Aleksandra Szczerbińska na ślub z Józefem Piłsudskim czekała 15 lat
Wikipedia

Aleksandra Szczerbińska na ślub z Józefem Piłsudskim czekała 15 lat

Towarzyszka Ola była zdania, że czas rewolucji to nie najlepszy moment na miłość. Jednak Józefowi Piłsudskiemu nie potrafiła odmówić, choć dobrze wiedziała, że jest żonaty.
Sylwia Arlak
01.11.2020

Konsekwentnie nie zgadzała się, kiedy koledzy chcieli ją odprowadzić do domu po wiecach pepesowskich czy podczas spaceru potrzymać za rękę. „To nie jest dobry czas na takie sprawy” — mówiła. Podczas jednego ze spotkań partyjnych w maju 1906 roku Aleksandra Szczerbińska poznała Józefa Piłsudskiego. Początkowo nie była nim zainteresowana jako mężczyzną. Owszem, widziała w nim nieustraszonego działacza, bojownika i wielkiego patriotę, ale wydawał jej się nudny. Poza tym wiedziała, że „Ziuk” ma żonę.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Szczerbińska i Piłsudski: miłość od setnego wejrzenia

Ich pierwsza rozmowa trwała około godziny. Piłsudski, znany już wtedy działacz przyjechał do Warszawy szukać chętnych do jego krakowskiej szkoły bojowej. Zamiast romantycznych gestów i zalotnych spojrzeń, skupili się głównie na liczeniu sztuk broni.

„Gdy wracam myślami do tego pierwszego spotkania, widzę, że wówczas i długi jeszcze czas potem, patrzyłam na mego przyszłego męża, jak na przywódcę organizacji, a nie jak na człowieka, któremu może być dostępne tak ludzkie uczucie jak miłość. Ani przez głowę wtedy mi nie przeszło, żebym go mogła kiedyś pokochać i on mnie” — napisała później Szczerbińska w pamiętniku, dodając:

„Żywo stoi mi w pamięci ten obraz, gdy w wiosenne popołudnie staliśmy wśród kilku karabinów, między koszami z browningami, mauzerami i amunicją, a ja myślałam, że oto widzę człowieka, którego Syberia złamać nie zdołała” — wspominała po latach ich pierwsze spotkanie.

Czytaj też: Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

W lipcu 1906 roku spotkali się po raz drugi. Oboje jechali pociągiem w partyjnych sprawach. Podróż z Krakowa do Zakopanego pozwoliła im poznać się nieco bardziej. Szczerbińska spojrzała na swojego przyszłego męża nieco łaskawszym okiem.

„Wydał mi się o wiele młodszy, niż początkowo przypuszczałam […] Mógł mieć lat czterdzieści i tylko broda, wąsy i krzaczaste brwi nad głęboko osadzonymi oczyma nadawały mu wyglądu człowieka o wiele starszego. Gdy śmiał się, co zdarzało się często, słychać było śmiech człowieka młodego” — stwierdziła. Piłsudski miał 39 lat, ona 24.

Wyznał jej uczucie podczas akcji bojowej, w której oboje brali udział. Gruba bojowa PPS szykowała napad na bank w Kijowie. Ona zajmowała się m.in. dostarczaniem broni i amunicji, on m.in. nadzorował jej prace. W międzyczasie chodzili na długie spacery. Przypominali parę beztroskich nastolatków. „Powiedział mi, że mnie kocha. Pamiętam, jak to wyznanie mnie zdziwiło. Do tej chwili uważałam go jedynie za idealnego towarzysza, a tu nagle zjawiło się coś nieoczekiwanego. Dopiero po latach przekonałam się, że przyjaźń jest najlepszym fundamentem miłości” — wspominała Aleksandra.

