Dlaczego warto układać puzzle? Bo to dobre dla duszy i ciała!
unsplash.com

Dlaczego warto układać puzzle? Bo to dobre dla duszy i ciała!

Układanie puzzli staje się coraz bardziej popularne, nie tylko wśród parolatków. I dobrze, bo to świetna rozrywka, która przynosi szereg korzyści.
Kamila Geodecka
26.01.2021

Układanie puzzli to rozrywka, która niewątpliwie właśnie przeżywa swój renesans. Trudno się dziwić! Zostaliśmy zamknięci w domach i mieszkaniach, a ciągłe oglądanie filmów i seriali każdemu może się w końcu znudzić. Zaczęliśmy więc sięgać po bardziej tradycyjne formy rozrywki, a na naszych stołach i podłogach zaczęły pojawiać się stare, dobre puzzle. Można układać je samemu lub ze znajomymi, rodzinnie i w towarzystwie najmłodszych dzieci.

To świetna rozrywka, która nie tylko daje nam przyjemność, ale także pozwala na rozwój! Jeśli jeszcze nie jesteś pewna, czy puzzle to zajęcie dla ciebie, oto kilka faktów, które być może przekonają cię do tego, by zacząć je układać.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zmniejszenie stresu

Puzzle to prawdziwi pogromcy stresu! Skupianie się na jednym obrazie i porzucenie zbędnych myśli o otaczającym nas świecie może przynieść nam takie same korzyści jak medytacja. Stres dnia codziennego nagle znika, czujemy się bardziej zrelaksowani i odczuwamy spokój.

Czytaj także: Uważność (mindfulness). Na czym polega trening uważności i jakie daje efekty?

Poprawa nastroju

Układanie puzzli może poprawić nasz nastrój! To tak niewiele, ale przecież każdy z nas tego potrzebuje – szczególnie teraz. W czasie układania puzzli mózg zwiększa produkcję dopaminy – neuroprzekaźnika, który reguluje nastrój, pamięć i koncentrację. Uwalnia się za każdym razem, gdy osiągniemy sukces przy rozwiązywaniu łamigłówek i zagadek.

Nauka rozwiązywania problemów

Puzzle pomagają nam rozwijać umiejętność rozwiązywania problemów. Dzieje się tak, ponieważ układając puzzle, wykorzystujemy wiele technik rozwiązywania pewnej łamigłówki. Działamy metodą prób i błędów, formułujemy i testujemy różne teorie i zmieniamy sposób naszego myślenia wraz z pojawieniem się kolejnych przeszkód i niepowodzeń.

Czytaj także: 10 sposobów na to, żeby nie odkładać rzeczy na jutro. Zacznij już dziś!

Poprawa pamięci

Układanie puzzli może być świetnym sposobem na poprawę pamięci krótkotrwałej. Układając poszczególne elementy, zapamiętujemy ich kształty, kolory i rozmiary oraz wizualizujemy, gdzie mogą się wpasować i stworzyć całość naszego obrazu. Badania wykazały, że w taki sposób wzmacniamy połączenia między komórkami mózgowymi.

Poprawa rozumowania wizualnego i przestrzennego

Gdy układamy puzzle, patrzymy na elementy układanki i zastanawiamy się, gdzie będą pasowały i w jaki sposób stworzą nam pełen obraz. Jeśli będziemy układać puzzle regularnie, rozwinie się nasze rozumowanie przestrzenno-wizualne, które pomaga m.in. w prowadzeniu samochodu, korzystaniu z mapy czy… nauce tańca. 

Praca w zespole

Niektórzy uwielbiają układać puzzle samotnie, ale jeśli mieszkamy z rodziną lub bliskimi nam osobami, może zaprosić ich do wspólnej zabawy. W taki sposób nie tylko zaciśniemy więzi i spędzimy czas razem, ale także nauczymy się pracy zespołowej. 

Układaj puzzle i żyj długo!  

