Królowa Śniegu czy Pani Do Rany Przyłóż? Kim jesteś w związku? 
Adobe Stock

Królowa Śniegu czy Pani Do Rany Przyłóż? Kim jesteś w związku? 

Jaka jesteś częściej – władcza czy ustępująca? Jedna z tych postaw skrywa tę część twojej osobowości, która uratuje twój związek – pisze psychoterapeutka Magdalena Kowalska.
Magdalena Kowalska
20.04.2020

Kto nie marzy o tym, żeby stworzyć głęboką relację z drugim człowiekiem? Większość z nas pragnie być z kimś na dobre i na złe. Dlaczego zatem jest tak wiele rozwodów, tak wiele relacji kończy się bezpowrotnie? Z perspektywy gabinetu psychoterapeuty wyraźnie widać, że kiedy dobiega końca pierwszy romantyczny etap związku, ludziom często zaczyna być razem nie po drodze, przestają się rozumieć, w końcu trudno im nawet na siebie patrzeć. Zastanawiają się wtedy, z jakiego to powodu ideały przegrywają z rzeczywistością? Zadają pytania: „Dlaczego wciąż spotykam nieodpowiednie osoby?”, „Po raz kolejny nie potrafię zaufać?”, „Czemu nuda zabiła mój związek?”. Na sesjach terapeutycznych przyglądam się takim problemom.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Uwięzieni w rolach

Zauważyłam w związkach dwie powtarzające się postawy. Pierwsza z nich to niezależna Królowa Śniegu. Drugą rolę nazwałam Do Rany Przyłóż – to postawa osoby, która jest w relacji miła i uprzejma, nie złości się, nie wybucha, nie absorbuje swoją osobą, jest kulturalna. Postanowiłam bliżej je zbadać, gdyż – moim zdaniem – pozostawanie w tych rolach powoduje w związkach problemy, które mogą doprowadzić do kryzysu. Oczywiście, w relacjach występuje wiele bardziej złożonych postaw ludzkich, ale myślę, że zazwyczaj bliżej nam do jednej z nich. W jakimś stopniu reprezentujemy jedną z tych dwóch postaw. Role Królowa Śniegu i Do Rany Przyłóż nie są przyporządkowane płci. Ich cechy zauważam zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Reprezentują je osoby będące zarówno w związkach jednopłciowych, jak i heteroseksualnych. Zdarza się też, że dana osoba uaktywnia te postawy naprzemiennie lub sięga po jedną z nich w zależności od relacji, w jakiej aktualnie jest.

Każda z tych postaw ma niewątpliwie wiele zalet i daje różnego rodzaju korzyści, również psychologicznych. Nie bez przyczyny tak często wchodzimy w te role. Jednak wszystko ma swoją cenę  – zamykając się w jednej postawie, marginalizujemy inną część siebie. W relacji wyrażamy się wówczas tylko częściowo, tracimy coś ze swojego jestestwa, coś poświęcamy. Jakąś istotną część naszej osobowości. Czy możemy to odzyskać, rezygnując z jednostronnych ról? Zanim poszukamy na to odpowiedzi, przyjrzyjmy się najpierw Królowej Śniegu i jej koleżance Do Rany Przyłóż.

Znudzona Agnieszka

Agnieszka pracuje jako dyrektor zarządzający w dużej zagranicznej korporacji. 35-latka nie mogła zdecydować się na ślub z Piotrem, z którym była od 7 lat, a od dwóch nosiła zaręczynowy pierścionek. Na terapię przyszła dlatego, że w związku z Piotrem nudziła się, przeszkadzała jej rutyna. Za to fascynowała się Krzysztofem, kolegą z firmy. –  Piotr jest takim dobrym człowiekiem, a ja nie potrafię tego docenić, zawsze po pracy czeka na mnie z kolacją, a ja najchętniej bym go udusiła za to pełne uwielbienia spojrzenie, jakim mnie obdarza – mówiła. Niechęć do Piotra nie była jej jedynym problemem. Frustrowała się tym, że Krzysztof właściwie nie zwraca na nią uwagi, ona robi wszystko, by ich relacja wykroczyła poza służbowe kontakty, ten jednak jest niewzruszony. Owszem, Agnieszka zdawała sobie sprawę, że wysportowany i ambitny przystojniak ma opinię kobieciarza, ale to na jego widok miękły jej kolana i była gotowa rzucić wszystko, by pójść z nim na koniec świata. Wcześniej jednak wstąpiła do mojego gabinetu.

