Co będziemy jedli w 2021 roku – modne produkty, diety, trendy żywieniowe
Fot. iStock

Co będziemy jedli w 2021 roku – modne produkty, diety, trendy żywieniowe

Pandemia wpłynęła na nasze wybory jedzeniowe. Słowem kluczem jest odporność, ale też przyjemność, dogadzanie sobie.
Agnieszka Dajbor
15.02.2021

Zacznijmy od tego, co ma być modne. I chociaż takie mody kulinarne przeżywamy niemal każdego roku, zawsze coś przy tej okazji odkrywamy. I tak w ciągu ostatnich lat odkrywaliśmy m.in.: krewetki, awokado, jagody acai, kimchi, sushi, szarpaną wołowinę, bułeczki bao.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Modne jedzenie w 2021 roku

W tym roku do grona pożądanych produktów mają dołączyć:

  • Olej kokosowy, lansowany u nas zresztą od dawna przez Agnieszkę Maciąg – ma właściwości hamujące choroby neurodegeneracyjne, a zarazem obniża ciśnienie krwi.
  • Owies, zboże do tej pory pogardzane, w Polsce kojarzone głównie z jedzeniem dla koni. Owies jest jednak jedynym zbożem, które nie ma glutenu, za to ma szereg innych niezwykle zdrowotnych właściwości. Ich wyliczanie zajęłoby pół tekstu, wystarczy więc powiedzieć: owsianki na stół! Powodzeniem zaczyna cieszyć się przede wszystkim mleko owsiane, którego produkcja jest neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla. Takie mleko sprawdza się w kawie i ma pożądane wartości zdrowotne.
  • Pożądaną nowinką ma być też skrei (zwany po polsku wątłuszem). Skrei to norweski dorsz, ryba bardzo dobra, niskokaloryczna i zdrowa. Choćby ze względu na swój naturalny chów w morzach północnej Norwegii. W opinii ekspertów skrei ma zaspokoić naszą potrzebę na zdrową żywność klasy premium. Pozbawieni wielu atrakcji jesteśmy bowiem skłonni wydać od czasu do czasu więcej pieniędzy na jedzenie, żeby sobie zrobić przyjemność. Dogodzić. Skrei może być symbolem tej grupy produktów i potraw.
  • W tym roku jeszcze bardziej mają się liczyć sosy, zioła, przyprawy. Czasem wymieniany jest konkretny produkt: sosy LaoGanMa, dostępne także u nas, pikantne chińskie pasty na bazie fasoli, kalarepy, tofu, chili. Ale generalnie chodzi o przyprawy, których używamy coraz więcej i częściej – to trend światowy – żeby w prosty sposób urozmaicić gotowane w domu dania. Na międzynarodowym portalu spożywczym alibaba.com sprzedaż różnego rodzaju sosów i przypraw wzrosła w ubiegłym roku o 67 procent!
  • Wśród ziół, które mają podbić nasze stoły, wymieniana jest kurkuma (już popularna, a coraz bardziej doceniana ze względu na prozdrowotne właściwości) oraz chili, cynamon kardamon, sos tamaryndowy.
  • Do tego trzeba jeszcze dodać konopie, które mają zastąpić soję.

Zdaniem ekspertów pandemia koronawirusa, ale też zmiany klimatyczne najbardziej określają nasze żywieniowe oczekiwania. Coraz większą wagę przywiązujemy do zdrowej żywności, czytamy składniki, chcemy wiedzieć, skąd np. pochodzi mięso, które kupujemy. Magicznym słowem jest odporność i wszystkie produkty, które temu sprzyjają (patrz owies i kurkuma). Na tej zasadzie w ubiegłym roku wzrosła sprzedaż soku pomarańczowego, bo jak wiadomo, cytrusy zawierają witaminę C, która buduje odporność.

Czytaj także: Imbir ma cudowne właściwości! Jedna z najzdrowszych przypraw świata wzmacnia i poprawia nastrój

Mięso bez zwierząt

Nie tylko wegetarianie i weganie przejmują się stanem planety. Z roku na rok spadać ma produkcja mięsa z farm zwierzęcych, które nie tylko powodują dużą emisję dwutlenku węgla, ale też mogą być wylęgarnią kolejnych wirusów. Może też dlatego tak bardzo rośnie sprzedaż  alternatywnych produktów mięsnych (w ub. roku aż o 127 procent!)  Coraz popularniejsze, także u nas, jest beyond meat, czyli mięso wytwarzane na bazie grochu, które smakuje jak wołowina i świetne sprawdza się m.in. w burgerach (nazywane tak od nazwy firmy, która je wytwarza).

