Uzależnienie od pornografii to pandemia naszych czasów
Adobe Stock

Uzależnienie od pornografii to pandemia naszych czasów

Psycholog Mateusz Gola o uzależnieniu od pornografii: „Uzależnieni traktują seks instrumentalnie, może być im obojętne, czy to jest ta konkretna partnerka czy ktokolwiek inny”.
Krystyna Romanowska
04.01.2019

Uzależnienie od pornografii to coraz częstszy problem, który obserwują psycholodzy i seksuolodzy. I wbrew obiegowym opiniom ofiarami pornograficznego nałogu nie padają wyłącznie mężczyźni – choć oni stanowią przeważającą większość, ale także kobiety i nastolatki obojga płci. Nałogowe oglądanie filmów pornograficznych zaburza relacje w związku i tworzy spaczony obraz seksu (często seks zaczyna być utożsamiany z przemocą seksualną). 

Krsytyna Romanowska: Uzależnienie od pornografii, podobnie jak alkoholizm i narkomania, trafiło na listę propozycji chorób WHO. Problem może dotyczyć 3 proc. dorosłych mężczyzn.

Psycholog Mateusz Gola: Badania dotyczące popularności pornografii prowadzono na reprezentatywnych próbach tylko w krajach skandynawskich. Statystyki pokazują, że w Danii, Szwecji i Norwegii w grupie wiekowej od 18 do 30 lat przynajmniej raz w tygodniu korzysta z pornografii 70 do 80 proc. mężczyzn. W Polsce dopiero zaczynamy się przyglądać temu zjawisku. Zgodnie z danymi, które mamy, w naszym kraju z porno w necie w każdym miesiącu korzysta około 8,5 mln ludzi. Szacujemy, że dla 3 proc. z tej populacji może być to problematyczne zachowanie. To ponad 250 tys. osób. Czyli np. wszyscy mieszkańcy Gdyni albo Tarnowa i Opola razem wzięci. Z jednej strony mało (bo liczba uzależnionych od alkoholu to około 700 tys. osób), z drugiej – przerażająco dużo.

Wśród uzależnionych spotykałem ludzi, którzy mimo że mieli czwórkę lub piątkę dzieci, wciąż znajdowali czas na nałóg. Ci, którzy mają wolne zawody i gospodarują czasem w pracy, oglądają porno poza domem. Inni – wieczorem, kiedy wszyscy śpią. Albo zamykają się w łazience z komórką. Nie są to wielogodzinne ciągi, tylko wypady do toalety kilka albo kilkanaście razy w ciągu dnia na kilkunastominutowe sesje. Wiąże się to, oczywiście, z większym zmęczeniem i mniejszą energią do życia i wieloma zaniedbaniami.

Myśli pan, że dzieci widują masturbującego się ojca?

Bardzo często słyszę z ust obecnych pacjentów, że widzieli ojca w takiej sytuacji.

Czy to oznacza, że uzależnienie od pornografii się dziedziczy?

Raczej dziedziczy się ogólną skłonność do uzależnień – wiadomo o tym z badań ludzkiego genomu. I teraz – zależy, na co się w życiu trafi. Można trafić na alkohol lub narkotyki, ale można też – i dzieje się to coraz częściej – trafić na pornografię. Kiedyś dzieciaki miały z nią pierwsze kontakty dzięki znalezionym gazetom, taśmom VHS. Dzisiaj trafią na nią, przeglądając historię w rodzinnym tablecie.

Warto też powiedzieć, że nałogowiec to osoba, która w mało dojrzały sposób zarządza swoimi emocjami. Nie radzi sobie z rzeczywistością. Korzystanie z pornografii przez osobę uzależnioną nie służy zaspokajaniu potrzeby seksualnej, ale ma zupełnie inne funkcje – w ten sposób rozładowuje się napięcie związane ze stresem w sytuacji rodzinnej, zawodowej, dostarcza sobie przyjemnych wrażeń, odrywa się na chwilę od problemów. W związku z tym człowiek uzależniony ma małe kompetencje, żeby uczyć bliskich przeżywania emocji, rozmawiania o nich, radzenia sobie z nimi czy wspólnego szukania rozwiązań.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Uzależnienie od pornografii może być dziedziczne?

Jeżeli dziecko wychowuje się w domu z uzależnionym rodzicem, również ma mniejsze szanse na nabranie umiejętności radzenia sobie ze swoimi emocjami?

