Agnieszka Maciąg: „Ja nie przekwitam, ja się rozwijam”
Robert Wolański

Agnieszka Maciąg: „Ja nie przekwitam, ja się rozwijam”

To od nas zależy, jaki będzie czas naszej dojrzałości, czy będziemy nosić koronę złotą, czy cierniową – pisze Agnieszka Maciąg. Właśnie ukazuje się jej książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości".
Agnieszka Maciąg
03.06.2020

Menopauza to trudny czas w życiu każdej kobiety. Może dlatego obrosła mnóstwem negatywnych stereotypów i kojarzy się nam się zwykle z definitywnym końcem młodości, utratą kobiecości i seksapealu,  spadkiem sił witalnych. Menopauza na pewno przynosi zmianę, ale czy na gorsze? Agnieszka Maciąg podchodzi do niej w sposób spokojny  i naturalny, traktuje ją jako kolejny rozdział w życiu, rozdział który służy naszemu rozwojowi, pozwala bowiem jeszcze lepiej i głębiej poznać siebie samą. Nasze życie jest naprawdę w naszych rękach, a to, jak będziemy się czuły i jak spędzimy następne lata w ogromnym stopniu zależy od nas – naszych nawyków jedzeniowych, aktywności fizycznej, dbałości o dobry sen, relacje z bliskimi. Ale też od nastawienia. „Nie wiedziałam dlaczego tak dobrze się czuje, skoro ta menopauza jest taka okropna" – pisze Agnieszka Maciąg.  24 czerwca ukaże się jej nowa książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości"( Wydawnictwo „Otwarte”, Kraków, 2020). Bowiem, jak tłumaczy  postanowiła zjawisko menopauzy „przytulić do serca" i naprawdę zgłębić.

Agnieszka Maciąg i jej „Zaskakujące odkrycie"                  

W pewien jesienny dzień – pisze Agnieszka Maciąg , pachnący liśćmi i wiatrem, mój mąż rozpalał ogień w kominku, a ja zaparzyłam herbatę z pomarańczą i cynamonem. Ukroiłam świeżo upieczone ciasto z dyni o barwie intensywnej jak zachodzące słońce. Usiedliśmy przy stole, a obok nas nasi dawno niewidziani przyjaciele. Zaczęliśmy opowiadać, co u każdego z nas się wydarzyło. Nasze ścieżki rozeszły się na kilka lat, aby tego dnia spleść się ponownie w serdecznym uścisku przyjaźni.                  

Goście wspomnieli o swojej przyjaciółce uzdrowicielce, kobiecie mądrej, szlachetnej i obdarzonej wielkim darem. Umiała, jak zapewniali, postawić diagnozę na odległość, ocenić stan wszystkich organów wewnętrznych. Brzmiało to niezwykle intrygująco, poczułam dreszcz zaciekawienia. Choć od moich pierwszych doświadczeń z bioenergoterapią minęło już kilkanaście lat, dobrze pamiętałam jej dobroczynną, uzdrawiającą moc.                   

Nie byłam chora, czułam się bardzo dobrze, miałam jedynie drobny problem z kolanem. Mimo to mój wewnętrzny głos podpowiedział mi, że powinnam się skontaktować z tą osobą. Chociaż jestem astrologicznym Bykiem, osobą bardzo racjonalną, analityczną, która twardo stąpa po ziemi, nauczyłam się, aby nigdy nie ignorować podszeptów intuicji.

Zapisałam numer telefonu uzdrowicielki i jeszcze tego samego dnia zadzwoniłam do niej, aby się umówić na seans. Zgodziła się. Zapadł wieczór i podczas gdy ja szykowałam się do snu, ona robiła skanowanie mojego organizmu.                   

Czułam spokój. Zapadłam w głęboki sen.                   

Następnego dnia byłyśmy umówione na rozmowę telefoniczną. – Odczuwasz ból lewego kolana, prawda? – spytała na wstępie. W tej samej chwili przeszły mnie ciarki. – Później ci wyjaśnię, skąd się wziął – kontynuowała – ale teraz powiem ci o tym, co najważniejsze: rozpoczęła się u ciebie menopauza! – powiedziała z entuzjazmem. – Czy już o tym wiesz?                  

Zamarłam.                  

