Wdzięczność może złagodzić objawy depresji. Jak ją praktykować?
Unsplash.com

Wdzięczność może złagodzić objawy depresji. Jak ją praktykować?

Oprah Winfrey mówi: „Bądź wdzięczny za to, co masz, a będziesz miał tego więcej. Jeśli koncentrujesz się na tym, czego nie masz, nigdy nie będziesz miał wystarczająco dużo”. Ciężko się z tym nie zgodzić, tylko jak to zrobić?
Karolina Morelowska-Siluk
04.01.2021

Psycholog Martin Seligman, prowadząc badania nad tym, co wpływa na odczuwanie szczęścia, odkrył, że jednym z ważnych czynników są pozytywne emocje. Z kolei amerykańska psycholog profesor Barbara Lee Fredrickson podczas wieloletniej pracy nad emocjami wyszczególniła dziesięć z nich, które mają najbardziej pozytywny wpływ na jakość naszego życia. Okazało się, że jedną z nich jest… wdzięczność.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Dziennik wdzięczności

Okazuje się, że dostrzeganie aspektów naszego życia, za które jesteśmy wdzięczni, prowadzi do lepszego samopoczucia i poprawia nastrój. Pomaga nie tylko zwiększać pulę pozytywnych emocji, ale przyczynia się także do ich utrzymania. Praktykowanie wdzięczności wiąże się także, co jasno wynika z badań, ze zmniejszeniem poziomu lęku, a także w walce z depresją.

Udowodniono na przykład, że prowadzenie dziennika wdzięczności minimalizuje objawy depresji. I tak długo jak ktoś takie notatki prowadził, tak długo depresja objawiała się zdecydowanie łagodniej. Dziennik wdzięczności może być zatem skutecznym narzędziem pomocniczym w leczeniu tej ciężkiej choroby.  depresji. Wdzięczność wspomaga także budowanie i utrzymywanie międzyludzkich relacji: ludzie praktykujący wdzięczność czują na przykład większą satysfakcję ze swojego związku. Praktykowanie wdzięczności sprawia też, że jesteśmy wytrwalsi w dążeniu do celu. Osoby praktykujące stają się bardziej altruistyczne, chętniej pomagają, są bardziej życzliwe w stosunku do innych.

Czytaj też: Prawdziwa wdzięczność nie jest łatwa – jak się jej uczyć?

„Kiedy czujemy się zagubieni lub zestresowani i tracimy kontrolę nad tym, co dzieje się w naszym życiu lub wokół nas, wdzięczność może nas zakotwiczyć w danej chwili i dać nam poczucie kontroli, której potrzebujemy”, przekonuje Rosemary Ikpeme, twórczyni 12-tygodniowego dziennika uważności, wdzięczności i wyznaczania celów „MYnd Map MY Journal”. Ikpeme powołuje się także na wyniki badań: otóż, ci, którzy prowadzili dziennik wdzięczności przez 5 minut dziennie, zauważyli po pewnym czasie, że ich długoterminowe poczucie szczęścia wzrosło o 10 procent! Autorka mówi: „Nasz umysł koncentruje się na negatywach. Podświadomie możemy nawet nie być świadomi tych emocji. Ale praktykując wdzięczność, wypełniamy nasz umysł pozytywnymi słowami i uczuciami. W ten sposób otwieramy się na dobro”.

Od czego zacząć praktykę wdzięczności?

Praktykowanie wdzięczności nie jest proste, wymaga czasu, cierpliwości i realnego działania. Jednak efekty są tak spektakularne, że warto się postarać, by ćwiczenie wdzięczności stało się naszym nawykiem. Od czego zacząć?

Weź kartkę, długopis i na początek wypisz 20 rzeczy, osób, sytuacji, za które jesteś wdzięczna już teraz. To pomoże „otworzyć” się na tego rodzaju czynność, bo na początku może być ciężko w ogóle znajdować te jasne punkty. Potem zrób postanowienie: każdego dnia o tej samej porze (rano, po przebudzeniu, albo wieczorem, przed pójściem spać) notuj, za co dziś jesteś wdzięczna. Codziennie wpisuj do swojego dziennika wdzięczności trzy rzeczy. I czekaj cierpliwie. Za jakiś czas z pewnością zobaczysz efekty…

Czytaj też: Uważność (mindfulness). Na czym polega trening uważności i jakie daje efekty?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Orina Krajewska
Weronika Ławniczak

Orina Krajewska: „Czuję się wdzięczna za to, jak potoczyło się moje życie”

„Bardzo chciałabym, żeby moja mama poznała mnie dzisiejszą, bo na pewno mocno się zmieniłam. Staram się być obecna tu i teraz. Nie przeszłabym tej przemiany, gdyby nie jej choroba i odejście”, mówi aktorka Orina Krajewska, córka Małgorzaty Braunek.
Karolina Morelowska-Siluk
10.10.2018

