Czego nauczyła nas pandemia? Yuval Noah Harari: „Nauka triumfuje, polityka odnosi porażkę”
Adobe Stock

Czego nauczyła nas pandemia? Yuval Noah Harari: „Nauka triumfuje, polityka odnosi porażkę”

Rok 2020 wcale nie pokazał, że jesteśmy bezradni, a epidemia jest niekontrolowaną siłą natury. Wręcz przeciwnie: to wyzwanie możliwe do opanowania dzięki nauce, twierdzi Yuval Noah Harari, badacz dziejów ludzkości.
Kamila Geodecka
09.03.2021

W wojnie między ludźmi a wirusami ludzie jeszcze nigdy nie byli tak potężni. Epidemia dżumy spowodowała śmierć milionów osób na całym świecie, a nawet najwięksi uczeni tamtego okresu nie mieli pojęcia o tym, co ją spowodowało oraz jak można ją zatrzymać. Na początku XX wieku musieliśmy stawić czoło grypie hiszpance, ale ani naukowcy, ani lekarze, ani badacze nie byli w stanie zidentyfikować śmiertelnego wirusa. Wiele przyjętych wtedy środków bezpieczeństwa było bezużytecznych.

Z koronawirusem jest inaczej. O potencjalnej epidemii mówiło się już pod koniec 2019 roku. Naukowcy bardzo szybko rozpoczęli badania nad SARS-CoV-2, a wszystkie informacje na temat nowego patogenu były upubliczniane w Internecie. W następnych miesiącach wiedzieliśmy już, w jaki sposób możemy skutecznie spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa. Dziś mamy skuteczną szczepionkę, która produkowana jest na masową skalę. Dlaczego więc spotyka nas tyle cierpienia, dlaczego tak wiele osób umiera? Z powodu złych decyzji politycznych – twierdzi Yuval Noah Harari, profesor uniwersytetu w Jerozolimie, historyk i filozof, od lat badający losy homo sapiens. Jakie jeszcze lekcje powinniśmy wyciągnąć z doświadczeń minionego, pandemicznego roku?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Możemy żyć!

Ostatni rok pokazał nam, jak ogromną siłą jest technologia informacyjna oraz automatyzacja. Na początku XX wieku ludzie nie mogli monitorować łańcuchów infekcji w czasie rzeczywistym. Jedyne, co można było zrobić, to zamknąć obywateli w domach i zarządzić kwarantannę. Dzięki cyfryzacji oraz monitorowaniu pandemii wiemy, jak wygląda proces rozprzestrzeniania się wirusa. Izolacja społeczeństwa jest przez to dużo skuteczniejsza, ale też łatwiejsza.

Jako przykład Yuval Noah Harari podaje rolnictwo. Przez całe tysiące lat produkcja żywności opierała się na pracy fizycznej ludzi. W czasie trwającej epidemii dżumy nikt nie mógł pozwolić sobie na to, by w czasie żniw nie wyjść w pole i nie pracować. Taka praktyka skutkowałaby wielkim głodem. Z drugiej strony, jeśli większość ludzi wyszła zbierać plony, wzajemnie się zarażano.

W 2020 roku nie mięliśmy tego problemu. „Obecnie pojedynczy kombajn sterowany przy użyciu GPS może zebrać całe pole żniw ze znacznie większą wydajnością – i bez ryzyka infekcji” – pisze profesor Yuval Noah Harari. Oczywiście wyprodukowanie jedzenia to jedno, a przetransportowanie go to drugie, zdecydowanie bardziej wymagające zadanie. Na tym polu także sobie poradziliśmy.

Przez ostatni rok handel – również ten międzynarodowy – funkcjonował mniej lub bardziej płynnie, a wszystko to zawdzięczamy, ponownie, cyfryzacji i automatyzacji. W XVI wieku angielska flota handlowa miała łączną ładowność 68 tys. ton i wymagała pracy aż 16 tys. marynarzy. Dziś nowoczesne kontenerowce mogą przewieźć 200 tys. ton jedzenia, a na pokładzie pracują zaledwie 22 osoby.

