Znasz kogoś, kto wiecznie cię irytuje? To nie jego wina, to obecność afektywna
Pexels.com

Znasz kogoś, kto wiecznie cię irytuje? To nie jego wina, to obecność afektywna

Jedni irytują bez wyraźnego powodu, a inni wydobywają z nas to, co najlepsze. Okazuje się jednak, że ani jedni, ani drudzy nie mają na to żadnego wpływu. Decyduje o tym tzw. obecność afektywna.
Sylwia Arlak
04.02.2021

Czy jest ktoś, kto zawsze cię irytuje? Czy znasz osobę, która za każdym razem dodaje ci energii? Na pewno tak. Prawdopodobnie pomyślałaś, że to twoje „dziwactwo”. Przecież to, że niektórzy ludzie natychmiast i bez wyraźnego powodu wywołują u ciebie irytację, a inni uśmiech od ucha do ucha, nie ma sensu. Mamy dla ciebie dobrą wiadomość: to nie dziwactwo, to nauka. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Obecność afektywna – co to takiego?

Zdolność niektórych ludzi do irytowania wszystkich bez wyraźnego powodu ma nawet swoją nazwę – „obecność afektywna”. „Niewielka liczba badań psychologicznych potwierdza tezę, że sposób, w jaki dana osoba ma skłonność do wywoływania uczuć u innych, jest konsekwentną i mierzalną częścią jej osobowości. Badacze nazywają to »obecnością afektywną«” – czytamy w artykule „The Atlantic”. 

Czytaj też: Każda z nas potrzebuje samotności! Dlaczego warto pobyć trochę w pojedynkę

Dla jednych obecność afektywna jest ogromnym pozytywem (ludzie świetnie czują się w ich towarzystwie), dla innych przykrych ciężarem (bo denerwują wszystkich dookoła). Nauka (przynajmniej na razie) nie potrafi odpowiedzieć, dlaczego tak się dzieje. „Dlaczego jedni nas irytują, a inni przyciągają, nie zostało jeszcze zbadane. Może to mieć związek z mową ciała, tonem głosu lub byciem dobrym słuchaczem” – czytamy dalej w „The Atlantic”.

To, co wiadomo na pewno, to fakt, że nie jest to tylko kwestia przekazywanych dalej emocji.  Ludzie z negatywną obecnością afektywną nie denerwują innych tylko w sytuacji, kiedy sami są zdenerwowani. Mogą mieć najlepszy dzień w swoim życiu i wciąż budzić irytację wśród innych. Nasze emocje i nasz wpływ na emocje innych to zupełnie dwie różne sprawy. „Niektórzy ludzie irytują innych, ale to nie oznacza, że sami przez cały czas są zirytowani. Niektórzy ludzie wydobywają wspaniałe rzeczy z innych, a sami na co dzień są przygnębieni” – wyjaśnia profesor Hillary Anger Elfenbein zajmująca się inteligencją emocjonalną, związkami międzyludzkimi i rolą osobowości m.in. w miejscu pracy.

Więcej pytań niż odpowiedzi

Już wiesz, że irytacja nie jest jedynie wytworem twojej wyobraźni. Niestety, to koniec dobrych wiadomości. Na razie niewiele jest badań dotyczących obecności afektywnej. Jeśli podejrzewasz, że sama możesz przejawiać negatywną obecność afektywną, nie rozwiejesz swoich wątpliwości np. przy pomocy testu.

Co gorsza, badania potwierdziły, że obecność afektywna (choć jeszcze niezbyt dobrze przebadana) ma ogromne znaczenie. Badacze przyglądali się kilku grupom, m.in. kolegom z klasy, osobom randkującym online czy pracownikom i ich szefowi. Okazało się, że niezależnie od stopnia zażyłości i rodzaju relacji, pozytywna obecność afektywna pomaga osiągnąć to, na czym nam zależy.

Nauka potwierdza więc, że niektórzy ludzie nieustannie wysysają z nas energię. Jeśli chcesz być dobrą szefową, mieć udaną randkę lub być lubiana w towarzystwie, nie powinnaś być jedną z tych osób. Ale (przynajmniej na razie) badacze nie dają nam żadnej odpowiedzi na pytania, jak określić swoją obecność afektywną i ewentualnie jak ją zmienić.

