Weź odpowiedzialność za swoje życie i… wybierz szczęście
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Weź odpowiedzialność za swoje życie i… wybierz szczęście

Szczęście nie jest nam dane raz na zawsze. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli nie jesteśmy szczęśliwe, możemy pracować nad zmianą. Zła, że jeśli przestaniemy się starać, w naszym życiu pojawi się więcej smutku.
Sylwia Arlak
31.07.2020

Kiedy czujemy się szczęśliwe, chciałybyśmy, żeby ten stan trwał wiecznie. A potem przychodzi gorszy czas i wydaje nam się, że nigdy nie przestaniemy cierpieć. Zapominamy, że szczęście nie jest nam dane na zawsze. To wybór i ciężka praca. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Szczęście jest dane raz na zawsze

Możemy porównać szczęście do bycia sprawnym fizycznie. Jeśli będziemy utrzymywać zdrową dietę i regularnie ćwiczyć, poprawimy nasz ogólny stan zdrowia. Ze szczęściem jest o tyle łatwiej, że w przeciwieństwie do naszego samopoczucia fizycznego, które będzie się pogarszać z wiekiem, zawsze możemy nad nim popracować.  Wiele z nas prowadzi intensywne życie. Wychowuje dzieci, ma wymagającą pracę, a kalendarz jest zapełniony kolejny zadaniami do odhaczenia. A przecież wszyscy mamy jeszcze jakieś pasje, zainteresowania. Jak więc mądrze spędzać czas?

Zacznij od małych kroków. Jak pisze portal Psychology Today, zadaj sobie pytanie: „Czy to [wstaw tutaj swoją aktywność] nakarmi moją duszę?” To, co jest dobre dla jednej osoby, niekoniecznie sprawdzi się u drugiej. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musisz przeprowadzić małe dochodzenie. Zawsze jednak bądź świadoma tego, co oglądasz i słuchasz. Słowa i obraz mają moc, warto więc skupić się na pozytywnych przesłaniach. 

Kiedy już znajdziesz to, co karmi twoją duszę, zanurz się w tym. Niezależnie od tego, gdzie aktualnie przebywasz. Załóżmy, że pracujesz w nieprzyjaznym miejscu pracy. Poza tym, że możesz ją rzucić, wiele aspektów jest poza twoją kontrolą (postawa szefa, współpracowników czy klientów). Ale możesz ograniczyć swój udział w tym, co ci nie służy. Jeśli rozmowa pomiędzy współpracownikami staje się coraz ostrzejsza, możesz grzecznie się oddalić i spędzić czas gdzie indziej. Następnie w drodze do/z pracy możesz stworzyć warunki, których potrzebujesz. Słuchaj kojącej muzyki albo podnoszącego na duchu podcastu. 

Nic nie musi nas unieszczęśliwiać 

Kiedy wnosisz do swojego życia coraz więcej pozytywnego nastawienia, otwierasz się na nie. Coraz częściej dostrzegasz dobre chwili. Pułapka polega na tym, że kiedy przestaniesz to robić, zaprosisz do swojego życia negatywne emocje. I podobnie jak w przypadku czołowych sportowców, którzy przestają trenować, a ich kondycja spada, poziom twojego szczęście również się zmniejszy. 

Mamy niewielką kontrolę nad wieloma aspektami naszego życia, od pogody, przez (często) nasze miejsce prace, po osobowości członków naszej rodziny. Dobra wiadomość jest taka, że żadna z tych rzeczy nie musi nas unieszczęśliwiać. Mamy narzędzia, dzięki którym możemy wnieść do swojego życia szczęście. Urodziliśmy się z nimi. Wystarczy silne pragnienie bycia szczęśliwym, nasz czas, energia i skupienie. 

Szczęście to wybór. Bez względu na to, gdzie się znajdujesz, możesz zacząć stawiać małe kroki ku lepszemu życiu. Pamiętaj, żeby wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Nie obwiniaj pogody, swoich rodziców czy partnera. Po prostu działaj. Akceptuj to, co przynosi los. Traktuj doświadczenia, jak lekcje, a nie porażki. Słowo problem zamian na  wyzwania. Przebacz sobie i innym, że nie są idealni i doceń to, co masz. Poczuj wdzięczność… i weź się do roboty.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Rodzina patchworkowa. Jak stworzyć udaną relację?
Pexels.com

Patchworkowa rodzina – jak ułożyć relacje z jego dziećmi i byłą żoną?