Po śmierci mamy, Małgorzaty Braunek, założyła fundację. Teraz Orina Krajewska, która zawodowo poszła w ślady mamy i także została aktorką, wydała książkę o holistycznym podejściu do zdrowia pt. „Holistyczne ścieżki zdrowia. Bądź” (wyd. Sensus).  Karolina Morelowska-Siluk: Wydałaś książkę „Holistyczne ścieżki zdrowia". Dlaczego zajęłaś się tym tematem? Orina Krajewska: To naturalna konsekwencja tego, co stało się ważną częścią mojego życia - razem z rodziną prowadzę Fundację Małgosi Braunek „Bądź". Założyliśmy ją po śmierci mamy, to było w pewnym sensie jej życzenie. Mama chorowała na raka, korzystała oczywiście z medycyny konwencjonalnej, ale starała się robić coś więcej - stosowała rozmaite terapie naturalne, praktyki duchowe. Ważna była dla niej aktywna walka o zdrowie. Chciała mieć poczucie, że robi wszystko, co możliwe. W pewnym momencie dowiedzieliśmy się, że w wielu miejscach na świecie, także tych bliskich Polsce, na przykład w Niemczech, od lat stosuje się terapie zintegrowane, łączące nowoczesne osiągnięcia medycyny naukowej z medycyną komplementarną. Co to znaczy? Mówiąc obrazowo, medycyna komplementarna leczy nie tylko chory narząd, ale cały organizm. Wspierając mamę przez rok, na własnej skórze odczuliśmy skutki jednowymiarowego leczenia. Leczenia, które skupia się wyłącznie na zaatakowanym przez chorobę organie. W podejściu komplementarnym wychodzi się z założenia, że wszystko – umysł, ciało i stan ducha – ma na siebie wpływ. Zaniedbanie jednego z tych obszarów może zaburzać cały system. Moja mama, niestety, nie zdążyła pojechać do kliniki, która oferowała taki rodzaj integralnego leczenia, ale jej wolą było utworzenie czegoś na kształt centrum informacji i studiów nad holistycznym podejściem w...

Czytaj dalej
depresja
pexels.com/Andrea Piacquadio

Depresja czy lenistwo? Oto 5 sygnałów ostrzegawczych

Lenistwo to coś w pełni naturalnego. Raz na jakiś czas chcemy po prostu leżeć na kanapie i nic nie robić. Czasami jednak te słodkie chwile odpoczynku mogą przerodzić się w coś znacznie groźniejszego – depresję.
Kamila Geodecka
14.12.2020

Brak motywacji, leżenie przed telewizorem lub włóczenie się bez celu po domu i całkowita niechęć do robienia czegokolwiek – takie chwile zdarzają się nam wszystkim. Chociaż społeczeństwo stara się wywrzeć na nas presję i wymaga od nas ciągłej pracy, aktywności i zaangażowania, jesteśmy ludźmi i chwile lub nawet dnie wypełnione lenistwem są w pełni naturalne. Nie powinniśmy się tego wstydzić, to ludzki odruch. Czasami jednak jesteśmy stale przemęczeni, nie mamy motywacji do podjęcia żadnych działań i najchętniej całymi dniami nie zajmowalibyśmy się niczym. Wtedy w naszej głowie powinna pojawić się lampka ostrzegawcza. Oto 5 sygnałów, których nigdy nie powinnyśmy ignorować, jeśli zastanawiamy się, czy nasze lenistwo przeradza się w poważny problem – depresję. Czytaj też: Sprawdź, czy to smutek, czy już depresja Nie możesz funkcjonować Czy przez twoje lenistwo czujesz, że nie możesz wykonywać nawet najprostszych obowiązków? A może stało się to dla ciebie zbyt trudne? Czy zauważyłaś, że lenistwo wpływa na twoje życie osobiste i zawodowe? Jeśli odpowiedziałaś twierdząco na te pytania, oznacza to, że prawdopodobnie twoje „lenistwo” to znacznie poważniejszy problem. Pamiętaj, że jednym z elementów, na który psychologowie i psychiatrzy zwracają uwagę przy diagnozowaniu depresji, jest właśnie dysfunkcja, która nie pozwala ci na wykonywanie codziennych zadań. Nic cię nie interesuje To normalne, że w chwilach lenistwa tracimy zainteresowanie tym, co dzieje się w naszej pracy, na uczelni czy w szkole. Ale gdy zauważamy, że przez nasze „lenistwo” nie interesują nas także inne rzeczy (np. sprawy związane z naszym hobby), to znak, że powinniśmy skontaktować się ze specjalistą. „Wyraźnie zmniejszone zainteresowanie wszelkimi aktywnościami...

Czytaj dalej
Czym jest depresja endogenna?
Tiago Banderira/Unsplash.com

Depresja endogenna – co to jest? Jak leczyć depresję endogenną?