Czytaj też: Altruizm – co to znaczy? Jak rozpoznać altruistę we współczesnym świecie?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
iStock

Koreański sekret szczęścia: poznaj 6 zasad nunchi

Za dużo mówimy, za mało słuchamy innych. A to najlepszy sposób, by zyskać zaufanie i sympatię. Poznajcie nunchi, supermoc, która sprawi, że wasze relacje z ludźmi będą lepsze.
Anna Zaleska
11.05.2020

Tak jak Marie Kondo, japońska guru sprzątania, pomogła nam uporządkować nasze domy i szafy, tak Euny Hong, znana na świecie dziennikarka pisząca o koreańskiej kulturze, chce nam pomóc uporządkować relacje z ludźmi. Stać się lepszą matką, partnerką, córką, koleżanką, szefową i przyjaciółką. Koreańczycy mają na to swój sposób, supermoc praktykowaną od pięciu tysięcy lat, tak zwane nunchi. W Polsce właśnie ukazała się książka „Nunchi. Koreański sekret dobrych relacji z ludźmi” – coś w rodzaju przyśpieszonego kursu dla Europejczyków.   Nunchi bywa porównywane z inteligencją emocjonalną, ale znawcy zagadnienia wolą ją definiować jako sztukę czytania w myślach i uczuciach innych. Kto by nie chciał jej posiąść? Pozornie rzecz wydaje się prosta. Potrzebujemy tylko oczu i uszu. Ale najwyraźniej aż tak prosta nie jest, skoro Koreańczycy uczą tego swoje dzieci, i to od najmłodszych lat. „Gdzie twoje nunchi?”, strofują maluchy. Co blokuje nasze nunchi? Jest kilka powodów, dla których my, ludzie Zachodu, możemy mieć problem z obudzeniem w sobie tej koreańskiej supermocy. Przede wszystkim nastawiamy się na mówienie, a według filozofii nunchi często lepiej z kimś pomilczeć. Najciekawszym rozmówcą jest ten, kto uważnie słucha i tak okazuje zrozumienie, a nie ktoś, kto zaczyna opowiadać swoją „jeszcze lepszą” historię. Albo zmienia temat, by skupić uwagę na sobie. A przecież słuchanie to najlepszy sposób, by zyskać zaufanie i sympatię innych. Największą potrzebą ludzi – po zdobyciu pożywienia i bezpiecznego schronienia – jest właśnie bycie wysłuchanym. Druga kwestia: hałas ceni się w naszej kulturze bardziej niż spokój i ciszę. Tymczasem gdy uspokoimy myśli, wtedy do głosu dochodzą zmysły, lepiej...

Czytaj dalej
Pexels

Jak rozpoznać toksycznych ludzi? 3 typy, przed którymi trzeba umieć się bronić

Do najpopularniejszych typów toksycznych ludzi należą narcyz, psychopata i makiawelista. Uważaj na tę złowrogą mroczną triadę.
Sylwia Arlak
28.12.2020

Pomyśl o mrocznej triadzie: narcyzmie, psychopatii i makiawelizmie, jak o Trójkącie Bermudzkim. Zbliżanie się do niego jest niebezpieczne! Cechy wszystkich trzech typów osobowości często nakładają się na siebie i tworzą profile, które są szkodliwe i toksyczne, szczególnie dla tych, którzy znajdują się najbliżej. Zwłaszcza jeśli chodzi o relacje intymne, w których tracimy czujność. Czytaj także: 7 różnic pomiędzy zdrowym a toksycznym związkiem. Jaki jest twój? Typy toksycznych ludzi Narcyzm charakteryzuje się dążeniem do zaspokojenia ego, próżności, poczucia wyższości, wielkości i dominacji. Makiawelizm cechuje manipulacja. To wyrachowana, dwulicowa i amoralna osobowość skupiona na własnym interesie i osobistych korzyściach. Psychopatię wyróżnia bezduszność, impulsywność oraz trwałe aspołeczne, brawurowe zachowania. Jak podaje serwis Psychology Today, kilka lat temu badacze przeanalizowali różnice pomiędzy tymi trzema osobowościami. W różnym stopniu wszystkie zachowują się agresywnie, kierując się własnym interesem, brak im empatii i nie miewają wyrzutów sumienia. Potrafią manipulować, wykorzystywać i oszukiwać innych, chociaż ich motywacje i taktyki są różne. Łamią normy społeczne i wartości moralne, Kłamią i zwodzą. Brakuje im pokory. Działają na własną korzyść i nigdy nie liczą się z kosztami. Emanują pewnością siebie. I są… niezwykle urokliwi. Uważa się, że u podstaw ich osobowości, w pewnym stopniu leżą czynniki genetyczne. Toksyczny narcyz Narcyzi uważają, że wszystko robią najlepiej. Źle znoszą krytykę  i przesadnie reagują na niepowodzenia, nigdy też nie przyznają się do błędu. Fantazjują na temat własnego piękna, marzą  o sukcesie. Brak im empatii. Wymagają komplementów, przechwalają się, a...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Lepiej tkwić w przeciętnym związku czy być singielką? To drugie!