Agnieszka jest przykładem Królowej Śniegu. Ten typ to osoba władcza, wiedząca czego chce, ukierunkowana na działanie. Nie ma problemu z kierowaniem firmą czy domem, jej dzień jest zazwyczaj dobrze zorganizowany. Niezależność finansowa jest dla niej ważna. Wie, czego chce, wydaje się, że odnosi sukces i jest spełniona w życiu. Tego typu osoby zazwyczaj robią kariery, zajmują wysokie stanowiska, zarządzają podwładnymi. W relacji zazwyczaj to Królowa Śniegu nosi spodnie, to ona podejmuje decyzje, łatwo przychodzi jej ustalanie zasad w związku. Częściej porzuca, zdarza się, że nie szanuje partnera lub nudzi się z nim. Agnieszka, podobnie jak inne Królowe Śniegu, na początku terapii była roszczeniowa – oczekiwała szybkiego konkretnego rozwiązania problemu. Skoro Piotr jest nudny, a Krzysztof nie jest zaangażowany, kiedy ma zostawić pierwszego i jak skłonić drugiego do tego, by się w niej zakochał?

Zrozpaczony Jakub

Jakub zgłosił do mnie, kiedy był w rozpaczy, bo jego parter, z którym był w związku przez ostatnich 12 lat, niespodziewanie poprosił go o przerwę w relacji i się wyprowadził. 40-letni informatyk wyznał na pierwszej sesji: –  Nie rozumiem, co się stało, byliśmy tacy szczęśliwi. Każdą chwilę spędzaliśmy razem, każde wakacje, weekendy. Byliśmy wyjątkowi, inni niż wszyscy, teraz bez niego umrę. Wspomniał też, że jego partner, zanim spakował się i wyszedł z ich wspólnego mieszkania, zaczął nagle potrzebować więcej osobistej przestrzeni i chciał wiele rzeczy robić sam. Jakub nie potrafił tego pojąć i tak naprawdę zaakceptować.

Osoba, którą można określić Do Rany Przyłóż, jest zwykle odbierana jako wrażliwa i ciepła. Ma na uwadze dobro partnera, opieka nad domem czy rodziną jest dla niej bardzo ważna. W relacji taki ktoś jest uważny i słuchający, empatyczny, oddany. Niestety, taka postawa ma swoją cenę. Tego typu rola pozwala tworzyć zbyt symbiotyczny, wręcz uzależniający związek, powodujący brak samodzielności w podejmowaniu działań i decyzji. Do Rany Przyłóż często zaprzepaszcza swoje marzenia i plany albo, co częstsze, nie ma nawet do nich dostępu, bo nie daje sobie prawa, by je mieć. Bywa, że Do Rany Przyłóż nie pracuje zawodowo i zajmuje się domem lub praca nie jest dla takiej osoby istotna. Woli żyć życiem partnera i jego sprawami. Porzucona długo nie może sobie dać rady, a potem znowu wikła się w podobny układ. W gabinecie na sesji dużo płacze, zapada się w swoje emocje, trudno jej wyjść z dołka. Długo czuje się ofiarą sytuacji. Jakub na początku terapii oczekiwał ode mnie pocieszenia i wsparcia – dużo mówił o swoim wyidealizowanym związku, o tym, jaki Michał jest silny i wspaniały, a na moje słowa był zamknięty i w końcu niezadowolony z braku efektów terapii. Michał przecież nie wracał.

Przejście na drugą stronę

Przyjęcie tylko jednej z postaw nie jest wystarczające do stworzenia głębokiej i bliskiej relacji, chociaż do pewnego momentu są one pomocne w tworzeniu związku. Bierne poddawanie się partnerowi lub dominowanie w dłuższej perspektywie nie pozwalają być w kontakcie ani ze sobą, ani z drugim człowiekiem. Obie role coś odcinają, coś marginalizują, czegoś nie dopuszczają. Na terapii odkrywamy, co to jest. Pokonujemy ograniczenia danej roli. Zwykle chodzi o drugą, ukrytą stronę przyjętej w związku postawy.