Na tym szczęśliwym obrazku była jednak poważna rysa. Piłsudski miał już żonę, Marię. Razem wychowywali Wandę, córkę z jej pierwszego małżeństwa. Maria również działała w PPS, ale w przeciwieństwie do Aleksandry zajmowała się pracą organizacyjną, a nie wywiadowczą. Długo udawała, (także przed samą sobą), że młoda kochanka męża nie stanowi problemu. Wiedziała, że jej mąż ma słabość do pięknych kobiet, łudziła się, że szybko się nią znudzi.

On sam mówił o swojej sytuacji „tragiczny trójkąt”. Nie potrafił zakończyć małżeństwa z Marią. Po śmierci 19-letniej Wandy w 1908 roku (zmarła na zakażenie wywołane ostrym zapaleniem woreczka żółciowego), sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Piłsudski bardzo przeżył tę stratę i nie chciał przysparzać dodatkowych cierpień żonie. Ale coraz bardziej się od niej oddalał. Mimo że cały wolny czas poświęcał kochance, Maria nie chciała dać mu rozwodu.

Wojna i miłość

W 1914 roku wybuchła wojna, a Piłsudski ruszył na czele Legionów Polskich na front. Do oddziałów dołączyła także Szczerbińska, zostając komendantką kurierek Pierwszej Brygady. W czasie rozłąki pisali płomienne listy: „Twój nieznośny, obrzydliwy, szczerze Ciebie kochający i często bardzo biedny Ziuk”. Wkrótce trafiła do więzienia, gdzie nie miała żadnych informacji o ukochanym. Nie wiedziała nawet, czy żyje. „Pocieszałam się, że jeżeliby zginął lub dostał się do niewoli, dowiedziałabym się o tym z gazet. Na żaden list nie dostałam odpowiedzi. Później okazało się, że ani jeden do niego nie dotarł” — pisała w pamiętnikach.

W 1916 roku spędzili razem święta Bożego Narodzenia, a w lipcu 1917 roku tym razem to jego aresztowano. Ona w tym czasie nosiła jego dziecko. „Jeżeli będzie to syn, to według umowy ma mieć imiona Józef Mieczysław, jeżeli córka, to rozstrzygaj sama, ja bym głosował za imieniem Wanda” — pisał do niej w liście z celi twierdzy w Magdeburgu. W marcu 1919 roku sporządził testament, w którym zapisał cały majątek ukochanej córce.

„Kiedy rodziła swoją pierwszą córkę, Wandę, Piłsudski był w więzieniu. Mieszkała wtedy na Pradze, musiała sama (pomagała jej tylko przyjaciółka) przejść przez ciążę, poród i wychować niemowlę. Ta kobieta po zaledwie dziewięciu dniach po porodzie poszła do pracy! Wzięła zawiniątko i poszła do fabryki, a dyrektor zgodził się, żeby Wanda znajdowała się niedaleko biura. Aleksandra biegała od biurka do dziecka” – czytamy w książce Drogi. Wcześniej wytykali ją palcami za bycie kochanką, jako panna z dzieckiem, wzbudzała jeszcze większe zainteresowanie.

On mieszkał w Belwederze, ona w dwupokojowym mieszkaniu na Pradze, a później przy ul. Koszykowej. Rzadko odwiedzała ukochanego, wolała unikać dalszych komentarzy. „Będąc w związku partnerskim, poniosła ogromny trud. W tej epoce było to bowiem niecodzienne […] To była miłość rewolucjonistów, którzy nie wiedzieli, czy za moment nie zginą. Takie sytuacje historyczne rozluźniają jednak obyczajowość” – dodaje Droga.

Maria nie dała rozwodu Józefowi, nawet gdy jemu i Aleksandrze urodziła się druga córka Jadwiga (dziewczyna przyszła na świat 20 lutego 1920 roku). Pozostała jego żoną do końca życia. Zmarła po ciężkiej i długiej chorobie 17 sierpnia 1921 roku. Piłsudski nie pojawił się na pogrzebie. Dwa miesiące później poślubił Szczerbińską. Zrobili to po cichu, w obecności jedynie kilku świadków. Aleksandra czekała na ten dzień prawie 15 lat.