Rodzina patchworkowa już nie jest ewenementem. Jeśli sami nie jesteśmy jej członkiem, już każdy z nas ma wśród swoich bliskich znajomych takie rodziny. Coś, co jeszcze dwadzieścia lat temu było wyjątkiem, dziś staje się rzeczywistością coraz większej grupy ludzi.
Karolina Morelowska-Siluk
25.11.2020

Ze statystyk wynika, że co trzecie małżeństwo w Polsce kończy się rozwodem. Dzieje się tak coraz częściej i coraz wcześniej – to znaczy całkiem młode stażem związki, czyli coraz młodsi ludzie, decydują się na rozstanie. Nie porzucają przy tym myśli o ułożeniu sobie życia na nowo. Czym jest rodzina patchworkowa? Nawet jeśli przez jakiś czas bardzo zranieni i okaleczeni myślimy, że chcemy zostać w pojedynkę do końca naszych dni, zwykle u większości z nas przychodzi jednak moment, kiedy zaczynamy tęsknić za bliskością i jesteśmy gotowi, by dać sobie przynajmniej jeszcze jedną szansę na szczęście. Na nowo zaczynamy wierzyć w magię miłości oraz w to, że trudne doświadczenia uczyniły nas mądrzejszymi, że z czystą kartą możemy startować w nowe życie. Dość często okazuje się, że nie jest to takie proste, a trudność tkwi w tej „czystej karcie”, a konkretnie w tym, że ona wcale nie jest czysta… Na zawsze zapisani są w niej przecież nasi byli partnerzy, byłe rodziny naszych partnerów, byłe i nadal obecne kredyty, finansowe zobowiązania i przede wszystkim dzieci. Moje, jego, jej i te potencjalnie wspólne. Ta sieć powiązań i zobowiązań bywa bardzo trudna do poukładania nawet wtedy, kiedy dwoje ludzi darzy siebie prawdziwym i głębokim uczuciem. Jeśli jednak udaje nam się stworzyć takie relacje, mówimy wtedy o rodzinie patchworkowej. Czytaj także: Najpiękniejsze cytaty o rodzinie – od Dalajlamy po Lwa Tołstoja Jak stworzyć szczęśliwą rodzinę patchworkową? Czy da się ocalić miłość pod naporem awantur z byłymi partnerami, rozżalenia, smutku? Czy da się przetrwać czas buntu i agresji dzieci, którym często nie odpowiada nowy porządek rzeczy? Jak stworzyć rodzinę, gdy w związku pojawia się podejrzliwość i pytania, dlaczego już trzeci raz rozmawiamy dziś z byłym mężem? To wszystko...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„Po pierwsze przyjaciele…” Zobacz, co robić, żeby dać sobie szansę na szczęśliwsze życie

„Celem naszego życia jest bycie szczęśliwym” — powiedział kiedyś Dalajlama. Niestety, większość ludzi nie czuje szczęścia z bardzo prostego powodu. Szukają go tam, gdzie go nigdy nie znajdą.
Sylwia Arlak
14.07.2020

Życie składa się z wielu przeciętnych momentów, ale nawet te spektakularne nie zmienią naszego życia na dłużej. Z badań psychologa, doktora Ed Dienera wynika, że wygrana na loterii nie wpłynie znacząco na nasze długofalowe poczucie szczęścia. Ta zasada działa też w drugą stronę: jeśli ulegniemy wypadkowi, nie będziemy smutni do końca naszych dni. Po pewnym czasie wrócimy do pozycji wyjściowej. Nie będziemy ani mniej, ani bardziej szczęśliwi niż przedtem. Co możemy sami dla siebie zrobić? Najlepiej wziąć sprawy we własne ręce. Dobrą wiadomość ma dla nas Sonja Lyubomirsky, profesorka psychologii, badaczka i autorka książek o szczęściu. W swoich badaniach wykazała, że faktycznie możemy podnieść swój poziom szczęścia, o ile oczywiście wiemy, jak to zrobić. Okazuje się, że wszyscy mamy genetyczne predyspozycje do bycia szczęśliwym (bądź nieszczęśliwym). Naukowcy spierają się o dokładne dane, ale większość z nich skłania się ku tezie, że dziedziczymy około 50 proc. szczęścia.  Nie chodzi tu o zewnętrzne okoliczności, na których często skupiamy się najbardziej: pieniądze, status, praca, samochody, piękny dom. Dd Diener, który studiował szczęście przez całe życie, porównał ludzi z listy najbogatszych Amerykanów z „przeciętnymi obywatelami”. Okazało się, że milionerzy byli tylko odrobinę szczęśliwi od reszty. 37 proc. z nich było mniej szczęśliwych niż przeciętni obywatele USA. Nie jesteśmy w stanie kontrolować genetyki i mamy tylko częściowy wpływ na zewnętrzne okoliczności. To, co możemy zrobić, to zmienić swoje myśli albo zmienić swoje działania. Oto kilka przykładów: Myśli: Pielęgnuj wdzięczność. Przypominanie sobie rano lub wieczorem trzech rzeczy, za które jesteś wdzięczna, to...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„Wciąż przeżywasz rozstanie? Patrz na kalendarz!” Psycholożka o długoterminowych singielkach

„Wierzymy wciąż w mit księcia, ideału. Liczymy na to, że miłość romantyczna będzie spełnieniem dziecięcych marzeń o bezwarunkowej akceptacji. A jeśli taka nie jest — wycofujemy się, kręcąc nosem” — mówi w rozmowie z nami psycholog, Katarzyna Kucewicz.
Sylwia Arlak
20.08.2020