Minusem postawy Królowej Śniegu jest brak kontaktu ze swoimi uczuciami. Trudno jej okazać wrażliwość. Drugiego człowieka traktuje przedmiotowo, jest jednym z elementów jej planów na życie. Tak naprawdę Królowa Śniegu żyje z poczuciem wewnętrznego osamotnienia, spowodowanym brakiem uważności na drugą osobę. Właściwie nie ma realnego kontaktu z partnerem, żyje w swoim indywidualnym, kreatywnym świecie. I realizuje się w nim. Królowa Lodu pod swoim pancerzem zwykle kryje kogoś kruchego. Ma za zadanie nauczyć się kontaktować ze swoją wrażliwością i słabością. Pracowałyśmy nad tym z Agnieszką. Rola twardej businesswoman odcinała ją od uczuć, które w gabinecie początkowo krytykowała i nazywała „słabością”. Dlatego denerwowała ją wrażliwość Piotra i nie potrafiła jej docenić. Podczas kolejnych sesji klientka odnalazła w sobie pokłady miękkiej i wrażliwej energii, doświadczała ciepła wewnątrz siebie i większej obecności w kontakcie z drugim człowiekiem. Jej relacja z Piotrem stała się pełniejsza i ciekawsza, Agnieszka zaczęła dostrzegać inne jej aspekty i cieszyć się nią. Krzysztof przestał ją interesować, była zresztą zajęta przygotowaniami do ślubu z Piotrem.

Siła i pewność siebie, do których Agnieszka miała łatwy dostęp, są wyzwaniem dla relacyjnego typu Do Rany Przyłóż. Odnalezienie w sobie tej wewnętrznej mocy zwykle okazuje się lekarstwem na problemy w związku. Jakub nie zauważał, że w relacji z Michałem tylko on jest szczęśliwy. Że osacza i nie jest uważny na partnera. Z drugiej strony nie potrafił objąć swojej siły i niezależności wprost i nie rozumiał tej potrzeby w Michale, chociaż go skrycie fascynowała. Na terapii pracowaliśmy z Jakubem nad tym, żeby poczuł energię Michała, kiedy mówił o swoich potrzebach. Żeby w pewnym sensie zaczął być nim – zachowywać się jak on i poczuć, jaka energia wtedy się przez niego przejawia. Była to energia siły i niezależności. Tę jakość przez jakiś czas integrowaliśmy na sesjach. Po jakimś czasie Kuba zaczął część swojej uwagi kierować na sprawy poza swoim związkiem. Zapisał się na zajęcia teatralne i znalazł tam przyjaciół. Zainteresował się reżyserią, zaczął dużo czytać na ten temat. Jednocześnie od czasu do czasu widywał się z Michałem i mimo, że z początku mawiał, że „to już nie to samo”, z czasem zaczął doceniać nową formę relacji, jaką stworzyli.

Odzyskanie siebie

Poznanie drugiej strony pomaga uznać swoje ograniczenia. Dopiero gdy je rozpoznamy, możemy je przekroczyć. Ale wynika to z zaufania, które odzyskujemy podczas procesu poznawania siebie. Następnie możemy poszerzyć wreszcie swoją osobowość o nowe doświadczenia, od których odcinała nas rola. Możemy stać się pełnym człowiekiem. Wybierać, a nie być pozbawionym wyboru. Doświadczać różnych jakości życia, a nie być tylko zamkniętym w danej postawie. Możemy też elastycznie zmieniać postawy, świadomie o tym decydując. Robić to, będąc w głębokim kontakcie ze sobą i tym, czego naprawdę chcemy i potrzebujemy w danym momencie. W takich okolicznościach moim zdaniem, szanse na głębokie i satysfakcjonujące relacje się zwiększają.

Magdalena Kowalska – psychoterapeutka i coach w Instytucie Psychologii Procesu. Prowadzi terapię indywidualną, par, rodzin i grupową oraz sesje coachingowe i warsztaty rozwojowe. Pracuje w Ośrodku Terapeutyczno Szkoleniowym - Poza Centrum oraz w Ośrodku Psychoterapii dla Dzieci, Młodzieży i Rodzin - Poza Centrum Dom. e-mail: mkowalska.psychoterapia@gmail.com

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Olivia Colman, The Crown
BEW

Jak to jest być Elżbietą II? Odpowiada Olivia Colman

„Nie mogę myśleć o tym, jak zostanę oceniona przez królową. Po prostu gram najlepiej, jak potrafię.” – mówi aktorka, która w brytyjską monarchinię wciela się w trzecim sezonie serialu „The Crown”.
Jakub Demiańczuk
03.06.2020

