Zmiana. Jak zdobyć nowe terytorium?
Unsplash.com

Zmiana. Jak zdobyć nowe terytorium?

„Nie zwalczaj przeszkody, postaraj się dostrzec, że jest dokładnie tym, czego potrzebujesz” – pisze psychoterapeutka Sylwia Kieszkowska.
Sylwia Kieszkowska
25.01.2021

Pandemia konfrontuje nas z lękiem przed niewiadomą. Z tego powodu doświadczamy bezradności, ale też głębokiej potrzeby działania w kierunku zmiany. Stare struktury się rozpadają, a w nowych dopiero  uczymy się funkcjonować. Ta sytuacja budzi obawy, ale jednocześnie jest niezwykle rozwojowym wyzwaniem. Reakcje na lęk i niewiadomą są tak różne, jak różni jesteśmy my.

Jednym ze sposobów na poradzenie sobie z niepewnością jest wywołanie w sobie uczuć bezradności, bierności i beznadziei. Osoby, które tak reagują na niewiadomą, chętnie zwracają się w stronę autorytetów i teorii, tam szukając pomocy i szczegółowych wskazówek do działania. Zwracają się w stronę tego, co znajome i sprawdzone, dlatego pewne. Inną postawą jest konfrontacja ze swoimi emocjami, które na bieżąco się pojawiają, i sięganie po kreatywne rozwiązania. To zanurzenie się w siebie, a potem skok w nieznane. Tak reagując na niepewność, narzędzi do pokonania lęku szukamy w sobie, a wydarzeniom, które stają się naszym udziałem, nadajemy nowe znaczenie.

Czytaj też: Zaburzenia lękowe – poznaj rodzaje lęku i sposoby, jak go pokonać

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Rewizja priorytetów 

Carl Gustav Jung, wybitny szwajcarski psycholog i psychiatra, pisał o tym, że człowiek z jednej strony rozwija się dzięki zaufaniu doświadczeniu i intelektowi, a z drugiej – dzięki wewnętrznym, potężnym intuicjom. Niezwykłość jego filozofii polega na połączeniu dwóch sposobów postrzegania świata: myślenia racjonalnego, obiektywnego, przyczynowo-skutkowego, empirycznego, mówiąc w skrócie – naukowego, a także całej sfery nieracjonalnej, niesprawdzalnej, a więc subiektywnej, niepowtarzalnej i nieprzekazywalnej – czyli doświadczenia mistycznego. Łącząc je, poszerzamy swoją świadomość, zbliżamy się do odnalezienia sensu życia i własnego miejsca na ziemi. Ten proces jest wspólny wszystkim ludziom.

Powołując się na niego, często stawiam dziś pytanie moim klientom: czy jesteśmy w stanie stworzyć coś nowego, kiedy dawny sposób funkcjonowania pozostaje w zawieszeniu? Wielu z nich dzieli się podczas terapii swoimi przemyśleniami, dotyczącymi dotychczasowych życiowych celów, relacji oraz kariery. Sprawdzamy, czy są one nadal w zgodzie z ich osobistymi wartościami i ambicjami. Kwarantanna to wzmożony czas autorefleksji i obserwacji siebie. Ten etap jest potrzebny, żeby skonfrontować się ze zmianą.

Czytaj też: Psycholog, psychoterapeuta, psychiatra – czym się różnią?

Stanąć na progu

Przechodzenie przez zmianę jest zjawiskiem złożonym z kilku etapów. Zanim wskoczymy w nieznane, pojawia się próg. Pamiętam lęk przed próbą skoku do basenu z wysokiej trampoliny. Do tego typu doświadczeń z dzieciństwa możemy się odnieść. Kiedy myślę o zmianie albo rozmawiam o niej z klientami, przywołuję tę scenę. Pamiętam nagromadzenie sprzecznych emocji: z jednej strony ekscytacji, a z drugiej lęku w obliczu tego odważnego aktu. A potem myślę o fizycznym procesie przygotowania się do skoku z dużej wysokości: chwytania się poręczy, wchodzenia na pierwszy szczebel drabiny, wspinania się na szczyt, chwiejnego stania na ugiętych kolanach i pojawiającej się burzy myśli podważających cały ten pomysł. Niektórzy z nas wskakiwali do wody na fali zarówno paniki, jak i radości. Inni stali w milczeniu i zastanawiali się, mierząc odległość od krawędzi platformy do wody. Jeszcze inni mówili cicho „nie” i wycofali się po drabinie, czując przeraźliwy strach, a potem kilkakrotnie wracali, nabierając odwagi. Byli i tacy, którym wreszcie udało się zbliżyć do krawędzi i zeskoczyć z dużym wyczuciem.

