Zdrowy egoizm to miłość do samej siebie. Jak się go nauczyć?
Pexels.com

Zdrowy egoizm to miłość do samej siebie. Jak się go nauczyć?

Zrównoważony, zdrowy egoizm nie jest zły. To determinacja i przekonanie, że ty też masz prawo do szczęścia.
Sylwia Arlak
20.11.2020

Od najmłodszych lat uczono nas, że egoizm jest zły. Jako dzieci słusznie zachęca się nas do dzielenia się zabawkami z przyjaciółmi i rodzeństwem. W dorosłym życiu pamiętamy, że myśląc tylko o sobie, nie stworzymy żadnej wartościowej relacji. Ale jest też druga strona medalu. Rodzice, społeczeństwo i niektóre religie chcą, żebyśmy postrzegali egoizm jako całkowicie negatywną cechę.

Prawda jest jednak taka, że w niektórych okolicznościach bycie egoistą jest nie tylko całkowicie normalną i odpowiednią reakcją. Jest też kluczem do własnego szczęścia i poczucia własnej wartości. Zdrowy egoizm może też motywować nas do podejmowania pozytywnych działań, żeby zaradzić złym sytuacjom. 

Czytaj też: Dzieci, mąż, praca. Czy masz w życiu miejsce na trochę zdrowego egoizmu?

Emocje „dobre” kontra emocje „złe” Większość z nas na pytanie: „Czy złość jest pozytywną, czy negatywną emocją?” odpowie, że to drugie. Gniew jest postrzegany jako destrukcyjny, bolesny, a nawet okrutny. A przecież w wielu przypadkach złość jest całkowicie normalną reakcją, która motywuje nas do podjęcia pozytywnych działań. Przykład: kiedy widzimy, jak ktoś obraża bliską nam osobę, gniew motywuje nas do tego, by zaprotestować.   

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Niezdrowy egoizm

Jak już ustaliłyśmy, egoizm — podobnie jak wiele innych emocji — ma dwie strony: dobrą i złą. Zła wiąże się z chciwością, wykorzystywaniem innych (fizycznie lub emocjonalnie) bez myśli o daniu czegokolwiek w zamian, egocentryzmem i zainteresowaniem tylko własnym dobrem i szczęściem. W towarzystwie takich osób czujemy się pominięte. Nie jest to więc odpowiedni materiał na przyjaciela czy partnera.  

Często tak bardzo boimy się egoizmu, że zapominamy o własnych potrzebach. Stawiamy szczęście innych ponad własne. Szczególnie dotyczy to osób, które mają małe poczucie własnej wartości lub nie mają go wcale. Wydaje im się, że ich potrzeby i opinie nie są tak ważne, jak potrzeby i opinie ich rodziny, przyjaciół czy kolegów z pracy. 

Zdrowy egoizm

Zdrowy egoizm opłaca się wszystkim. Jeśli najpierw zadbasz o siebie, będziesz umiała również zadbać o innych. Nie posiadamy nieograniczonej energii. Wszystkie musimy od czasu do czasu się zatrzymać. Przyzwalanie sobie na odrobinę przyjemności jest jak tankowanie samochodu przed długą podróżą. Absolutnie niezbędne, żeby nie stresować się każdym kolejnym kilometrem. Czasami mówienie „nie” nie jest oznaką samolubstwa, ale uznaniem, że zasługujesz na chwilę przerwy tak samo, jak każdy inny. Zdrowy egoizm jest nam potrzebny, by umieć uciec od sytuacji, w których jesteśmy traktowane niesprawiedliwe, ktoś nas wykorzystuje czy tłamsi. Doskonałym przykładem są „toksyczne” relacje, w których partner zupełnie się z nami nie liczy.

Jak nauczyć się zdrowego egoizmu? 

  • Zastanów się, czego chcesz i nie bój się po to sięgać. Zasługujesz na to, żeby móc się realizować.
  • Weź odpowiedzialność za swoje życie. Zdrowy egoizm wiąże się z dojrzałością i odpowiedzialnością, także (a nawet przede wszystkim) za nas same.
  • Naucz się odmawiać. 
  • Daj sobie prawo do błędów. One też nas czegoś uczą. Nie zawsze musisz być we wszystkim najlepsza. 
  • Pozwól sobie na nudę. Do kalendarza zadań wpisuj nie tylko obowiązki, ale też codzienne przyjemności. Zmęczona i sfrustrowana nie czekaj na weekend czy wakacje, zacznij żyć już teraz.
  • Pielęgnuj w sobie wewnętrzne dziecko.
  • Wyrzuć z głowy takie myśli, jak „tego mi nie wolno”, „to nie wypada” i działaj.
 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Adobestock

Joga – więcej niż ćwiczenia!