W graniu królowych Olivia Colman ma już doświadczenie. W filmie „Weekend z królem” wcieliła się w królową Elżbietę, matkę obecnie panującej królowej Anglii. Za rolę królowej Anny Stuart w „Faworycie” została wyróżniona Oscarem i Złotym Globem. W nowym sezonie „The Crown” (wszystkie trzy serie dostępne są na platformie Netflix) jako Elżbieta II jest stanowcza, chłodna, wręcz surowa. Sama wydaje się zdystansowana wobec swojej popularności, wrażliwa i krucha.  Jakub Damieńczuk: Trudno stać się na ekranie Elżbietą II? Olivia Coleman: Wymagało to ode mnie opanowania wielu nowych rzeczy: specyficznego sposobu mówienia, gestów, ruchu. Na przykład królowa, idąc, nigdy nie odwraca głowy na boki. Patrzy zawsze prosto przed siebie, absolutnie pewna tego, dokąd zmierza. To trudne i na dodatek musi wyglądać na ekranie naturalnie, a ciało ma swoje przyzwyczajenia. Musiałam też nauczyć się dworskiej etykiety. To było fascynujące! Podczas posiłku, zamiast powiedzieć: „Czy możesz podać mi sól?”, królowa mówi: „Czy chcesz soli?”. To rodzaj pasywno-agresywnej prośby: osoba, która z nią siedzi przy stole, wie, że to właśnie ona ma podać monarchini solniczkę. Podobno w czasie realizacji wymagających scen słuchała pani wiadomości pogodowych, żeby łatwiej zapanować nad emocjami. To prawda. Kręciliśmy scenę, w której grająca księżniczkę Małgorzatę Helena Bonham Carter miała przekazać mi jakąś smutną wiadomość. Ja – jak to mam w zwyczaju – od razu zaczynałam płakać. A to jest coś, czego królowa nigdy by nie zrobiła, bo musi zawsze trzymać nerwy na wodzy. Wtedy dźwiękowiec założył mi słuchawkę, którą nastawił na kanał BBC emitujący prognozę pogody dla...

Czytaj dalej
Królowa Elżbieta II i Margaret Thatcher
Królowa Elżbieta II, Ronald Reagan i Margaret Thatcher. Fot. East News

Margaret Thatcher kontra królowa Elżbieta II: dwie najpotężniejsze kobiety w Wielkiej Brytanii w pojedynku na śmierć i życie

Konflikt Żelaznej Damy i królowej Wielkiej Brytanii to jeden z najważniejszych wątków czwartego sezonu „The Crown”.
Magdalena Żakowska
17.11.2020

Między 1979 a 1990 rokiem Margaret Thatcher i królowa Elżbieta były najpotężniejszymi kobietami w Wielkiej Brytanii. Obie były żonami, matkami i pełniły dwie najbardziej odpowiedzialne funkcje publiczne. Teoretycznie razem, łącząc siły, mogłyby zdziałać więcej, ale znienawidziły się od pierwszego wejrzenia. A potem, przez ponad dekadę, prowadziły cichą wojnę – zarówno na polu politycznym, jak i prywatnym.  Królowa Elżbieta regularnie upokarzała Thatcher, podkreślając jej robotnicze pochodzenie i podrzucając prasie kompromitujące jej decyzje informacje. Thatcher z kolei zrobiła wszystko, aby osłabić znaczenie polityczne korony i przyczyniła się do wzrostu znaczenia imperium medialnego Ruperta Murdocha, który z plotek na temat rodziny królewskiej uczynił swój model biznesowy (szczególnie wtedy, kiedy rozpadło się małżeństwo księcia Karola i Diany ). Historię ich burzliwego konfliktu pokazuje czwarty sezon serialu „The Crown”, a przy okazji oglądamy  spektakularny pojedynek dwóch wybitnych brytyjskich aktorek: Olivii Colman (Elżbieta II) i Gillian Anderson (Margaret Thatcher) . Do tej pory królowa Elżbieta nie miała w serialu równej sobie przeciwniczki . Bo złośliwie dygała Margaret Thatcher była jednym z najbardziej kontrowersyjnych brytyjskich polityków XX wieku. Z jednej strony wyprowadziła swój kraj z kryzysu gospodarczego i doprowadziła do zwycięstwa w wojnie o Falklandy. Z drugiej strony była jedną z czołowych eurosceptyczek, prowadziła twardą politykę gospodarczą, kompletnie nieczułą na kwestie społeczne i socjalne, a jej nieprzejednana, okrutna polityka wobec strajkujących więźniów z IRA (dziesięciu z nich zagłodziło się na śmierć) i protestujących górników sprawiły, że na zawsze zostanie już zapamiętana jako Żelazna Dama....

