Zatrucie emocjonalne: 4 sygnały, które mogą zaniepokoić
unsplash.com

Zatrucie emocjonalne: 4 sygnały, które mogą zaniepokoić

Zatrucie emocjonalne to efekt nagromadzenia negatywnych myśli, emocji i uczuć. Zobacz, jak rozpoznać ten stan i kiedy zareagować.
Kamila Geodecka
01.02.2021

Do zatrucia emocjonalnego dochodzi wtedy, gdy wewnętrzne, nieprzepracowane konflikty oddziałują na nasze samopoczucie. Osoby, które doświadczają takiego zatrucia, nie mogą cieszyć się z życia, są wycofane, drażliwe na swoim punkcie, pojawiają się u nich objawy depresji. Często nie mogą zapanować nad swoimi emocjami oraz wydają się chaotyczne i pogubione. Jak tłumaczyła w jednym z wywiadów psycholożka Ewa Guzowska, zatrucie emocjonalne często bierze się z poczucia winy, które przez dłuższy czas nie może nas opuścić. 

Oto sygnały, które mogą świadczyć o zatruciu emocjonalnym:  

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Atak i agresja

Osoba, która przeżywa zatrucie emocjonalne, czuje się bez przerwy atakowana. Dzieje się tak, ponieważ nagromadzone emocje uniemożliwiają człowiekowi racjonalne myślenie, poprawne odczytywanie intencji drugiej osoby czy odpowiednie ocenianie sytuacji.

Osoba zatruta emocjonalnie może być agresywna w stosunku do innych, ponieważ ciągle działa w trybie „samoobrony”. W gruncie rzeczy osoba zatruta jest zła przede wszystkim na siebie, ale nie potrafi poradzić sobie z własnymi emocjami, więc całą frustrację wylewa na otaczający ją świat. Mogą pojawić się u niej wyrzuty sumienia, a to doprowadza do poczucia winy. W taki sposób koło się zamyka.

Przesadna krytyka

Zatrucie emocjonalne sprawia, że człowiek staje się agresywny, szorstki i nieprzystępny w stosunku do innych, ale także i do siebie. Taka osoba jest niesamowicie krytyczna względem siebie i zaczyna wymagać od siebie coraz więcej, nie dając sobie miejsca na błąd. Czuje ogromną presję, spod której nie jest w stanie się wyzwolić. Ma przekonanie, że musi kontrolować wszystko i  nie może dopuścić do sytuacji, w której coś pójdzie niezgodnie z planem.

Czytaj także: „Jestem beznadziejna, leniwa, gruba, głupia…”.  Twój wewnętrzny krytyk to ty

Autosabotaż

Osoba zatruta będzie starała się szukać wymówek, by nie podejmować żadnych prób dotarcia do sukcesu czy nawet najmniejszego celu. Takie osoby nie wierzą w to, że są wartościowe i dadzą sobie radę z jakąkolwiek trudnością, która może je spotkać, dlatego na wszelki wypadek wolą zostać w miejscu.

Brak emocji

Osoba zatruta chce „wyłączyć” swoje emocje i stara się za wszelką cenę przed nimi bronić. Trudno się dziwić, kiedy towarzyszą jej same negatywne myśli. W efekcie taka osoba będzie się wycofywać i nie będzie zdolna do przyjmowania żadnych emocji – także tych pozytywnych. W takim momencie człowiek zaczyna opadać z sił i odczuwa brak energii życiowej oraz motywacji.  

Czytaj także: Dobre samopoczucie a osobowość. Jacy ludzie są najszczęśliwsi?

Zatrucie emocjonalne – detoksykacja

Zatrucie emocjonalne może być niemal tak samo niebezpieczne jak zatrucie alkoholem czy innymi używkami. Czasami możemy wyleczyć się sami domowymi sposobami, ale są też takie sytuacje, w których konieczna będzie wizyta u specjalisty. Pamiętaj, że pierwszym krokiem do wyzdrowienia jest zidentyfikowanie tego, co dzieje się z twoją psychiką. Jeśli jesteś tutaj i rozpoznałaś u siebie pewne objawy, być może właśnie sama sobie podałaś pomocną dłoń.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
choroby psychosomatyczne
Getty Images

Choroby psychosomatyczne świadczą o tym, że ciało wariuje ze stresu

Klasyczna „chicagowska siódemka” chorób psychosomatycznych to: astma, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa i reumatoidalne zapalenie stawów. Obecnie lista jest poszerzona m.in. o migrenę, AZS i inne. Każda z tych chorób może mieć podłoże psychiczne.
Karolina Morelowska-Siluk
18.07.2020

