Dla Magdy Gessler najważniejsza jest rodzina
Mateusz Stankiewicz

Dla Magdy Gessler najważniejsza jest rodzina

„Moja mama jest jak narkotyk, może uzależniać i fascynować” — mówi o swojej mamie, Magdzie Gessler, Lara. I to nie pierwszy raz, kiedy nie szczędzi restauratorce komplementów. Obie panie często powtarzają, jak ważna jest dla nich rodzina.
Sylwia Arlak
04.05.2020

Magdy Gessler chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Choć budzi kontrowersje, nikt nie ma wątpliwości, że to jedna z najbarwniejszych postaci w polskim show-biznesie „Kuchenne rewolucje”, kulinarny program rozrywkowy, bez niej nie miałby tylu fanów.

I choć restauratorka uwielbia swoją pracę i zawsze poświęcała jej mnóstwo czasu, najważniejsza jest dla niej rodzina. Pewnie dlatego córka Magdy, Lara ma dla niej tyle ciepłych słów. Wielokrotnie wypowiadała się w mediach, że choć dorastanie z tak charyzmatyczną postacią nie było łatwe, bardzo wiele ją nauczyło. Od gwiazdy przejęła więc nie tylko talent kulinarny. Ta nauczyła ją bowiem, jak cieszyć się chwilą i odważnie realizować marzenia.

 „Moja mama jest niesztampowa, szalona i bardzo kreatywna. Nauczyła mnie zachłanności na życie. Wyjaśniła, jak czerpać z niego pełnymi garściami bez względu na konsekwencje. Takie wychowanie sprawia, że ma się w sobie odwagę. Jest się zachłannym na przeżycia i podróże” podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle Lara Gessler.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

To piekne zdjecie pełne dobrych myśli .... marzeń ... mama i córka #mg

Post udostępniony przez Magda Gessler (@magdagessler_official)

Jaka jest jej relacja z mamą? Jak sama tłumaczy partnerska. Panie szanują swoje zdanie i dążą do porozumienia. 31-latka podkreśla, jak ważne jest, aby umieć zachować odrębność i świadomie podejmować decyzje dotyczące własnej przyszłości. Szczególnie kiedy twoją mamą jest kobieta o temperamencie, który bardzo trudno okiełznać. Ekspresyjna, nieprzewidywalna i pełna tysiąca pomysłów na minutę.

„Przy takiej mamie jak moja trzeba mieć mocny kręgosłup moralny, żeby się nie rozedrgać. Trzeba również nauczyć się korzystać z rozwagą z jej rad, aby całkowicie nie odlecieć. Ona jest jak narkotyk, może uzależniać i fascynować. Nie wiem, czy można ją także przedawkować, ale na pewno trzeba zachować czujność” dodaje Lara.

Obie panie razem prowadzą restaurację Słodki Słony. Lara zajmuje się też organizowaniem warsztatów kulinarnych. Wydała książkę „Słodki zielnik Lary” i prowadzi swój kanał na Youtube. Jak widać podobnie jak mama — nie potrafi usiedzieć w miejscu.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
mat.prasowe Netflixa

7 filmów, które sprawią, że poczujesz się jak na majówce

Odwiedź Toskanię, Barcelonę i Paryż nie wstając z kanapy.
Anna Zaleska
30.04.2020

Czas, gdy mogliśmy wyskoczyć na dłuższy weekend do Włoch czy Hiszpanii, pewnie długo nie wróci. Na razie cieszmy się – na ile to możliwe – weekendami spędzanymi w Polsce. A jeśli marzymy o dalszych podróżach, dlaczego by nie usiąść na kanapie i nie obejrzeć filmów w weekendowo-wakacyjnym klimacie? 1. „Ukryte pragnienia” – slow life w Toskanii Kiedy Bernardo Bertolucci robił „Ukryte pragnienia”, okolice Florencji i Sieny nie były jeszcze tak popularnym kierunkiem turystycznych wojaży, a o slow life mało kto słyszał. I dla wielu ludzi ten film stał się objawieniem, synonimem wakacji idealnych. Willa na toskańskich wzgórzach, otoczona gajami oliwnymi i winnicami, gdzie budzi cię śpiew ptaków i zapach lawendy; środowisko artystycznej bohemy, leniwe dni spędzane na rozmowach, czytaniu i nicnierobieniu; ciągnące się godzinami kolacje na tarasie, proste smaki, wino z lokalnych winnic, dochodzące z oddali bicie dzwonów. W tak malowniczej, hipnotycznej scenerii Bertolucci opowiada historię dziewiętnastoletniej Lucy (Liv Tyler), która odwiedza  przyjaciół dawno zmarłej matki. Ale opowieść nie jest w „Ukrytych pragnieniach” najważniejsza. To, co  czyni ten film tak wyjątkowym, to magia obrazów, nieśpieszna afirmacja życia, niezwykła zmysłowość, wielka siła emocji. Chce się tam być, chce się tak żyć. 2. „Dzika droga” – trekking dla wolnych duchów Powodów, dla których mamy ochotę ruszyć na samotny trekking, może być wiele. Znajdując się w kompletnej dziczy, idąc kilometrami przez góry, gubiąc się na bezdrożach można doświadczyć prawdziwego katharsis. Poszukać siebie. Znaleźć w sobie odwagę, by odmienić życie i pokonać własne demony. Amerykanka Cheryl Strayed wyruszyła w swoją ekstremalną...

