Prawo przyciągania nie działa? Oto 5 błędów, które możesz popełniać
iStock

Prawo przyciągania nie działa? Oto 5 błędów, które możesz popełniać

Praktyka prawa przyciągania pozwoli ci osiągnąć to, o czym marzysz – pod warunkiem, że zastosujesz się do zasad. Jeśli popełnisz błąd, twój wysiłek może pójść na marne. Na szczęście łatwo go naprawić!
Hanna Szczesiak
12.02.2021

Książka „Sekret” autorstwa Rhondy Byrne i film o tym samym tytule pozwoliły tysiącom ludzi zrozumieć, czym jest prawo przyciągania. Zrozumieć, ale też uwierzyć – jedyne, co nas w życiu ogranicza, to nasza wyobraźnia i nasze myśli. Mimo to są osoby, które wierzą w prawo przyciągania, starają się ze wszystkich sił podążać za swoją wizją, a ona wciąż pozostaje w sferze marzeń… Jeśli jesteś jedną z tych osób, być może popełniasz jeden z błędów, które oddalają cię od osiągnięcia celu. Jakie to błędy?

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Nie wiesz, czego tak naprawdę pragniesz

Uwierzyłaś w moc prawa przyciągania i dzięki niemu chcesz odmienić swoje życie. Myślisz pozytywnie, wizualizujesz – chcesz zmienić pracę, zakochać się, podróżować, wyprowadzić się do innego kraju, odbudować dawno zniszczone relacje. Czas mija, a nic się nie zmienia – cały czas jesteś w punkcie, z którego startowałaś. Być może chcesz tak wiele, na już, że żadna z twoich wizji nie jest kompletna?

By prawo przyciągania zadziałało, skoncentruj się na jednym pragnieniu. Daj sobie chwilę, oswój się ze swoimi marzeniami i celami – możesz nawet zrobić listę. Wybierz jedno z nich, to, które na ten moment jest najbliższe twojemu sercu. Na nim skoncentruj swoją energię, wokół niego zbuduj swoją wizję. Nie martw się – na realizowanie kolejnych marzeń przyjdzie jeszcze czas.

Czytaj też: Jak pozbyć się złych nawyków i zamienić je na dobre? Zacznij od zrobienia listy

Twoja wizja jest zbyt konkretna

Chyba znasz to powiedzenie, że „nie od razu Rzym zbudowano”? Zanim prawo przyciągania zacznie towarzyszyć ci w codziennym życiu, musisz nauczyć się z niego korzystać. Jeśli właśnie zobaczyłaś film „Sekret” lub przeczytałaś książkę Rhondy Byrne, w twojej głowie mogą kotłować się pragnienia – bardzo konkretne pragnienia. Takie, których z różnych przyczyn może nie udać ci się zrealizować.

Dla przykładu: zauroczyłaś się w pewnej osobie i chcesz, aby ona odwzajemniła uczucie. Tak bardzo koncentrujesz się na jednym konkretnym człowieku, że nie bierzesz pod uwagę tego, że jest on w szczęśliwym związku. Inny przykład: marzysz o zmianie pracy. Widzisz już siebie na konkretnym stanowisku, w konkretnej firmie, ale ignorujesz fakt, że to stanowisko jest już zajęte, a osoba, które je zajmuje, świetnie się sprawdza.

Twoje wizje muszą być szczegółowe, ale ich realizacja nie może oznaczać, że ktoś inny straci, byś ty mogła zyskać.

Nie dajesz nic od siebie

Wielu osobom wydaje się, że aby zrealizować obrany cel, wystarczy intensywnie o nim myśleć – a reszta przyjdzie sama. Choć wizualizacja i pozytywne afirmacje są fundamentalną częścią prawa przyciągania, aby nasze życie rzeczywiście się zmieniło (na lepsze!), musimy stale nad sobą pracować, rozwijać się, działać. Jeśli marzysz o dostatku, ale od kilku miesięcy nie możesz znaleźć pracy, myślenie: „Chcę dobrze zarabiać” i oglądanie seriali przez większą część doby nie wystarczy. Otwórz się na możliwości, podejmij ryzyko. Wybierz inną drogę, jeśli ta, na której jesteś, prowadzi donikąd. Tworzenie wizji to podstawa prawa przyciągania, jednak kolejnym krokiem jest działanie. Wiele osób o tym zapomina.