Czytaj także: Prof. Dobroczyński: „Pandemia udowodniła, że hasła o byciu kowalem własnego losu to bzdury”

Życie w sieci

Dzięki cyfryzacji jesteśmy w stanie zrobić także to, o czym jeszcze na początku XX wieku nikt by nawet nie pomyślał. Gdy w 1918 roku żniwo zbierała grypa hiszpanka, szkoły, urzędy, sądy, kościoły i inne instytucje musiały zostać zamknięte. Traciły na tym m.in. dzieci, które zostały pozbawione edukacji.

Dziś działalność wielu instytucji publicznych została przeniesiona do sfery online. Ma to oczywiście swoje wady, o których głośno mówią psychologowie i pedagodzy, ale sam fakt, że studenci wciąż mogą się kształcić, dzieci mogą uczestniczyć w lekcjach, a my możemy załatwiać sprawy w urzędach, jest przełomowy. „Dzisiaj wielu z nas żyje w dwóch światach – fizycznym i wirtualnym. Kiedy koronawirus krążył po świecie fizycznym, wiele osób przeniosło większość swojego życia do świata wirtualnego, za którym wirus nie mógł nadążyć” – zauważa Yuval Noah Harari.

I tutaj musimy się na chwilę zatrzymać. Przenoszenie życia do sieci to miecz obosieczny. Z jednej strony jest dla nas zbawieniem, z drugiej – zagrożeniem. Kolejny wirus, który może nas zaatakować, może być wirusem nie organicznym – a wirtualnym. SARS-CoV-2 rozprzestrzeniał się po świecie kilka miesięcy, Internet i wszystko to, co zdigitalizowane, może przestać istnieć w sekundę. 

Bezpieczeństwo danych

Na początku pandemii wiele osób wpadło w panikę – świat obiegła informacja, że w Chinach wykorzystywane są systemy kontrolujące obywateli. Zaniepokojenie jest zrozumiałe. Yuval Noah Harari przedstawia trzy zasady, które mogą nas uchronić przed „cyfrową dyktaturą”.

Po pierwsze, wszelkie dane należy zbierać w dobrej wierze i po to, by pomóc. Osoby, które mają dostęp do informacji o nas, powinny działać tak, jak lekarze. Lekarzom mówimy szczerze o wszystkim, ponieważ ufamy, że wszystkie te informacje zostaną wykorzystane po to, by nam pomóc.

Po drugie, nadzór zawsze powinien działać w obie strony. Jeśli władza wie o nas coraz więcej, my także powinniśmy wiedzieć więcej o władzy. Przykładowo informacje dotyczące tego, na co wydawane są pieniądze publiczne, powinny być bardziej dostępne dla obywateli.

Po trzecie, dane nie powinny być gromadzone w jednym miejscu. Wszystkie informacje o obywatelach powinny być przechowywane w różnych i niezależnych organizacjach. „Monopol na dane to przepis na dyktaturę” – mówi Yuval Noah Harari.

Czytaj także: Czy po koronawirusie czeka nas kolejna pandemia – plaga rozwodów?

Polityka

Ostatni rok pokazał nam kolejną bardzo ważną rzecz: nauka może nam pomóc przetrwać pandemię, ale nie zastąpi działań politycznych. To rządzący podejmują decyzje, nakładają blokady i wprowadzają ograniczenia. Robią to na podstawie dostępnych danych i opinii ekspertów. Przykładowo podczas wprowadzania lockdownu trzeba rozważyć nie tylko to, czy liczba zakażań koronawirusem będzie mniejsza, ale także zastanowić się na tym, czy ludzie zamknięci w domach nie będą częściej chorowali na depresję.

Jak mówi Yuval Noah Harari, za każdym razem powinniśmy wziąć pod uwagę to, co liczymy, kto decyduje o tym, co liczyć, oraz jak oceniamy liczby względem siebie. Na te pytania żadna nauka nie da odpowiedzi. To politycy muszą zdobyć odpowiednią wiedzę, podjąć decyzje, a następnie wziąć odpowiedzialność za skutki podjętych działań. Czy tak się wydarzyło? Yuval Noah Harari twierdzi, że nie. Przez błędne decyzje polityczne zdrowie i życie straciło wiele osób.

Polityka czy nauka?

