Co lekarze wiedzą o przepisywanych lekach?
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Co lekarze wiedzą o przepisywanych lekach?

Po przetestowaniu leku, negatywne lub niejasne wyniki badań często zostają przemilczane. A to — jak przekonuje brytyjski lekarz, pisarz i dziennikarz naukowy Ben Goldracre w swoim wystąpieniu dla TED — może skończyć się dla nas katastrofą.
Sylwia Arlak
29.09.2020

Medycyna nie opiera się na dowodach naukowych? Lekarz, pisarz i dziennikarz naukowy Ben Goldracre w swoim wystąpieniu dla TED przekonuje, że często tak niestety bywa. „W 2012 roku grupa ekspertów sporządziła badanie dla magazynu Nature raport. Próbowali powtórzyć wyniki 53 prostych badań nad potencjalnymi sposobami leczenia raka. Z 53 tylko 6 udało im się powtórzyć z powodzeniem. 47 z nich nie dało się powtórzyć. W raporcie stwierdzili, że to dlatego, że publikuje się wariatów. Prowadzi się masę badań, a kiedy tylko choć jedno się powiedzie, zostaje opublikowane. To ogromny problem prowadzący nas w ślepe uliczki. Pierwszym sposobem na to, jak mu zaradzić jest ułatwienie publikacji negatywnych rezultatów i zmiana podejścia tak, by zachęcić naukowców do publikacji takich wyników” — podkreśla Goldracre.

Lekarz przytacza też przeprowadzone w 1980 roku badania nad lidokainą, lekiem antyarytmicznym, zapobiegającym nieregularnemu biciu serca. Jak tłumaczy, myślano, że skoro po zawale serca, ludzie często mają zaburzony puls, podając im taki lek, zwiększy się ich szanse na przeżycie: „Na początku, przeprowadzono małe badanie, na mniej niż 100 pacjentach. Z 50,10 którzy dostali lidokainę zmarło. 50 dostało placebo, bez aktywnego składnika i zmarł tylko jeden z nich. Słusznie stwierdzono, że lek nie działa. Zatrzymano nad nim pracę i nie opublikowano wyników badania”.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Gdzie podziały się wyniki badań?

Na ten sam pomysł dotyczący stosowania leków przeciw arytmii u osób po zawale wpadły też inne firmy. Leki weszły na rynek i zanim odkryto, że zwiększają ryzyko śmierci, w Ameryce z ich powodu zmarło 100 tys. osób. W 1993 roku naukowcy, którzy przeprowadzili badanie w 1980 roku, opublikowali oficjalne przeprosiny: „W badaniu z 1980 myśleliśmy, że zwiększona śmiertelność w grupie biorącej lek była przypadkowa”. Pracę nad lekiem wstrzymano, a badań nie opublikowano. „Niechciane dane nie są publikowane, zaginione w akcji” — komentuje Goldracre.

Czytaj też: Boli dusza, boli ciało. Choroby psychosomatyczne zaczynają się w głowie!

„To historie z prostej nauki, sprzed 20-30 lat. Świat publikacji naukowych jest teraz inny. Publikują każde przeprowadzone badanie niezależnie od wyniku. Jednak to, że negatywne wyniki znikają, jest wszechobecnym problemem, podważającym podstawy medycyny opartej na dowodach naukowych” — ostrzega ekspert i dodaje:

„Do tej pory przeprowadzono ponad 100 badań nad tendencyjnością publikacji. Rezultaty opublikowano w 2010. Posłużono się wszystkimi badaniami tendencyjności, które dało się znaleźć. To wpływa na każdy dział medycyny. Mniej więcej połowa badań zostaje zapomniana, a pozytywne wyniki mają około 2 razy większe szanse na publikacje, niż te negatywne. Jeśli ktoś zataja połowę wyników badania, mamy prawo oskarżyć go o oszustwo w badaniach. Ale jeśli ktoś przeprowadza 10 badań, ale publikuje tylko 5 o wynikach, które chciał otrzymać, nie uznajemy tego za złe prowadzenie badań. Kiedy odpowiedzialność dzieli się między naukowców, profesorów, sponsorów i wydawców łatwiej nam takie działania zaakceptować. Cierpią na tym pacjenci”.

Jak podkreśla ekspert, udawano, że problem został rozwiązany np. poprzez rejestrację badań. „Każdy miał zarejestrować plan badań, opisać co zrobi, by można było potem zobaczyć, które z przeprowadzonych badań opublikowano. Ludzie jednak nie rejestrowali. Na arenę wkroczył Komitet Wydawców Pism Medycznych. Obiecali, że nie opublikują niczego, czego wcześniej nie zarejestrowano. Ale nie dotrzymali słowa. Badanie z 2008 roku pokazało, że połowa badań wydawanych przez komitet, nie była prawidłowo zarejestrowana, a 1/4 wcale. Poprawka do ustawy o zdrowiu sprzed kilku lat mówi, że każde badanie musi zostać opublikowane w ciągu roku. Pierwszy numer magazynu BMJ w 2012 roku zawiera badanie sprawdzające, na ile trzymano się tych zasad. Okazuje się, że tylko w 20%” — mówi Goldracre i podkreśla, że nie będziemy znać prawdziwych efektów leków, które przepisujemy jeśli nie będziemy mieć dostępu do tych informacji.