Jak to? Ja?! – pomyślałam oszołomiona. – Już? To niemożliwe!                  

Miałam wtedy 49 lat i nie przyszło mi do głowy, że to właśnie ten moment. Co prawda nie miałam okresu od dwóch miesięcy, ale sądziłam, że powodem tego są podróże, zmiany klimatu i pożywienia... Wszystko, tylko nie menopauza! Nie byłam na to psychicznie przygotowana. Powinnam przecież źle się czuć, doświadczać szeregu dolegliwości związanych z okresem klimakterium, ale w moim przypadku nic takiego nie miało miejsca! Byłam przekonana, że skoro od kilkunastu lat świetnie się odżywiam, stronię od używek, praktykuję jogę i urodziłam dziecko po czterdziestce, to doświadczę menopauzy później niż większość kobiet. Owszem, ostatnio zaczęłam przybierać na wadze, chociaż nie zmieniłam diety, ale nie było to drastyczne zwiększenie masy ciała.                  

– Zamilkłaś. Czuję, że zaskoczyła cię ta wiadomość – kontynuowała moja rozmówczyni. – Nie wiedziałaś o tym? Nie masz już krwawienia miesięcznego, prawda?

– Tak, zgadza się, nie mam okresu od dwóch miesięcy... – wyszeptałam.

– No właśnie! – zawołała z radością. – Twoja dusza zapragnęła wejść na wyższy poziom. Nie potrzebujesz już być w dawnej formie, miesiączkowanie i owulacja spełniły już swoją funkcję i nie są ci więcej potrzebne. Czas się od tego uwolnić i ruszyć do przodu, rozwijać się. Teraz masz stać się mistrzynią!                

Byłam oszołomiona. Zaskoczyła mnie ta wiadomość, a także sposób, w jaki została mi przekazana. Tyle entuzjazmu i euforii w związku z menopauzą? Nie potrafiłam tego zrozumieć.                  

W głębi duszy czułam, że rzeczywiście nie potrzebuję być już dłużej w dawnej formie, ale podświadomie żywiłam przekonanie, że młodość, żywotność i seksapil to domena kobiet, które miesiączkują. Od dziecka słyszałam, że kobieta, która ma menopauzę, przekwita. Starzeje się. Zmierza ku nieuchronnej śmierci.           

Nosiłam w sobie cały zestaw przekonań na temat meno- pauzy – nie moich osobistych, ale społecznych i kulturowych. Ja nie wyrobiłam sobie jeszcze własnego podejścia, ponieważ konsekwentnie unikałam zmierzenia się z tym tematem. Nie chciałam o nim myśleć. Sądziłam, że mam na to jeszcze dużo czasu.        

Przekwitanie – słowo, które boli                  

Wyraz „przekwitanie” zawiera w sobie potężny ładunek smutku i straty. Kobieta, która słyszy, że „przekwita”, zaczyna czuć się gorsza, wybrakowana, niepełnowartościowa. Jak więdnący kwiat, który staje się brzydki i niepotrzebny... Przed odbyciem tej niezwykłej rozmowy czułam się młoda, radosna, zdrowa i pełna sił. Diagnoza, którą mi postawiono, w jednej chwili pod- cięła mi skrzydła i zmieniła sposób myślenia o sobie.       

Jak w ciągu kilku sekund samopoczucie można tak diametralnie się zmienić?                  

Po rozmowie wzięłam głęboki oddech, zapaliłam świecę. Odsiedziałam parę minut w zupełnej ciszy. I nagle zdałam sobie sprawę z tego, co oczywiste. Przecież to jedynie moje myśli na ten temat spowodowały obniżenie nastroju! Stereotypowe myślenie, którego podświadomie stałam się ofiarą.                  

Mało tego: dotarło do mnie, że otrzymałam wielki dar – niezwykłą, „niebiańską” posłankę, która przyniosła mi niespodziewaną wiadomość. Sposób, w jaki została mi ona przekazana, rzucił na całą sytuację zupełnie inne światło.                   

Wchodzę na inny poziom – na poziom mistrzowski.

To nie jest przekwitanie – to jest przemiana.

W kogo mam się przemienić? W kogoś lepszego, niż jestem. Ja nie przekwitam – ja się rozwijam. A to zupełnie zmienia optykę!