To, że lepiej być singielką niż tkwić w złym, przemocowym albo pozbawionym miłości i życzliwości związku, wie każda z nas. Z najnowszych badań wynika jednak, że samotność jest lepsza także od przeciętnej relacji.
Sylwia Arlak
24.06.2020

Wszyscy wiemy, że od kiepskiego związku lepsza będzie właściwie każda inna opcja. Ale najnowsze badania idą jeszcze dalej. Z pracy, która ukazała się w czasopiśmie naukowym „Biuletyn Osobowości i Psychologii Społecznej” wynika, że szczęśliwsi od singli są tylko ci, którzy pozostają w bardzo szczęśliwych związkach. Wniosek? Lepiej być singielką niż godzić się na przeciętność i mało satysfakcjonujące relacje. W badaniu naukowców z Uniwersytetu Stanu Michigan wzięło udział ponad 300 osób w wieku od 19 do 92 lat. Uczestnicy byli pytani o: ogólnie pozytywne uczucia w życiu ogólnie  negatywne uczucia w życiu poczucie sensu życia pozytywne uczucia, jakich doświadczyli poprzedniego dnia negatywne uczucia, jakich doświadczyli poprzedniego dnia poczucie sensu życia, jakie czuli poprzedniego dnia życiową satysfakcję Okazało się, że ci, którzy pozostawali w związkach, wcale nie doświadczali w życiu mniej stresu, lęku ani innych negatywnych emocji niż single. Także jeśli chodzi o pozytywne emocje, nie było różnicy między singlami, a osobami, którzy określali swoje związki jako „normalne” albo „przeciętne”. Jedyną rzeczą, która wyróżniała osoby w związkach, był ostatni punkt: życiowa satysfakcja”, jednak tutaj autorzy badania wskazywali, że być może to jest związane z tym, że w społeczeństwie, w którym żyjemy, bycie singlem nadal jest postrzegane jako „życiowa porażka”.  Singielki mają więcej przyjaciół Chociaż stereotypowo singielki są postrzegane jako te, które „przegrały życie”, nauka zupełnie temu przeczy. Okazuje się, że to właśnie singielki mają o wiele więcej przyjaciół w życiu.  „Chociaż...

Czytaj dalej
kobieta w fotelu w domu
Adobe Stock

Ekstrawertyk to urodzony przywódca, ale też łatwiej go zmanipulować niż introwertyka

Introwertyk ceni swoją samotnię, ale to wcale nie znaczy, że nie lubi ludzi. Po prostu jego życie towarzyskie polega na czymś innym niż płytkie pogawędki – woli spotkania w cztery oczy, spokojną, pogłębioną rozmowę. I ciszę.
Aleksandra Nowakowska
11.05.2020

Introwertycy są często określani jako nieśmiali, ale utożsamianie introwertyzmu z nieśmiałością może być błędem. Pierwsze oznacza, że samotność często bywa świadomym wyborem i jest komfortowa, bycie nieśmiałym natomiast oznacza skazywanie się na niechciane odosobnienie z powodu lęku przed przebywaniem z ludźmi. Wielu introwertyków na równi z samotnością lubi towarzystwo, pytanie tylko: – jakich ludzi oraz w jakim wymiarze czasowym. Chodzi tu też o jakość relacji oraz tematy rozmów. Introwertyk: czy warto wyjść z domu? Typowy introwertyk będzie ukrywał się w dziale mrożonek w supermarkecie, kiedy na horyzoncie ujrzy kolegę z klasy, z którym od lat nie miał kontaktu. Introwertycy czują lęk przed powierzchownymi pogawędkami, ponieważ w ich odczuciu nie mają one sensu i są fałszywe. Podczas small talku czują barierę między ludźmi, która dla ekstrawertyków nie istnieje. Preferują poważniejsze rozmowy, często nawet filozoficznej natury. Pomiędzy sklepowymi półkami, na ulicznym chodniku czy na imprezie nie ma do tego warunków. Tak zwane „gadanie o niczym” wyczerpuje ich, frustruje i nudzi. W przeciwieństwie do ekstrawertyków, którzy ze spontanicznych, przypadkowych spotkań i rozmów czerpią energię, introwertycy – ją tracą. Po przypadkowej pogawędce z dawno niewidzianą koleżanką z podstawówki marzą tylko o tym, żeby wrócić do domu, żeby w ciszy i samotności odzyskać chęć do życia. Kontakt z własnymi emocjami, chwila spokoju pozwala im na nowo poczuć się grunt pod nogami. W samotności odzyskują poczucie kontroli, ładują akumulatory życiowej energii. Żeby na nowo opuścić swoją ukochaną domową samotnię, potrzebują czasu do namysłu. Spontaniczne wyjścia na imprezy to dla nich zbyt duży stres. Potrzebują zastanowić się,...

Czytaj dalej