Zdrada to nie zawsze koniec związku. Terapia małżeńska pomoże?
Unsplash.com

Zdrada to nie zawsze koniec związku. Terapia małżeńska pomoże?

Każdy kryzys może stać się szansą, jeżeli odpowiednio go potraktujemy i przepracujemy – mówią psychologowie i psychoterapeuci. Zdrada, bez wątpienia, jest kryzysem. Nie musi jednak oznaczać końca związku.
Karolina Morelowska-Siluk
27.01.2021

Zdrada nie zawsze jest końcem relacji. Zdarza się, że – paradoksalnie – staje się otwarciem prawdziwej, głębokiej rozmowy między partnerami. Być może pierwszej takiej od wielu lat. „W momencie, kiedy para spotyka się w rozmowie, jest szansa na ciąg dalszy”, mówi Michał Modliński, psychoterapeuta. „Wtedy można zobaczyć szerzej sytuacją związku i doszukać się źródeł zdrady we wspólnej przeszłości. Być może leżą one po obu stronach? Absolutnie nie usprawiedliwiam w tym momencie zdrady, chcę tylko powiedzieć, że związek da się po niej odbudować. Nie wszystko stracone”, dodaje.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Życie po zdradzie

Na początku związku wszyscy myślimy podobnie: „Jasne, ludzie się zdradzają, ale to nigdy nie będzie nas dotyczyło, nasza miłość jest inna, bezpieczna”. A potem przychodzi życie: nieporozumienia, przewlekły stres, rutyna, znudzenie. I dzieje się. Jedno z partnerów dopuszcza się zdrady. Dla niektórych to absolutny koniec relacji, po takim ciosie nie ma już nic. Tak zwykle czują ludzie, którzy mają skłonność do postrzegania świata i zdarzeń w czarno-białych barwach. Nie ma szarości, wina leży po jednej stronie.

Są jednak też tacy, którzy gotowi są – z różnych powodów – ratować związek. Czują, choćby intuicyjnie, że być może źle działo się już wcześniej, ale tego nie widzieli albo widzieć nie chcieli. Po zdradzie trudno udawać, że wszystko jest w porządku. Nie jest w porządku. Ale jeśli dwoje dorosłych i dojrzałych osób weźmie odpowiedzialność za to, co się stało, jest szansa, że zdrada będzie początkiem przemiany związku. Warto bowiem pamiętać, że zwykle to nie sam akt zdrady jest zasadniczym problemem – jest nim to, co pod spodem, czyli nadwyrężona więź łącząca partnerów.

Czytaj też: Związek z narcyzem można uleczyć. By to zrobić, trzeba zacząć od siebie

Terapia małżeńska pomoże przepracować zdradę

Przejście przez zdradę oznacza przejście przez kolejne fazy: fazę szoku, fazę zaprzeczenia, przeżywanie, przebaczenie i ostatnią fazę – integracji. Nie zawsze jesteśmy w stanie samodzielnie poradzić sobie z emocjami, które się w takiej sytuacji w nas pojawiają. To bez wątpienia moment, kiedy warto rozważyć skorzystanie z fachowej pomocy – terapii małżeńskiej. Ważne, by na bieżąco analizować swoje emocje, nie tłumić gniewu, ale też go nie podsycać, zrobić miejsce na łzy, żal, cierpienie, ale nie „rozsiadać się” w nim, nie „celebrować” poczucia bycia ofiarą. Ból się pojawi, jest zrozumiały, naturalny, ale nie należy zatrzymywać się na etapie jego przeżywania, raczej zastanowić się, co może dać pozytywnego. W tym także pomoże terapia.

Zalety terapii małżeńskiej po zdradzie

Dzięki przepracowaniu zdrady mamy możliwość, by dotrzeć do swoich najgłębszych pragnień. Możemy uświadomić sobie, jaką wartość tak naprawdę ma dla nas związek i że jest ona tak duża, że zdrada nie jej nie przekreśliła. Wybaczyć oznacza również „wrócić” do więzi. Nie rozpamiętywać zdrady, nie wytykać jej partnerowi przy każdej możliwej okazji: „Wybaczam, bo jesteś dla mnie ważny/a. Wybaczam, bo dostrzegam, że się zmieniasz”.

Wybaczyć nie oznacza jednak zapomnieć, a zaakceptować to, co się zdarzyło, i wyciągnąć z tego wnioski – dla siebie samego i dla relacji.  Chodzi o to, by zamknąć drzwi za „dawnym” związkiem i przejść do „nowego”. To da się zrobić. To jest możliwe.

Czytaj także: Miłość po zdradzie – czy każdy związek można posklejać?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Wieża Eiffla
getty images

Miłość po zdradzie – czy każdy związek można posklejać?