Kobiety czują negatywną presję

Przeczytałam któregoś dnia – pisze Agnieszka Maciąg,  że stereotypy kulturowe i przeko­nania dotyczące danego zjawiska mogą wpływać na pojawienie się oczekiwanych symptomów. Bardzo to do mnie przemówiło. Kiedy bowiem dowiedziałam się, że właśnie przechodzę menopauzę, i zaczęłam na jej temat szukać informacji w internecie, ogrom negatywnego przekazu dosłownie mnie przytłoczył. Chociaż czułam się dobrze, jawiłam się sobie jako osoba dysfunkcyjna, gorsza, wręcz ułomna. Zaczęłam doszukiwać się w sobie negatywnych symptomów menopauzy i wręcz ich oczekiwać. Myślałam: nie mogę czuć się tak dobrze, skoro menopauza jest tak okropna...

Właśnie to skłoniło mnie do przeprowadzenia rozmów z innymi kobietami. Wówczas odkryłam, że jest nas więcej. A jednak ogólny przekaz medialny jest niezwykle negatywny! Z każdej strony atakują nas agresywne treści i reklamy, wpajają nam, że od cierpienia, które z pewnością stało się naszym udziałem, może nas uwolnić jedynie tabletka. Nie zmiana stylu życia na zdrowszy – ale właśnie cudowna tabletka...

Tymczasem tak jak nie można leczyć dojrzewania, menstruacji czy ciąży, ponieważ są to procesy naturalne, tak samo nie można leczyć menopauzy. Owszem, jest to czas podwyższonej wrażliwości i zmian hormonalnych, które mogą – choć nie muszą – wywoływać uciążliwe objawy. Istnieje wiele metod, które pomagają je zniwelować, ale uwaga: koncentrują się one zwykle na skutkach, a nie na faktycznej przyczynie. Poprzez przykre ob­jawy ciało usiłuje się z nami skontaktować, aby przekazać ważne informacje. Naszym naturalnym stanem jest zdrowie i dobre samopoczucie, nawet podczas menopauzy! Jeśli doświadczamy czegoś innego, oznacza to, że należy dokonać jakiejś zmiany w obrębie nawyków, sposobu odżywiania lub sposobu myślenia. Przykre objawy to bezcenne wskazówki – jeśli ich wysłuchamy, ciało szczodrze się nam odwdzięczy.

Problem pojawia się wtedy, kiedy kobieta nie chce się zmienić, pragnie trwać przy swoich szkodliwych nawykach i za wszelką cenę stara się zmusić organizm, aby dostosował się do jej wyborów. Pragnie nadal pić alkohol, przyjmować niewłaściwe pożywienie, a objawy zatrucia organizmu (migreny, bóle głowy, problemy z trawieniem, kołatania serca, bóle stawów) zagłuszać chemicznymi lekami. Osoby nieświadome, odcięte od swoje wewnętrznej mądrości, ciało traktują jako rzecz, która ma nam być posłuszna. W czasie menopauzy ono mówi głośne „dosyć” (...).

aga maciąg
Robert Wolański

Jestem dojrzała, jestem wspaniała

W książce „Pełnia życia” opisałam mapę marzeń jako wspaniałe, praktyczne, kreatywne narzędzie tworzenia swojej dobrej rzeczywistości. „Jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, to na pewno tam nie dotrzesz”, głosi stare chińskie powiedzenie. Wiele w nim mądrości. Większość osób żyje nieświadomie, wierząc, że to, co je spotyka, po prostu im się „przytrafia”, a one nie mają na to wpływu. Tymczasem naszym zadaniem jest przejęcie pałeczki dowodzenia – jesteśmy potężnymi bytami, które mają ogromną moc sprawczą. Jeśli nie wyznaczymy sobie kierunku, będziemy dryfować po falach życia, nie znając celu ani sensu. Każdego dnia dzieje się bowiem tak wiele, że możemy stracić z oczu właściwy kierunek. Mapa marzeń jest fantastycznym narzędziem, które pomaga w krystalizowaniu pragnień. Służy ich zwizualizowaniu, a kiedy już taka wizualizacja powstanie – staje się punktem, na którym koncentrujemy uwagę i energię.