Według badań opublikowanych w „Archives of Neurology” układanie puzzli pobudza mózg i może uchronić nas przed chorobą Alzheimera, demencją oraz utratą pamięci. W badaniu porównano skany mózgów 75-latków i 25-latków. Co się okazało? Obraz mózgu starszych ludzi, którzy regularnie układali puzzle, był porównywalny ze skanami mózgów 25-latków.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG

Powiedz „stop” panice koronawirusa

47 proc. Polaków boi się, że mogą zostać zarażeni COVID-19, ale „indeks paniki” gwałtownie wzrasta, kiedy raportowane są nowe zachorowania.
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Nie ma wątpliwości, że pandemia koronawirusa odbije się na naszej psychice, być może nawet stanie się przyczyną traumy pokoleniowej. Izolacja społeczna ogranicza naszą wolność, pozbawia poczucia przynależności, narusza wewnętrzne bezpieczeństwo. Przebywamy w domach, ale to nie są wakacje ani świąteczne ferie. Musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości pracy zdalnej, często kryzysów w związkach i rodzinach, niepewności finansowej. Brak nam zewnętrznych bodźców – zamknięte są nie tylko galerie handlowe, ale też parki, lasy, place zabaw, kawiarnie. Nie możemy odwiedzać rodziców i innych seniorów z rodziny. Emocją, którą obecnie najczęściej odczuwamy, jest lęk. Kodowanie lęku W krótkotrwałych kontrolowanych dawkach lęk jest nam potrzebny, bo ostrzega przed niebezpieczeństwem i mobilizuje do działania. W dłuższej perspektywie natomiast, a na taką – spoglądając na przebieg pandemii w Chinach – trzeba się nastawić, osłabia, dając objawy przewlekłego stresu, a nawet może doprowadzić do bardziej trwałych zaburzeń lękowych. Lęk „zadomawia” się w mózgu bardziej, im dłużej i częściej go odczuwamy. Dzieje się tak dlatego, że połączenia synaptyczne bardziej się na niego kodują i automatyzują. Mózg działa jak wyszukiwarka internetowa – podsuwa treści, po które w przeszłości już sięgnęliśmy. Co ważne, najlepiej zapamiętywane są te wzorce, które wiążą się z silnymi emocjami a obawy, stres, lęk z pewnością do nich należą. Gdy pozwolimy, aby jakaś tendencja się utrwaliła, w pewnym momencie wystarczy jedna myśl o tym, co nas stresuje, a pojawiają się nieprzyjemne objawy napięcia i spirala strachu się nakręca. Jeśli na wydarzenia związane z pandemią koronawirusa często będziemy reagować lękiem, nasz mózg zacznie automatycznie tworzyć...

Czytaj dalej
ubrania w garderobie
Adobe Stock

Iluzja kontroli – na co mamy wpływ, a co lepiej odpuścić?

COVID-19 wprowadził niepokój, wywrócił nam plany do góry nogami (nawet kawę na mieście trzeba odłożyć), zweryfikował poczucie kontroli. Jak je odzyskać?
Aleksandra Nowakowska
01.04.2020