Tak. Nawet jeżeli nie odziedziczy skłonności do uzależnienia, to poprzez brak emocjonalnej bariery ochronnej, może być bardziej narażone na uzależnienie niż ktoś, kto z domu wyniósł umiejętność dojrzałego przeżywania i wyrażania emocji.

Jak pornografia wpływa na relacje kobiety i mężczyzny?

Nałogowe korzystanie z pornografii różni się tym od innych uzależnień, że dotyczy ono sfery seksualnej – niezwykle istotnej dla budowania bliskości i więzi. Konsekwencje są nieco inne niż w przypadku alkoholu i narkotyków. Kiedy dla kogoś seks przestaje pełnić funkcję budowania relacji i więzi, pojawiają się problemy seksualne, najczęściej zaburzenia erekcji. Poza tym uzależnieni traktują seks instrumentalnie, może być im obojętne, czy to jest ta konkretna partnerka czy ktokolwiek inny. W seksie gonią za bardziej pobudzającym sposobem na rozładowanie napięcia seksualnego lub szukają odgrywania scen z filmów pornograficznych.

Często seks w związku przestaje być atrakcyjny, a masturbacja i codziennie nowa pornografia tę atrakcyjność zawsze mają i zaspokajają na tyle, że trudniej potem o satysfakcję seksualną we współżyciu z partnerem. Wówczas u osób, które żyją w związku z osobą uzależnioną od pornografii i masturbacji, pojawiają się pytania: "Co jest nie tak? Dlaczego nasz seks nie wygląda jak dawniej? Może nie jestem taka jak trzeba. Może nie jestem dość atrakcyjna? Dlaczego on nie chce być ze mną blisko? Dlaczego seks nie jest intymny i wyjątkowy?". To mocno wpływa na poczucie atrakcyjności, bezpieczeństwa w relacji. Ktoś uzależniony od alkoholu czy narkotyków w jakimś sensie jest w stanie budować bliskość i intymność w relacji seksualnej mimo swojego uzależnienia. Nałogowe korzystanie z pornografii zaburza doświadczanie bliskości w relacji seksualnej.

Co radzi pan kobietom, które zauważają, że partner mocno zbliża się do granicy uzależnienia od pornografii albo już ją przekroczył? „Uciekaj, dziewczyno!”? „Wyślij go na terapię”?

Najpierw ważne jest, aby uświadomić jej, że wszystko jest z nią w porządku, że nie ma sensu szukania winy w sobie. Partner po prostu woli pornografię. Cała reszta nie jest prosta, bo każdy ma inną sytuację w rodzinie. Dobrze jest mieć właściwy ogląd sytuacji. W rodzinie wyznającej konserwatywne wartości żona, która zauważa, że mąż ogląda pornografię raz na tydzień czy dwa, może mu zrobić awanturę i może uznać, że jest to ogromny problem. Tymczasem jednorazowe oglądanie filmów porno, jeżeli jest rozsądne i odbywa się pod kontrolą, nie jest nałogiem. Jednak dla jego partnerki może być przekroczeniem granic czy jej wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać związek. Warto o tym porozmawiać, ustalić, czy i dlaczego partner ogląda pornografię, może jest coś, co wspólnie można zrobić, aby seks dla obojga był atrakcyjniejszym wariantem.

Przypomnijmy, co tak naprawdę jest wyznacznikiem nałogowego korzystania z pornografii. Osoba uzależniona mimo prób nie daje sobie rady z ograniczeniem lub zaprzestaniem korzystania z pornografii. Nie robi tego pod wpływem środków odurzających, ale na trzeźwo. Ponosi z tego powodu realne szkody: ma kłopoty w pracy, traci relacje z bliskimi, przestaje ją interesować pasja lub hobby. Co ważne: oglądanie porno i masturbacja pełnią funkcję rozładowywania napięcia, silnego lęku, stresu, służą regulowaniu emocji. Taki stan trwa dłużej niż sześć miesięcy, a zazwyczaj wiele lat. Jeżeli partnerka to wszystko dostrzega, to pierwszą rzeczą, jaką powinna zrobić, jest konfrontacja. Pokazanie, że ona zdaje sobie sprawę z problemu, że ma to negatywny wpływ na wychowanie dzieci, na związek. Taka otwarta postawa poprowadzi albo do zaprzeczenia ze strony mężczyzny, albo do chęci zmiany. Wtedy można zrobić następny krok. Oczywiście pod warunkiem, że chęć zmiany jest autentyczna. Bo dość często zdarza się, że to partnerka wysyła mężczyznę na terapię, a on sam wcale nie ma w sobie żadnej chęci do zmiany.