Kiedy weszłam w okres menopauzy, obciążony tak wieloma negatywnymi społecznymi przekonaniami i stereotypami, poczułam, że pragnę się uwolnić od tej niskiej energii. Wtedy pojawił się we mnie pomysł stworzenia mapy kobiecości – mojej własnej, osobistej, płynącej z serca wizji osoby, jaką pragnę się stawać. Jako dojrzałe kobiety mamy dwie możliwości: możemy dumnie nosić „złotą koronę” i doświadczać pełni radości, mądrości i szczęścia lub garbić się pod ciężarem „korony cierniowej” i cierpieć z powodu frustracji, zwątpienia, zniechęcenia. To jest nasze życie i możemy z nim zrobić to, co tylko postanowimy. To od nas zależy, jaki będzie czas naszej dojrzałości!

Ja przyjmuję całkowitą odpowiedzialność za swoje szczęście, zdrowie, pomyślność, rozwój, piękno i spełnienie. Odrzucam kulturowe i społeczne wzorce oraz ograniczenia związane z wiekiem i jego następstwami. Usuwam ze swojego życia wszystko to, co podkopuje moje poczucie własnej wartości i wywiera na mnie presję. Z otaczającego mnie świata wybieram tylko to, co dobrze mi służy i daje mi radość, dobro, spełnienie. Wybieram ścieżkę równowagi i rozwoju. Mapa kobiecości jest dla mnie osobistym narzędziem zdefiniowania mojej kobiecości na nowo, odnalezienia tego, co niesie radość, optymizm i siłę. Jestem dojrzała, jestem wspaniała, jestem życiodajną ziemią. Świadomie sadzę nasiona mojej dobrej, jasnej przyszłości.

Mapę kobiecości wykonuje się dokładnie tak samo jak mapę marzeń, z tą różnicą, że koncentrujemy się wyłącznie na rozwoju swojego unikalnego, kobiecego piękna. Twoja dusza w tym wcieleniu wybrała kobiecość ze wszystkimi jej darami – nadszedł czas, aby w pełni je wykorzystać.

Przygotowałam tematy i pytania, które poprowadzą cię w głąb twojego serca. Tak często rezygnujemy z samych siebie dla rodziny, dzieci, pracy, partnera... Menopauza przypomina nam o nas samych – to jest nasz czas, twój czas. Tak wiele dałaś innym – teraz liczysz się ty i twoje pragnienia. Pamiętaj, że to ty tworzysz swoje życie!

Samopoczucie

Jak pragniesz wyglądać? Co sprawi, że poczujesz się dobrze? Weź pod uwagę następujące obszary: zdrowie,
 
aktywność fizyczna,
 odżywianie,
 ubiór / styl / biżuteria / ulubione kolory.
 


Relacje

Pomyśl o ludziach, którzy cię otaczają. Jakie pragniesz tworzyć z nimi związki? Kim dla ciebie są i co znaczą

rodzina, współpracownicy, przyjaciele?

Zainteresowania i pasje

Co pragniesz w sobie rozwijać i wnosić do świata? Jakie pasje chciałabyś w sobie przebudzić? Z czego w swoim życiu zrezygnowałaś, ale miałabyś ochotę do tego powrócić? Oto przykłady aktywności dających spełnienie i radość: taniec, śpiew, pisanie, szycie, malowanie, komponowanie naturalnych kosmetyków, gotowanie, jazda na wrotkach, tworzenie biżuterii, renowacja mebli, chodzenie po górach.

Odkrywanie świata

Nie odkładaj życia na później: odwiedzaj miejsca, o których kie­dyś marzyłaś. Możesz to robić z partnerem, przyjaciółką lub w pojedynkę. Dokąd pragniesz się udać, aby nasycić zmysły i serce?

Kontakt z naturą                  

Nic tak skutecznie nie uzdrawia jak osobista łączność ze światem przyrody. Spacery po lesie, czas spędzony nad wodą, przytulanie drzew, chodzenie po trawie, oglądanie rozgwieżdżonego nieba, wpatrywanie się w ogień, uprawa kwiatów, ziół, owoców i warzyw, odwiedzanie parków, ogrodów botanicznych, arboretów... Wybierz swój ukochany sposób na regularny kontakt z naturą.                   

