Anna Dymna o protestach kobiet: „To jest sprawa tak trudna, tak skomplikowana, tak bolesna i tak ważna, że nie wykrzyczy się tego na ulicy”
Damian Klamka/EAST NEWS

Anna Dymna o protestach kobiet: „To jest sprawa tak trudna, tak skomplikowana, tak bolesna i tak ważna, że nie wykrzyczy się tego na ulicy”

Koronawirus wywrócił nasz świat do góry nogami. Od miesięcy żyjemy w trybie awaryjnym – przyzwyczajamy się do „nowej normalności”, jednocześnie wypatrując powrotu starej. Ta „stara” może nie nadejść. Było źle, a nagle zrobiło się jeszcze gorzej, jakby połowa społeczeństwa dostała obuchem w łeb. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego rozsierdził kobiety, które po jego ogłoszeniu znalazły w sobie siłę, by wyjść na ulice, krzyczeć i domagać się swoich podstawowych praw. Zdaniem Anny Dymnej to jednak temat zbyt trudny, ważny i bolesny, by mówić o nim teraz, w obliczu pandemii.
Hanna Szczesiak
05.11.2020

W ciągu ostatnich miesięcy życie społeczne zostało zdominowane przez jeden temat: pandemię koronawirusa. I choć przez krótką chwilę, łapiąc promienie letniego słońca, o niej niemal zapomnieliśmy, dziś wróciła, ze zdwojoną siłą. Części z nas kolejne rekordy zakażeń chyba spowszedniały, inni przed godziną 10:30 każdego dnia przebierają nogami, czekając na kolejne informacje z ministerstwa. Jak wyjaśniła psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz, dziś pandemia jest już realna.

Czytaj też: Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo”

Dziś, kiedy to nasi bliscy, przyjaciele, sąsiedzi i ulubione sprzedawczynie z warzywników mogą stać się kolejnymi liczbami w statystykach. I właśnie w tym momencie – frustracji, strachu, wyczerpania – Trybunał Konstytucyjny wydaje wyrok: aborcja ze względu na wady letalne płodu jest niezgodna z konstytucją, kobiety tracą prawo wyboru i decydowania o swoich ciałach.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Koronawirus a Strajk Kobiet

Magda Umer na pytanie Magdy Żakowskiej, czy zgodzi się porozmawiać o obecnej sytuacji w Polsce i Strajku Kobiet, odpowiedziała: „Strasznie nie chcę być taką osobą, która wypowiada się na każdy temat. Ale ten temat jest naprawdę ważny. Dzwoń”. Innego zdania jest Anna Dymna. Aktorka pojawiła się w programie „Dzień Dobry TVN”, by porozmawiać o pandemii koronawirusa – jako prezeska fundacji „Mimo wszystko” i jako żona męża, który przebywa w szpitalu i toczy własną bitwę z COVID-19. Prowadzący zapytali również Dymną o jej zdanie na temat wyroku Trybunału.

Aktorka jasno wyraziła, że jej zdaniem to nie miejsce i czas na takie rozmowy. Opowiedziała, że jako dziecko często chorowała, a jej rodzice dbali o to, by w tym trudnym czasie była otoczona życzliwością i dobrem. Jej zdaniem to właśnie na tym powinniśmy się skupiać – na dawaniu ciepła tym, którzy zmagają się z koronawirusem.

Anna Dymna o wyroku TK i protestach

– To, że ktoś nam teraz zafundował taki temat, mnie to tak przeraża, że pęka mi serce i widzę, że znowu mówię złym głosem – odpowiedziała aktorka. Dodała, że dla niej życie ludzkie jest największą wartością – od dwudziestu lat zajmuje się tysiącami ludzi, którzy walczą o każdy oddech.

– Sprawa, która w tej chwili ma podobno nas zajmować, to jest sprawa tak trudna, tak skomplikowana, tak bolesna i tak ważna, że nie wykrzyczy się tego na ulicy. Ja się buntuję przeciwko temu, że w ogóle ten temat teraz musi zajmować nasze serca i nasz spokój, bo mi pęka serce, kiedy muszę na ten temat mówić. Teraz musimy trzymać się razem, musimy wspierać ludzi, którzy umierają i walczą z tym koszmarnym wirusem i naprawdę przepraszam, nie mówmy o tym teraz, proszę – mówiła.

Czytaj także: Anna Dymna o ukochanym Wiesławie Dymnym: „Szłam z nim jak promień słońca”

Ze słowami Anny Dymnej można się zgodzić, ale mogą one również doprowadzić do szewskiej pasji, w końcu walka o prawa człowieka – a właśnie tym jest prawo Polek do legalnej aborcji – zawsze powinny być priorytetem. Niezależnie od tego, w której grupie jesteśmy, o jednym wszystkie powinnyśmy pamiętać. Podejmujmy decyzje, kierując się sercem. Nawet kiedy ono pęka.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Dominik Przerwa, Kreska, Joanna Musiał, Krystyna Engelmayer - Urbańska, Anna Brzostek, Patrycja Podkościelny. www./pogotowie.tumblr.com

