to właśnie on próbował podstępem pozbawić rodzeństwo wpływów i prawa do spadku po ojcu.

Według Mary L. Trump Donald postawił sobie w życiu jeden cel: zostać ekskluzywną wersją ojca. Fred Trump miał olbrzymi, szacowany na kilkaset milionów dolarów majątek (dorobił się na budowie tanich mieszkań dla klasy robotniczej z przedmieść Nowego Jorku), ale w gruncie rzeczy był drobnomieszczańskim, konserwatywnym typem skromnego przedsiębiorcy z minionej epoki. Nigdy nie obnosił się z bogactwem, był oszczędny, wręcz skąpy. Donald pragnął porównywalnego bogactwa, ale dużo bardziej zależało mu na uwadze świata.

Za pożyczone od ojca pieniądze zbudował swój pierwszy flagowy budynek: hotel Grand Hyatt na Manhattanie. Kiedy kilka lat później przy Piątej Alei stanął jego Trump Tower, nie było na świecie bardziej podziwianego milionera. Miał wszystkie cechy człowieka sukcesu lat 90.: był pewnym siebie i dość przystojnym (blondyn, 190 centymetrów wzrostu) mężczyzną, ostentacyjnie obnosił się ze swoim bogactwem, otaczał się celebrytami – od Michaela Jacksona po supermodelki i regularnie dostarczał mediom tematów do plotek. Chętnie opowiadał o swoich podbojach erotycznych i nie ukrywał seksistowskiego stosunku do kobiet. Na terenie budowy Trump Tower zamontował dla robotników kilkunastometrowy billboard z modelką w skąpym bikini – kiedy padał deszcz, pod wpływem wilgoci bikini znikało. Jemu samemu podobały się tylko te kobiety, które podbijały jego notowania w mediach. 

Donald Trump o kobietach: „Grube fleje”

Na ślub z Ivaną, pierwszą żoną, zdecydował się z trzech powodów: w przeciwieństwie do niego Ivana skończyła studia, była modelką i świetnie gotowała. Po ślubie porzuciła karierę i skupiła się na wspieraniu biznesu męża. To ona nadzorowała budowę jego dwóch pierwszych budynków i była jego prawą ręką, a w tym samym czasie zajmowała się wychowaniem trójki dzieci: Donalda Juniora (43 lata), Ivanki (39 lat) i Erica (36 lat). Donald nie potrafił być jednak wiernym mężem, bo – jak twierdzi Mary L. Trump – nie był zdolny do żadnej formy lojalności. Kiedy Ivana zorientowała się, że w jednej z ich posiadłości od kilku miesięcy mieszka kochanka jej męża, zażądała rozwodu i wysokiego odszkodowania. Dla Trumpa był to trudny do zniesienia policzek. Od tego momentu często i chętnie poniżał ją publicznie – parodiował jej niezbyt czysty akcent (Ivana pochodzi z Czech), a po negocjacjach rozwodowych z satysfakcją ogłosił, że zapłacił jej zaledwie 10 proc. sumy, której się domagała.

Jego ówczesna kochanka, a później druga żona, Marla przyjęła zupełnie inną strategię niż Ivana. Skoro on bez skrępowania poniżał kobiety publicznie, postanowiła, że nie będzie mu dłużna – żartowała w mediach z jego „ryżego” koloru włosów i z tego, że przytył. Podczas oficjalnych imprez w obecności fotoreporterów z premedytacją odsłaniała jego łysinę i czochrała precyzyjnie ułożoną zaczeskę. Kiedy postanowił ją rzucić, w ciągu kilku dni związała się ze sławnym w tamtym czasie piosenkarzem Michaelem Boltonem. „Dopiero wtedy zrozumiałem, jaka dobra z niej partia, musiałem ją odzyskać” – powiedział Trump. Nie dlatego, że ją kochał, tylko żeby udowodnić sobie i innym, że to on jest największym samcem alfa w Ameryce. 