Depresję endogenną potocznie nazywa się „depresją znikąd”. Dlatego właśnie osoby na nią chorujące dość często spotykają się z niezrozumieniem otoczenia i słowami: „O co ci chodzi, przecież wszystko jest w porządku?”.
Karolina Morelowska-Siluk
04.12.2020

Depresja endogenna może przyjmować postaci: epizodów depresyjnych, zaburzeń depresyjno-nawracających, dystymii, depresji poschizofrenicznej czy organicznych zaburzeń depresyjnych. Co to jest depresja endogenna? Depresja endogenna to zespół silnych zaburzeń nastroju uwarunkowanych biologicznie, czyli powstałych na skutek nieprawidłowego funkcjonowania organizmu, zwłaszcza układu nerwowego oraz układu hormonalnego. Spowodowana jest nieprawidłową liczbą przekaźników w układzie nerwowym, ale może również pojawiać się na skutek problemów strukturalnych w mózgu. Przedrostek „endo” pochodzi z języka greckiego i oznacza właśnie „wewnętrzny”. W odróżnieniu od depresji egzogennej (przedrostek „egzo” oznacza „zewnętrzny”) zwykle pojawia się bez dającej się opisać przyczyny zewnętrznej. Może wystąpić u ludzi szczęśliwych, którym nie przytrafiło się nic złego czy traumatycznego. Czytaj także: Objawy depresji. 10 najczęstszych symptomów, których nie należy lekceważyć Depresja endogenna – najczęstsze objawy Charakterystyczne objawy depresji endogennej (z których jednak żaden występujący pojedynczo nie jest podstawą do stwierdzenia choroby) to: depresyjny nastrój utrzymujący się przez większą część dnia (nieprzerwanie w okresie minimum dwóch tygodni), bez wyraźnych przyczyn zewnętrznych; obniżenie napędu psychoruchowego, w tym: spowolnienie ruchowe, utrata energii i siły, uczucie ciągłego zmęczenia (choć czasem możliwe są też odwrotne objawy, czyli nadmierne pobudzenie), zubożenie mowy – małomówność, zdawkowe wypowiedzi, obniżenie formy intelektualnej, kłopoty z koncentracją, pamięcią, myśleniem logicznym zdolnością analizy i syntezy; problemy ze snem, zaburzenie rytmu dobowego, wstawanie i...

Czytaj dalej
Joga a sezonowa depresja
iStock

Joga koi i odpręża. Oto dlaczego warto praktykować przy obniżonym nastroju i depresji sezonowej

Sezonowa depresja o różnym nasileniu dotyka w okresie jesienno-zimowym wielu z nas. Warto wiedzieć, jak za pomocą praktyki jogi można zmniejszyć jej objawy.
Izabela Raczkowska
30.12.2020

Kiedy szybciej zapada zmrok, robi się zimniej, częściej pada, a zasnute chmurami niebo przybiera siny odcień, spora część osób cierpi z powodu obniżonego nastroju. Jakie są jego objawy? Przestaje się nam chcieć chcieć. Jesteśmy przewlekle zmęczeni i z dnia na dzień mamy coraz mniej energii. Stale towarzyszy nam senność połączona z gorszą jakością snu. Nieustannie jesteśmy głodni i podjadamy słodycze. Stan ten pogłębia się z nadejściem kolejnych zimowych miesięcy, owocując smutkiem, obojętnością, wycofaniem, przygnębieniem, poczuciem bezradności i zniechęceniem. Częściej niż zwykle dajemy upust rozdrażnieniu i ciągłemu poczuciu irytacji. Czym jest depresja sezonowa i dlaczego nas dotyka? Warto zastanowić, czy nie mamy do czynienia sezonową depresją (SAD – seasonal affective disorder). W zależności od stanu aury pojawia się ona w okresie od września do listopada, narasta aż do lutego, a później ulega remisji wraz z nastaniem marca lub kwietnia. Według naukowców etiologia tego zaburzenia nie do końca jest wyjaśniona, ale za najpewniejszą przyczynę przyjmuje się zakłócone procesy biochemiczne naszego mózgu. Z badań wynika, że coraz mniejsza ilość światła słonecznego, coraz niższe temperatury, zmiany ciśnienia i wilgotności wpływają bezpośrednio na funkcjonowanie neuroprzekaźników w obrębie naszego ośrodkowego układu nerwowego. Czytaj także: Depresja sezonowa może dotknąć każdego. Psycholożka tłumaczy, jakie objawy powinny nas zaniepokoić Ów zespół objawów spowodowany nastaniem jesieni to częściowo zupełnie naturalne zjawisko, z którym mieliśmy do czynienia od zawsze. W czasach, kiedy człowiek żył blisko natury, prowadząc spokojne i przewidywalne życie, taki zespół objawów przystosowywał nas do naturalnego cyklu. Mogliśmy wyhamować dynamizm wiosny i...

Czytaj dalej