Strajk kobiet? Jaki strajk kobiet? Halo! Tu jest Polska, tu się milczy o ważnych sprawach

To nie będzie kolejny tekst o tym, co może zgotować nam nasz rząd. To tekst o tym, co robimy same sobie.
Sylwia Arlak
03.11.2020

Burza na ulicach, burza w Internecie. Odpalam media społecznościowe i jestem przerażona. Instagramerka X prowadząca własną firmę wzięła udział w proteście. „Jak możesz promować to wydarzenie swoim nazwiskiem? Już nic u ciebie nie kupię” — czytam pod jej zdjęciem. Youtuber Y, który na co dzień zajmuje się ocenianiem knajp, nie wziął udziału w początkowych protestach. Na początku podawał jedynie informacje, które inni wrzucali do sieci. „W ten sposób niczego nie zdziałasz. Tak nie można. Dlaczego nie ma cię wśród tłumu?” — dopytywali jego obserwatorzy. Instagramerka Z, fotografka, przez dłuższy czas w ogóle nie komentowała sprawy. Potrzebowała czasu, żeby „wszystko przetrawić, przemyśleć”. Ośmieliła się za to wstawić swoje zdjęcie z porannego joggingu w lesie. A potem jeszcze jedno, z parku, z kawą w ręku. „Jak możesz teraz zajmować się tak prozaicznymi tematami? To nie wypada. Trwają strajki” — pisano. Nie przekonała ich odpowiedź fotografki, że owszem, w Polsce wiele się teraz dzieje, ale ona musi promować swój kontent. W końcu na tym polega jej praca. Nie pisałabym o tym, gdyby chodziło o pojedyncze komentarze. Ale były ich setki. Strajk kobiet — albo z nami, albo przeciwko nam Anna Lewandowska stała się obiektem hejtu, bo długi czas nie zajmowała zdecydowanego stanowiska w sprawie. Część internautów odetchnęła z ulgą, gdy trenerka wstawiła zdjęcie z protestu w Monachium. Hejtowane są osoby, które zmieniły zdjęcie profilowe na Facebooku (dodając piorun — symbol protestów) i te, które tego nie zrobiły. I nieważne, czy dlatego, że nie wspierają wydarzenia, czy dlatego, że nie wierzą w tego typu internetowe inicjatywy i wolą działać „w realu”. Czytaj też:   Dramatyczne opowieści kobiet po opinii TK:...

Czytaj dalej
Fot. East News, Reporter

Murem za kobietami  – mężczyźni, którzy wspierają Strajk Kobiet

W przeciwieństwie do tych, którzy pod pretekstem „obrony kobiet i rodziny” atakują uczestniczki demonstracji, ci mężczyźni naprawdę stoją murem za kobietami, wspierając Strajk Kobiet. Ich wystąpienia są pełne emocji.
Anna Zaleska
03.11.2020

Protesty Strajku Kobiet mają poparcie ponad 60 procent Polaków – tak wynika z badań przeprowadzonych przez IBRiS dla Wirtualnej Polski. Na pytanie: „Czy w obecnej sytuacji epidemicznej protesty powinny dalej trwać?” pozytywnie odpowiedziało 58 proc. kobiet i aż 63 proc. mężczyzn! Mężczyźni są obecni na protestach, ale też w mediach społecznościowych udzielają strajkującym kobietom silnego poparcia. Często nie przebierając w słowach. Przemysław Kossakowski Dziennikarz i podróżnik prowadzący program „Down the Road. Zespół w trasie” 28 października napisał na swoim profilu na Instagramie: „Kobiety powinny mieć prawo do wyboru. Strajk kobiet. Popieram”. Jego wpis dostał ogromne poparcie, ale niektórzy komentatorzy zarzucili mu hipokryzję, twierdząc, że osoba, która robi program z osobami z Zespołem Downa, nie powinna propagować takich poglądów. Kossakowski odpowiedział na to: „ Uważam, że każdy porządny człowiek powinien wspierać ludzi niepełnosprawnych i ich rodziny. Ale to nie oznacza, że mamy prawo zmuszać kobiety do rodzenia trwale i nieodwracalnie uszkodzonych płodów. Kobiety powinny mieć prawo wyboru. Mam nadzieję, że ci, którzy mają inne zdanie, zamiast trwonić energię kanalizowaną w internetowych komentarzach, zainwestują ją, angażując się w wolontariat lub inną pomoc ludziom niepełnosprawnym. Jestem wolontariuszem od ponad roku. To doświadczenie ostatecznie nauczyło mnie, że nie mamy prawa nakazywać kobietom, aby poświęcały swoje życie dla jakiejkolwiek wizji świata ”. A na koniec dodał: „Domy dziennej pomocy, warsztaty terapii zajęciowej, stowarzyszenia i fundacje czekają. Może, zamiast klepać w klawiatury, zróbcie dla odmiany coś, co zmieni świat na lepsze”. Wojciech Chmielarz „Miałem kilka pomysłów, w jaki...