Częste oglądanie pornografii wiąże się także z poczuciem atrakcyjności fizycznej. To znaczy, chłopcy częściej uważają, że ich członek jest zbyt krótki. Dziewczyny uważają, że powinny wyglądać inaczej, zachowywać się bardziej wyzywająco, uwodzicielsko, akceptować w seksie rzeczy, do których nie mają przekonania.

A ona jest konieczna?

Tak, bo tylko wtedy terapia ma sens. Uzależnieni żyją w schematach wysokich oczekiwań, często niespełnionych. Trzeba pamiętać, że ci ludzie podejmują nałogowe zachowanie nie tylko dlatego, że chcą, ale że inaczej nie potrafią sobie radzić z napięciem, lękiem i stresem. Cały czas czują na sobie presję, że muszą coś zrobić lepiej, więcej osiągnąć, nadrobić zaległości (które nagromadziły się także w związku z nałogiem). To wszystko tworzy błędne koło. Jeżeli ktoś orientuje się, że ma problem, zaczyna analizować, ile czasu i energii traci na nałóg i uświadamia sobie, że mógłby go spożytkować na przykład na zabawę z dziećmi.

Uzależnienie od pornografii to coś innego niż seksoholizm

Jak w rodzinach z uzależnieniem od pornografii traktowany jest seks?

Seks często jest absolutnym tematem tabu. Dużo większym niż w przeciętnej rodzinie. O seksualności się nie mówi po prostu ze wstydu. Gdyby seksualność realizowała się poprzez nawet bardzo częste współżycie dwójki ludzi, pewnie nie byłaby naznaczona piętnem. Kiedy dziecko natknie się na coś związanego z pornografią, temat jest ucinany. W związku z tym ono uczy się, że jest to coś szalenie wstydliwego.

Czy liczba nastolatków uzależnionych od pornografii będzie wzrastała?

Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Już widać zwiększoną liczbę osób zgłaszających się z problemami z erekcją i ejakulacją. I coraz częściej okazuje się, że ma to związek z nałogowym oglądaniem pornografii i z masturbacją. Przypomnę tutaj słowa Davida Camerona, premiera Wielkiej Brytanii. W 2013 roku miał postulat, żeby Wielka Brytania chroniła dzieci przed dostępem do pornografii, bo jeżeli nic się nie zrobi w tym kierunku, „za kilka lat ludzie wchodzący w wiek inicjacji seksualnej (w Wielkiej Brytanii około 15. roku życia) będą myśleli, że normalny stosunek seksualny kończy się wytryskiem na piersi kobiety”. I tak się stało, rzeczywiście tak myślą.

Jeśli dzisiaj zapytamy 18-latków, czy mieli przed ukończeniem pełnoletności kontakt z pornografią, to 98 proc. chłopaków i dziewczyn w wieku 18 lat mówi: tak. Systematycznie korzystało z niej 12 proc. 12-latków. Jeżeli podobne badania przeprowadzilibyśmy na dzisiejszych 14–15 latkach, to ten odsetek byłby jeszcze wyższy, ponieważ spada wiek rozpoczęcia korzystania z urządzeń mobilnych. Z programów kontroli rodzicielskiej korzysta niewiele ponad 13 proc. rodziców. W Kalifornii większość osób do 30. roku życia uważa, że depilacja intymna to norma. A przecież to standard pornograficzny! Pamiętajmy, że młodzi ludzie, dla których pornografia jest często pierwszym kontaktem z jakąkolwiek seksualnością, w ten sposób kształtują swoje wyobrażenia o seksie. Częste oglądanie pornografii wiąże się także z poczuciem atrakcyjności fizycznej. To znaczy, chłopcy częściej uważają, że ich członek jest zbyt krótki. Dziewczyny uważają, że powinny wyglądać inaczej, zachowywać się bardziej wyzywająco, uwodzicielsko, akceptować w seksie rzeczy, do których nie mają przekonania. Nastolatki oglądające porno mają skłonność do bardziej ryzykownych zachowań seksualnych.

Co powinni zrobić rodzice, którzy wiedzą, że ich dziecko ogląda za dużo pornografii?

