Doceń prostotę, bo jest w niej ogromna siła – pisze Kasia Bem, joginka, nauczycielka medytacji
Adobe stock

Doceń prostotę, bo jest w niej ogromna siła – pisze Kasia Bem, joginka, nauczycielka medytacji

Tak jak trzepot skrzydeł motyla może spowodować trzęsienie ziemi, tak proste rzeczy: oddech, medytacja, sposób myślenia – mogą odmienić twoje życie.
Kasia Bem
12.06.2020

Im coś jest prostsze, tym mniej temu ufamy. Lubimy rzeczy skomplikowane, tym wydają nam się bardziej wartościowe. Im więcej pracy musimy w coś włożyć – tym bardziej to cenimy. Im droższe – tym bardziej chcemy to mieć. Lekceważymy rzeczy, które dostajemy za darmo: piękne widoki, oddech, czas. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem podpowiada, dlaczego warto docenić prostotę. 

***

Inspiracja: „Tylko to, co proste i łatwe w realizacji, może odmienić całe życie” – Ute Lama

Nauczę cię  oddechu, który jeszcze kilkanaście lat temu był sekretem dostępnym tylko wielkim mistrzom i najwytrwalszym uczniom, a wiedzę o nim sprzedawano zachodnim turystom za kilka tysięcy euro” – powiedział mój nauczyciel, wprowadzając mnie w tajniki zaawansowanej praktyki oddechowej wspierającej procesy samoleczenia organizmu. Okazała się prosta, choć wymagała dużego skupienia.

Kilka tygodni później uczestniczyłam w  bezpłatnym wykładzie prowadzonym przez Mistrza tradycji medycznej i mistycznej z  klasztoru na górze Emei w Chinach. „Teraz pokażę wam kilka praktycznych sposobów na pozbycie się problemów z szyjnym i  piersiowym odcinkiem kręgosłupa”, powiedział Mistrz i zademonstrował ultraproste ćwiczenia. Tego dnia dużo pisałam i czułam przeciążenia w kręgosłupie. Te banalne ćwiczenia natychmiast mi pomogły. Kilka obrotów barkami, nadgarstkami, głowa w  prawo, głowa w lewo. Tak jak z oddechem za kilka tysięcy euro – bardzo proste! 

Za proste. W dodatku „za free”. Pomyślałam, że większość ludzi Zachodu nie doceniłoby mocy i skuteczności tych praktyk, gdyby dostało je za darmo z zaleceniem, żeby stosować je każdego dnia. Ja też na co dzień przekazuję proste jogiczne metody dbania o  zdrowie i wiem, że tylko nieliczni uczniowie korzystają z nich regularnie, choć na sesjach odczuwają „cud” praktyki. Na dłuższą metę pojawiają się jednak wątpliwości: jak to niby ma pomóc? Oddech? Medytacja? Obroty nadgarstków? Co innego, gdyby przyszło zapłacić krocie za taką poradę. I najlepiej, żeby ktoś inny za nas codziennie oddychał albo machał rękami, bo przecież nie mamy czasu na takie zabawy. Co innego tabletka: działa szybko i  skutecznie – to podejście bliższe zachodniemu myśleniu.

Mnie przekonują holistyczne terapie i systemy medyczne, bo leczą człowieka, nie choroby. Czyli nie tyle depresję czy wątrobę, ile duszę. W holistycznym podejściu tak samo ważne jak ciało są myśli i emocje, a podstawową rzeczą jest przywrócenie połączenia między ciałem a umysłem. Uważa się, że choroba zaczyna się na skutek utraty kontaktu z samym sobą, co skutkuje zaburzeniem równowagi organizmu. Kluczowe jest, aby do braku harmonii nie dopuścić, a to przenosi zasadniczą część odpowiedzialności za zdrowie i samopoczucie na nas samych. Bo na ogół ból kręgosłupa czy głowy bierze się z naszych zaniedbań wobec siebie.

Ja codziennie dbam o równowagę: oddycham, medytuję, ćwiczę jogę, dobrze się odżywiam, znajduję czas na relaks. Tak, wymaga to dyscypliny, ale zdrowie to mój priorytet. Nie robię zresztą niczego skomplikowanego. Codziennie prosty zestaw ćwiczeń: od lat ten sam oczyszczający oddech, medytacja, 12 powitań słońca. Zajmuje mi to od 30 minut do godziny. Efekt jest taki, że w domowej apteczce mam wodę utlenioną, plastry i bandaże. Nic więcej, bo od kilkunastu lat nie choruję. Warto uwierzyć w proste metody prozdrowotne i postawić na zapobieganie, żeby nie było tak, jak w stwierdzeniu Dalajlamy. Zapytany, co najbardziej zadziwia go w ludzkości, odpowiedział: „Człowiek, bo poświęca zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. (…) Żyje, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc”.