Systematyczna dbałość o siebie                   

Jaka forma troski i pielęgnacji sprawi ci największą przyjemność? Joga, masaże, refleksoterapia, sauna, basen, siłownia, rower, kosmetyczka, stworzenie domowego spa?                   

Emocje i doświadczenia                

Jakich uczuć i stanów pragniesz doświadczać? Zwizualizuj je sobie. Może to bliskość, miłość, czułość, radość, wolność, lekkość, spontaniczność...? A może siła i niezależność? Poszukaj w swojej wyobraźni obrazów, które najlepiej wyrażą to, jak pragniesz się czuć, doświadczając pełni kobiecości.                  

Rozwój osobisty                  

Czego jeszcze pragniesz się nauczyć? Może właśnie teraz jest na to najwspanialszy czas! Książki, warsztaty, studia, wizyty w muzeach, w bibliotekach, stworzenie wspierającej się grupy kobiet...? Pomyśl o tym, co czule nakarmi twoją kobiecą duszę, i wyrusz ku nowej pięknej przygodzie.

Księżycowe centra kobiety

Niemal każda z nas odczuwa – świadomie lub nieświadomie – oddziaływanie Księżyca. Jesteśmy z nim związane, a jego fazy wpływają nie tylko na naszą fizjologię, ale również na emocje i często stan psychiczny. Nauka Wschodu mówi, że Księżyc ma silny wpływ szczególnie na płeć żeńską, na nasze fizjologiczne „przypływy” i „odpływy” – podobnie jak oddziałuje na przykład na oceany. Jest pełen magii, piękna i tajemnicy – podobnie jak kobieta...

Głównym ośrodkiem, przez który otrzymujemy energię księżycową, jest podbródek. Płynie ona tą drogą zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, z tą różnicą, że mężczyźni mają tylko ten jeden punkt, a kobiety – dodatkowe 11 centrów księżycowych. Podczas trwającego 28 dni cyklu nasza energia związana ze stanem emocjonalnym co dwa i pół dnia przesuwa się z jednego centrum księżycowego do następnego. Sekwencja i intensywność indywidualnych wibracji księżycowych jest kwestią indywidualną i nie można określić jej inaczej niż poprzez samo­ obserwację. Jeśli chcesz ją poznać, medytuj i prowadź dziennik. Po jakimś czasie porównaj swoje notatki z kilku miesięcy i po­ szukaj prawidłowości

Gdzie znajdują się centra księżycowe i na co wpływają?

 

rysunek A Maciąg
mat.prasowe

 

Linia włosów

Mądrość. Koncentracja. Stabilność. Dobry czas na decyzje. Jasność wizji. To centrum jest niczym aureola – czujemy się zrównoważone, skupione i pewne siebie. Mamy intensywne sny, które mogą być prorocze.

Pępek

Niepewność. Lęki. Obawy. Gdy zostaje aktywowany pępek, nie jest to dobry czas na podejmowanie ważnych decyzji. Należy wówczas zadbać o spokój, wyciszyć się i poświęcić ćwiczeniom oddechowym i medytacji.

Wnętrze ud

Kreatywność i siła. To bardzo produktywne dni, podczas których czujemy przypływ energii i mocy twórczych. Możesz wtedy stawić czoła wszystkim obowiązkom, które czekają na zrealizowanie.

Płatki uszu

Inteligencja. Połączenie z wartościami. Płatki uszu, niezwykle wrażliwe, są bezpośrednio związane z mózgiem. Dlatego właś­nie niewskazane jest przekłuwanie uszu, szczególnie kiedy to centrum jest aktywne. Jeśli masz przekłute uszy, to w czasie tych dni wyjmij kolczyki i poświęć trochę czasu na masowanie płatków. Lewy jest połączony z przysadką mózgową, a prawy z szyszynką. Przysadki reguluje między innymi ciśnienie krwi i pracę tarczycy, z kolei szyszynka uwalnia melatoninę, która wpływa na sen. Jest również związana z naszym „trzecim okiem” – punktem intui­cji. Kartezjusz nazwał ją „siedzibą duszy”. Kiedy płatki uszu są aktywne, będziesz chciała rozmawiać o rzeczach, które są dla ciebie najważniejsze.