Pokonując kryzys, dajemy sobie szansę na lepsze życie
Karolina Rogalska
19.02.2020

Warto walczyć o każdy związek, nawet ten, w którym doszło do zdrady. Zanim jednak zdecydujemy się na powrót do siebie, oboje musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy moja miłość jest większa niż twoja wina?”. Od tego zacznijmy – mówi psychoterapeutka Krystyna Mierzejewska-Orzechowska. Karolina Rogalska, „Uroda Życia”: Czy można naprawić związek, w którym wydarzyło się wiele zła, krzywd i cierpienia? Czy taką relację da się w ogóle posklejać? Krystyna Mierzejewska-Orzechowska:  Nie tylko można ją posklejać, ale wprowadzić na zupełnie nowe tory, na głębsze rozumienie zawiłych ścieżek miłości. Kryzys daje szansę na rozwój dojrzałej tożsamości, ludzie odkrywają prawdę o sobie – często trudną. Trzeba dużo wysiłku, aby lepiej siebie zrozumieć. Mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że pokonując kryzys, para może doświadczyć wspólnego, innego i lepszego życia. Oczywiście pod pewnymi warunkami: oboje muszą chcieć być nadal razem, a krzywdy, które sobie nawzajem wyrządzili, muszą zostać rozliczone. A nie zamiecione pod dywan. Zazwyczaj jest to bardzo długi i bolesny proces. Dlatego zanim zdecydujemy się na powrót, warto sobie odpowiedzieć na pytanie: „Czy moja miłość jest większa niż twoja wina?”. I dopiero wtedy, gdy moja miłość jest większa niż twoja wina i ufam, że to, co mówisz, jest szczere oraz naprawdę chcesz zrobić wszystko, żeby nie powtórzyć tamtych błędów, możemy zacząć budować siebie i związek na nowo. „Do tanga trzeba dwojga” Na początku terapii par zazwyczaj pada pytanie: „Czy państwo się kochacie?”. To pytanie wydaje się banalne, ale praktyka pokazuje, że jest bardzo dobrym wskaźnikiem powodzenia bądź niepowodzenia w terapii. Ludzie mogą mieć w sobie...

Czytaj dalej
Fotolia

Czy terapia małżeńska pomaga uratować związek?

Czy wizyty u specjalisty pomagają uratować związek i uniknąć rozwodu?
Centrum Psychologiczno-Terapeutyczne „Tęcza”
26.06.2014

Wzrusza nas widok pary starszych ludzi, którzy, pomimo upływu lat, spacerują razem, trzymając się za ręce. Uśmiechamy się mimo woli, kiedy słuchamy ich zapewnień o wzajemnym uczuciu, trwałym mimo upływu lat. Takie osoby zapytane o to, co pozwoliło ich miłości przetrwać tyle lat, często odpowiadają: „ nasze małżeństwo pochodzi z czasów, kiedy psujące rzeczy się naprawiało, a nie wymieniało ”. Czy wzrost liczby rozwodów świadczy o tym, że teraz ludzie nie czują potrzeby walczyć o swój związek? Warto spojrzeć na to zagadnienie oczami terapeuty. Niezgodność charakterów? Najnowszy rocznik demograficzny Głównego Urzędu Statystycznego podaje, że w 2012 roku (najnowsze opracowane dane) ilość małżeństw zawartych w Polsce wyniosła 203 900, natomiast liczba rozwodów: 64 400. Oznacza to, że na trzy śluby przypadał jeden rozwód . – Warto uzmysłowić sobie, że te dane wcale nie muszą wskazywać na kryzys instytucji małżeńskiej jako takiej. Nie można od razu wyciągać wniosków, a niestety często tak się dzieje, że większość rozwodów jest spowodowana nieodpowiedzialnym stosunkiem ludzi do małżeństwa – mówi Renata Borysiak z Centrum Psychoterapeutycznego Tęcza.  – Spotkałam wiele par, które próbowały ratować swój związek albo tak  się im tylko wydawało. Po prostu często to, co łączy ludzi na początku, z czasem przestaje wystarczać , by tworzyć dojrzałą, opartą na miłości, zrozumieniu i szacunku relację. Okazuje się, że „ niezgodność charakterów ” nie jest tylko wyświechtaną formułką podawaną jako powód rozstania. Każdy związek przeżywa kryzys(y) Dwoje ludzi, decydując się na wspólne życie, często z góry zakłada, że ich związek będzie sielanką trwającą bez...

Czytaj dalej
Decyzja o rozwodzie
Adobe Stock

Jak się rozstać, żeby potem nie żałować? 