Są ludzie, którzy zamiast przeżywać, chorują. Emocje to komunikaty. Muszą znaleźć jakąś formę wyrazu. Jeśli nie uda się na scenie psychicznej, będzie to teatr ciała. O chorobach psychosomatycznych rozmawiamy z psychoterapeutką Danutą Golec. Karolina Morelowska-Siluk: Pojęcie „psychosomatyka” większość z nas już gdzieś kiedyś zapewne słyszała. Ale niewielu z nas wie dokładnie, co to właściwie jest. Danuta Golec: Jest to sposób myślenia o tym, co łączy psychikę z somą, czyli, mówiąc bardziej poetycko: co łączy ciało z duszą. To pytanie zaprząta ludzkość od wieków. Zastanawiali się nad tym wybitni filozofowie, począwszy od Sokratesa.  Myślałam, że to stosunkowo nowy „nurt”. Dla medycyny – owszem. Przez setki lat medycyna nie brała tego wątku pod uwagę, a dziś można w zasadzie powiedzieć, że cała medycyna jest psychosomatyczna. To znaczy? To znaczy, że czynniki psychiczne są coraz częściej uwzględniane przez lekarzy. Lekarze już wiedzą, że choćby uwarunkowania osobowościowe pacjenta mają ogromny wpływ na to, jak choruje i jak wraca bądź nie wraca do zdrowia.  Chicagowska siódemka: astma, nadciśnienie i inne Jest pewna pula chorób psychosomatycznych. Tak. Po raz pierwszy opisali je psychoanalitycy w latach 50. ubiegłego wieku. Członkowie chicagowskiej szkoły psychoanalitycznej opracowali tak zwaną „chicagowską siódemkę”, czyli listę klasycznych chorób psychosomatycznych. Zaliczyli do nich: astmę oskrzelową, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna (przewlekła choroba zapalna jelit), wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa (forma nadczynności tarczycy) i reumatoidalne zapalenie stawów. Ta lista była potem, w toku badań, modyfikowana. Dodano migrenę,...

Czytaj dalej
Pexels.com

Toksyczna pozytywność to nie to samo, co okazanie wsparcia. Tego nie powinnaś mówić innym ludziom

„Tylko pozytywne wibracje”, „głowa do góry”, „nigdy się nie poddawaj” – wypowiadając te słowa, możesz bardziej zaszkodzić, niż pomóc swoim bliskim.
Sylwia Arlak
08.12.2020

To zrozumiałe, że widząc kogoś zdenerwowanego, złego czy smutnego, chcemy mu pomóc. Nawet jeśli mamy dobre intencje, wypowiadając nieodpowiednie słowa, możemy mu jeszcze bardziej zaszkodzić. To „toksyczna pozytywność”. Zjawisko, które psychiatra Gayani DeSilva opisała w magazynie „Health”, jako „sztuczną pozytywność prowadzącą do krzywdy, niepotrzebnego cierpienia lub nieporozumień”. Pozytywność może być szkodliwa Wymuszona pozytywność może być szkodliwa – zarówno dla ciebie, jak i dla innych – z wielu powodów. Przede wszystkim niesie za sobą sugestię, że negatywne emocje są czymś, czego należy się bać i unikać (a nie, że są naturalnym elementem życia). Zamiast więc radzić sobie ze stresem i smutkiem, których pierwotnie doświadczałaś, dodatkowo stresujesz się i smucisz swoją reakcją. Tłumienie tych emocji może mieć poważne konsekwencje zarówno fizyczne, jak i emocjonalne. Czytaj też:   Zadręczasz się myślami? To może mieć zły wpływ na twoje zdrowie psychiczne, fizyczne i emocjonalne Jak rozpoznać toksyczną pozytywność? Sprawdź, czy zachowujesz się, jak toksycznie pozytywna osoba:  • ukrywasz prawdziwe myśli, • próbujesz odrzucić lub zignorować pojawiające się emocje, • odczuwasz poczucie winy lub wstyd z powodu swoich emocji, • bagatelizujesz negatywne emocje lub doświadczenia innych ludzi, • mówisz komuś, że „może być gorzej”, gdy próbuje podzielić się z tobą negatywnym uczuciem, • karcisz innych za brak pozytywnego nastawienia, • odrzucasz negatywne uczucia  (własne lub innych). Zamiast więc mówić do kogoś: „Myśl pozytywnie”, powiedz: „Niektóre rzeczy mogą nie pójść po twojej myśli, ale...

Czytaj dalej
uszy słuchającego

4 uszy słuchającego. Czy na pewno słyszysz to, co ktoś do ciebie mówi?