Czy świadomość własnego ciała ułatwia codzienne życie?
Urszula Wilczkowska
29.04.2011

Pięć stref Filozofia jogi widzi w człowieku pięć stref . Pierwszą jest ciało materialne – człowiek, drugą strefa eteryczna – energia życia, trzecią stanowi umysł – emocje, myśli, czwartą strefą są czynności intelektualne (wiedza), a piątą tworzy doskonała, perfekcyjna błogość. Metody oddychania i medytacja są częścią jogi i prowadzą do podnoszenia energii, poprawy samopoczucia, równowagi, koordynacji ruchowej, koncentracji oraz osiągania wewnętrznego spokoju – odpowiedzialnego za szczęście. Choroba jest czynnikiem zachwiana równowagi w trzech pierwszych strefach. Energia zdrowego człowieka przepływa swobodnie przez wszystkie strefy. Joga pomaga w profilaktyce chorób somatycznych (zakaźnych i urazów). Poprawia ogólny stan zdrowia i sprawia, że człowiek staje się bardziej świadomy swojego ciała – a zatem mniej narażony na wypadki. Joga polepsza stan zdrowia cierpiących na astmę, zapalenie stawów, choroby serca i choroby zwyrodnieniowe. Pozycje jogi całkowicie wykorzystują ruchy kręgosłupa i stawów. Dzięki czemu poprawia się ich ruchliwość, zmniejsza zesztywnienie oraz ból. W chorobach psychosomatycznych dolegliwości sprawiają, że zaburzenia osobowości zamykają przepływ energii do sfer wewnętrznych. Powstaje niepokój, niezadowolenie, rozdrażnienie i stany depresyjne. Świadomość ciała Joga to kontrola i świadomość. Świadomość ciała i umysłu oraz kontrola nad nim. Wszelkie ćwiczenia pozwalają w większym stopniu poznać własne granice i przekraczanie ich. Z początku proste ćwiczenia powoli rozciągają ciało. Z każdym kolejnym wiemy, do czego jesteśmy zdolni. Satysfakcja z wykonania czegoś, co na samym początku wydawało się niemożliwe przynosi radość nie tylko na polu sprawności fizycznej. Człowiek nabiera pewności siebie, wiary we własne...

Czytaj dalej
Pexels.com

Psycholog Joanna Żółkiewska o toksycznych Świętach z rodziną: „Jeśli trzeba, odetnij się. Czasem to pomaga”

„Jedziemy na Święta, bo chcemy usłyszeć coś, na co od dawna czekamy. Albo mamy nadzieję na jakiś gest. A potem, jeśli nic nie idzie po naszej myśli, jesteśmy rozczarowani i zaczyna się awantura” — mówi nam psycholog Joanna Żołkiewska.
Sylwia Arlak
18.12.2020

Pytania, które uwierają jak za ciasne buty: „Czy ty w końcu wyjdziesz za mąż?” albo „Kiedy dzieci”? Te – i dużo podobnych wiele z nas co roku słyszy przy wigilijnym stole. Tak samo jak słyszymy niechciane opinie na temat Strajku Kobiet, rządu, pandemii, szczepionek zmieniajacych DNA i spisku Billa Gatesa. Czy można się jakoś na nie przygotować? Albo uodpornić na niechciane rady, opinie i pytania? Porozmawiałyśmy o tym z psycholożką Joanną Żółkiewską. Sylwia Arlak: Znowu usiądziemy przy wigilijnym stole i znowu padną te same niewygodne pytania: o ślub, dzieci, zarobki, dodatkowe kilogramy. Można nauczyć się tym nie przejmować? Joanna Żółkiewska: To wszystko zależy od tego, jak mocno zależy nam na osobach, z którymi siadamy do wigilijnego stołu, na ich opinii. Jak to wyglądało do tej pory, jak dalece nas wspierały, a w jakim stopniu raniły. Ważne jest też jak bardzo temat, który poruszają, jest dla nas istotny. Czy można nauczyć się sobie z tym radzić? Pewnie tak, ale niestety nie jest to proste. Przede wszystkim musimy się zastanowić, czy ktoś ma w ogóle prawo pytać o pewne rzeczy. W jakim stopniu jest to moja osobista sprawa, a w jakim stopniu pozwalam komuś wkraczać w moje życie prywatne. Często mamy poczucie, że pewne pytania wynikają z troski o nas. Nie zakładamy, że są złośliwe, że ktoś chce nam zrobić krzywdę. Wydaje nam się, że to normalne, bo jesteśmy do tego przyzwyczajone. A przecież nikomu na ulicy nie pozwoliłybyśmy zapytać nas o zarobki, czy o to, kiedy zajdziemy w ciąże. A nasi bliscy sobie na to pozwalają. To, na co komu pozwalamy i gdzie stawiamy granice, jest indywidualną sprawą każdego z nas. To kwestia asertywności. A jak sobie radzić z takimi pytaniami? Udawać, że nie słyszymy, zmienić temat, a może… w ogóle zrezygnować ze Świąt z osobami,...