Łechtaczka

W tych dniach jesteśmy najbardziej czarujące. Mamy ochotę ładnie się ubrać, dobrze się bawić, wyjść, spotykać się z innymi. Stajemy się rozmowne, a w zasadzie gadatliwe, bo w tym, co mówimy, nie ma istotnych treści. Koncentrujemy się na życiu na zewnątrz.

Pochwa

W tych dniach czujemy się najbardziej kobieco. Nadal możemy mieć ochotę na utrzymywanie kontaktów towarzyskich, ale tym razem z osobami, które są nam najbliższe.

Wpływ Księżyca na pochwę to okres, w którym potrzebujemy połączenia. Na róż­nych etapach naszego życia potrzeba ta wygląda inaczej: czasem dotyczy bliskiego człowieka, a czasami... nas samych, naszego wnętrza. Wtedy ogromnym wsparciem okazuje się medytacja.

Kark

Czujemy się romantyczne, wrażliwe, rozmarzone, czasem wręcz zalotne. Nie działamy logicznie i przejawiamy skłonność do ryzyka. W tych dniach trzeba zachować kontrolę, aby nie popełniać błędów.

Piersi / sutki

Współczucie. Dzielenie się i dawanie. Kiedy to centrum jest aktywne, jesteś bardzo wrażliwa i współczująca. Staraj się pamiętać o swoich bezpiecznych, osobistych granicach.

Wargi

Komunikacja. W tych dniach stajemy się bardzo rozmowne. Dużo mówimy – należy więc zwrócić uwagę na słowa, których używamy, aby nie były zbyt surowe. Unikaj plotkowania i obga­dywania.

Policzki

Emocjonalność i wrażliwość. Skłonność do irytacji. Stajemy się otwarte na naszą intuicję i wewnętrzną siłę. Kontroluj emocje. Staraj się zachować spokój. Policzki współpracują z linią włosów, tworząc tak zwaną linię łuku, swego rodzaju aureolę. W tych dniach czujemy się i wyglądamy promiennie.

Brwi

Wyobraźnia i kreatywność. Silna intuicja. To czas wyobraźni i wizji, odpowiedni, aby marzyć i snuć plany, wystrzegaj się jednak podejmowania decyzji.

Jeśli pragniesz zrównoważyć swoje centra księżycowe, możesz korzystać z mantry Sa Ta Na Ma, która ma również moc przezwyciężania negatywnych nawyków. Jej prawidłowe wykonanie i działanie opisałam w książce „Miłość. Ścieżki do wolności".|

„ Menopauza. Podróż do esencji kobiecości”. Wyd. „Otwarte”, Kraków, 2020, więcej na www.otwarte.pl . Komplementarnie do „Menopauzy…” ukazała się też druga nowość Agnieszki Maciąg, książka „Smak wiecznej młodości".

kisążka maciąg
mat. prasowe
mat. prasowe

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Agnieszka Maciąg
Robert Wolański

Agnieszka Maciąg w akcji „Urody Życia” #wpełnidlasiebie – zobacz wideo

Nowa akcja „Urody Życia” jest mi bardzo bliska – mówiła Agnieszka Maciąg.
Sylwia Niemczyk
09.08.2019

„Żaden człowiek nie ma obowiązku mnie kochać. Żaden człowiek nie ma obowiązku kochać ciebie ani żadnej z nas. To my same musimy pomyśleć o sobie, nauczyć się szanować siebie” – mówi Agnieszka Maciąg w nowej „Urodzie Życia”. Zobacz, jak wyglądała sesja zdjęciowa byłej modelki i pisarki do nowego numeru „Urody Życia”!

Czytaj dalej
Agnieszka Maciąg
Robert Wolański

Agnieszka Maciąg apeluje do kobiet: „Pomyślcie wreszcie o sobie!”

