Bodymaps – kostiumy kąpielowe dla kobiet w różnych rozmiarach i kształtach
fot. Michał Polak, mat. prasowe

Bodymaps – kostiumy kąpielowe dla kobiet w różnych rozmiarach i kształtach

Marzyła o tym, żeby zostać szewcem. Ale znalazła sobie inną niszę: kostiumy kąpielowe, w których każda z nas ma się czuć i wyglądać jak gwiazda. Ewa Stepnowska w swojej marce Bodymaps łączy estetykę retro z nowoczesną praktycznością.
Wika Kwiatkowska
17.06.2020

Ktoś woli Biankę, ktoś Micka. Swoje fanki mają Thelma, Bonnie, Patti i Nina. W tym sezonie dołączyła do nich nowa megagwiazda – Tina, i to w kolorze mandarina. 

Jak Nina Simone, jak Tina Turner

Każdy z modeli kostiumów kąpielowych, które tworzy Ewa Stepnowska, ma inną energię, charakter, styl. Jedne nawiązują do lat 50., inne flirtują z estetyką lat 80. Wszystkie łączy sentyment do przeszłości – krojów, wzorów, ale też muzyki drugiej połowy XX wieku. A w tej różnorodności czuje się fascynację charyzmą i pięknem, którymi emanowały wokalistki i gwiazdy z dawnych lat. Nina Simone, Bianca Jagger, Bonnie Tyler czy Tina Turner: to ich imionami Ewa nazwała swoje modele. I wraz z nimi przenosimy się do kolejnych dekad minionego stulecia, z ich zmieniającym się podejściem do kobiecości, seksualności, stylu życia. Dla Ewy to niekończące się źródło inspiracji. 

BodyMaps
mat. prasowe
Większość jej kostiumów powstaje z econylu, czyli włókna odzyskiwanego ze starych dywanów i wyłowionych z morza sieci rybackich. Szyje je w niewielkiej, rodzinnej szwalni niedaleko Łodzi, a supertrwałe żakardy (na zdjęciu z lewej) dziane są na zamówienie w Polsce.

Staż u Marca Jacobsa

Dlaczego absolwentka Katedry Mody warszawskiej ASP, po praktykach u samego Marca Jacobsa, postanowiła zająć się projektowaniem kostiumów kąpielowych, a nie podbijać Nowy Jork i robić karierę w wielkich domach mody? Odpowiedź jest banalnie prosta: w Warszawie zatrzymała ją miłość. A ponieważ po studiach zorientowała się, że nie ma dla niej pracy, postanowiła stworzyć coś swojego.

Zawsze bliskie było jej rzemiosło i robienie rzeczy użytkowych. – Kiedy miałam jakieś 14 lat, moim wielkim marzeniem było zostać szewcem. Pamiętam, jak zobaczyłam w „Wiadomościach” warszawskiego szewca: mówił, że ten zawód umiera, że nie ma już chętnych, którzy chcieliby pracować w jego zawodzie. Zebrałam się w sobie, zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że jestem bardzo chętna! Okazało się, że zamyka swój zakład i już uczniów nie przyjmuje. Tak się skończyła moja przygoda z szewstwem – śmieje się Ewa.

BodyMaps, Ewa Stepnowska
fot. Michał Polak
 – Nie mam aspiracji, żeby Bodymaps stało się wielkim brandem. Myślę, że wszyscy musimy zwolnić, przekierować się bardziej w stronę rzemiosła niż masowej produkcji – mówi Ewa Stepnowska. 

Kostium kąpielowy – delikatna sprawa

Kostiumy są pochodną jej wielu zainteresowań i przemyśleń. Tego, że chce w sposób etyczny tworzyć rzeczy potrzebne i dobre jakościowo. I proponować kobietom coś, co pomoże im budować pewność siebie i samoakceptację. 

– Temat kostiumów kąpielowych graniczy z intymnością, to delikatna sprawa – mówi. – Tak naprawdę chodzi przecież o to, że mamy się pokazać niemal w negliżu dużej grupie, często obcych, ludzi. To bywa bardzo stresujące, zwłaszcza że atakuje nas ze wszystkich stron wyidealizowany obraz kobiecego ciała. Mnie samej dopiero ta praca pomogła zaakceptować własne. 

BodyMaps
mat. prasowe
Każda nowa tkanina przechodzi test: zanurza się ją w bardzo gorącej wodzie z solą i kładzie na kaloryfer. Jeżeli się nie kurczy i nie farbuje, zdaje egzamin.

Pierwsza kolekcja Bodymaps powstała w 2015 roku. Od początku jednym z głównych założeń marki – oprócz ukłonu w stronę retro – było to, by kobiety w różnych rozmiarach i kształtach znalazły model, w którym będą się czuły nie tyle dobrze, co doskonale. – Jaka jest ta idealna figura? Przecież to nic nie znaczy – stwierdza Ewa. – W moim spektrum tego, co piękne, mieści się bardzo wiele. Niektóre kobiety mają piękny biust, inne świetne nogi albo supertalię.