Pandemia pokazała nam, jak ważna jest nauka oraz jak słaba jest polityka. Podczas gdy naukowcy z całego świata skupiali się w międzynarodowych projektach badawczych, politycy nie byli w stanie się zjednoczyć. Badacze różnego pochodzenia i wyznania, działając pod ciągłą presją oraz w stresie, dzielili się wynikami swoich badań i polegali na swoich spostrzeżeniach. Politykom nie udało się jednak ustalić globalnego planu walki z wirusem.

Zamiast tworzyć międzynarodowy sojusz, reprezentanci poszczególnych krajów tracili czas na wzajemne oskarżanie się o sianie dezinformacji i rozpowszechnianie teorii spiskowych. Tak było między innymi w przypadku dwóch mocarstw – Chin i Stanów Zjednoczonych.

Politycy nie podjęli też żadnych działań prowadzących do tego, by wszystkie zasoby medyczne (szczepionki czy respiratory) były rozdzielone sprawiedliwie na wszystkie kraje na świecie – te rozwinięte i rozwijające się. „»Nacjonalizm szczepionkowy« tworzy nowy rodzaj globalnej nierówności między krajami, które są w stanie zaszczepić swoją populację, a krajami, które tego nie robią” – pisze Yuval Noah Harari.

Wydaje się, że politycy zupełnie nie rozumieją tego, że dopóki wirus będzie się rozprzestrzeniać, żaden kraj nie może czuć się w pełni bezpiecznie. Nawet jeśli jedno państwo europejskie zaszczepi wszystkich obywateli, w Brazylii lub w Indiach wirus wciąż będzie się rozprzestrzeniał i mutował. Bardzo szybko może okazać się, że osoby zaszczepione będą zupełnie nieodporne na nową odmianę wirusa.

Czytaj także: Introwertycy, samotnicy, domatorzy. Komu sprzyja izolacja?

Odrobić lekcje

Yuval Noah Harari pisze, że jeżeli wyciągniemy lekcję z ostatniego roku pandemii, nie będziemy musieli się bać kolejnych fal koronawirusa oraz innych epidemii, które nas czekają – a czekają na pewno. Ludzkość dysponuje wieloma metodami oraz narzędziami, które mogą zapobiegać rozprzestrzenianiu się patogenów. Dodatkowo dzięki rozwijającej się cyfryzacji możemy wieść względnie wygodne życie, nawet w czasie lockdownu.

„Jeśli jednak COVID-19 nadal będzie się rozprzestrzeniał w 2021 roku i zabijał miliony, lub jeśli jeszcze bardziej śmiertelna pandemia dotknie ludzkość w 2030 roku, nie będą to niekontrolowane klęski żywiołowe ani kara od Boga. Będzie to ludzka porażka, a ściślej porażka polityczna” – skończył swój artykuł Yuval Noah Harari.

***

Tekst powstał na podstawie artykułu „Yuval Noah Harari: Lessons from a year of Covid”

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat. prasowe Wydawnictwa Literackiego

Jak będzie wyglądał świat po pandemii? Harari o naszej przyszłości

Jeśli zastanawiamy się, jak będzie wyglądał świat po pandemii, jedną z osób, których warto słuchać, jest słynny badacz dziejów ludzkości Yuval Noah Harari.
Anna Zaleska
27.04.2020

Wyobraźmy sobie,  że każdy z nas nosi bransoletkę, która monitoruje temperaturę naszego ciała, ciśnienie krwi i tętno. Rządowy algorytm wie nie tylko to, że jesteśmy chorzy, zanim sami się o tym dowiedzieliśmy. Wie też, gdzie chodziliśmy i z kim się spotykaliśmy. Badając reakcje naszego ciała, rozpoznaje, co nas śmieszy, co doprowadza do płaczu, a co naprawdę wkurza. A to daje pole do manipulowania nami i sporych nadużyć. Czy takie bransoletki możemy naprawdę nosić, czy to tylko efektowna, choć niezbyt krzepiąca wizja słynnego profesora Yuvala Noah Harariego? W innym świecie Yuval Noah Harari, profesor uniwersytetu w Jerozolimie, historyk i filozof, od lat bada, jak to się stało, że homo sapiens jest dziś tym, kim jest. Ale też pyta, jaka będzie przyszłość ludzkości. A że opowiada o tym w nadzwyczaj zajmujący i przystępny sposób, wszystkie jego książki natychmiast stają się bestsellerami. Pierwsza „Sapiens. Od zwierząt do bogów” sprzedała się w ponad 5 mln egzemplarzy w 45 krajach. Kolejne: „Homo deus. Krótka historia jutra” i „21 lekcji na XXI wiek” też stały się wielkimi wydawniczymi hitami, również w Polsce. Ostatnio w najważniejszych światowych mediach ukazały się rozmowy  z izraelskim naukowcem o tym, jaki będzie świat po pandemii. Sam Harari na walkę z Covid-19 przekazał milion dolarów. Czas kwarantanny spędza w swoim domu niedaleko Jerozolimy, razem z mężem Itzikiem Yahavem, z którym w 2002 roku wzięli ślub w Kanadzie. Przez dwie godziny dziennie, rano i wieczorem, uprawia medytację Vipassana. Nie używa telefonu komórkowego, raz w roku robi sobie miesięczny urlop od mediów społecznościowych. Jest weganinem. „Burza przeminie, ludzkość przetrwa, większość z nas przeżyje, ale będziemy już żyli w innym świecie” – mówi....