Pojęcie nieprzywiązywania się, zachowania dystansu wobec wszystkiego, co się wydarza, występuje w każdej wschodniej tradycji duchowej. Hinduski lekarz Deeepak Chopra czy holenderski pisarz i filozof Marcel Messing, który łączy zdobycze mistyki Wschodu i Zachodu, nie są jedynymi, którzy uświadamiają, że istnienie jest przelotne, a trzymanie się form życia przynosi cierpienie. Dlatego namawiają do nauki odpuszczania.  To przywiązanie uniemożliwia nam odczuwanie wewnętrznego spokoju. Kiedy nie targają nami strach i wątpliwości, mamy szanse poczuć coś na kształt krystalicznego rozeznania, kim jesteśmy i co w życiu jest ważne. W tym stanie, zamiast mówić o jakimś doświadczeniu, że jest nasze, reagować na nie lękiem czy ekscytacją, uświadamiamy sobie, że każdy wzorzec we wszechświecie jest tymczasowy. Tu chodzi o poziom świadomości, który osiągamy we wnętrzu. Droga do tego stanu jest długa, a na niej stoi nasza potrzeba kontroli. Dlaczego się oszukujemy? W latach siedemdziesiątych XX wieku Ellen Langer, badaczka z UCLA, udowodniła istnienie zjawiska, które nazywała iluzją kontroli. Późniejsi badacze w wielu eksperymentach potwierdzili tę tak zwaną pozytywną iluzję. Dlaczego my, pozornie racjonalni ludzie, regularnie się oszukujemy? Udowodniono na przykład, że uczestnicy loterii wierzą, że mają większą szansę na wygraną, jeśli sami wybiorą swoje liczby, a nie zostaną one przydzielone im losowo. Uważamy, że wypadek samochodowy jest mniej prawdopodobny, jeśli sami prowadzimy auto, niż kiedy siedzimy w fotelu pasażera. Podczas grania w kości gracze mają tendencję do rzucania kostkami mocniej, gdy potrzebują większej liczby oczek. Mamy ukryte przekonanie, że dzięki pewnym naszym umiejętnościom czy działaniom możemy w jakiś sposób kontrolować wydarzenia, los, fortunę. Badania nie...

Czytaj dalej
Adobestock

Joga na wesoło

Hasya joga to połączenie klasycznej gimnastyki relaksacyjnej ze śmiechem
Urszula Wilczkowska
25.11.2008

Hasya joga to połączenie klasycznej gimnastyki relaksacyjnej ze śmiechem – jeden z najlepszych sposobów na redukcję stresu i wspaniałe zdrowie. Poprawa odporności, wzmocnienie funkcjonalności naczyń krwionośnych, dotlenienie całego organizmu, poprawa krążenia, trawienia i samopoczucia – to wszystko pozytywne skutki uprawiania jogi z elementami śmiechu. Nasze dorosłe życie jest zwykle dość ponure. Gdy porównamy średnie 15-20 razy dziennie, kiedy się śmiejemy, z 300-400 razami dziecka widać, że potencjał zwiększenia radości jest jednak ogromny. Na tym właśnie opierają swoją filozofię prekursorzy tej jogi. Jak to wygląda w praktyce? Seans zaczyna się od rozgrzewki, która polega na klaskaniu, skandowaniu i ćwiczeniach oddechowych. Dalej następuje seria tradycyjnych ćwiczeń rozciągających, a następnie rozśmieszające zabawy. Na początku ten śmiech wydaje się nieco wymuszony, ale w krótkim czasie ludzie pozbywają się typowych zahamowań i wesołość staje się zaraźliwa. Wprawieni mówią o niesamowitych doświadczeniach z połączenia medytacji z beztroskim, uwalniającym emocje śmiechem. Faktycznie, nawet gdy sztucznie stymulujemy chichot, ciało nie potrafi tego rozpoznać i zachowuje się w taki sam sposób jak w przypadku spontanicznych wybuchów radości – uwalniane są endorfiny, które stymulują cały system hormonalny i pobudzają połączenia neuronowe w mózgu. Hasya joga wypracowała wspaniałe techniki łączenia naturalnego napięcia mięśni brzucha wywołanego śmiechem z ćwiczeniami rozciągająco-wzmacniającymi. Dzięki temu poprawia się metabolizm i nasza sylwetka. Inne, potwierdzone obserwacjami, korzyści ze śmiechowej jogi to uśmierzanie chronicznych bólów, łagodzenie stresu, pobudzanie kreatywności, obniżanie ciśnienia krwi i ryzyka zawału serca, pokonywanie...

Czytaj dalej
do slow
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”: 1. Wstań wcześniej. 2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności. 3. Zjedz ciepłe śniadanie. 4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.
 5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.
 6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.
 7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.
 8....

Czytaj dalej