Stajemy wobec naszych obaw i przekraczamy nasze progi na wiele sposobów. Zbliżamy się do granicy między tym, co znane i nieznane na każdym etapie życia. To doświadczenie uniwersalne. Czy odważymy się przekroczyć próg, by być kimś więcej, niż siebie postrzegamy? Czy możemy przeciwstawić się nerwowym reakcjom fizycznym, zakorzenionym uwarunkowaniom społecznym lub ledwie wykrywalnym przekonaniom, które leżą poza zasięgiem świadomości, ale mocno nas trzymają? Czasami potrzeba więcej siły, aby zaakceptować nasze ograniczenia i uwierzyć w podejmowane ryzyko. Sposób, w jaki pokonamy strach przed krawędzią, do której podchodzimy, może sprawić, że poczujemy się zwycięzcami lub przegranymi, mądrymi lub lekkomyślnymi. Ale zawsze po drodze dowiemy się czegoś o sobie. To właśnie ta podróż ze strefy komfortu do skoku w nieznane jest czymś, co nas wzbogaca.

Czytaj także: Sztuka relaksu – zajęcia twórcze obniżają poziom stresu

Niewidzialny kierunek

Metoda psychologii zorientowanej na proces, w której pracuję, rozpoznaje początek zmian w pojawiających się na początku trudnościach – symptomach,  konfliktach (zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych), znaczących wydarzeniach lub intensywnych snach. To styl pracy terapeutycznej  zakorzeniony w taoizmie, który uczy, że istnieje niewidzialny kierunek, w którym rzeczy się poruszają. Dynamiczny porządek, który kształtuje wydarzenia. Jako terapeuci badamy przeciwności, uważając że jeśli się pojawiają, są w zgodzie z Naturą. Gdy problemy są rozwiązywane przy uwzględnianiu Jej praw, odkrywamy nowe drogi – często zaskakujące, kreatywne, transformujące.

Gdy zbliżamy się do progu, zaczynamy dowiadywać się o trudnościach, które uniemożliwiają nam wejście na nowe terytorium. Czasami musimy uszanować nasz lęk i wycofać się. A czasem musimy ciągle przekraczać ten sam próg, aby poznać nowy fragment naszego wnętrza i wprowadzić go do naszych kości. Nic i nikt nie może nam powiedzieć, jakie będzie na progu i co odkryjemy po jego drugiej stronie. W takim rozumieniu każdy nowy strach może być okazją do zdobycia nowego szczytu i poznania nowego „ja”, szansą do wyjścia poza znaną tożsamość. Warto podążać za „tym, co jest”, zamiast na siłę walczyć z przeciwnościami, zrobić na nie miejsce, uznać ich ważność. Wówczas problemy mogą przekształcić się w rozwiązania, a życie ma szansę stać się bogatsze, bardziej znaczące, odkrywcze i interesujące.

Czytaj także: Oswoić zmianę. Jak pokonać lęk i wyjść poza utarte schematy?

Medytacja nad mgłą

Dawna taoistyczna przypowieść opowiada o człowieku, który medytował w górach. Po kilku latach pojawił się nieśmiertelny duch i zapytał mężczyznę, co robi. Odpowiedział: „Próbuję medytować nad tą górą, ale jest zbyt gęsta mgła, abym ją dostrzegł”. Nieśmiertelny zaśmiał się i zniknął. Mężczyzna powrócił do medytacji. Kilka lat później nieśmiertelny znów przed nim stanął i zadał mu to samo pytanie. Mężczyzna odpowiedział: „Medytuję nad mgłą”. Nieśmiertelny skłonił się nisko i powiedział: „Jesteś moim nauczycielem”.

Historia ilustruje starożytną prawdę dotyczącą przemian. Zamiast ignorować lub pozbywać się rzeczy, które nam się nie podobają, możemy zmienić nasz sposób postrzegania i zdać sobie sprawę, że są tym, czego od zawsze szukaliśmy. Podobnie jak alchemicy, którzy próbowali przekształcić metal nieszlachetny w złoto, my również możemy wzbogacić się dzięki przeszkodom.