Czytaj dalej
Koronawirus. Kiedy będzie koniec pandemii?
iStock

Koniec pandemii koronawirusa ma być blisko. Wirusolodzy nie są tak optymistyczni

W poniedziałek 9 listopada Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego opublikowało nową prognozę, z której możemy dowiedzieć się m.in. na kiedy przewidywany jest koniec pandemii. Wirusolodzy prof. Włodzimierz Gut i prof. dr hab. Krzysztof Pyrć zalecają jednak ostrożność.
Kamila Geodecka
10.11.2020

Według wyliczeń naukowców z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW w najbliższych dniach będziemy odnotowywać 25-26 tys. przypadków zakażeń koronawirusem na dobę. 15 lub 16 listopada liczba dziennych zakażeń ponownie przekroczy 27 tys., a pod koniec listopada będziemy mogli zauważyć tendencję spadkową – dziennie ma przybywać mniej niż 20 tys. nowych przypadków zakażenia wirusem. Koniec pandemii koronawirusa – prognozy Opracowany przez naukowców model przewiduje także, że już na początku grudnia cała Polska będzie mogła nieco zluzować obostrzenia i powrócić do zasad, które obowiązują w strefie czerwonej. W pierwszych dniach stycznia będziemy mogli ponownie wprowadzić zróżnicowania na strefy czerwone, żółte i zielone. W ostatnim dniu stycznia dzienna liczba zakażeń ma być mniejsza niż 1000. Opublikowany model matematyczno-komputerowy ma być pierwszą tak dokładną prognozą epidemii na  najbliższe miesiące. Może być on bardzo ważny również dlatego, że zespół ICM dostarcza analiz dla rządu i również na podstawie takich wyliczeń politycy podejmują kolejne działania związane z pandemią. Czytaj też:   To decydujący tydzień! Jak uniknąć katastrofy? Wirusolog prof. Włodzimierz Gut wymienia 4 najważniejsze zasady Wirusolodzy studzą emocje Wyliczenia naukowców z ICM są bardzo optymistyczne, ale wirusolodzy zachęcają jednak do tego, by mimo wszystko zachowywać ostrożność i nie podchodzić z hurraoptymizmem do takich wyliczeń. – Tego typu modele są bardzo wartościowe, ponieważ pozwalają nam np. analizować, jak różne restrykcje i działania wpływają na przebieg zakażeń, ale nie opierałbym jedynie na tym polityki państwa czy polityki społecznej. Zachowajmy pewien dystans do...

Czytaj dalej
iStock

Masz już serdecznie dość wiadomości o koronawirusie i COVID-19? Zobacz, co robić!