W maleńkim showroomie na warszawskim Mokotowie Ewa i jej prawa ręka, Ada, pomagają wybrać odpowiedni fason, kolor i wzór. Zachęcają do przymierzenia wszystkiego, co wisi na wieszakach, i do eksperymentów. Bo często okazuje się, że np. zagorzała zwolenniczka skąpych czarnych bikini obłędnie wygląda w majtkach w bananowym odcieniu żółci, z bardzo wysokim stanem, który stał się jednym ze znaków rozpoznawczych Bodymaps. Albo odkrywa wygodę jednoczęściowej, szmaragdowej Dinah, z szerokimi, krzyżującymi się na plecach pasami. 

BodyMaps
Ancza Kriszti
– Moje wzory są zawsze bardzo proste, nawiązują do sztuki naiwnej – tłumaczy Ewa. W ubiegłorocznej kolekcji, pokazanej w Budapeszcie w ramach Mercedes Benz Fashion Week, były to duże, graficzne kwiaty w klimacie lat 60.

Mick Jagger na plaży

– Kobiety często potrzebują porady, tego, żeby z nimi usiąść i trochę jak przyjaciółka powiedzieć: w tym jest ci dobrze, a w tym nie. To rozczulające, kiedy mówią nam, że to było ich pierwsze w życiu przyjemne przymierzanie kostiumów kąpielowych! Wcześniej kojarzyło im się traumatycznie – uśmiecha się Ewa. Sama jest wierną fanką czerwonego jednoczęściowego Micka z zabudowanym dekoltem, dla którego wzorem była słynna koszulka Jaggera. 

Bella Drapella

Kostiumy mają jednak minus: nie da się ich nosić na co dzień. Dlatego Ewa z Adą wymyśliły wspólnie coś ekstra: sukienki w stylu vintage, zainspirowane strojami polskich piosenkarek z lat 70. i 80. Hitem pierwszej, zimowej kolekcji marki Drapella stała się połyskująca Zdzisława z wyrazistą falbaną. Ciekawe, kto zabłyśnie w letniej odsłonie: Mira, Teresa czy Urszula?

BodyMaps, Ewa Stepnowska
fot. Michał Polak
Ewa z Adą Małyszko w sukienkach marki Drapella, którą stworzyły z miłości do strojów vintage i diw estrady PRL-u.

***

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 8/2019

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
The Odder Side pop up shop Hel Chałupy 6 lato 2020
mat. prasowe

Nowy butik The Odder Side już otwarty! 

Polska marka, którą pokochały Polki i Francuski właśnie otworzyła kolejny sklep. Tym razem w wersji pop-up na kempingu na Helu! My jedziemy, a wy?
Zuzanna Szustakiewicz
16.06.2020

Jako dziecko spędzałam na Helu ponad miesiąc każdego lata. Kocham to miejsce przede wszystkim dlatego, że ma niesamowity klimat. Gdy wjeżdżam na półwysep i mijam pierwsze kempingi pełne kolorowych ludzi zakręconych na punkcie desek — tych windsurfingowych i kitowych, mam wrażenie, że znalazłam się w jakiejś innej — lepszej rzeczywistości. To miejsce uwielbiają także Justyna Przygońska i Brygida Handzelewicz-Wacławek założycielki The Odder Side i właśnie tutaj postanowiły otworzyć wakacyjny butik swojej marki. Wakacje 2020 z The Odder Side Plaża, dziewczyna, koszulka w paski, seksowny dekolt na plecach. To pierwsze co widzę, gdy myślę o tej polskiej marce. Dzisiaj The Odder side jest lata świetlne do przodu w stosunku do swoich pierwszych kolekcji. W ich jasnych butikach (urządzonych w stylu retro i skandynawskim) w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu i Paryżu nadal znajdziemy bawełniane basiki, ale teraz to ich seksowne sukienki robią furorę w sezonie wiosna-lato 2020. Zwłaszcza te, które marka zaprezentowała w tegorocznej kampanii, w której Erin Wasson pokazała swoje ulubione miejsca w Los Angeles . Kalifornijska kampania i praca z tą modelką były spełnieniem marzeń Justyny i Brygidy, ale znając trochę dziewczyny, można się było spodziewać, że zamiast spocząć na laurach będą dalej zaskakiwać i sięgać po więcej. Niedawno zdradziły, że planują otwarcie butiku The Odder Side w Los Angeles! Trzymamy kciuki za ich american dream, ale na razie... Chałupy welcome to! Chwilowo, z wiadomych względów Justyna i Brygida musiały odłożyć swój amerykański plan na późniejszy termin i skupiły się na mniejszych przedsięwzięciach. Pop-up store na Półwyspie Helskim to jedno z nich. Bardzo nas to cieszy, bo na Hel mamy zdecydowanie bliżej niż do LA! „Dla nas wybór Helu i kempingu...

Czytaj dalej
wiosna-lato 2020 moda Women + Waves x H&M surfing ocean sustainability
mat. prasowe

Łap falę z H&M. Kostiumy kąpielowe nie tylko dla surferek!