***

Sylwia Kieszkowska – psycholożka i psychoterapeutka. Prowadzi terapię indywidualną oraz grupową w nurcie psychologii zorientowanej na proces. Poza prywatnym gabinetem współpracuje z fundacją Feminoteka, wspierając kobiety doświadczające przemocy.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
usmiechnięta kobieta
Adobe Stock

Od strachu do odwagi. Metoda dwuetapowego radzenia sobie z lękiem

Czasem strach ma racjonalne podstawy, a czasem boimy się niepotrzebnie. Dobra wiadomość jest taka, że możemy nad nim zapanować!
Aleksandra Nowakowska
28.04.2020

Czego ludzie boją się najczęściej? Listę strachów otwierają wystąpienia publiczne.  Okazuje się, że dla wielu konieczność przemawiania jest bardziej przerażająca niż śmierć, chociaż ta plasuje się zaraz na drugim miejscu. Dość powszechny jest strach przed chorobą, tyciem i niestabilną sytuacją finansową. Z psychologicznego punktu widzenia strach przed koronawirusem jest skutkiem odczuwania najwyższego zagrożenia – naszego zdrowia i życia. Profesor psychiatrii Judith Orloff w książce „Wolność emocjonalna” radzi do kwestii strachu podchodzić dwuetapowo. Na pierwszym etapie należy zweryfikować źródła obaw, oddzielając strach irracjonalny od uzasadnionych intuicyjnych przeczuć, którym warto wierzyć. Czasami jesteśmy w stanie przewidzieć rzeczywiste niebezpieczeństwo, ale na ogół ulegamy bezproduktywnym obawom, które odbierają nam siłę do życia. Dlatego dobrze jest doskonalić w sobie umiejętność weryfikacji obaw, które negatywnie na nas wpływają. Słusznym działaniem jest podważanie zasadności strachu, który podpowiada nam, że jesteśmy bezsilni. Natomiast prawdziwe intuicyjne przeczucia nigdy nie wzmacniają destruktywnych postaw i zachowań, a zachęcają nas do działania. Jak w takim razie odróżnić obawy uzasadnione od irracjonalnych? Jeśli mamy wiarygodne przeczucie, nasze myśli są neutralne a emocje spokojne. Intuicyjnie wydaje nam się to słuszne. W ten sposób  możemy się czuć, gdy myślimy: „Jeśli zostanę w domu, a poza nim będę przestrzegać zaleceń WHO, nie zachoruję”. Przeczucie takie utrzymane jest w krzepiącym, współczującym tonie. Czujemy je z perspektywy widza, który ogląda w kinie film, mamy jednoznaczne wrażenie, że najpierw je dostrzegamy, a potem odczuwamy. Irracjonalny strach niesie za sobą silny ładunek emocjonalny, a myśli są...

Czytaj dalej
kobieta patrzy przez okno
Adobe Stock

Z powodu koronawirusa wszyscy przeżywamy żałobę

COVID-19 zabiera poczucie bezpieczeństwa, wolność, pieniądze. Jak się mierzyć ze stratą podczas pandemii, radzi psychoterapeutka Sylwia Kieszkowska.
Aleksandra Nowakowska
15.04.2020

Życie nie toczy się tak, jak powinno, ale jest takie, jakie jest. Sposób, w jaki sobie z tym radzisz, stanowi całą różnicę – mówiła amerykańska psychoterapeutka Virginia Satir. Jak mamy reagować na spustoszenie, jakie w naszym życiu czyni koronawirus?   Blisko żałoby Aleksandra Nowakowska: Jest z nami dopiero od półtora miesiąca, ale wiele już nam zabrał. Przez koronawirusa straciliśmy biura, plany na wakacje, swobodę robienia zakupów, pieniądze, wyjścia z dziećmi na place zabaw. Długo by można wymieniać. Pandemia wyzwala w nas trudne emocje związane ze stratą.  W każdym z nas kłębi się mnóstwo różnych emocji. Mamy lepsze i gorsze momenty, chwile nadziei i bezradności. Strach przed konsekwencjami ekonomicznymi pandemii czy brak kontaktu z bliskimi to w tym momencie nasze przeżycia kolektywne. Wszystkich nas dotknęła utrata normalności, rutyny. Odczuwamy smutek, który jest odpowiedzią na stratę. Czeka nas przeżywanie żałoby, będącej procesem adaptowania się do tej straty. Ostatnio, odnosząc się do pandemii, mówi się o zjawisku antycypowanej, czyli przewidywanej żałoby. Czujemy, że świat się zmienia, wiemy, że obecny stan jest przejściowy, ale nie wiemy, kiedy się skończy i co będzie dalej. Przeczuwamy duże zmiany i ta niewiadoma rodzi w nas lęk, który dotyczy dopiero tego, co nadejdzie. Można go porównać nawet z lękiem przed śmiercią. To strach podobny do tego, który czujemy, kiedy u kogoś z naszych bliskich zostaje zdiagnozowana poważna choroba i boimy się, że ten ktoś umrze. Wtedy antycypujemy żałobę. Wirus zmienił naszą rzeczywistość, działając jak niewidzialna siła. Nasze poczucie bezpieczeństwa jest zagrożone, bo wiele już straciliśmy i spodziewamy się, że stracimy więcej.   Możemy się w jakiś...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak poradzić sobie z rozstaniem? Poznaj 7 etapów żałoby po utracie związku