Czytaj dalej
Magda Gessler
mateusz stankiewicz

Magda Gessler wiele zawdzięcza dziadkowi: „Dziękuję mu, na pewno mnie słyszy”

Chociaż nieraz Magda Gessler opowiadała o tym, jak ważni dla niej byli i są: pierwszy mąż, obecny partner, syn – to jednak w ramach akcji #DZIĘKUJĘ zdecydowała się podziękować przede wszystkim innemu mężczyźnie: dziadziusiowi.
Sylwia Niemczyk
03.04.2020

Gotował zupy mleczne, ucierał kogiel-mogiel i przede wszystkim: uczył malutką Madzię radości życia! Magda Gessler wczesne lata dzieciństwa spędziła w domu dziadków, w podwarszawskim Komorowie i tamten okres wspomina jako jeden z najszczęśliwszych w swoim życiu.  – Byłam otoczona miłością, zanurzona wręcz w niej – wspomina. – Dziadek nauczył mnie, że z niczego zawsze można robić coś. Że nie trzeba mieć pieniędzy, by robić piękne rzeczy i by okazywać miłość. Rodzinny dom zaszczepił w Magdzie Gessler radość życia Do dzisiaj Magda Gessler pamięta poczucie bezpieczeństwa, jakie towarzyszyło jej w rodzinnym domu. Chociaż dorastała w trudnych latach 60. i jej rodzina żyła bardzo skromnie, to jednak nie brak pieniędzy, ale poczucie radości życia, jakie zaszczepili jej rodzice i dziadkowie, jest jej najwyraźniejszym wspomnieniem z dzieciństwa.  – Dziadek pisał dla mnie wiersze, robił dla mnie zabawki na choinkę z pudełek od zapałek, obklejał je kolorowym papierem, chował do środka jakieś drobiazgi, cukierki, dzięki czemu ta biedna PRL-owska choinka stawała się jedną wielką cudowną niespodzianką. Myślę, że mam wielkie szczęście, że zdążyłam mojemu dziadziowi i babci podziękować za to, jakie dzieciństwo mi stworzyli, że umiałam wyrazić im swoją wdzięczność i miłość. Magda Gessler była w dzieciństwie niejadkiem  Do zasług babci i dziadka Magdy Gessler należy także to, że… nauczyli ją, że jedzenie może być wyrazem troski, miłości i przyjemności!  – Byłam niejadkiem i dziadek potrafił ugotować dla mnie 10 różnych zup mlecznych, bo żadna mi nie smakowała. Godzinami stał przy kuchni tylko po to, żeby jego mała wnuczka – nieznośna zresztą! – zjadła coś zdrowego. I, mimo że odsuwałam talerz albo waliłam łyżką w zupę, to on...

Czytaj dalej
Lara Gessler
Wojciech Affek

Lara Gessler: „Chciałabym przekazać dzieciom gen Gesslerów – gen szczęścia i radości”

„Miałam dziewięć lat, kiedy rodzice się rozstali. Nie musiałam wskazywać, z kim chcę być. Tato był dla mnie naturalnym wyborem. Mama wtedy bardzo skupiła się na pracy”. O potędze rodzinnego klanu i poszukiwaniu w nim własnej ścieżki opowiada Lara Gessler.
Marta Bednarska
12.06.2020

Lara Gessler gesty i mimikę odziedziczyła po mamie. Pragnienie smakowania życia – po obojgu rodzicach, Magdzie i Piotrze Gesslerach. Nie bez problemów, czasem płacąc wysoką cenę, szukała swojej drogi. Nie boi się już – jak kiedyś – kreowania własnej marki. Pisze książki kulinarne, prowadzi warsztaty. Ma inną wizję własnego domu niż ten, który zna z własnego dzieciństwa. Jednocześnie jest silnie związana z rodziną. Choć jej rola w układance klanu Gesslerów mocno zmieniła się przez lata. Kim jest dziś Lara?  Marta Bednarska: „Jestem medialnym wypłochem” – to twoje słowa. Trudno namówić cię na publiczne zwierzenia. Kto jednak zobaczy sztućce i haftowaną serwetkę, wytatuowane na twoich plecach, wie, że… Lara Gessler: Właśnie, jak to odczytujesz? Że kochasz gotować? Jeść? Że masz w sobie kulinarny gen Gesslerów? Tatuaż jest integralny ze mną. To pomysł, którego nie żałuję. Stąd odwzorowane nóż i widelec z czasów dzieciństwa w rodzinnym domu w Łomiankach. Kształtowały moje poczucie smaku. Obok serwetka z Fukiera – wspólnej restauracji taty i mamy, gdzie spędzałam masę czasu. 20 lat temu w szarawej Warszawie było to miejsce wyjątkowo inspirujące kulinarnie, towarzysko, artystycznie. „Wyhaftowałam” też inicjały rodziców. Ten tatuaż to wyraz mojej miłości do gotowania i hołd dla mamy i taty.  Za co najbardziej jesteś im wdzięczna?  Nauczyli mnie chłonąć życie. Z dziecięcą ciekawością poznawać świat, odbierać go wszystkimi zmysłami. Mnóstwo podróżowaliśmy – Hiszpania, Włochy, Niemcy. Mama potrafiła w środku tygodnia zapytać: „Jutro Madryt? Nic się nie stanie, jak nie będzie cię w szkole”. Uwielbiałam to nasze wspólne celebrowanie każdego momentu...

Czytaj dalej