Czytaj dalej
Medytacja self-love. Naucz się kochać siebie
Pexels.com

Medytacja miłości do samej siebie: spróbuj się pokochać

Medytacja self-love pomoże ci pielęgnować wdzięczność. Praktykowana regularnie pozwoli także na zbudowanie większej pewności siebie. Daj sobie 10 minut i spróbuj się pokochać.
Kamila Geodecka
02.12.2020

Dużo prawdy jest w powiedzeniu, że jeśli nie pokochasz samego siebie, nie uda ci się pokochać także drugiej osoby. To właśnie wdzięczność, akceptacja, opieka skierowana w stronę nas samych może dać nam poczucie spełnienia i szczęścia. Gdy poczujemy miłość do samych siebie, poczujemy też wolność. Wreszcie będziemy wiedzieli, kim naprawdę jesteśmy dla siebie i innych. Czytaj także:  Prawdziwa wdzięczność nie jest łatwa – jak się jej uczyć? Praktyka self-love Miłość do samej siebie możesz wyrażać na wiele sposobów: obejrzeć ulubiony film, ubierać się w sposób, jaki ci się podoba, czytać piękną poezję, pozbyć się z otoczenia toksycznych ludzi czy pójść na terapię, która pozwoli ci uwolnić się od niektórych lęków, które być może w tobie drzemią. Praktyka self-love to wszystkie te małe i duże rzeczy, które robimy, by pokochać samych siebie. Nie powinniśmy się tego bać, to nie jest egoizm. Przypominać sobie o tym, jak wartościowe jesteśmy, możemy na każdym kroku. Szczególną praktyką miłości do samej siebie może być medytacja, w której skupisz się jedynie  na własnej osobie: na swoich mocnych stronach, na swoich celach i wartościach. Przez 10 minut daj sobie miłość. Czytaj także:   Zdrowy egoizm to miłość do samej siebie. Jak się go nauczyć? Medytacja miłości do samej siebie Usiądź wygodnie na podłodze lub krześle. Spróbuj rozluźnić całe ciało. Jeśli jesteś zmęczona po całym dniu pracy, daj sobie najpierw 5 minut na odpoczynek. Gdy już się uspokoisz, spróbuj zacząć oddychać spokojnie i miarowo. Zauważ swój oddech, ale nie oceniaj go, nie próbuj na siłę korygować. Zauważ, co dzieje się w twoim ciele, które jego części są spięte, a które nie. Być może gdzieś odczuwasz ból i...

Czytaj dalej
Jak poradzić sobie ze złością?
Pexels.com

Dlaczego tak się denerwujesz? Posłuchaj, co próbuje powiedzieć ci twoja złość

Czy ostatnim razem, gdy poczułaś irytację, rozdrażnienie albo złość, zatrzymałaś się, żeby posłuchać tego, co podpowiada ci umysł? Nie? To popełniłaś duży błąd.
Sylwia Arlak
28.12.2020

Korki, praca po godzinach, kłótnia z partnerem czy dzieci, które za nic nie chcą cię słuchać. Nigdy nie może być idealnie. Każdy dzień dostarcza nowych powodów do złości i rozdrażnienia. Jeśli czujesz, że emocje dosłownie cię „zalewają”, że nie masz nad nimi żadnej kontroli, czas się zatrzymać i przyjrzeć swoim myślom.  Czytaj także: Uważność (mindfulness). Na czym polega trening uważności i jakie daje efekty? Zarządzaj swoimi myślami Gniew nie jest złą rzeczą. Z punktu widzenia ewolucji odgrywa ważną rolę w naszym przetrwaniu. „Dzięki niemu wiemy, że zostaliśmy skrzywdzeni” — mówił Ryan Martin, profesor psychologii na University of Wisconsin, podczas wystąpienia na konferencji Ted. Dodał również: „Kiedy twoje serce zaczyna bić szybciej, a twarz robi się czerwona z gorąca, gniew zwiększa przepływ krwi, przygotowując się do ostatecznej rozgrywki. To nasza reakcja, która daje nam energię do stawienia czoła niesprawiedliwości”. Gniew staje się problemem, gdy nie potrafimy sobie z nim poradzić. Jak więc do tego nie dopuścić? Zarządzając myślami. Chociaż wybuch wściekłości może nas informować o zagrożeniu (nawet jeśli chodzi tylko o naszą reputację) to myśli, które za nim idą, określają naszą reakcję. Prof. Martin postanowił zagłębić się w myśli kryjące się za złością i dowiedzieć się: jakie złe myśli skłaniają ludzi do działania? Czy niektóre mogą być bardziej szkodliwe niż inne?  Czytaj też:  „To oni się mylą, a nie ja!”. Dlaczego myślimy o sobie dobrze, gdy postępujemy źle? Rozpoczął od przeprowadzania ankiet, w których prosił przypadkowych ludzi, aby opowiedzieli o ostatniej rzeczy, która ich rozgniewała. „Chciałem, aby było jak najbardziej...

Czytaj dalej