Czytaj dalej
The Crown Netflix
Księżna Diana (Emma Corrin). Fot. materiały prasowe

Księżna Diana, Margaret Thatcher i królowa Elżbieta. 4. sezon „The Crown” to starcie gigantek

Polityczny pojedynek Margaret Thatcher i królowej Elżbiety oraz nieszczęśliwe małżeństwo księżnej Diany z księciem Karolem – długo czekałyśmy na czwarty sezon „The Crown”. I było warto!
Magdalena Żakowska
14.11.2020

Trzeci sezon „The Crown” rozczarował chyba wszystkich. Serial przechodził coś w rodzaju kryzysu wieku średniego – oglądaliśmy pogrążoną w impasie Wielką Brytanię oczami bohaterów, którzy sami borykali się z emocjonalnym wyczerpaniem. Była fantastyczna kreacja Olivii Colman w roli królowej Elżbiety, ale brakowało tego, za co tak kochamy „The Crown” – wglądu w kulisy życia kolejnych legend XX-wiecznej historii Wielkiej Brytanii. Pod tym względem czwarty sezon jest najlepszy ze wszystkich. Już w pierwszym odcinku Margaret Thatcher (Gillian Anderson) zostaje pierwszą kobietą premier Wielkiej Brytanii , a książę Karol (Josh O'Connor) spotyka 16-letnią Dianę Spencer (Emma Corrin). A potem jest już jak w filmach Hitchcocka! Diana i Thatcher, czyli dwa w jednym Co prawda w rzeczywistości książę Karol i Diana spotkali się po raz pierwszy w 1977 roku, a Thatcher została premierem dopiero dwa lata później, ale twórcy serialu zdecydowali się na ten fałsz w słusznym celu. Chcieli, żebyśmy od początku oglądali te dwa najważniejsze wątki sezonu równolegle. Oto dwie postępujące katastrofy: krótkie zaloty i szybkie zaręczyny Karola i Diany przygotowały grunt pod burzliwe małżeństwo, które przebiega w cieniu twardych rządów Thatcher. Co prawda dziedzictwo pani premier poznajemy głównie w jej relacji z królową Elżbietą, ale postać Thatcher jest na tyle ważna, że w kilku odcinkach opuszczamy komnaty pałacowe, aby przyjrzeć się temu, co bezduszne plany oszczędnościowe Thatcher i jej kosztowna wojna z Argentyną o Falklandy wyrządziły krajowi. W efekcie powstał porywający sezon, w którym dostajemy dwa w jednym – wgląd w największy skandal na dworze królewskim i kulisy rządów chyba najbardziej kontrowersyjnego premiera tego kraju w minionym...

Czytaj dalej
Fot. materiały prasowe Netflix

„The Crown” sezon 4. Co jest prawdą, a co zostało wymyślone na potrzeby serialu

Co jest prawdą, co fikcją, gdzie fakty zostały przedstawione wiernie, gdzie podkoloryzowane, przeinaczone czy złagodzone. „The Crown” pod lupą, odcinek po odcinku.
Anna Zaleska
24.11.2020

Czwarty sezon „The Crown” – uznawany za najlepszy, choć i poprzednie były doskonałe – jest aż gęsty od rywalizacji, intryg i dramatów. Już w pierwszym odcinku pojawia się Diana Spencer (Emma Corin) jako przebrana za drzewo nastolatka. Kolejne odcinki to historia jej nieszczęśliwego małżeństwa z księciem Karolem. Ale choć to główny wątek tego sezonu, elektryzuje też postać premier Margaret Thatcher, którą Gillian Anderson portretuje po mistrzowsku. W samym centrum pozostaje zaś Elżbieta II, o której książę Filip mówi: „Ona jest powietrzem, którym wszyscy oddychamy”. Większość dialogów, które oglądamy w serialu, to oczywiście fikcja. Ale mnóstwo wydarzeń czy nawet scen rzeczywiście miało miejsce. Światowe media, a brytyjskie przede wszystkim, biorą pod lupę czwarty sezon „The Crown”, analizując, co jest prawdą, co fikcją, gdzie fakty zostały przedstawione wiernie, gdzie podkoloryzowane, przeinaczone czy złagodzone. Odcinek 1. „Adiutant królowej” „To ostatnie, czego potrzebuje kraj. Dwie kobiety za sterami!”, mruczy książę Filip, gdy oglądają z żoną w telewizji moment ogłoszenia, że Margaret Thatcher wygrała wybory w 1979 roku. „Może właśnie tego potrzebuje kraj. Na razie bardzo mi się podoba”, odpowiada królowa. „Córka sklepikarza?” – szydzi książę. Pierwszą w Europie kobietę na stanowisku premiera serial przedstawia jako osobę upartą, zawziętą, niezwykle pracowitą, twardą i mającą poczucie, że zawsze ma rację, co czyni ją osobą niezdolną do kompromisu. Tak też widziały ją wtedy media. Londyński „The Times” tuż przed wyborami pisał o niej, że jest zdecydowana, ma cechy kaznodziei, wierzy w mieszczańską odpowiedzialność i jest głęboko przekonana o wielkiej...

Czytaj dalej