Czytaj także: 5 nawyków, które zabijają twoją motywację – wystrzegaj się ich, a osiągniesz sukces!

Myślisz o przyszłości, zapominając o teraźniejszości

Nie wystarczy myśleć: „Chcę mieć nowy samochód”, „Chcę zmienić pracę”, „Chcę się szczęśliwie zakochać” i liczyć, że prawo przyciągania załatwi resztę. By osiągnąć cel, musisz zachowywać się tak, jakbyś już go zrealizowała. Jeśli marzysz o bogactwie, pieniądze w magiczny sposób nie pojawią się na twoim koncie. Możesz jednak zachowywać się tak, jakbyś je miała.

Absolutnie nie chodzi o to, abyś wydawała pieniądze (których nie masz) na coś, na co cię nie stać. Możesz jednak od czasu do czasu sprawić sobie małą przyjemność bez wyrzutów sumienia. Zamiast się biczować, że jesteś rozrzutna, ciesz się tym, na co właśnie wydałaś pieniądze – to może być kawa na wynos, książka, webinar. Możesz również wpłacić niewielką sumę na zbiórkę charytatywną – dzięki temu od razu poczujesz zastrzyk pozytywnej energii. A przecież na tym właśnie polega prawo przyciągania – na afirmacji, pozytywnym myśleniu i działaniu tak, jakby zrealizowało się już cel. Nie myśl, że coś chcesz, że o czymś marzysz. Myśl (i poczuj!), że już to masz.

Chcesz mieć wszystko już

Prawo przyciągania nie działa z dnia na dzień – to proces, dzięki któremu możesz osiągnąć wszystko to, o czym marzysz. Jeśli dopiero zaczęłaś pracować nad zmianą swojego nastawienia, bądź dla siebie łagodna i nie oczekuj, że w ciągu kilku dni twoje życie zmieni się o 180 stopni. Wywierając presję – zarówno na sobie, jak i na wszechświecie – zacznie narastać w tobie poczucie frustracji. Zaczniesz się złościć, pojawią się negatywne myśli – „na pewno mi się nie uda”, „nie mam na co liczyć”, „nic się nie zmieni”. Zgodnie z prawem przyciągania takie myśli skutecznie oddalą cię od twojego celu. Dlatego daj sobie czas i bądź cierpliwa. Praktykuj wdzięczność, wizualizuj swój cel, działaj. Wkrótce przekonasz się, że było warto.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Fotolia

Ćwiczenia relaksacyjne, które wykonasz w domu

To jeden z najlepszych sposobów na szybkie pokonanie stresu
Redakcja polki.pl
11.06.2008

Wystarczy dosłownie 5 minut, by uporać się ze zmęczeniem i stresem. Zachęcamy Państwa do znalezienia kilku minut w ciągu każdej godziny pracy i wykonania wybranego ćwiczenia lub ćwiczeń - dzięki takiemu szybkiemu relaksowi o wiele łatwiej będzie znaleźć siły do wykonywania dalszych obowiązków zawodowych. Zwiększenie świadomości własnego ciała Usiądź lub połóż się wygodnie, nie zamykaj oczu. Skoncentruj swoja uwagę na świecie zewnętrznym, obserwuj to, co dzieje się dookoła, myśl o tym. Teraz zamknij oczy, uspokój oddech. Wsłuchaj się w odgłosy, które do Ciebie docierają i poczuj zapachy, które Cię otaczają. Następnie przenieś swoją uwagę na własne ciało, „badaj” różne jego części. Na zmianę przenoś uwagę raz na świat zewnętrzny, raz na wewnętrzny. Drzewo na wietrze W postawie swobodnej rozstawiamy stopy na szerokość bioder, ramiona unosimy w górę. Imitujemy ruch gałęzi na wietrze. Ćwiczenie należy powtórzyć kilka razy, aż napięcie mięśni całkowicie zniknie. Dla pracujących przy komputerze Wielogodzinna praca przed monitorem komputera nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie. Dlatego też ważne jest przestrzeganie pewnym podstawowych zasad. Oto one: Zadbaj o to, by mieć wygodne krzesło. Siedź prosto. Często, nawet siedząc, przeciągaj się i rozciągaj mięśnie. Przynajmniej co godzinę rób sobie pięciominutową przerwę. Gdy poczujesz, że twoje oczy są zmęczone, zasłoń je na chwilę dłońmi. Rób sobie przerwy na mruganie powiekami. Co jakiś czas odrywaj wzrok od monitora, patrz w dal, najlepiej przez okno. Gimnastykuj oczy – spójrz najpierw w górę, potem w dół, w lewo, w prawo. Na koniec rysuj oczami koła, w jedną i drugą stronę. Postaw przy komputerze...