10 prostych nawyków, które służą zdrowiu

  1. Zaraz po obudzeniu i zawsze wtedy, gdy chcesz odzyskać energię i spokój, zrób 10 głębokich oddechów. 
  2. Każdego ranka na czczo wypij szklankę ciepłej wody z sokiem z połówki cytryny. Odkwasisz organizm i przyśpieszysz perystaltykę jelit. 
  3. Codziennie medytuj rano lub wieczorem. Już 5 minut przyniesie rezultaty. Stopniowo wydłużaj czas praktyki, aż dojdziesz do 20 minut.
  4. Każdego dnia wybierz się na spacer. Możesz przejść jeden przystanek piechotą albo zrób sobie dzień bez samochodu.
  5. Nie używaj windy, wchodź i schodź schodami. Wdzięczne ci będą za to i serce, i pośladki.
  6. Codziennie odpoczywaj. Zdrzemnij się, puść sobie muzykę relaksacyjną. Napij się w spokoju herbaty. Zrób to, co lubisz. I nie zajmuj się w tym czasie niczym innym!
  7. Zacznij dzień od owsianki. Zmieszaj 4 łyżki płatków owsianych z siemieniem, orzechami i rodzynkami, zalej na centymetr wodą, zostaw do namoczenia na 30 minut. Potem dodaj miód i ulubione owoce.
  8. Co najmniej dwa razy w tygodniu ćwicz jogę. Joga jest niezastąpiona w procesach regenerujących i wzmacniających organizm, przyspiesza też wydalanie toksyn. Uspokaja umysł i harmonizuje emocje.
  9. Wprowadź dzień bez cukru, a w inne dni znacznie go ogranicz. Dziś cukier jest  dodawany prawie do wszystkiego. Koniecznie sprawdzaj etykiety i pamiętaj, że alkohol to też cukier!
  10. Jedz mało i dobrze. Wybieraj warzywa, owoce, produkty nieprzetworzone. Raz w tygodniu stosuj monodietę lub post. Twój układ trawienny odpocznie, a ty poczujesz się naprawdę lekko.

Kasia Bem – nauczycielka jogi i medytacji, posiada zaszczytny tytuł Master of Yoga, autorka  książek „Happy detoks” i „Happy uroda”.

Felieton Kasi Bem ukazał się w „Urodzie Życia” 9/2019

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
marszobieg
Adobe Stock

3 medytacje Jona Kabata-Zinna: w marszu, na leżąco i na stojąco

Medytacja nie oznacza tylko siedzenia w pozycji kwiatu lotosu. Przedstawiamy inne sposoby na medytowanie – w marszu, na leżąco i na stojąco.
Aleksandra Nowakowska
01.05.2020

Najważniejsze w praktykowaniu uważności zadanie jest zawsze to samo: zatrzymać się na chwilę i zanurzyć się w przytomny stan umysłu. To wszystko. Utrzymane doświadczenie doznawania w bezczasowym momencie to bycie w teraźniejszości. Jeżeli ten moment przeoczymy, bo rozproszyły nas myśli lub emocje, zawsze mamy do dyspozycji następny moment, w którym znów możemy się zatrzymać. Wydaje się, że to bardzo proste. Jednocześnie, wielu ludzi ma z tym ogromną trudność. Medytacje z instrukcjami Jona Kabata-Zinna, amerykańskiego profesora medycyny i twórcy praktyki mindfulness, mogą nam w tym pomóc.   Medytacje Jona Kabata-Zinna DONIKĄD – medytacja w marszu Medytując w marszu, donikąd nie zmierzamy. Podążanie dokądś zastępujemy pełną obecnością tam, gdzie właśnie jesteśmy, gdy wykonujemy kolejny krok. Nigdzie się nie wybieramy. Docieramy tylko i wyłącznie do bieżącej chwili. Maszerując, kierujmy świadomość ku stopom, wczuwajmy się w ich kontakt z podłożem, jak gdybyśmy go delikatnie dotykali i jakby ono odwzajemniało naszą delikatność. Kiedy umysł nas opuszcza, produkując myśli, nad którymi nie mamy kontroli, łagodnie sprowadzamy go z powrotem, by był z nami w tej chwili, w czasie tego oddechu, tego kroku. Minimalizujmy okazje do rozpraszania się. Medytując w marszu, nie zwiedzamy okolicy. Rozluźniamy oczy i kierujemy wzrok przed siebie, nie wpatrujemy się w stopy. Nie zapominamy o całym maszerującym oddychającym ciele. W czasie każdego fragmentu marszu uświadamiajmy sobie całe spektrum związanych z nim doznań – uniesienie pięty, wahadłowy ruch nogi w przód, dotknięcie podłoża piętą nogi wykrocznej, przeniesienie ciężaru ciała z nogi zakrocznej i płynne połączenie wszystkich tych elementów w całość. Poszczególne etapy marszu koordynujmy z oddechem lub po prostu z...