„W związku nie wystarczy nadążać jedynie za sobą, ale trzeba też nadążać za partnerem. Trzeba trzymać cugle tych dwóch koni jednocześnie. To sztuka”
Karolina Morelowska-Siluk
01.01.2019

Zanim powiesz sobie dość, daj sobie czas. Nie działaj w pośpiechu. Najgorsze co możesz zrobić, to zamknąć oczy i skoczyć. Taki ruch zwykle odbija się czkawką – mówi  Michał Modliński, psychoterapeuta psychoanalityczny, członek Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej. Prowadzi terapie dla osób indywidualnych oraz par. Karolina Morelowska-Siluk: Pracował pan jako terapeuta z dziesiątkami par. Jak pan sądzi? Warto walczyć o związek w kryzysie? Michał Modliński: Recepty są bardzo zwodnicze. W każdym razie ja nie odważyłbym się ich wypisywać. No i przede wszystkim nie podoba mi się słowo walka, ono sugeruje konieczność wejścia na ring – szykowanie się do wojny. A w związku powinniśmy być wzajemnie swoim wyborem, a nie jedna ze stron ma zawłaszczać tę drugą. Czyli nie walczyć, ale... Zabiegać, to lepsze słowo. O związek warto zabiegać. Oczywiście, nie za wszelką cenę. No właśnie. To najtrudniejsze pytania, o cenę. To kiedy warto, a kiedy nie należy ratować związku? Pierwszy ruch to zadanie sobie kilku podstawowych pytań: „Dlaczego w ten związek weszłam/wszedłem? Dlaczego wybrałam/wybrałem właśnie tego człowieka? Czego potrzebuję, jakie są moje oczekiwania wobec związku i na ile ten człowiek w przeszłości i dziś je spełnia?”. Pytania mogą wydać się błahe, ale proszę mi wierzyć, trudno jest szczerze sobie na nie odpowiedzieć. A to także tam, u źródła kryje się odpowiedź na pytanie, czy teraz, kiedy jest ciężko, warto zabiegać o partnera, ratować związek. Oczywiście, ludzie z biegiem lat zmieniają się, dojrzewają, weryfikują się nasze potrzeby, więc pojawia się też pytanie, na ile towarzyszyliśmy sobie wzajemnie w dojrzewaniu. Bo w związku nie wystarczy nadążać jedynie za sobą, choć to bardzo ważne, ale trzeba też nadążać za partnerem. Trzeba trzymać cugle tych dwóch koni...

Czytaj dalej
Separacja w związku
Adobe Stock

Co separacja oznacza dla związku? Pułapki i zalety czasowym rozstaniu małżeńskim

Zasadnicza różnica między separacją a rozwodem jest taka, że w pierwszym przypadku para ma jeszcze nadzieję na ocalenie związku natomiast rozwód jest definitywnym zakończeniem relacji. 
Karolina Morelowska-Siluk
26.10.2020

Separacja, która jest swoistym pomostem do ewentualnego nowego początku, może mieć dwa „oblicza”. Pierwsze ma miejsce wtedy, kiedy orzekana jest przez sąd, drugie to separacja nieformalna – partnerzy sami ustalają reguły rozstania między sobą. Psychologowie przestrzegają jednak, że kiedy para podejmuje decyzję o tymczasowym rozstaniu, powinna z góry ustalić ramy czasowe takiej „przerwy”. Z badań wynika, że sześć miesięcy to optymalny okres, jeśli ludziom rzeczywiście zależy na próbie odbudowania relacji. Jest to wystarczająco długo, by uporać się z problemami, a jednocześnie nie na tyle długo, by rozstanie przerodziło się w emocjonalną obojętność.  Jakie są zalety separacji Pary decydujące się na separację zwykle oczekują, że ten czas pozwoli im nabrać dystansu, odpocząć, pozwoli emocjom opaść. Pojawi się przestrzeń do przemyśleń. Dzięki separacji para ma także szansę, by sprawdzić, jak wyglądałoby ich życie bez męża/żony. Jednak, jeśli ludzie decydują się na ten krok z założeniem, że chcą relację, ratować powinni na samym początku ustalić, w jaki sposób będą to robić. Istotne jest, by zachować regularny kontakt. Najlepiej byłoby określić, jak często będziemy do siebie dzwonić, pisać czy się widywać. Po pierwsze, pomoże to zminimalizować niepokój w sytuacji, kiedy jedna ze stron ma poczucie, że ta druga „znika” na zbyt długo. Po drugie, złamanie przez jedną ze stron ustalonych wcześniej zasad separacji może być sygnałem dla tej drugiej, że partner zmienił zdanie w sprawie ratowania związku. Separacja, czyli zupełnie nowa sytuacja sprawia, że partnerzy mają możliwość nawiązać ze sobą kontakt na wielu płaszczyznach, na których wcześniej siłą rzeczy kontaktu między nimi nie było. Może okazać się na przykład, że pisząc do siebie maile,...

Czytaj dalej