Czytaj dalej
dymna
Fot. Beata Zawrzel/Reporter

Anna Dymna: „Nigdy z nikim się tyle nie śmiałam, co z ludźmi, którzy cierpią”

„Nigdy z nikim się tak nie śmiałam, jak z ludźmi, którzy cierpią. My, zdrowi, zapominamy, co jest naszym źródłem radości. Dziś warto sobie o tym przypomnieć”, mówi Anna Dymna.
Magdalena Żakowska
25.06.2020

Anna Dymna jest jedną z najbardziej znanych polskich aktorek, I to nie tylko dlatego, że zagrała popularną Anię Pawlakównę w „Kochaj albo rzuć”, komedii która bawi niezmiennie kolejne pokolenia. Można by jeszcze do tego dorzucić „Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny” czy film „Znachor” - które w latach 80 przyniosły jej nieprzemijającą populaność. Anna Dymna zagrała też w wielu fantastycznych serialach m.in. „Bożej podszewce”, czy „Siedlisku”. Ale jest  kimś więcej niż aktorką. Od wielu lat prowadzi fundację „Mimo wszystko”, opiekuje się ludźmi z niepełnosprawnościami, oddaje swój czas i siły na pracę dla innych. Magdalena Żakowska: W jakich okolicznościach zastała panią pandemia? Anna Dymna: Jak zwykle w pędzie, w drodze. Tuż przed ogłoszeniem kwarantanny zaczęłam zdjęcia do serialu TVN w reżyserii Bartosza Konopki. Po pierwszym dniu wróciłam już pustawym pociągiem z Warszawy do Krakowa. Potem zdążyłam jeszcze dojechać autem do Gdyni na dokrętki do filmu „Amatorzy” w reżyserii Iwony Siekierzyńskiej, o grupie teatralnej złożonej z aktorów z zespołem Downa. Ostatnim rzutem na taśmę nagraliśmy, co trzeba. Zdążyłam wrócić bezpiecznie do domu i wtedy świat się zatrzymał. Jak się pani odnalazła w tym zatrzymanym świecie? Wstrzymałam oddech i nie dopuszczam do siebie żadnych złych emocji. Siedzę w domu i… pracuję od świtu do nocy, choć niby wszystko stanęło. Ale dziwnie się czuję. Jestem aktorką, 50 lat na scenie, 45 lat w Narodowym Starym Teatrze. Nasz zawód polega na bliskim kontakcie z setkami ludzi w teatrze, telewizji, na planie filmowym. A teraz nie gram, nie mam prób, wszystkie spektakle, nagrania, spotkania, konferencje, koncerty odwołano. Ostatni raz taka sytuacja zdarzyła się w stanie...

Czytaj dalej
Koronawirus. Wirusolog mówi, na co mamy zwrócić uwagę
Pexels

To decydujący tydzień! Jak uniknąć katastrofy? Wirusolog prof. Włodzimierz Gut wymienia 4 najważniejsze zasady

Koronawirus rozprzestrzenia się coraz szybciej, a niemal z każdym dniem padają kolejne rekordy zachorowań. – Im bardziej jesteśmy ruchliwi, w im bliższych kontaktach jesteśmy, tym łatwiej uzyskamy to, czego nie chcemy – ostrzega wirusolog prof. Włodzimierz Gut.
Kamila Geodecka
05.11.2020

W środę 4 listopada zostały ogłoszone kolejne obostrzenia, które mają zahamować rozprzestrzenianie się koronawirusa. Od najbliższej soboty w kinach nie zobaczymy już żadnego filmu, na deskach teatralnych nie będą wystawiane sztuki, nie pójdziemy też do muzeum czy na zajęcia do domu kultury. Zamknięta będzie też większość sklepów w galeriach handlowych. W szkołach nie będzie też uczniów – także tych najmłodszych, ponieważ od poniedziałku 9 listopada również uczniowie klas 1-3 będą uczyli się zdalnie. Lista kolejnych obostrzeń wydłuża się z każdym tygodniem, ale nowych dziennych przypadków zakażonych koronawirusem wciąż przybywa. Właśnie ogłoszono kolejny rekord – zanotowano ponad 27 tys. nowych przypadków. Co możemy zrobić, by zahamować tak szybkie rozprzestrzenianie się COVID-19? Czytaj też :  Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo” Nowe obostrzenia – skuteczność działań O skuteczności wprowadzenia nowych obostrzeń mówi prof. Włodzimierz Gut, wirusolog. – Wszystko zależy od tego, ile osób je przyjmie. Jeśli zostaną przez nas przyjęte, powinny zadziałać – zapewnia ekspert w rozmowie z nami. Na skutki wprowadzenia nowych zmian będziemy jednak musieli poczekać 2 tygodnie, czyli do końca listopada. Jednak działać musimy zacząć już teraz. Co jest przyczyną tak nagłego wzrostu zakażeń? Prof. Włodzimierz Gut mówi jasno: – Głównie to nasza aktywność, która bardzo wzrosła. Na początku kwietnia, kiedy były pierwsze obostrzenia, ona spadła o 60 procent. W połowie września przekroczyła normalny poziom. Spotykamy się, a to jest ten czynnik, który decyduje o tym, jak będzie szerzyło się zakażenie. Wirus jest martwą strukturą poza organizmem. Im...

Czytaj dalej