Była supermodelka, joginka, autorka książek dla kobiet, Agnieszka Maciąg, przeszła długą drogę do punktu, w którym dziś jest.
Magdalena Żakowska
30.12.2019

Książki Agnieszki Maciąg rozchodzą się w kiludziesięciotysięcznych nakładach. Na organizowane przez nią warsztaty ustawia się wielomiesięczna kolejka. Była modelka, dzisiaj joginka i autorka książek pomaga kobietom w odnalezieniu tego, co w ich życiu najważniejsze.  Magdalena Żakowska: Trzy lata temu wywiad na łamach „Urody Życia” zakończyłaś słowami: „Najważniejsze jest to, żebyśmy najpierw nakarmiły siebie, swoją duszę. Wtedy możemy szczodrze rozsiewać dary wokół siebie. Z wyschniętej studni nikt się nie napije”. Agnieszka Maciąg: W teorii to wydaje się oczywiste, ale w praktyce wymaga systematycznej pracy, ponieważ nieustannie się zmieniamy. Relacja ze sobą wymaga troski i zaangażowania, tak jak każda inna relacja w życiu. Wiem, że kochanie siebie jest trudne dla wielu kobiet. Moja nowa książka „Miłość. Ścieżki do wolności” jest właśnie o tym. O naszej miłości do nas samych. O twojej drodze do pełnej samoakceptacji. Chociaż wiele lat żyłam w ekstrawaganckim świecie, byłam modelką, to przeżywałam te same kryzysy, które dotyczą nas wszystkich. Nasza wewnętrzna droga jest podobna, niezależnie od tego, jaki wykonujemy zawód. Możesz już powiedzieć, że kochasz siebie? To nie jest tak, że powiemy sobie kilka razy: „Kocham siebie” i sprawa załatwiona. To jest głęboki, wewnętrzny proces, zdejmowanie z siebie ograniczających przekonań i wzorców. Ja zaczęłam kochać siebie w pełni dopiero jako dojrzała kobieta. Kiedy miałam 37 lat, całkowicie przewartościowałam i zmieniłam siebie i swoje życie. Zaczęłam ćwiczyć jogę, medytować, inaczej myśleć, zaczęłam pisać książki i blog. Ale proces trwa cały czas. Co zmieniłaś już w tym procesie? Na początku to był mój stosunek do ciała. Byłam modelką, ale zaczęłam odczuwać upływ czasu,...

Czytaj dalej
agnieszka maciag
Zuza Krajewska/LAF

Agnieszka Maciąg: „Uczę się od szczęśliwych ludzi”

Niedługo ukaże się jej nowa książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości". Nam Agnieszka Maciąg opowiedziała o najważniejszej podróży w życiu – podróży do samej siebie.
Anna Maruszeczko
01.06.2020

Za kilkanaście  dni do księgarń trafi jej książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości” ( Wydawnictwo „Otwarte", Kraków, 2020). Agnieszka Maciąg pisze w niej, że menopauza jest początkiem złotego okresu w życiu kobiety i tylko od nas – naszych nawyków żywieniowych i stylu życia zależy, jak ten czas spędzimy.  Ale droga do takiej harmonii była kiedyś dla niej samej bardzo trudna. Agnieszka Maciąg - choć jako modelka pracowała dla największych projektantów m.in. Karla Lagerfelda, Laury Biagiotti, Pierra Cardine, nie czuła, że w pełni siebie realizuje, i żyje tak, jakby naprawdę chciała. „Wiedziałam, że dopóki sama ze sobą nie zrobię porządku, będę miała dzień Świstaka” – mówiła kilka lat temu w rozmowie z „Urodą życia” opowiadając nam o swojej trudnej drodze do prywatnego „oświecenia”. Od kilkunastu lat jest blogerką, pisze książki, prowadzi warsztaty, na których inspiruje kobiety, jak w codziennym życiu szukać spokoju, harmonii i szczęścia. Anna Maruszeczko: W moim sercu jest spokój. Bogu za to dziękuję!”, powiedziałaś kiedyś. Agnieszka Maciąg : Skoro od tego zaczynasz, to jest to pewnie coś, czego ty pragniesz. (śmiech) O tak! Jak wiele kobiet. Jak do tego dojść? To była długa droga, cała przeprawa. Jestem wrażliwą, wręcz nadwrażliwą osobą. Jakbym się urodziła bez skóry. Kiedyś wszystko, co działo się wokół, do żywego mnie dotykało. Czasem było mi fantastycznie, ale kiedy spotykało mnie coś przykrego, to prawie umierałam. W wieku trzydziestu paru lat przechodziłam poważny kryzys i wiedziałam, że by z tego wyjść, muszę nauczyć się panować nad emocjami, nad swoimi myślami. Czy są w twoim życiorysie jakieś zdarzenia, które wymazałabyś, gdybyś mogła? Żyłam...

Czytaj dalej