Zazwyczaj pewnie w ogóle nie są w stanie tego stwierdzić. Jeśli korzystanie z porno stało się bardzo widoczne dla rodziców, to prawdopodobnie nastolatek totalnie przestał się kontrolować i w ogóle się z tym nie kryje. Myślę, że rozwój technologii mobilnych spowodował, że trzeba by zacząć wcześniej rozmawiać o seksualności, a nawet o pornografii. Być może już z 10-latkiem! Skoro z badań wynika, że pierwsze doświadczenia z pornografią na urządzeniach mobilnych dotyczą właśnie dzieci w tym wieku.

Moi dorośli pacjenci pamiętają pierwszy kontakt z pornografią – jak bardzo czuli się samotni i zawstydzeni, że robią coś nielegalnego, że nie mogli o tym porozmawiać. Albo zostali przyłapani i zostawieni z poczuciem, że zrobili coś strasznego.

Ja zabrałam swoje 10-letnie bliźniaczki do Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego na przedstawienie „Zakochany Szekspir”, gdzie była pokazana bardzo delikatna scena miłosna. I wspólnie sobie ją obejrzałyśmy.

Genialne! Dobrze, że obejrzałyście razem. Może było trochę wstydu, ale mogłyście sobie potem o tym porozmawiać. To jest zupełnie inne doświadczenie niż sytuacja, kiedy dziecko zupełnie samo włączy sobie porno i ogląda w ukryciu z poczuciem, że robi coś złego. Moi dorośli pacjenci pamiętają pierwszy kontakt z pornografią – jak bardzo czuli się samotni i zawstydzeni, że robią coś nielegalnego, że nie mogli o tym porozmawiać. Albo zostali przyłapani i zostawieni z poczuciem, że zrobili coś strasznego. Moim zdaniem jeżeli zobaczymy, że dziecko w wieku wczesnonastoletnim ogląda pornografię, warto zdobyć się na odwagę, na rozmowę. O czym to jest, dlaczego zdecydowało się to obejrzeć, czy myśli, że tak naprawdę to w życiu wygląda. Warto przy okazji przemycić trochę treści edukacyjnych, wyjaśnić, że to nie jest realne i w rzeczywistości wygląda inaczej. Rozmowa o tym, co się stało, bez zbędnych emocji, jest najlepsza. Natomiast jeżeli chodzi o nastolatki, weźmy pod uwagę burzę hormonów i fakt, że masturbacja jest czymś zupełnie normalnym (z badań wynika, że dwie trzecie nastolatków i jedna trzecia nastolatek masturbuje się mniej więcej dwa razy w tygodniu). Rozmowa na ten temat będzie na pewno trudna dla większości rodziców, bo nikogo z nas nie uczono, jak to robić, ale warto delikatnie podpytać, czy masturbacja to po prostu przyjemność seksualna, czy jest sposobem na radzenie sobie z emocjami lub stresem. Jeśli to drugie, to można podsunąć inne, skuteczne sposoby.

Jakie? Co jest lepsze od pornografii? Aikido?

Satysfakcjonujące życie społeczne. Spotykanie się ze znajomymi, rówieśnikami, dobra grupa przyjaciół, z którą można umówić się na robienie ciekawych rzeczy: rower, aikido, wyjazdy, squash, basen, nawet gry komputerowe. Nałogowa pornografia i masturbacja z czasem zastępują naturalną chęć szukania ekspresji seksualnej w związku. Bliska relacja między nastolatkami wcale nie musi od razu kończyć się w łóżku. Zanim do tego dojdzie, muszą się do siebie zbliżyć, porozmawiać, znaleźć wspólne zainteresowania, temat do rozmów. To bardziej rozwijający wybór niż samotnicza aktywność przed ekranem komputera i pornografia, która po prostu izoluje.

***

Dr hab. Mateusz Gola – psycholog, neurokognitywista. Kierownik Pracowni Neuronauki Klinicznej w Instytucie Psychologii PAN i Research Scientist w Institute for Neural Computations University of California San Diego. Kieruje zespołem prowadzącym pionierskie badania nad mechanizmami nałogowych zachowań seksualnych (www.hiperseksualnosc.pl)

***

Rozmowa z drem Mateuszem Golą ukazała się w „Urodzie Życia” 12/2017

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
agresja w szkole
getty images,

Polska szkoła bardziej przypomina „13 powodów” a nie „Sex Education”

Przemoc, agresja, molestowanie. Dzieci nikomu o tym nie mówią.
Krystyna Romanowska
04.01.2019

