Akcja #zostanwdomu chroni przed koronawirusem, ale kwarantanna może prowadzić do depresji
Adobe Stock

Akcja #zostanwdomu chroni przed koronawirusem, ale kwarantanna może prowadzić do depresji

Przymusowa izolacja ma wpływ na naszą psychikę.
Aleksandra Nowakowska
13.03.2020

Nie ma wątpliwości: jeśli możesz w najbliższych dniach zostać w domu, to zrób to. A jeśli nie możesz – to zrób wszystko, żeby móc: nie tylko ze względu na swoje bezpieczeństwo, ale też na zdrowie innych.

W tej chwili na kwarantannie przebywają np. premier Kanady Justin Truedeau, którego żona jest zakażona koronawirusem, czy Tom Hanks z żoną, którzy zarazili się koronawirusem prawdopodobnie na planie nowego filmu.

– Kwarantanna to nie jest czas wolny – podkreśla jednak minister zdrowia, Łukasz Szumowski i jego słowa mają głębsze znaczenie, niż myślimy. W przeciwieństwie do zaplanowanego urlopu, kwarantanna wcale nie jest dla nas korzystna. Przymusowa izolacja, bezczynność, nawet jeśli jest dobra dla naszego zdrowia fizycznego, to jednocześnie nie jest dla nas naturalna i nie sprzyja naszej psychice. Badania wskazują, że osoby, które na skutek choroby zmuszone są na dłuższy czas być oddzielone od bliskich, czują tego negatywne skutki nawet – uwaga! – trzy lata później. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Kwarantanna chroni przed koronawirusem, ale…

Celem izolacji jest ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa. I to jest wielki plus: dzięki kwarantannie możemy spowolnić przebieg pandemii i zwiększyć szansę na jej opanowanie. Ale sama kwarantanna też nie jest dla nas obojętna. 

Artykuł opublikowany w  „The Lancet” podsumowuje szereg raportów badawczych, przeprowadzonych na grupach ludzi poddanych kwarantannie. Dla większości z nich przyniosła ona negatywne skutki dla zdrowia psychicznego, które trwały długo po jej zakończeniu. Nawet po trzech latach od zakończenia kwarantanny zespół stresu pourazowego występował u tych osób cztery razy częściej niż w grupie, która nie doświadczyła izolacji. Aż 60 proc. osób poddanych kwarantannie zgłosiło objawy depresji, a jedynie 5 proc. pamiętało pozytywne uczucia bądź wydarzenia z tego czasu.

Okazuje się, że izolacja i związana z nią nuda podwyższają poziom lęku i niepokoju. Najbardziej szkodliwe pod tym względem okazały się kwarantanny, których czas przekroczył 10 dni. Sam fakt przedłużenia pobytu w odosobnieniu znacząco pogłębił uczucie frustracji.

Więcej pozytywnych doświadczeń z kwarantanną zauważono, gdy jej czas był wyraźnie określony i ograniczony do okresu inkubacji choroby. Co ciekawe, najbardziej negatywne dla psychiki skutki kwarantanny ujawniły się nie w czasie jej trwania, ale w kilka miesięcy po jej zakończeniu.

„The Lancet” wymienia tu zachwianie poczucia bezpieczeństwa finansowego z powodu spadku wysokości dochodów, a także lęk przed porzuceniem w relacjach. Podczas prac badawczych odkryto, że pracownicy służby zdrowia, którzy zostali poddani kwarantannie, częściej sięgali po używki, by złagodzić lęk przed kontaktem z pacjentami. Ich satysfakcja z pracy gwałtownie spadła. 

Izolacja wzmaga poziom stresu – zobacz, jak go obniżyć

Paradoksalne jest to, że pacjenci poddani kwarantannie często skarżyli się na brak możliwości uzyskania właściwej opieki medycznej i na utrudnienia w nabyciu leków na receptę. To oraz brak informacji o epidemii podwyższał poziom stresu u badanych. Kluczowe znaczenie miała dobra komunikacja między pracownikami służby zdrowia i chorymi a władzami  na temat przyczyn kwarantanny i jej celowości. Pozytywnie na samopoczucie wpływała też dobra opieka medyczna, zaopatrzenie w żywność i możliwość kontaktu z bliskimi. 

Tom Hanks, który przebywa na kwarantannie razem z żoną, dziś zamieścił na swoim Instagramie budującą wiadomość: oboje czują się dobrze.