Wydaje nam się, że słowa to tylko słowa. Ktoś je wypowiada i w taki sam sposób druga strona je odbiera. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę mamy aż czworo uszu. Którym z nich słuchasz najczęściej?
Kamila Geodecka
19.11.2020

Tak często rodzą się konflikty: ktoś coś do nas powiedział, a my zrozumiałyśmy to zupełnie inaczej. Dzieje się tak, ponieważ tak naprawdę możemy usłyszeć wszystko przy pomocy naszych czterech uszu: ucha rzeczowego, ucha wzajemnej relacji, ucha ujawniania siebie i ucha apelu. Zazwyczaj jedno z tych psychologicznych uszu mamy szczególnie wytężone. Warto je u siebie rozpoznać i zacząć kontrolować. W taki sposób nie tylko łatwiej będzie nam się porozumiewać z innymi ludźmi, ale także oszczędzimy sobie stresu wynikającego z ciągłych niedomówień i emocjonalnych reakcji. Ucho relacyjne Gdy mamy wyczulone ucho relacyjne, będziemy w każdym komunikacie słyszały coś o stosunku drugiej osoby do nas. Będziemy wyczuwały, że padające w naszym kierunku słowa są pochwałą, akceptacją lub wprost przeciwnie – lekceważeniem i odrzuceniem. Spróbujmy wytłumaczyć to na pewnym przykładzie. Wyobraź sobie, że jedziesz ze swoim partnerem samochodem i ten mówi ci: „masz zielone światło, możemy jechać”. Osoby, które mają szczególnie wyczulone ucho relacyjne, mogą zrozumieć, że ich partner np. krytykuje ich umiejętności prowadzenia samochodu lub nie ufa im, gdy te siedzą za kierownicą. Najczęściej jest to jedynie nasza interpretacja, nie zmienia to jednak faktu, że czasami takie sytuacje potrafią doprowadzić do emocjonalnych reakcji i konfliktów. Czytaj także:  Otwarcie okazujesz emocje? Prawdopodobnie jesteś bardziej kreatywna Ucho apelu Zostańmy jeszcze na chwilę w samochodzie, przy sytuacji z zielonym światłem. Gdy mamy skłonność do słuchania głównie uchem apelu, za każdym razem w podobnej będziemy zastanawiały się, czego dokładnie ktoś od nas chce i oczekuje. W przypadku, gdy nasz partner powie nam „zielone światło, możemy jechać”, nasze wyczulone ucho apelu...

Czytaj dalej
kobieta z depresją
Adobe Stock

Sprawdź, czy to smutek czy już depresja

Z danych NFZ wynika, że na depresję cierpi prawie 3 proc. Polaków, ale mogą być one zaniżone, bo nie zawsze zwracamy się po fachową pomoc. Jak rozpoznać, że chorujemy?
Aleksandra Nowakowska
05.05.2020

Nawet długo się utrzymujący się obniżony nastrój nie musi oznaczać depresji klinicznej. Często przyczyną odczuwania nasilonego smutku jest dotkliwa strata, jakiej doświadczamy w życiu – nie tylko po śmierci bliskiej osoby, ale także po rozstaniu czy zwolnieniu z pracy. Dotkliwym pogorszeniem samopoczucia możemy reagować także na nagłą dyskomfortową życiową zmianę. Aż 73 proc. osób leczonych na depresję to kobiety.  Różne doświadczenia przynoszą trudne emocje, które domagają się przeżycia – w ten sposób je uwalniamy i w ich miejsce w końcu pojawiają się inne – przyjemniejsze. Z depresją sprawa jest inna, bo ten stan trwa dłużej, a dostęp do jakichkolwiek uczuć jest utrudniony. Są one tłumione, bo ich skala jest znacznie większa. Stan depresyjny trwa tygodniami i zaczyna mocno przeszkadzać – coraz trudniej nam pracować, czy po prostu wypełniać codzienne obowiązki. Tracimy zdolność do czerpania z życia radości i możemy poczuć się, jakby pochłaniała nas pustka. Doświadczamy poczucia beznadziejności i bezradności. Depresji zwykle towarzyszy lęk.   Kiedy osoba z depresją przekracza prób gabinetu psychoterapeuty, najczęściej mówi o braku energii, zmęczeniu, smutku, drażliwości i ogólnej nerwowości, a nawet o atakach paniki. Czasem ma trudności, żeby wstać z łóżka. Zazwyczaj, niezależnie czy jest w związku i jaka jest jej sytuacja rodzinna, czuje się samotna i bezradna wobec problemów. Chce zmiany, ale nie ma siły na jej wprowadzenie i nie wie, od czego zacząć. A zacząć warto od zdiagnozowania, czy to rzeczywiście depresja. 6 najczęstszych objawów depresji 1. Lęk –  prawie nikt nie doświadcza depresji bez odczuwania strachu. Lęk może uniemożliwiać działanie, którego efektem byłoby wyjście z depresji. Zadaj sobie pytania:...

Czytaj dalej