Czytaj dalej
Medytacja z Kasią Bem
Getty Images

Medytacja przynosi więcej korzyści, niż myślisz – słuchaj podcastu Kasi Bem 

Medytowanie zmienia mózg: wystarczy pół godziny dziennie
Kasia Bem
11.02.2020

Medytacja zwiększa aktywność lewej półkuli mózgu, co przekłada się na lepszą koncentrację, lepsze samopoczucie, wyższą motywację do działania. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem wyjaśnia jednak, że w medytacji nie liczą się fakty udowodnione naukowo i parametry, które możemy zmierzyć. W medytacji chodzi po prostu o samą medytację: wyciszenie umysłu, oczyszczenie z nadmiaru bodźców. O pobycie ze sobą. Po prostu. Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Posłuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja: „Medytacja nie jest zbytkiem. Decyduje o jakości każdej chwili życia” – Matthieu Ricard Najszczęśliwszy człowiek świata mieszka na sześciu metrach kwadratowych w Himalajach. Z wykształcenia biochemik molekularny, związany niegdyś z prestiżowym Instytutem Pasteura, dziś mnich buddyjski. Mowa o Matthieu Ricardzie, francuskim intelektualiście, który porzucił Paryż i wybrał nepalskie obywatelstwo i pustelnię. Media obwołały go najszczęśliwszym człowiekiem świata, gdy kilka lat temu ogłoszono wyniki badań przeprowadzonych przez amerykański Uniwersytet Wisconsin. Ricard, podobnie jak setki innych osób biorących udział w badaniu, był podłączony do 256 elektrod, które sprawdzały aktywność mózgu. Okazało się, że aktywność lewej półkuli mózgu, która odpowiada za pozytywne emocje i doświadczenia emocjonalne – co z kolei przekłada się na wyższy poziom satysfakcji z życia, polepszenie samopoczucia i zmniejszenie napięcia – była u buddyjskiego mnicha najwyższa. I to nie tylko w grupie badanych w tym...

Czytaj dalej
Świadomy oddech
Adobe Stock

Bierzesz 22 tys. oddechów dziennie. Ilu z nich byłaś dziś świadoma?

Świadomy oddech to klucz do uważności. Tak samo, jak nieświadomie oddychamy, podobnie przeżywamy nieskończenie wiele chwil w ciągu każdego dnia. To są chwile naszego życia – ilu z nich jesteśmy tak naprawdę świadomi?
Aleksandra Nowakowska
12.05.2019

Oddech nie kosztuje nic i może zmienić życie na świadome, prawdziwsze, pozbawione obezwładniającego  lęku. Wymaga jedynie odrobinę uważności, zatrzymania się. „Sięgnij po własny oddech”, zachęca Agnieszka Guzicka, certyfikowana trenerka mindfulness. Aleksandra Nowakowska: Oddech to pozornie prozaiczna sprawa, bo towarzyszy nam w każdej sekundzie życia. Dr Danny Penman w swojej najnowszej książce „Sztuka oddechu” pisze o potędze świadomego oddychania. Według niego niweluje ono negatywne nastawienie do życia – podyktowane instynktem, który każe nam się bać. Jaką moc ma oddech?  Agnieszka Guzicka:  Dla mnie oddech to życie. Bo gdy jest oddech – jest życie. Gdy go nie ma – nie ma życia. Już samo uświadomienie sobie tego może wiele zmienić. Dlatego nie ma nic ważniejszego od oddechu. Jest dobrym początkiem w kierunku zrozumienia siebie, zwracaniem się ku życiu. Oddech to przyjaciel, który był, jest i  zawsze będzie, wspiera mnie w każdej chwili, gdy tylko świadomie zwracam na niego uwagę. Kierować świadomość na oddech to według mnie prawdziwa sztuka. Zauważać go – jego rytm, tempo, jakość – pamiętać o nim. I to jest właśnie najtrudniejsze – pamiętać o tym, że jest, że można go wziąć świadomie.  Penman napisał, że bierzemy 22 tysiące oddechów dziennie i rzadko kiedy w ogóle jesteśmy tego świadomi. Oddychanie to jedna z najbardziej automatycznych czynności, jaka się nam przytrafia, bo tak naprawdę to nie my oddychamy – jesteśmy niejako „oddychani”. Penman w kolejnym zdaniu zapytał: „Ilu oddechów jesteś świadomy?”. To ważne pytanie, które pociąga za sobą myśl, że tak samo, jak nieświadomie oddychamy, podobnie przeżywamy nieskończenie wiele chwil w ciągu każdego dnia. To są chwile naszego...

Czytaj dalej