Z jednej strony masz już naprawdę dość śledzenia kolejnych wiadomości o koronawirusie, z drugiej chcesz jak najlepiej chronić siebie i swoich bliskich. To stresujące i wyczerpujące.
Sylwia Arlak
04.09.2020

Wszyscy jesteśmy w tym razem. Na bieżąco śledzimy informacje dotyczące koronawirusa. Najchętniej zapomnielibyśmy o pandemii, ale wciąż towarzyszy nam strach o własne zdrowie i zdrowie bliskich. Światowa ekspertka w dziedzinie zdrowia publicznego Allana Shakish w wystąpieniu TED tłumaczy, jak radzić sobie z tym nadmiarem informacji, zachowując bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek. Skup się na najważniejszych informacjach Kiedy docierają do ciebie kolejne wiadomości na temat  COVID-19, zadaj sobie pytanie: „Czy posiadanie tych informacji przyniesie korzyści mojemu życiu? Czy pozwoli mi podejmować bardziej przemyślane decyzje?”. Gromadzenie masy informacji, których nie możesz w żaden sposób wykorzystać, nic ci nie przynosi. Czy naprawdę musisz śledzić postępy poszczególnych badaczy, pracujących nad szczepionką? Chociaż sama myśl o przyszłej szczepionce, może dać ci poczucie nadziei, szczegóły mogą nie być tak ważne. Dla większości z nas najważniejszą informacją, którą należy śledzić, jest sposób przenoszenia wirusa. Tak samo wg lekarzy ważna jest nie sama liczba zarażonych – bo dziś wiemy, że większość z nich przechodzi chorobę w łagodny lub nawet bezobjawowy sposób – ale liczba osób, które z powodu COVID-19 znajdują się w szpitalach, bo dopiero te dane pokazują nam, jak poważna jest sytuacja.  Przeglądaj zaufane źródła COVID-19 jest mocno upolityczniony. Niektóre główne źródła wiadomości opierają swoje treści bardziej na opiniach niż na nauce. Ponadto organizacje medialne i publikacje (nieakademickie i akademickie) są pod ogromną presją. Nie czytaj tekstów napisanych przez samozwańczych analityków  i znawców-celebrytów.  Jeśli naprawdę chcesz pogłębić wiedzę o koronawirusie, czytaj...

Czytaj dalej
Pexels.com

Maseczki, dezynfekcja i dystans: kobiety częściej przestrzegają zasad, niż mężczyźni, potwierdzają to badania!

Wszyscy niezależnie od płci tęsknimy za światem przed pandemią. Ale kobiety są bardziej skłonne do przestrzegania nałożonych restrykcji.
Sylwia Arlak
14.10.2020

Dystans społeczny, noszenie maski w pomieszczeniach czy też na przestrzeni otwartej (w zależności od tego, w jakiej strefie się znajdujemy), dezynfekcja rąk i wiele godzin spędzonych w domu — to w ostatnich miesiącach nasza codzienność. Wszyscy mamy dość. Okazuje się jednak, że to kobiety bardziej dbają o swoje (i innych) bezpieczeństwo. To my częściej wierzymy, że kolejne rządowe obostrzenia mają sens. Kobiety dbały bardziej o zdrowie także przed pandemią Z badań opublikowanych na początku października w czasopiśmie „Behavioural Science & Policy” wynika, że kobiety częściej zachowują dystans społeczny, zakładają maski (zakrywając nos i usta, a nie nosząc ją na brodzie) i dokładniej myją ręce. Naukowcy z Yale i Uniwersytetu Nowojorskiego przeprowadzili ankietę wśród 800 osób na temat ich nawyków związanych z COVID-19. Policzyli osoby, noszące maski na ulicach w Nowym Jorku, a także w New Haven, Connecticut i New Brunswick w stanie New Jersey w ciągu dwóch dni. Na koniec przeanalizowali dane GPS z 15 milionów telefonów komórkowych w całych Stanach Zjednoczonych, żeby przekonać się, jak przemieszczają się Amerykanie. Z pierwszego badania wynika, że kobiety częściej utrzymują dystans społeczny, myją ręce, nie wychodzą, jeśli nie muszą, z domu, unikając spotkań  i rozprzestrzeniania się koronawirusa.  Drugie wykazało, że spośród 127 kobiet i 173 mężczyzn 55 proc. kobiet i 38 proc. miało prawidłowo założone maseczki. Trzecie badanie ponownie udowodniło, że to kobiety częściej zachowują dystans społeczny. Czytaj też:   Kobiety zwyciężają w walce z pandemią koronawirusa. Przykład? Sanna Marin Autorzy badania przewidzieli jego wyniki na podstawie wcześniejszych badań dotyczących różnic w nawykach zdrowotnych pomiędzy płciami. Jeszcze...

Czytaj dalej