Od jakiegoś czasu nie marzymy już o roli dziewczyny surfera, ale same chcemy pływać na desce. Nowa kolekcja H&M to stroje kąpielowe, pianki oraz plażowe akcesoria stworzone we współpracy z kolektywem Woman + Waves.
Zuzanna Szustakiewicz
10.06.2020

Styl bycia i kultura surferów fascynują mnie od dawna. Marzę o tym, by znaleźć się na desce i złapać falę. W tym roku postanowiłam się odważyć i wspólnie z przyjaciółkami planujemy wypad na kilkudniowy kurs surfingu. Chcemy poczuć się wolne i silne, jesteśmy przekonane, że właśnie taką moc ma w sobie pływanie na desce. I wierzcie mi lub nie, ale jednym z ważniejszych aspektów i intensywnie omawianych kwestii związanych z naszą dziewczyńską wyprawą na surfing jest outfit. Dziękuję za tę kolekcję, bo teraz już wiem, w czym zacznę realizować swoje surferskie marzenia. Surfing tylko dla dziewczyn! W wieku 16 lat Rachel Murphy poszła na kurs przygotowujący do pracy ratownika. Przez tydzień mieszkała w zdezelowanej przyczepie na plaży w malutkim surferskim miasteczku w Kornwalii. Tak odkryła swoje powołanie. Od tej pory wszystko, co robi w życiu, związane jest z wodą i pływaniem. Rachel przez wiele lat jeździła po świecie i surfowała. Przy okazji zauważyła, jak mało dziewczyn pojawia się w line-upie (czyli czeka w kolejce do fali) i wpadła na pomysł, by w rodzinnej Kornwalii zorganizować surferską społeczności tylko dla dziewczyn. Chodziło o to, by się wspierać i uczyć bez ograniczeń wynikających z wieku czy poziomu umiejętności. I tak w 2017 roku powstało Woman + Waves, które dzisiaj organizuje lekcje, kursy i wyjazdy dla kobiet. „Gdy widzę jak wiele kobiet, dzięki Woman + Waves, zmieniło swoje życie na lepsze, czy to jeśli chodzi o pewność siebie, styl życia czy zdrowie psychiczne to jestem bardzo dumna i szczęśliwa” mówi Rachel. Z miłości do oceanu! Oprócz nauki pływania kolektyw Woman + Waves organizuje akcje czyszczenia plaż i stara się edukować i inspirować innych do dbania o to, by ocean był czysty i bezpieczny. „Czuję, że jako surferzy jesteśmy głosem...

Czytaj dalej
Chi Chi Ude
Honorata Karapuda

Chi-Chi Ude chce nas ubrać w mocny kolor i odważny wzór

W kontrze do mody na minimalizm deklaruje, że jest maksymalistką. Wnosi do naszej rzeczywistości blask afrykańskiego słońca.
Wika Kwiatkowska
16.05.2020

Nie oddziela prywatności od pracy. Dlatego jej mieszkanie w centrum Warszawy to jednocześnie showroom i pracownia krawiecka. Bajecznie kolorowe żakardowe płaszcze z ostatniej kolekcji witają nas przy wejściu do salonu. Na stole piętrzą się próbki wzorzystych tkanin, a na podłodze – ścinki materiałów we wszystkich kolorach świata.  W tle, zamiast zgiełku miasta, słychać kojącą barokową muzykę i anielski głos Jakuba Józefa Orlińskiego, młodego rozchwytywanego kontratenora i fana wielobarwnych, odważnych garniturów Chi-Chi Ude.  Muzykę i sztukę Chi-Chi kocha od dziecka. Ukończyła szkołę muzyczną w klasie fortepianu, a jej ulubioną książką w podstawówce był album o historii ubiorów. Wycinała z tektury lalki i ubierała je w stroje z różnych epok. Jednocześnie córka lekarzy, Polki i Nigeryjczyka, nosiła w sobie pamięć o soczystych kolorach i afrykańskim słońcu.  W mieście Enugu we wschodniej Nigerii spędziła sześć lat dzieciństwa. Chi-Chi to zdrobnienie od Chinyere, czyli „Dar od boga” w języku ibo.  – To tam wykształciła się moja wrażliwość – mówi. – Pamiętam kolorowe stroje mojej niani, która nosiła mnie na plecach. I przepięknie udrapowane wielobarwne spódnice mojej babci, do której przyjeżdżaliśmy na wieś na święta. Z mamą i młodszą siostrą wróciły do Polski, kiedy Chi-Chi miała osiem lat. – W tym czasie w Opolu, gdzie zamieszkałyśmy, były tylko trzy mulatki. Lekko nie było – wspomina. Odetchnęła dopiero po kilkunastu latach w Paryżu, gdzie dostała stypendium w szkole biznesu. – Przeżyłam tam szok, bo zobaczyłam wokół tysiące takich jak ja. I zrozumiałam, że inność może być atutem. Paryż uwiódł ją też jako stolica mody. Codziennie w drodze do pracy...

Czytaj dalej