Rozwijają się nowe technologie, choćby produkcji mięsa (bez mięsa) z biotechnicznych drukarek 3D. Tu odwzorowuje się nie tylko smak, ale przede wszystkim strukturę mięsa, korzystając przy tym jedynie z protein z grochu, nie zaś z komórek zwierzęcych. Proces jest bezemisyjny, czysty i  bezdotykowy, co też zaczyna mieć dla nas znaczenie.

W Izraelu już w ubiegłym roku wprowadzono produkowane tak mięso imitujące kurczaka. Krótko mówiąc, mięso wyhodowane bez zwierząt. Powstają pierwsze restauracje z tego rodzaju produktami (nie należy ich mylić z żywnością GMO, to odrębna półka)

Wszystkim, których interesuje ten temat – ekologicznie i zdrowotnie – polecam książkę Paula Shapiro „Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat” z przedmową Yuvala Harariego.

Nie tylko mięso ma być zastępowane w naszej diecie. W produktach wegańskich kwiat bananowca zastąpić ma ryby.

Czytaj też: „Skąd się bierze to, co jesz?”. Aleksander Baron, słynny szef kuchni o tym, jak możemy jeść etyczniej

Ekologicznie i lokalnie

Coraz częściej można przeczytać, że odchodzimy od diet opartych na głodówce i wyłączaniu jakiejś gamy produktów. Poleca się raczej jedzenie mniejszych porcji wszystkiego, co będzie oczywiście łatwiejsze, gdy dostaniemy produkty alternatywne. Już dzisiaj możemy zastępować popularne węglowodany np. brązowym ryżem i komosą ryżową. W coraz popularniejszej diecie klimatycznej jemy mniej mięsa, a więcej warzyw, jemy też produkty sezonowe, zgodne z rytmem natury i lokalne.

Jak wynika z przewidywań ekspertów od żywności, mamy być dużo mądrzejsi w jej wyborze i zrównoważeni. Pić mamy też bardziej z umiarem, nie tylko napoje bezalkoholowe, ale też „mniej” alkoholowe. A jak to się wszystko sprawdzi, zobaczymy!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
dieta nowotworowa
Unsplash

„Nie odżywiaj raka” Onkolog o diecie po diagnozie nowotworowej

Głodówki, dieta wegańska albo popularne teraz wśród chorych na raka przyjmowanie uderzeniowych dawek wit. C nie pomogą w chorobie nowotworowej, a nawet mogą zaszkodzić.
Katarzyna Pinkosz
04.01.2019

Odpowiednie żywienie jest ważną częścią leczenia i profilaktyki choroby nowotworowej –  mówi prof. Stanisław Kłęk, chirurg onkolog. Kłopot w tym, że popularne opinie dotyczące diety antyrakowej nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą. Głodówki, dieta wegańska albo przyjmowanie uderzeniowych dawek wit. C nie pomogą w chorobie, a nawet mogą zaszkodzić. Pytamy specjalistę, co jeść by nie zachorować, a także jak układać dietę w terapii nowotworowej, aby zwiększyć szansę jej powodzenia. Katarzyna Pinkosz: Coraz bardziej jesteśmy pewni, że dieta może w dużym stopniu zapobiegać nowotworom. Jak ją układać, żeby zmniejszyć ryzyko zachorowania? Prof. Stanisław Kłęk: Rzeczywiście, wiemy już, że za około 70  proc. nowotworów odpowiada nasz styl życia. Ważne jest niepalenie papierosów, aktywność fizyczna oraz właściwa dieta. Nie musimy jej jednak specjalnie układać, powinna być po prostu zgodna z piramidą zdrowego żywienia. U jej podstawy są warzywa, których powinniśmy jeść jak najwięcej. Następnie: owoce, produkty zbożowe, mleko i  jego przetwory, mięso, ryby, jajka. Warto zwrócić uwagę na to, czy jemy produkty bogate w błonnik, bo ten składnik zapobiega np. rakowi jelita grubego. Poza tym pamiętajmy, że czynnikiem ryzyka np. raka piersi, trzustki, wątroby jest otyłość.  Często dopiero gdy pojawi się choroba, zaczynamy myśleć o zdrowym żywieniu i zmieniamy dietę. Na co wtedy powinnyśmy zwrócić uwagę? Chory potrzebuje diety właściwie zbilansowanej, jeśli chodzi o ilość oraz jakość kalorii. Nie ma jednak jednej uniwersalnej diety dla każdego chorego. Jadłospis zależy od zaawansowania choroby oraz etapu leczenia: czy chory jest przed operacją, w trakcie chemioterapii, czy może już skończył leczenie. Zależy też od  płci, wieku, chorób...