Czytaj dalej
medytacja chodzenia

Medytacja podczas chodzenia: dla zabieganych i nie tylko

Medytacja podczas chodzenia pomoże oczyścić umysł, odstresować się oraz uzyskać jeszcze większą kontrolę nad swoim ciałem i odczuwanymi bodźcami.
Kamila Geodecka
19.11.2020

Nie zawsze mamy czas na to, by w spokoju praktykować medytację. Czasami nie mamy do tego warunków, czasami tak wiele dzieje się wokół nas, że musimy odłożyć przyjemności na później. W takim przypadku świetnie sprawdzi się medytacja podczas chodzenia. Nie jest ona w żadnym stopniu gorsza od medytacji w pozycji siedzącej lub leżącej. Nawet buddyjscy mnisi stosują tę technikę. Ponadto w samym akcie chodzenia bez celu jest coś głęboko filozoficznego, zwłaszcza jeśli chodzić będziemy świadomie i z pełnią zaangażowania umysłu. Medytacja podczas chodzenia Jednym z najważniejszych aspektów przed rozpoczęciem tego typu medytacji jest wybranie odpowiedniego miejsca do naszych spacerów. Nawet jeśli mieszkasz w mieście, postaraj się znaleźć odpowiedni teren, który nie będzie cię rozpraszał – ani twojego umysłu, ani twoich zmysłów. Jeśli chcesz, możesz nawet chodzić ciągle w kółko, praktykując medytacje na jednym, nawet krótkim, odcinku ulicy czy ścieżki leśnej. Pamiętaj też o wygodnym obuwiu i stroju. Upewnij się, że będziesz mógł swobodnie się poruszać oraz spokojnie oddychać. Ważna jest też regularność praktykowania takich medytacji. Najlepiej, żeby takie spacery trwały około pół godziny, ale jeśli nie mas tyle czasu lub nie możesz jeszcze skoncentrować się na tak długo, spróbuj zacząć od 10 minut. Podczas samego chodzenia spróbuj oddzielić trzy odrębne etapy: unoszenie, ruch i stawianie stopy na ziemi. Oddychaj spokojnie i postaraj się skupić na samej praktyce chodzenia, stawiania nóg na podłożu i odrywania ich z powrotem. W taki sposób stworzy się cykl, który uwolni twoje myśli. Czytaj także:   Zabiegana? Bez tchu? Weź oddech, zwolnij, zobacz, co da ci medytacja Kontemplacja chodzenia Jedną z metod...

Czytaj dalej
Kobiety w Arabii Saudyjskiej
corbis

Autorka książki „Woziłam arabskie księżniczki” zdradza sekrety Saudyjek

Saudyjskie księżniczki są niewyobrażalnie bogate, ale czy są szczęśliwe?
Bartosz Janiszewski
04.10.2018