Jego zdaniem należy zmuszać do publikacji wszystkich badań, także tych starszych, przeprowadzonych na ludziach. „Niech wszyscy wiedzą, że to problem, który należy naprawić” — wybija.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
iStock

Masz już serdecznie dość wiadomości o koronawirusie i COVID-19? Zobacz, co robić!

Z jednej strony masz już naprawdę dość śledzenia kolejnych wiadomości o koronawirusie, z drugiej chcesz jak najlepiej chronić siebie i swoich bliskich. To stresujące i wyczerpujące.
Sylwia Arlak
04.09.2020

Wszyscy jesteśmy w tym razem. Na bieżąco śledzimy informacje dotyczące koronawirusa. Najchętniej zapomnielibyśmy o pandemii, ale wciąż towarzyszy nam strach o własne zdrowie i zdrowie bliskich. Światowa ekspertka w dziedzinie zdrowia publicznego Allana Shakish w wystąpieniu TED tłumaczy, jak radzić sobie z tym nadmiarem informacji, zachowując bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek. Skup się na najważniejszych informacjach Kiedy docierają do ciebie kolejne wiadomości na temat  COVID-19, zadaj sobie pytanie: „Czy posiadanie tych informacji przyniesie korzyści mojemu życiu? Czy pozwoli mi podejmować bardziej przemyślane decyzje?”. Gromadzenie masy informacji, których nie możesz w żaden sposób wykorzystać, nic ci nie przynosi. Czy naprawdę musisz śledzić postępy poszczególnych badaczy, pracujących nad szczepionką? Chociaż sama myśl o przyszłej szczepionce, może dać ci poczucie nadziei, szczegóły mogą nie być tak ważne. Dla większości z nas najważniejszą informacją, którą należy śledzić, jest sposób przenoszenia wirusa. Tak samo wg lekarzy ważna jest nie sama liczba zarażonych – bo dziś wiemy, że większość z nich przechodzi chorobę w łagodny lub nawet bezobjawowy sposób – ale liczba osób, które z powodu COVID-19 znajdują się w szpitalach, bo dopiero te dane pokazują nam, jak poważna jest sytuacja.  Przeglądaj zaufane źródła COVID-19 jest mocno upolityczniony. Niektóre główne źródła wiadomości opierają swoje treści bardziej na opiniach niż na nauce. Ponadto organizacje medialne i publikacje (nieakademickie i akademickie) są pod ogromną presją. Nie czytaj tekstów napisanych przez samozwańczych analityków  i znawców-celebrytów.  Jeśli naprawdę chcesz pogłębić wiedzę o koronawirusie, czytaj...

Czytaj dalej
Medytacja z Kasią Bem
Getty Images

Medytacja przynosi więcej korzyści, niż myślisz – słuchaj podcastu Kasi Bem 

Medytowanie zmienia mózg: wystarczy pół godziny dziennie
Kasia Bem
11.02.2020

Medytacja zwiększa aktywność lewej półkuli mózgu, co przekłada się na lepszą koncentrację, lepsze samopoczucie, wyższą motywację do działania. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem wyjaśnia jednak, że w medytacji nie liczą się fakty udowodnione naukowo i parametry, które możemy zmierzyć. W medytacji chodzi po prostu o samą medytację: wyciszenie umysłu, oczyszczenie z nadmiaru bodźców. O pobycie ze sobą. Po prostu. Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Posłuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja: „Medytacja nie jest zbytkiem. Decyduje o jakości każdej chwili życia” – Matthieu Ricard Najszczęśliwszy człowiek świata mieszka na sześciu metrach kwadratowych w Himalajach. Z wykształcenia biochemik molekularny, związany niegdyś z prestiżowym Instytutem Pasteura, dziś mnich buddyjski. Mowa o Matthieu Ricardzie, francuskim intelektualiście, który porzucił Paryż i wybrał nepalskie obywatelstwo i pustelnię. Media obwołały go najszczęśliwszym człowiekiem świata, gdy kilka lat temu ogłoszono wyniki badań przeprowadzonych przez amerykański Uniwersytet Wisconsin. Ricard, podobnie jak setki innych osób biorących udział w badaniu, był podłączony do 256 elektrod, które sprawdzały aktywność mózgu. Okazało się, że aktywność lewej półkuli mózgu, która odpowiada za pozytywne emocje i doświadczenia emocjonalne – co z kolei przekłada się na wyższy poziom satysfakcji z życia, polepszenie samopoczucia i zmniejszenie napięcia – była u buddyjskiego mnicha najwyższa. I to nie tylko w grupie badanych w tym...