Czytaj dalej
ile rozkłada się plastik
Getty Images

To już ostatni dzwonek na globalne otrzeźwienie! Zróbmy to, zanim będzie za późno

Dzisiaj życie etyczne znaczy: życie ekologiczne.
Magdalena Żakowska
04.06.2019

Powodzie, upały, susze, znowu powodzie – to nie przyroda oszalała, ale my, ludzie. Bez naszej pomocy Ziemia nie poradzi sobie sama z globalnym ociepleniem. I wcale to nie znaczy,  że wszyscy musimy nagle wywrócić swoje życie do góry nogami. Wystarczą minimalne, właściwie nieodczuwalne zmiany, a każdy z nas ocali takiego żółwia, jak na zdjęciu powyżej. Cały rok segregujesz śmieci, jeździsz do  pracy rowerem, a na zakupy chodzisz z płócienną torbą. Zastanawiasz się dwa razy, zanim kupisz nową sukienkę, bo wiesz, że kupowanie ubrań w sieciówkach oznacza generowanie śmieci. Ale wystarczy, że kupisz bilety lotnicze na wakacje na drugim końcu świata, żeby ktoś życzliwy skomentował to krótkim: „I po co było się tak cały rok starać?”. Bo przecież teoretycznie jedna podróż samolotem do Tajlandii to większa krzywda dla naszej planety niż codzienna jazda samochodem do pracy i te kilkadziesiąt reklamówek, które zużyjesz w ciągu roku na zakupy. Czy to znaczy, że cały twój wysiłek idzie na marne? Po co się starać, jeśli przekreśla to jedna podróż samolotem? Ale czy naprawdę przekreśla?! – Wszyscy jesteśmy hipokrytami. Każdy z nas ma coś na sumieniu – mówi filozofka, profesor UMK w Toruniu Ewa Bińczyk. – Nie jesz mięsa, ale nosisz skórzane buty. Sprzedałeś samochód i  używasz roweru, ale latasz samolotem i kupujesz ubrania w tanich sieciówkach, uszyte w łamiących prawa człowieka fabrykach w Bangladeszu. I tak dalej, i tak dalej. Często podświadomie szukamy argumentów, które nas usprawiedliwią i zwolnią z obowiązku myślenia o tym, jaki świat zostawimy naszym dzieciom. A  przecież nie wszyscy muszą się zmieniać w stu procentach. Jeżdżąc rowerem, zachęcasz do tego innych. To już dużo. Dyskomfort,...

Czytaj dalej
Joga i ajurweda a Hashimoto
Unsplash.com

Joga i ajurweda pomagają w terapii choroby Hashimoto

Chorobę często traktujemy jako „dopust boży”, a każda zmiana w życiu, jaką ona generuje, budzi pytania w rodzaju: dlaczego ja? Tymczasem pierwszym krokiem do zdrowia, kiedy je tracimy, jest wewnętrzna zgoda na proces. Przekonałam się o tym sama, borykając się z zapaleniem tarczycy Hashimoto.
Agnieszka Mosak
15.12.2020