„Przez kilka lat wspólnego życia nie zaznaliśmy szczęścia i spokoju. Mieliśmy ciągłą pracę, częstą biedę i niepewność jutra” – pisała Szczerbińska w pamiętnikach. Gdy została pierwszą damą i oddała się życiu rodzinnemu, o jakim zawsze marzyła. W dworku Milusin w Sulejówku hodowała rośliny, wychowywała dzieci i przygotowywała mężowi ulubione dania.

„Kiedy Piłsudska była w konspiracji, była Aleksandrą walczącą, potem była Aleksandrą zakochaną, a – kiedy była w Sulejówku – była Aleksandrą panią domu. Myślę, że po koszmarze walki i więzienia w domu i wśród rodziny nareszcie poczuła się szczęśliwa. W Sulejówku Aleksandra nie była jednak zwyczajną panią domu – zawsze nosiła w kieszeni fartucha broń” — pisze Katarzyna Droga, autorka książki o Aleksandrze Piłsudskiej.

Wzorowa pani domu, wojująca feministka

Pomagała mężowi (była jego sekretarką), ale nigdy nie zapomniała o „swojej” walce. Choć nie należała do żadnych organizacji sufrażystek, dążyła do równouprawnienia. Po odzyskaniu niepodległości przekonała Piłsudskiego, że kobietom też należą się prawa wyborcze. 28 listopada, jako naczelnik państwa oficjalnie spełnił jej prośbę. W Belwederze też wzięła na siebie wiele obowiązków. Zbierała fundusze na zakłady dla sierot, otwierała przedszkola i szkoły dla dzieci wojskowych, pomagała bezdomnych i kombatantom, zakładała świetlice dla młodzieży. Zasiadła też w kapitule przyznającej Order Virtuti Militari (który sama otrzymała).

„Nie lubiła pokazywać się na salonach, żyła bardzo skromnie. Wraz z koleżankami była bardzo aktywne charytatywnie – chciała dawać wędkę, a nie rybę. Chociażby jej przyjaciółką była dziewczyna wyciągnięta z proletariatu, która dzięki Piłsudskiej została pokojówką. Zresztą Aleksandra niechętnie jechała do Belwederu, najchętniej spędzała czas w Sulejówku, w swoim Milusinie. Ale Piłsudscy byli ludźmi uzależnionymi od historii. Aleksandra niewiele mogła więc w tej sprawie zrobić” – pisze Katarzyna Droga w swojej książce „Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej”.

Szczerbińska nie przypuszczała, że już trzy lata po ślubie podzieli los Marii. W 1924 roku jej mąż pozna w sanatorium w Druskiennikach doktor Eugenię Lewicką. 30 lat młodsza blondynka o niebieskim oczach natychmiast zawróciła w głowie marszałkowi. Dzięki niej nabrał nowej energii. W 1926 roku zorganizował zamach majowy, a w konsekwencji został nieformalną głową państwa. Do Belwederu wpadał tylko na chwilę, żeby pobyć z dziećmi. Większość czasu spędzał w kamienicy przy ul. Belwederskiej 44, gdzie mieszkała Lewicka. Złośliwe komentarze i problemy zdrowotne Piłsudskiego skłoniły go do kilkumiesięcznego wyjazdu na Maderę. Zabrał tam tylko dwie osoby — osobistego lekarza i kochankę. Ta wróciła jednak z wakacji sama, kilka tygodni przed Józefem. Już nigdy więcej go nie zobaczyła. W czerwcu 1931 roku popełniła samobójstwo.

Piłsudski miał romansować jeszcze z pielęgniarką i urzędniczką Jadwigą Burhardt oraz sekretarką Kazimierą Iłłakowiczówną. W ostatnich latach życia mieszkał w budynku Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych, a żona z córkami w Belwederze. Zmarł 12 maja 1935 roku. Kiedy cztery lata później wybuchła II wojna światowa, wzięła córki i wyjechała do Londynu.