Koniec związku jest porównywalny z doświadczeniem śmierci bliskiej osoby. Zanim poczujemy się lepiej i rozpoczniemy nowy etap życia, czeka nas wiele pracy nad sobą.
Sylwia Arlak
28.07.2020

Czułaś, że rozstanie jest nieuniknione, a jednak wcale nie byłaś na nie przygotowana. Jesteś przytłoczona, czujesz strach. Nie możesz wyobrazić sobie życia bez „tej” osoby. Za wszelką cenę próbujesz ją zatrzymać. Wszystkie uczucia, które się wówczas pojawiają, są niewygodne, ale normalne. Potrzebne, abyś w końcu mogła zamknąć ten rozdział życia i zaczęła wszystko od nowa. Oto siedem etapów, przez które prawdopodobnie przejdziesz w czasie żałoby po rozstaniu (często występują one wszystkie naraz lub w zmienionej kolejności). Etap 1. Desperacko szukasz odpowiedzi Koniecznie chcesz zrozumieć, co się wydarzyło. „Dlaczego on mnie porzucił? Jak mógł mi to zrobić” — pytasz samą siebie. Skupiasz się na rzeczach, które twój były mówił na różnych etapach związku. Przypominasz sobie miłe chwile i nie możesz uwierzyć, że już nigdy się nie powtórzą. Są krótkie chwile, kiedy dochodzi do ciebie, że to naprawdę koniec. I że już nic nie da się zrobić. Ale potem znów sięgasz po telefon do przyjaciół i rodziny, pytając ich: „dlaczego?”. Nawet ze współpracownikami i z nieznajomymi rozmawiasz  tylko o swoim eks. Etap 2. Zaprzeczenie „To nie może być prawda. To się nie dzieje” — powtarzasz. Wydaje ci się, że nie możesz żyć bez swojego byłego. Wydaje ci się, że włożyłaś w ten związek całą siebie i nic ci już nie zostało. To był twój cały świat, twoje życie. Nie akceptujesz tego, że to koniec. Znów pojawia się w tobie nadzieja, że uratujesz związek, nawet jeśli miałoby cię to wiele kosztować. Nie chcesz już czuć bólu. Oszukujesz samą siebie Etap 3. Targujesz się Zrobisz wszystko, byle tylko nie zaakceptować tego, że to koniec. Będziesz lepszą, bardziej uważną...

Czytaj dalej
Fotolia

Tanatofobia, czyli lęk przed śmiercią

Dotyczy bardzo wielu ludzi w różnym wieku
Iwona Szadkowska
03.02.2012

Tanatofobia to lęk przed śmiercią, który może pojawić się u każdego. Czym jest tanatofobia? Tanatofobia to ciągłe rozmyślanie o śmierci , unikanie miejsc, z którymi wiąże się koniec życia (pochówek, cmentarz, dom pogrzebowy, trumna), nie mówienie o tym, skrywanie własnych emocji. Osoba cierpiąca na tanatofobię może uważać każde pogorszenie zdrowia za objaw nadchodzącej śmierci. Myśli o śmierci mogą przeszkadzać w codziennym życiu, powodować przyspieszone tętno, duszności, potliwość, paraliż, bóle i zawroty głowy, szybszy i płytszy oddech, przyspieszone bicie serca i silny, paniczny niepokój. Przyczyny Wielu ludzi boi się śmierci, inni zastanawiają się, co się z nimi stanie po zakończeniu życia. Jakie mogą być przyczyny tanatofobii ? Życie wieczne , czyli spojrzenie religijne: ludzie wierzący, wbrew pozorom, mogą w większym stopniu cierpieć na lęk przed śmiercią. Według religii życie wieczne wiąże się z życiem doczesnym. Jeżeli przestrzegamy dekalogu, zostaniemy zbawieni, jeżeli będziemy żyć w grzechu – potępieni na wieczność. W chwili śmierci nasze uczynki zostaną ocenione, co może prowadzić za życia do silnego niepokoju oraz panicznego strachu. Krok w nieznane : nikt z żyjących nie wie, co tak naprawdę czeka nas po tej drugiej stronie. Osoby, które za życia lubią sprawować nad wszystkim kontrolę, u których każda decyzja jest przemyślana, zaplanowana i świadoma, mają trudniej. Śmierć to wielka niewiadoma. Każdy może wyobrażać ją sobie na inny sposób. Nie można się na nią przygotować i jej przewidzieć. Dla osób chcących wiedzieć, co ich czeka, śmierć jest pytaniem bez odpowiedzi. Nieznanym miejscem, do którego wszyscy zmierzamy. Choroba i ból : tanatofobia może być spowodowana nie samą śmiercią, ale czasem, który...

Czytaj dalej