Z chwilą, gdy wcześniejsze pytanie zamienisz na: jak moje ciało stara się na mnie wpłynąć i mi pomóc? – zaczynasz doceniać mądrość jego sygnałów i możesz podjąć kroki ułatwiające reorganizację. Zmieniając dotychczasowe nawyki, wesprzesz te obszary, które wymagają zadbania. Zanim dostrzeżesz i pojmiesz źródło problemu, możesz ulec depresji albo irytacji, że wszystko na nic, bo to, co działa dobrze u innych, tobie nie pomaga albo nawet szkodzi. Pamiętaj wtedy, że ciało nie jest wrogiem, lecz sprzymierzeńcem. Słuchaj go i łagodnie zmierzaj ku zrozumieniu. Za to umysł wymaga dyscypliny. Czytaj też: Jak się leczy depresję? Kiedy psychoterapia, a kiedy psychiatra? Początki walki z chorobą Hashimoto Tym, co wyzwoliło uśpioną tendencję, była, jak u wielu kobiet, ciąża i demineralizacja po drugim porodzie. Wiele symptomów pojawiało się u mnie wcześniej, ale charakterem nadrabiałam niemoc ciała. Zanim więc dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy, próbowałam brać się w garść, odchudzać, nie spałam dobrze i nie czułam się sobą. Postanowiłam, że panaceum, którym przezwyciężę niezrozumiały stan beznadziei, będzie joga! Nie rozumiałam wtedy ani źródeł swojego problemu, ani tego, że joga nie działa jak plaster. Zanim zrobiono mi bardziej szczegółowe badania niż tylko TSH, które nie pokazuje całego spektrum zaburzeń, ustalenie terapii hormonalnej wcale nie szło tak szybko i gładko, była to droga przez mękę i mgłę niewiedzy. Dopiero anglojęzyczne portale otworzyły mi oczy na kwestie poza suplementacją hormonu tarczycy i przyniosły psychiczną ulgę, dostarczając przykładów, w których odnajdywałam swoje doświadczenia. Dotarłam też do niezastąpionej książki pt. „Jak żyć z Hashimoto”*,...

Czytaj dalej
etyczne jedzenie
iStock

„Skąd się bierze to, co jesz?” Aleksander Baron, słynny szef kuchni o tym, jak możemy jeść etyczniej

Jedzenie etyczne to nie tylko wegetarianizm czy weganizm. To świadome sięganie po produkty i dania, które nie wiążą się z eksploatacją środowiska i cierpieniem: ani zwierząt, ani ludzi.
Magdalena Felis Igor Nazaruk
09.10.2020

„Nie wystarczy skreślić mięso i ryby z jadłospisu, żeby jeść etycznie. To nie zwalnia nas z dociekania, skąd pochodzi nasze jedzenie, jak zostało wyprodukowane, uprawiane i jaką drogą do nas przybyło” – mówi Aleksander Baron, szef kuchni, wyznawca filozofii od nosa do ogona. Magdalena Felis i Igor Nazaruk: Dlaczego jedzenie ma być smaczne? Aleksander Baron: Żebyśmy o nim nie zapominali. Jedzenie i seks to dwie rzeczy, które przedłużają nasz gatunek – więc muszą być przyjemne, abyśmy ich bez końca nie odkładali na później.  A czy nasze jedzenie musi być etyczne? Czas najwyższy, żeby było. Ale samo słowo „etyczne” trzeba dziś zdefiniować na nowo i każdy powinien zrobić to sam. W tej kwestii nie powinno ulegać się modzie, tylko samemu zbudować swoje poglądy. Jeśli nie muszę, nie jem rzeczy przetworzonych. Nie kupuję mięsa z masowego chowu i w ogóle staram się jeść go mało. Bardzo rzadko kupuję owoce z importu. Staram się nie kupować na przykład krewetek, które lubię, ale które dla ekologii są bardzo obciążające. Kupuję od ludzi, którzy żyją z pracy własnych rąk, to wydaje mi się moralne. Etyczne jedzenie – co to takiego? To może najbardziej etycznym pomysłem jest zakładanie warzywniaków czy pasiek na dachach w mieście? Nie chciałbyś zostać farmerem? To są świetne inicjatywy, już lata temu zaczęliśmy rozmowy z Pszczelarium i myślę, że niedługo uda nam się stworzyć razem ule. Muszę jeszcze tylko namówić do udostępnienia dachu teatr sąsiadujący z moją przyszłą restauracją. A co do własnych upraw – są takie plany! Chcemy mieć w Warszawie farmę, na której będziemy uprawiać warzywa, zioła... Może być pięknie. Taka postawa sprzeciwia się dzisiejszemu konsumpcjonizmowi, który przypomina mi...

Czytaj dalej