Saudyjskie księżniczki są niewyobrażalnie bogate, ale czy są szczęśliwe? Co im dają nieustające, luksusowe zakupy? Poczucie władzy? A może są po prostu zabijaniem czasu, rekompensatą za brak wolności i życiową pustkę? Rozmawiamy o tym z Jayne Amelią Larson*, autorką głośnej książki „Woziłam arabskie księżniczki”. Jayne Amelia Larson jest producentką, aktorką i pisarką. Skończyła studia w Instytucie Sztuki na Uniwersytecie Harwarda. Pracowała jako aktorka, była oficjalnym kierowcą saudyjskiej rodziny królewskiej (w tym jednym z 40 kierowców księżniczki  Zahiry). Napisane na tej podstawie monodram i książka „Woziłam arabskie księżniczki” przyniosły jej światowy rozgłos. Bartosz Janiszewski, „Uroda Życia”: Zanim zaczniemy właściwą rozmowę, muszę panią przedstawić czytelnikom. Była pani aktorką... Jayne Amelia Larson:  ...a zostałam znana, gdy pracowałam jako szoferka limuzyny. Dobra historia, nie?  Jak się czuje aktorka, która pracuje jako kierowca bogaczy? Na początku fatalnie. Wiesz, to nie była moja wymarzona rola. Delikatnie mówiąc. Po studiach grałam w nowojorskich teatrach, zbierałam dobre recenzje. Ale 15 lat później nie było już dla mnie żadnej roli w telewizji. Nawet do dubbingów nikt mnie już nie zapraszał. Praca szofera to miał być sposób na szybkie odkucie się, żeby wrócić do branży. I dzięki tej pracy wróciła pani na scenę? Przypadkiem załapałam się do pracy jako kierowca saudyjskiej rodziny królewskiej. Woziłam ich przez kilka miesięcy w czasie ich wizyty w Kalifornii. Napisałam o tym monodram. Sukces był na tyle duży, że na jego podstawie napisałam książkę o tym, jak wygląda ich życie z bliska. AKT I : BOGACTWO SAMOTNOŚCI Akt pierwszy opowieści o najbogatszych ludziach na...

Czytaj dalej
chutnik
MARZENA BUGALA-AZARKO/POLSKA PRESS/Polska Press /East Newst

Sylwia Chutnik: „Ja jestem nobliwą panią!”

„Zaczynałam od opisu drzewa za oknem” – mówi o pisarskich początkach Sylwia Chutnik. Dziś jest jedną z najbardziej znanych współczesnych polskich pisarek.
Jakub Janiszewski
01.06.2020

Sylwia Chutnik to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarek, nie tylko dlatego że od lat nosi różową grzywkę. Jej powieści „Kieszonkowy atlas kobiet”, „Dzidzia”, „W krainie czarów” – feministyczne, osadzone w warszawskim obyczaju i kolorycie mają własny styl i klimat. „Cwaniary”, nazywane babską wersją „Złego” Leopolda Tyrmanda albo warszawską wersją „Kill Billa” przenosi właśnie na scenę Teatru Polonia Agnieszka Glińska. Ale Sylwia Chutnik jest nie tylko pisarką, angażuje się w wiele społecznych kampanii, m.in. na rzecz mniejszości, bierze udział w protestach i manifestacjach kobiet, organizuje warsztaty twórcze.  Przypominamy rozmowę, opublikowaną w „Urodzie Życia” 1/2016. Jakub Janiszewski: Po Warszawie krążą ploty, że Sylwia Chutnik założyła zespół. Pewnie dlatego, że na twoim profilowym zdjęciu na Facebooku byłaś z gitarą. Sylwia Chutnik : I to basową! Człowiek wygląda z nią godnie. Może też robić miny, co w przypadku takiej, weźmy, trąbki nie byłoby już możliwe. A wszystko wzięło się z tego, że niedawno wróciłam z czterodniowego obozu rockowego Lucciola Rock Camp dla tak zwanych starszych dziewczynek, czyli pań po późnej dwudziestce, które bardzo chciały zostać gwiazdami rocka, ale jakoś tak się im życie potoczyło, że nigdy wcześniej nie wzięły nawet instrumentu do ręki. Chwilę się wahałam, czy może lepiej zostać wokalistką, poszeptywać do mikrofonu i przymykać oczy, ale uznałam, że czego innego mi w życiu trzeba. Zakwalifikowałam się, pojechałam, spędziłam parę dni, a potem dałyśmy koncert w krakowskiej Kawiarni Naukowej. No i jak poszło? Ty mnie nie pytaj, jak mi poszło, ty mnie lepiej pytaj, jak się czułam. Oczywiście świetnie, bo włączyła się moja osobista fundacja...

Czytaj dalej