Każdy z jego ślubów przewyższał poprzednie przesadnym przepychem. Ślub z Melanią był pod tym względem szczytem absurdu: pierścionek zaręczynowy za 10 milionów złotych, sukienka od Diora za ponad 300 tysięcy złotych, przyjęcie weselne za 12 milionów złotych. Goście zjedli 35 indyków, 10 tysięcy krewetek i ponad sto kilogramów kawioru. Uroczystość transmitowało 25 stacji telewizyjnych, a na miejscu pracowało ponad 70 ochroniarzy. 

Kiedy 16 czerwca 2015 roku Donald Trump ogłosił, że zamierza kandydować na prezydenta, nikt nie traktował tej deklaracji poważnie. Wydawało się, że chciał po prostu zareklamować za darmo swoją markę, podbić słabnące notowania i wrócić do medialnego obiegu. „»Przecież on jest błaznem. Nie ma najmniejszych szans« – powiedziała moja ciotka Maryanne [siostra Donalda – red.] podczas jednego ze wspólnych lunchów. Zgadzałam się z nią – pisze w swojej książce Mary L. Trump. – Jego wulgarna kampania i obraźliwe wypowiedzi właściwie przypominały mi wszystkie rodzinne posiłki, podczas których ku rozbawieniu dziadka Donald mówił o kobietach »grube fleje«, a o mężczyznach »frajerzy«”. 

Donald Trump
Getty Images

Na zdjęciu: Konwencja republikanów przed wyborami prezydenckimi. Od lewej: Donald Trump Junior z partnerką Kimberly Guilfoyle, Tiffany Trump, prezydent z żoną Melanią i ich wspólny syn Barron, sierpień 2020.

Fred Trump nie dożył elekcji syna na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zmarł w 1999 roku na zapalenie płuc. Przez wiele lat walczył z chorobą, którą Donald starał się kilkakrotnie wykorzystać, aby przejąć prawo do zarządzania jego majątkiem. Chociaż po śmierci ojca Donald starał się wszystko przejąć, a jego rodzeństwo zdawało sobie sprawę z tego, że mało brakowało, a brat pozbawiłby ich prawa do spadku, wciąż spotykają się z nim podczas rodzinnych uroczystości. Tyle że teraz w Białym Domu. I to Donald pilnuje, żeby wszyscy trzymali przy stole łokcie, jak należy. 

Donald Trump – biografia
mat. prasowe

***

Tekst o Donaldzie Trumpie ukazał się w „Urodzie Życia” 11/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Jill i Joe Biden, rozwódka i wdowiec. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak”

Ich historia miłosna nie przypomina romansu jak z bajki. Joe był wdowcem, Jill po rozwodzie. A jednak mało która para może pochwalić się takim stażem.
Sylwia Arlak
09.11.2020

Joe dostał telefon, gdy przebywał w Waszyngtonie. Jego żona i trójka dzieci robili świąteczne zakupy, kiedy traktor z przyczepą uderzył w ich kombi. Neila Biden i roczna córeczka Naomi zginęły na miejscu. Dwaj synowie spędzili długie miesiące w szpitalu. Lekarze długo nie byli pewni, czy przeżyją. „Sześć tygodni po mojej elekcji (na senatora Delaware; Biden był piątym najmłodszym senatorem w historii Stanów Zjednoczonych oraz najdłużej urzędującym senatorem w Delaware – przyp. red.) cały mój świat runął. Niesamowita więź z moimi synami jest darem, którego mógłbym nie otrzymać, gdybym nie przeszedł przez to, co przeszedłem” — mówił Joe Biden w swoim przemówieniu inaugurującym rok akademicki w Yale. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak” Trzy lata później, w 1975 roku, brat Bidena przedstawił go 24-letniej rozwódce Jill Jacobs. „Byłam na ostatnim roku studiów i spotykałam się z chłopakami w dżinsach, T-shirtach i chodakach. Kiedy podszedł do mnie Joe ubrany w sportowy płaszcz i mokasyny, pomyślałam: »Boże, to nigdy się nie uda « ” — wspominała Jill w wywiadzie dla „Vogue’a”, dodając: „Poza tym był ode mnie dziewięć lat starszy. Ale poszliśmy do kina i naprawdę dobrze się bawiłam. Kiedy wróciliśmy do domu, uścisnął mi rękę na dobranoc. Poszłam na górę, zadzwoniłam do matki o 1 w nocy i powiedziałam: »Mamo, w końcu poznałam dżentelmena « ”. Biden uważał, że w jakiś sposób połączyła ich jego była żona. Oświadczał się pięć razy, zanim Jill w końcu powiedziała „tak”. „Mówiłam mu: „Jeszcze nie. Jeszcze nie. Jeszcze nie. Zakochałam się w jego synach i czułam, że to...