Samotność to nie jest najgorsza rzecz na świecie – ale niekoniecznie też musi być dla nas najlepsza. Zdaniem psychologów większość z nas jest stworzona do życia w zwiazku: wg badań żyjąc w związkach, jesteśmy zdrowsze i bardziej odporne na stres. Czasem jednak – np. po  trudnym rozwodzie, wielkim rozczarowaniu albo setce nieudanych randek z Tindera – wydaje nam się, że jesteśmy już skazane na samotność do końca życia. O tym czy naprawdę tak musi być, rozmawiamy z psycholożką Katarzyną Kucewicz, współwłaścicielką gabinetu psychologicznego Inner Garden, autorką książki „Pięknie odmienni” wyd. Sensus. Życie po rozstaniu Sylwia Arlak: Jak szukać miłości, kiedy nie ma w nas już nadziei? Katarzyna Kucewicz:  Pytanie, skąd wziął się w nas ten brak nadziei? Ile trwa? Jeżeli jesteśmy po bardzo trudnym rozstaniu, włożyłyśmy dużo energii we wcześniejszt związek, w ratowanie go, a mimo to nam się nie udało, to jesteśmy rozczarowane mężczyznami, potrzebujemy czasu, regeneracji, żeby z powrotem się na kogoś otworzyć. Nie mamy wtedy nadziei, bo jesteśmy umęczone przeżywaniem żalu po stracie i jeszcze nie gotowe na przyjęcie nowej osoby. To zupełnie normalna i zdrowa reakcja. Nie warto rzucać się wówczas na siłę w kolejne związki. Lepiej dać sobie przestrzeń i przyzwolenie na to, żeby pobyć singielką, nawet jeśli wszystkie nasze koleżanki wokół mają partnerów. Dojść ze sobą do ładu i świadomie pobyć w stanie braku nadziei, apatii i zrezygnowania. Ze spokojem przyjąć te uczucia, jako naturalną reakcję organizmu na przeżycie straty. Ale będąc w tym smutku, warto patrzeć na zegarek i kalendarz. Bo jeżeli jesteśmy same już piąty rok i ze złością kręcimy głową, że już nie mamy nadziei, to znaczy, że w tej rezygnacji się zatraciłyśmy. I wtedy...

Czytaj dalej
Pexels

Instrukcja obsługi nastolatka: wspieraj i nigdy nie mów „a nie mówiłam”

„Rodzice nie mają czasu, nauczyciel musi realizować program, a świat wymaga coraz więcej i coraz szybciej. Młodzi przekonani, że wynik jest ważniejszy od nich, bez zbudowanej adekwatnej samooceny najzwyczajniej nie radzą sobie ze sobą i pytaniami o życie” — mówi nam Michał Zawadka, ekspert relacji z młodzieżą.
Sylwia Arlak
16.09.2020

Dynamicznie zmieniający się świat, media społecznościowe, w którym podglądamy „idealne” życie innych, a do tego szalejące hormony. Nastolatki nie mają łatwego życia. O tym, jak mądrze je wspierać rozmawiamy z Michałem Zawadką,  ekspertem relacji z młodzieżą, autorem książek motywacyjnych dla dzieci i  młodzieży. Sylwia Arlak: Czy nastolatki mają dzisiaj trudniej, niż ich rodzice? Michał Zawadka: Każdy czas ma swoje wyzwania i trudności. Z pewnością jest inaczej, a wyzwania się zmieniają. Czy jest trudniej? Pewnie gdybyśmy młodych rodziców przenieśli w dzisiejsze czasy lub dzisiejszą młodzież w czasy rodziców, nikt z nich by sobie nie poradził. Z pewnością niezrozumienia i poróżnienia będą się nasilać, jak będziemy chcieli wkleić ich rzeczywistość w nasze „stare” przekonania. Wtedy oprócz codziennych wyzwań będziemy dokładać im swoje frustracje, często wywołane niezrozumieniem, niechęcią adaptacji czy akceptacji. Dzisiejsza rzeczywistość, parcie świata na wynik, obawa przed opinią i usiłowanie bycia „naj” jest ogromnym wyzwaniem dla młodych. Stałe porównywanie, przeładowana szkoła, niedostosowany program edukacyjny to kolejne punkty do udźwignięcia. Kiedy natomiast wykażemy się odpowiednim nastawieniem i budowaniem relacji opartej na uważności wszystkim będzie łatwiej. Czego najbardziej się boją? Rodziców, szkoły, błędu, porażki, kolegów, bycia niewystarczającym, przyszłości, braku wysłuchania… Tego wszystkiego, gdzie z codziennością styka się poczucie własnej wartości. Dane są przerażające. Co 47 minut młody człowiek próbuje targnąć się na swoje życie, a 16 proc. dzieci, w wieku między 11. a 17. rokiem życia, samookalecza się... Co jest tego najczęstszą przyczyną? Przez osiem lat spotkałem się z ponad...

Czytaj dalej