Film „Piłsudski” w reżyserii Michała Rosy, z Borysem Szycem w roli głównej i Marią Dębską w roli Aleksandry Szczerbińskiej, jest dostępny na Netfliksie.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Maria Czubaszek i Wojciech Karolak: „Prawdziwej miłości nie szkodzi nawet małżeństwo”

Po pierwszym małżeństwie przysięgła sobie, że nigdy więcej. A potem poznała Wojciecha Karolaka i przepadła na amen.
Sylwia Arlak
05.10.2020

On — muzyk jazzowy mieszkał w Szwajcarii, ona — pisarka, satyryczka w Polsce. Spotkali się u przyjaciół, gdy on przyjechał grać tu koncerty.: „Jak poznałem Marysię i okazało się, że nie dość, że ma wspaniałe nogi, jest inteligentna, pisze słuchowiska, które mnie zachwycają, a w dodatku nie ma u niej stołu, przy którym trzeba siadać, jeść wspólnie i mlaskać, nic do siebie nie mówiąc, byłem w siódmym niebie” — mówił lata później w jednym z wywiadów Wojciech Karolak. Wrócił do żony Bożeny, malarki, ale wiedział, że nie na długo. „Miałem poczucie, że Bożenie będzie lepiej beze mnie a mnie lepiej bez niej” — wyznał Krystynie Pytlakowskiej w książce „Małżeństwo doskonałe”. „Motyle w brzuchu? To nie dla mnie” Marii Czubaszek Karolak też się spodobał. Na tyle, że zapomniała o obietnicy danej samej sobie: nigdy więcej małżeństwa. „Piorun sycylijski w nas nie strzelił. Polubiliśmy się, podobaliśmy się sobie, połączyło nas wielkie uczucie, w obiegowym pojęciu nazywane miłością. Nigdy jednak nie byliśmy papużkami, »tiu tiu, za rączkę« – nie wierzę w żadne połówki, bo to by oznaczało, że wszyscy jesteśmy tylko połówkami. A motyle w brzuchu? To chyba łaskocze i jest nieprzyjemne. Gdyby coś takiego mi się przytrafiło, pewnie poszłabym do gastrologa. Albo od razu na USG jamy brzusznej” – opowiadała. Z pierwszym mężem Wiesławem Czubaszkiem od początku nie było jej po drodze, związała się z nim tylko po to, żeby wreszcie wyrwać się z domu. Przyznawała, że nawet go nie kochała. Z Wojciechem Karolakiem od początku było inaczej. Pobrali się w 1976 roku. On nie wyobrażał sobie prawdziwego związku bez ślubu, ona mówiła, że „prawdziwej miłości nawet...

Czytaj dalej
East News

Sophia Loren i Carlo Ponti – ich miłość potępił Watykan, jego za bigamię ścigał sąd. Byli razem 40 lat

Ich związek bulwersował, nikt nie wierzył, że im się uda. Wbrew temu ich miłość trwała 40 lat. Po śmierci Carla Pontiego, Sophia Loren powiedziała: „Nigdy nikogo nie pokocham tak, jak kochałam jego”.
Sylwia Arlak
16.09.2020