Czytaj dalej
USA wybory

Trumpie, niestety, obaliły cię kobiety!

Po wyborach w USA hasło, które widujemy na transparentach uczestników Strajku Kobiet, można łatwo sparafrazować. Kamala Harris została pierwszą wiceprezydentką w historii Stanów Zjednoczonych. Gdyby w wyborach głosowały tylko kobiety, Joe Biden wygrałby w większości stanów. Teraz kolej na Polki?
Kamila Geodecka
09.11.2020

Na naszych oczach tworzy się historia, a raczej – herstoria. W Stanach Zjednoczonych został wybrany nowy prezydent – Joe Biden. Wygrał, bo głosowały na niego kobiety. Wygrał, bo kobiety miały dość Donalda Trumpa, który niejednokrotnie traktował je przedmiotowo, wypowiadał się o nich w sposób rasistowski i seksistowski, molestował je i nierzadko pokazywał swoją wyższość nad nimi. Dzisiaj odchodzi, chociaż wciąż wydaje się, że nie pogodził się z tą decyzją. Jeszcze jest rozzłoszczony, jeszcze chce dopiąć swego, jeszcze chce pokazać, że wygrał. Jednak świat przestaje się nim interesować. Oczy wszystkich skierowane są teraz w innym kierunku. Czytaj też:   Jill i Joe Biden, rozwódka i wdowiec. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak” Kamala Harris nową wiceprezydentką Chociaż wybory odbywały się w USA, są przedmiotem żywej dyskusji również w Polsce, jak i wielu innych krajach na świecie. Wszystko za sprawą pierwszej w historii Stanów Zjednoczonych wiceprezydentki – czarnoskórej Kamali Harris. Sceptycy powinni zacząć przyzwyczajać się do żeńskich końcówek, które niektórym sprawiają tyle problemów. Word już na szczęście „wiceprezydentkę” zaakceptował, nie podkreśla błędu. „Mogę być pierwszą kobietą na tym stanowisku, ale na pewno nie ostatnią. Ponieważ każda mała dziewczynka oglądająca nas widzi, że jest to kraj możliwości” – mówiła w swoim przemówieniu Kamala Harris. Tak tworzy historię. Ubrana w biały garnitur nawiązujący do symbolu amerykańskich sufrażystek, które w 1913 roku założyły Kongresowy Związek na rzecz Praw Kobiet (następnie przekształcony w Narodową Partię Kobiet). Harris o nich nie zapomina. W swojej przemowie przypomniała walkę Amerykanek o jedno z...

Czytaj dalej
Cate Blanchett
mat. prasowe

Cate Blanchett w roli zdrajczyni kobiet w nowym serialu HBO

W „Mrs. America” Cate Blanchett gra kobietę, którą feministki chciały spalić na stosie. „By zrozumieć Phyllis Schlafly, musimy zrozumieć, ile miała uroku”, mówi aktorka.
Anna Zaleska
14.04.2020