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kadr z filmu
Youtube

Julia Roberts namawia do pozostania w domach i pokazuje się w naturalnej wersji

Julię Roberts kochają niemal wszyscy. Nie ma też chyba osoby, która nie widziałaby przynajmniej kilku filmów z udziałem aktorki. Gwiazda, która nawet w czasie pandemii koronawirusa zachowuje stały kontakt z fanami, apeluje: „zostańcie w domach”. A przy okazji pokazuje się nam w naturalnej, domowej wersji.
Sylwia Arlak
20.04.2020

Julia Robert, jak większość z nas, w związku z pandemią koronawirusa, została w domu. Nie oznacza to jednak, że gwiazda straciła kontakt z fanami. Przeciwnie, chętnie dzielni się z nami swoimi spostrzeżeniami na Instagramie. W jednym z ostatnich wpisów aktorka apelowała o pozostanie w domu. Tym samym dołączyła do internetowego wyzwania z hasztagiem #stayhome. W jego ramach najpierw publikujemy zdjęcie z domowej kwarantanny, a potem tłumaczymy, dlaczego zdecydowaliśmy się pozostać w domu. „Zostaję w domu dla rodziny, dla wszystkich pracowników służby zdrowia walczących na całym świecie, dla mojego niesamowitego, 95-letniego sąsiada. Wszyscy zostańcie w domu, to jest właściwe” – przekonuje Roberts. Do dalszej zabawy gwiazda zaprosiła swoje przyjaciółki: aktorki Jennifer Aniston i Emmę Roberts.         Wyświetl ten post na Instagramie.                   #IStayHomeFor The terrific @petesouza tagged me and I’m so glad! During this unique and tender time #IStayHomeFor : My ♥️Family, For Small Businesses, For all the health care workers fighting around the world, For my amazing 95 year old neighbor. ❤️ I stay home to be part of the solution. Everyone, stay home. It is the right thing to do. ✅. I challenge my beautiful friend Jen @jenniferaniston and my amazing niece Emma @emmaroberts and my remarkable pal @therealaliwentworth to share why they stay home. �� Post udostępniony przez Julia Roberts (@juliaroberts) Mar 23, 2020 o 10:59 PDT Przy okazji wpisu mamy okazję zobaczyć gwiazdę w wersji zarezerwowanej zazwyczaj dla najbliższych. Trzeba jednak przyznać, że 52-latka w naturalnej, domowej wersji prezentuje się równie pięknie,...

Czytaj dalej
Czy można używać słowa murzyn
IStock

Słowo Murzyn „jest archaiczne i obraźliwe” – jest oficjalne stanowisko RJP!

Rada Języka Polskiego, najważniejsza w Polsce instytucja opiniująca sprawy związane z używaniem języka polskiego wydała oficjalne oświadczenie dotyczące słowa murzyn. Dr hab. Marek Łaziński, prof. UW wyjaśnia, czemu dziś nie powinniśmy tak mówić. 
Sylwia Niemczyk
12.08.2020

Akcja hasztagowa #dontcallmemurzyn, której celem jest kształtowanie naszej wrażliwości językowej, Polaków wzbudziła tak duże emocje, że zwrócono się nawet do Rady Języka Polskiego z prośbą o wyjaśnienie, czy słowo Murzyn rzeczywiście jest obraźliwe. Wielu ludzi uważa je za zupełnie neutralne, dlatego nadal go używa i nie chce zastępować go innymi określeniami – ale ku rozczarowaniu tradycjonalistów, którzy językowe zaszłości stawiają wyżej niż ludzkie uczucia, przedstawiciel RJP, dr hab. Marek Łaziński, prof. UW przychyla się do zdania, by je współcześnie wykreślić ze swojego słownika. „Osoby, które używały go w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, nie mają w żadnym razie powodu do wyrzutów sumienia. Jednak słowa zmieniają skojarzenia i wydźwięk w toku naturalnych zmian świadomości społecznej. Dziś słowo Murzyn jest nie tylko obarczone złymi skojarzeniami, jest już archaiczne” – pisze ekspert w oświadczeniu, opublikowanym 11 sierpnia na stronie www Rady.  Językoznawca wyjaśnia, że rzeczownik Murzyn, rzeczywiście kiedyś zupełnie neutralny, ulegał stopniowej pejoratywizacji. Nawet jeśli jeszcze 20 lat temu nie kojarzył się jednoznacznie negatywnie, to obecnie jednak obrósł wyjątkowo silną frazeologią obraźliwą: „Stereotypizacja osób czarnoskórych jest w polszczyźnie wyjątkowa i nieporównywalna z sytuacją w językach sąsiednich. Frazeologia wzmacnia też skojarzenie Murzyn – niewolnik. Nie ma gwarancji, czy zmiana określenia powstrzyma krzywdzącą frazeologię, ale na pewno skłoni do zastanowienia”.           Wyświetl ten post na Instagramie.        ...