Czytaj dalej
Edyta Górniak, Wojciech Brzozowski, Viola Kołakowska
East News

Organizacje pacjentów apelują do celebrytów: „Zachowajcie zdrowy rozsądek”

Celebryci coraz chętniej wypowiadają się na tematy dotyczące zdrowia – pandemia koronawirusa nasiliła ten trend. Organizacje pacjentów w Polsce mówią „dość”. Proszą, aby znane osoby zastanowiły się, zanim zabiorą głos w kwestiach medycznych.
Sylwia Arlak
27.05.2020

Edyta Górniak, nie znam takiego lekarza, nie znam takiej pani doktor. Znam taką fantastyczną artystkę, która może swoim autorytetem wspomóc ludzi chorych, ludzi, którzy z powodu tej choroby naprawdę umierają – te słowa lekarza Michała Sutkowskiego, wypowiedziane w weekend w jednym z programów śniadaniowych obiegły całą Polskę. Podpisujemy się pod nimi.  W sieci krąży wiele wypowiedzi celebrytów na temat sytuacji epidemiologicznej w kraju. Niestety, wiele z nich nie ma nic wspólnego z zaleceniami lekarzy ani wiedzą naukową. Głośno było o Edycie Górniak, która wzywała do debaty o szczepionkach ministra zdrowia. Celebrytka Viola Kołakowska poszła jeszcze dalej, stwierdzając, że nie wierzą w istnienie koronawirusa. Goszczący w tym samym programie, co dr Michał Sutkowski Wojciech Brzozowski uznał z kolei, że kasjerki są odporne na koronawirusa. Podczas nagrania  windsurfer pokłócił się z lekarzem. Celebryta podkreślał, że nie wierzy w pandemię koronawirusa, a nawet zarzucił lekarzom kłamstwo.  „Mam nadzieję, że jak już szczepionka będzie, to będziemy mieli wielu sojuszników wśród tych, którzy dzisiaj o tym mówią.  Jeżeli 5 milionów zakażonych i 350 prawie tysięcy zgonów to jest nic, to ja się zastanawiam naprawdę... ” ciągnął zdenerwowany doktor. Wojciech Brzozowski jednak dalej bronił swojego stanowiska, posiłkując się argumentami popularnymi wśród wątpiących w pandemię: „A grypa sezonowa? Na całym świecie przez pół roku 350 tysięcy to jest nic. Jeśli mówi pan, że 350 tysięcy to jest dramat, a grypa sezonowa zbiera pół miliona, to chyba pan się ośmiesza.” Na reakcję środowiska medycznego nie trzeba było długo czekać. W internecie pojawiła się...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Plotkowanie wcale nie jest takie złe? Przynajmniej dla tych, którzy plotkują

Większość z nas myśli, że plotki to nic innego, jak złośliwe obgadywanie czy rozprzestrzenianie mało sprawdzonych informacji. Ale psychologowie często definiują je szerzej, jako „rozmowy o ludziach, których nie ma obok”. Przekonują, że plotkowanie może nam wyjść na dobre.
Sylwia Arlak
14.07.2020

Choć niełatwo jest nam się do tego przyznać, uwielbiamy plotkować. Badanie z 1993 roku wykazało, że mężczyźni przez 55 proc. czasu rozmowy skupiają się na innych ludziach, kobiety  — aż przez 67 proc. Jak jednak przekonuje Megan Robbins, adiunktka psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Riverside, plotkowanie nie jest jedynie cechą ludzi małostkowych i złośliwych. „Plotkowanie to też zwyczajne, niewinne rozmowy o tych, których nie ma obok nas. To coś, co przychodzi nam bardzo naturalnie. To integralna część rozmowy, wymiana informacji, a nawet sposób na budowanie społeczności” — mówi Robbins, cytowana przez „New York Times”. Czy plotkowanie może być dobre? „To niekoniecznie coś negatywnego” — wtóruje amerykańskiej psycholożce David Ludden, profesor psychologii. W badaniu opublikowanym w 2019 roku w czasopiśmie „Social Psychological and Personality Science” Robbins odkrył, że na plotkowaniu spędzamy średnio 52 minuty dziennie (badanie przeprowadzono na 467 osobach). Trzy czwarte tego czasu poświęcamy na tzw. plotki neutralne. Tylko niewielką część analizowanych rozmów, około 15 proc uznano za plotki negatywne (choć plotki pozytywne stanowiły jeszcze mniejszą część, jedynie 9 proc). Niektórzy badacze twierdzą, że plotki pomogły przetrwać naszym przodkom. Ludden dodaje, że współcześnie stanowią źródło informacji o innych ludziach. Umożliwiają rozpowszechnianie cennych informacji w bardzo dużych sieciach społecznościowych. „To pomocne, gdy sieć jest na tyle duża, że sami nie jesteśmy w stanie wszystkiego zaobserwować” — wyjaśnia psycholog. Plotkowanie sposobem na samotność? Badacze podkreślają też, że dzięki plotkom dowiadujemy się, co jest społecznie akceptowalne, a co nie. Na...

Czytaj dalej