Na wszystkich zdjęciach promiennie się uśmiecha, z jednym wyjątkiem – to fotografia zrobiona zaraz po tym, jak ktoś rzucił jej jabłecznikiem w twarz. Wtedy uśmiech na ułamek sekundy zniknął, ale Phyllis Schlafly nie straciła zimnej krwi. Całe zajście skwitowała stwierdzeniem: „Ten dzień okazał się bardziej ekscytujący, niż się spodziewałam. Chciałabym też podziękować moim politycznym oponentom za to, że nie wybrali ciasta wiśniowego, bo miałabym plamę na sukience”. Ulubienica Donalda Trumpa Kiedy Cate Blanchett dostała propozycję zagrania kobiety, którą amerykańskie gospodynie domowe nazywały swoją Joanną D'Arc, usiadła przy biurku, by jak najwięcej dowiedzieć się o swojej bohaterce. Czytając jej artykuły i przemowy, wertując książki (napisała ich 20) utwierdzała się w przekonaniu, że wchodzi do umysłu kogoś, kogo poglądy są fundamentalnie sprzeczne z jej własnymi. Ale też, że ta sympatycznie i krucho wyglądająca kobieta musiała być osobą niesłychanie wpływową, skoro w 2016 roku sam Donald Trump wygłosił mowę na jej pogrzebie. Phillis Schlafly swoje wystąpienia lubiła zaczynać od zdania: jestem tu dzisiaj, bo mąż pozwolił mi przyjść. Ale to była tylko taktyczna zagrywka. W swoim notesie miała numery telefonów do najbardziej wpływowych polityków Ameryki lat 70. O jej poparcie zabiegali kandydaci na prezydentów – oprócz Donalda Trumpa, Richard Nixon i Ronald Reagan. Phillis Schlafly jak nikt rozumiała bowiem konserwatywnego ducha Ameryki, miała też niesłychaną intuicję polityczną. „Zszkowała mnie jej zdolność do inspirowania i mobilizowania ludzi – zauważa Cate Blanchett. – I to, jak różne taktyki stosowała. Była prawdziwą samicą alpha, miała w sobie naturalną siłę. Pod tym względem jesteśmy do siebie podobne”. Amerykanki są prawdziwymi...

Czytaj dalej
East News

Jacqueline Kennedy miała urodę, inteligencję i wdzięk. Zabrakło jej tylko szczęścia

Życie Jacqueline Kennedy toczyło się w cieniu najpotężniejszego mężczyzny na świecie – nawet po jego śmierci.
Sylwia Arlak
12.08.2020

Przedostatni tydzień listopada 1963 roku, godzina 12:29. W Teksasie zebrał się już tłum mieszkańców, wszyscy chcieli zobaczyć ukochaną parę Ameryki. Jadąca na przednim siedzeniu odkrytej limuzyny Nellie Connally, żona gubernatora Teksasu, odwraca się do siedzącego z tyłu Johna Fitzgeralda Kennedy'ego i mówi: „Panie prezydencie, nie zaprzeczy pan, że Dallas pana kocha!”. Minutę później pada pierwszy strzał. Prezydent chwyta się za gardło, a oszołomiona żona Jacqueline Kennedy obejmuje go. Zamachowiec oddaje kolejny strzał. Prezydent traci przytomność i osuwa się na siedzenie. Nie żyje. Jacqueline nie zdejmuje zakrwawionej chanelki aż do powrotu do Białego Domu, następnego dnia rano. „Niech wszyscy widzą, co zrobili Johnowi” – mówi. Jacqueline Kennedy Jacqueline Bouvier Kennedy Onassis urodziła się 28 lipca 1929 roku w Southampton w stanie Nowy Jork. Jej matka miała irlandzkie korzenie, a ojciec John Vernon Bouvier III pochodził z wpływowego, starego roku francuskiego. Jej rodzice rozwiedli się w 1936, po tym, jak Bouvier, nałogowy hazardzista, roztrwonił cały majątek. Ale matka Jackie umiała zadbać o siebie i córki (Jackie miała jeszcze o cztery lata młodszą siostrę, Lee, późniejszą żonę polskiego księcia Stanislava Radziwiłła). Już sześć lat później wyszła za mąż za Hugha Auchinclossa, który zapewnił paniom jeszcze większe luksusy. Jackie była bystrym, ciekawskim i psotnym dzieckiem. „Kochane dziecko, najładniejsza dziewczynka, bardzo mądra, dusza artystyczna, dusza diabła” — opisywał ją lata później jeden z nauczycieli. Chodziła na balet i lekcje francuskiego. Podobnie jak jej matka, uwielbiała jeździć konno, w wieku 11 lat wygrała nawet ogólnokrajowe zawody jeździeckie juniorów. Miała dostęp do najlepszych...

Czytaj dalej