Czytaj dalej
Ellen
Screen Youtube

#Zostańwdomu w Hollywood – sprawdzamy co robią światowe gwiazdy w czasie pandemii

Znana z ciętego języka, Ellen Degeneres porównała kwarantannę do więzienia, czym wywołała niemałe kontrowersje wśród swoich fanów. Arnold Schwarzenegger zachęcał do pozostania w domach i pokazał, jak prawidłowo myć ręce, a Gal Gadot śpiewała „Imagine” Lennona. Jak gwiazdy spędzają teraz czas?
Sylwia Arlak
16.04.2020

Pandemia koronawirusa nie ominęła świata filmu i show-biznesu. Ale to nie oznacza, że gwiazdy przestały kontaktować się ze swoimi fanami. Wręcz przeciwnie, w ostatnim czasie osoby z pierwszych stron gazet stały się mocno aktywne. I tak dla przykładu autorka satyrycznego show, Ellen Degeneres wywołała kontrowersje, porównując kwarantannę do więzienia. "Koronawirus, jak więzienie" Prowadząca „The Ellen DeGeneres Show” zdecydowała się nagrywać kolejne odcinki programu w swoim domu, bez udziału publiczności. „Kwarantanna domowa jest jak przebywanie w więzieniu. Głównie dlatego, że noszę te same ubrania od 10 dni i wszyscy wokół są homoseksualni” – powiedziała Ellen w pierwszym odcinku nowej odsłony show. Żart showmenki nie wszystkim jednak przypadł do gustu. Część fanów zarzuciła jej, że jest oderwana od rzeczywistości i nie musi borykać się z prawdziwymi problemami jak np. utrata pracy. Śpiewać każdy może? Co ciekawe skrytykowana została także aktorka Gal Gadot i inne gwiazdy Hollywood (m.in. Natalie Portman, Sia, Zoe Kravitz i Amy Adams), które wzięły udział w oryginalnym projekcie. Za pośrednictwem Instagrama wspólnie – choć oczywiście każdy siedząc w swoim domu – wykonali piosenkę „Imagine” z repertuaru Johna Lennona. „ Dzień szósty samoizolacji. Te ostatnie dni sprawiły, że popadłam filozoficzny nastrój. Koronawirus wpłynął na cały świat. Na wszystkich, niezależnie od profesji i miejsca pochodzenia. Wszyscy musimy z nim walczyć. W Internecie natknęłam się na nagranie Włocha, który grał na trąbce na balkonie swojego mieszkania dla wszystkich sąsiadów zamkniętych w domach. Wykonał 'Imagine', a w tym nagraniu było coś potężnego i czystego”  – tłumaczyła Gadot. Część...

Czytaj dalej
Leonardo DiCaprio
Screen Youtube

Praca marzeń? Leonardo DiCaprio i Robert De Niro oferują rolę w filmie Scorsese!

Czegoś takiego jeszcze nie było! Każdy z nas ma szansę zagrać w filmie Martina Scorsese obok takich gwiazd jak Leonardo DiCaprio i Robert De Niro. Artyści zbierają w ten sposób pieniądze na rzecz walki z pandemią koronawirusa. Spróbujecie swoich szans?
Sylwia Arlak
20.04.2020

Na taką okazję czekało wielu ludzi na całym świecie! Nie dość, że wybrany szczęśliwiec zagra w najnowszym filmie Martina Scorsese, to spotka się na planie z takimi gwiazdami jak Leonardo DiCaprio i Robert De Niro. Jakby tego było mało, czeka na niego jeszcze kolacja z ekipą i spacer po czerwonym dywanie podczas światowej premiery „Killers of the Flower Moon”. W pakiecie jest również bilet na samolot, dwie noce w hotelu, a także transport helikopterem do miejsca, w którym odbędą się zdjęcia i premiera produkcji. „ Robert i ja wystąpimy w nowym filmie Martina Scorsese, "Killers of the Flower Moon". Pragniemy wam zaoferować epizodyczną rolę, dzień na planie w towarzystwie naszej trójki oraz zaproszenie na premierę (…) Najbardziej wrażliwe i słabe jednostki potrzebują naszego wsparcia bardziej niż kiedykolwiek. Prosimy was więc o wsparcie i pomoc w #AllinChallenge. Jeśli zastanawialiście, się jak to jest pracować ze wspaniałym Martinem Scorsese, Robertem De Niro i mną, to właśnie jest wasza szansa ” – napisał DiCaprio w poście na Instagramie.         Wyświetl ten post na Instagramie.                   We recently launched #AmericasFoodFund to help make sure every family in need gets access to food at this critical time. Our most vulnerable communities need our support now more than ever. That’s why we’re asking you to help us with the #AllinChallenge. If you’ve ever wondered what it’s like to be able to work with the great @martinscorsese_, Robert De Niro and myself, this is your chance. Robert and I are going to be starring in a new movie called Killers of the Flower Moon, directed by Martin Scorsese. We want to...

Czytaj dalej