Sophia Loren bała się, że powtórzy los swojej matki – Romilda Villani też była piękną, aspirującą aktorką, która wpadła w oko bogatemu mężczyźnie z dobrej, włoskiej rodziny. Ale chociaż urodziła mu dwójkę dzieci, nigdy nie wziął z nią ślubu. Gdy znalazł sobie nową kobietę, zapomniał o niej i swoich córkach. Romilda, pozbawiona środków do życia, żebrała na ulicach, żeby wykarmić córki. Przez lata żyły w ubóstwie. Sophia Loren nigdy nie wybaczyła tego swojemu biologicznemu ojcu. Ale Carlo Ponti, choć żonaty i z dwójką dzieci, w oczach Sophii był ideałem. „Przy nim czułam się stabilnie w świecie, który był niepewny i wydawał się wciąż wirować” — mówiła lata później w jednym z wywiadów. To on zrobił z Loren międzynarodową gwiazdę Poznali się podczas konkursu piękności. 16-letnia Sophia była jedną z kandydatek, włoski reżyser i producent filmowy 37-letni Carlo Ponti, sędzią. Tuż po konkursie, zaprosił ją na spacer. Zaproponował, by następnego dnia spotkali się w jego biurze, gdzie będą mogli na spokojnie porozmawiać. Od kiedy tylko ją ujrzał, wiedział, że dziewczyna z taką urodą i charyzmą na pewno znajdzie miejsce branży. Sophia natychmiast się zgodziła. Starszy mężczyzna imponował jej wiedzą i doświadczeniem. Chciała go lepiej poznać, choć dobrze wiedziała, że jest żonaty z piękną prawniczką Giulianą Fiastri, z którą ma  dziecko. Ponti chciał uczynić z młodej dziewczyny międzynarodową gwiazdę. „On razu wiedziałem, że jest kimś niezwykłym. Bił od niej niezwykły blask” — przyznał lata później. To dzięki niemu Sophia zaczęła statystować w filmach i zmieniła nazwisko na bardziej światowe. W gabinecie uznanego producenta wisiał plakat znanej aktorki...

Czytaj dalej
Kalina Jędrusik
East News

Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat – miłość, która się w głowie nie mieści 

Ona była jego Marilyn Monroe, on jej Federico Fellinim. Kochali się na śmierć i życie. Dawali sobie wszystko – wsparcie, przyjaźń i wolność.
Magdalena Żakowska
03.09.2020

To nie było tak, że starszy pan wziął sobie za żonę młodą seksowną laskę, która potem „urwała mu się ze smyczy”. Ani tak, że on intelektualista, a ona głupia aktoreczka. Mimo szesnastoletniej różnicy wieku Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat tworzyli partnerski związek, a Kalina dorównywała mężowi nie tylko inteligencją, ale i poczuciem humoru. Oboje mieli silne charaktery i dość egoistyczne podejście do życia. Ale w tamtych czasach niewiele było małżeństw tak zgodnych, tak uczciwych wobec siebie i oddanych sobie do końca. Nie pasowali do ciasnych ram PRL-owskiej rzeczywistości, więc stworzyli sobie własny świat, oparty na własnych, wspólnie wypracowanych zasadach. Nikt tu nie był stratny.  Leżeli, leżeli, gadali, gadali O Stanisławie Dygacie mówiło się „dżentelmen w angielskim stylu”. Był wysoki, zawsze dobrze ubrany, palił luksusowe papierosy ze złotymi ustnikami. W 1957 roku wystąpił z partii w proteście przeciwko zamknięciu miesięcznika „Europa”. Kalinę poznał dwa lata wcześniej w Gdańsku, gdzie grała na scenie Teatru Wybrzeże.  „Poznali się w moim pokoju w Domu Aktora” – opowiadał później Jerzy Ernz. „Dygat mieszkał wtedy z żoną, też aktorką. Tego dnia, pamiętam, organizowałem akurat bibkę. Dygat usłyszał muzykę i przyszedł. Po chwili już widziałem ich razem, jak leżeli na tapczanie w poprzek. Leżeli, leżeli, gadali, gadali. I tak już zostali”. On miał 41 lat, żonę, córkę i wysoką pozycję w środowisku kulturalnym, ona 25 lat i wszystko przed sobą. Była świeżą absolwentką krakowskiej szkoły teatralnej, była zdolna, piękna i bardzo sexy.  „Dygat mieszkał z Kaliną niedaleko nas, najpierw na Dąbrowskiego, w dwupokojowym mieszkanku, wspólnie z byłą żoną Dygata, Dziunią Nawrocką, i ich...

Czytaj dalej