Ile razy można nazwać dziewczynkę dziwką, żeby w końcu coś w niej pękło i by powiedziała: „stop”? „Niestety z moich obserwacji wynika, że współczesne nastolatki w ogóle nie powiedzą »stop«, bo agresja i wulgaryzmy to norma wśród dzisiejszej młodzieży” – mówi socjolog i pedagog dr Iwona Chmura-Rutkowska. Czytaj wywiad.    Krystyna Romanowska: Rozmawiała pani z 400 uczniami gimnazjów w dużych miastach i na prowincji. Dr Iwona Chmura-Rutkowska: To było bardzo trudne doświadczenie – wylałam wiadro łez. Sama jestem matką dwóch synów. Za moment ten starszy będzie w wieku dzieciaków, z którymi rozmawiałam. Wyobrażam sobie, co go czeka...   Aż boję się zapytać... 60 proc. dziewczyn i 50 proc. chłopaków każdego dnia słyszy bardzo wulgarne określenia albo używa ich wobec innych. Rodzice i nauczyciele powinni przejrzeć te tabelki z setkami straszliwych wyrazów: dziwka, cipa, towar, fiut, lesba, pedał, dupa, świnia. Codzienne doświadczenie gimnazjalistów to określenia: "biegasz jak ciota", "rzucasz jak pizda", "zachowujesz się jak głupia blondynka". To nie wszystko: 40 proc. dziewczyn i 30 proc. chłopaków doświadcza przemocy seksualnej! Najczęściej są to niepożądane dotknięcia, uściski, łaskotanie, klepanie, szczypanie, napieranie, ocieranie, blokowanie możliwości poruszania się.   Molestowanie? Molestowaniem seksualnym określamy tylko to, co się dzieje w pracy, wśród dorosłych. De facto nie mamy określenia na to, co robią sobie nawzajem młodzi ludzie w sferze naruszającej granice intymności. Ale dla mnie ważne i przerażające jest także to, co myślą o takich zachowaniach młodzi.   Co myślą? Dziewczyny uważają, że to nie jest przemoc....

Czytaj dalej
seks nastolatków
getty images

Kim Kardashian i gwiazdy porno uczą nasze dzieci, jak wyglądać – i jak żyć

Nastolatki wierzą, że muszą być sexy!
Dominika Buczak
24.11.2018

„Gwiazdy filmów porno uczą nastolatki, na czym polega klasa, styl i czym jest seks.  Z wirtualnego świata płynie przekaz: musicie wyglądać jak Kim Kardashian” – mówi psycholożka Aleksandra Żyłkowska* i dodaje: „Dzieciom należą się nasza uwaga, czas i rozmowa, które będą alternatywą dla ich internetowych wyborów”.    *Aleksandra Żyłkowska – psycholożka i edukatorka seksualna. Pracuje w Strefie Młodzieży na Uniwersytecie SWPS, prowadząc warsztaty i szkolenia dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych.     Dominika Buczak: Czy to prawda, że coraz młodsze dzieci przywiązują wagę do tego, żeby wyglądać atrakcyjnie? Aleksandra Żyłkowska: Sekualizacja to coraz bardziej powszechne zjawisko, które polega na tym, że wartość człowieka oceniana jest tylko przez pryzmat jego atrakcyjności seksualnej. Inne cechy stają się drugorzędne. Dotyczy wszystkich, również dzieci. I to właśnie w ich przypadku ma najwięcej skutków ubocznych. Małym dziewczynkom kupujemy boa z piór, kosmetyki do malowania twarzy, perfumy. W sklepach można znaleźć stringi dla 8-, 10-latek. To wielki rynek przedmiotów, których konsumentami są dzieci. Każda z tych rzeczy może stać się elementem ich seksualizacji. Może, chociaż nie musi.   Lalki w sklepach z zabawkami wyglądają jak seksbomby. Dostępne są lalki ubrane w czarne skórzane minispódniczki i wysokie kozaki. Niektóre dzieci mogą zbudować swój wzorzec kobiecości na podstawie takiego wizerunku. Ale nie wszystkie. Są dziewczynki, które rozumieją, że kiedy bawią się w księżniczki, to nie muszą wyglądać jak księżniczki. Ale są takie, które nie łapią tej subtelnej różnicy. Podobnie jest z seksualizacją. Niektóre...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej
Modne zmysłowe sukienki od Risk
fot. Antoni Mroziński

Nowa kolekcja Risk Made in Warsaw i rozmowy o seksie

Sukienki blisko ciała. Zmysłowe dekolty i zaskakujące rozcięcia. Do tego akty Schielego. Kolekcja i kampania „Nie mam nic do ukrycia” to pretekst do snucia opowieści o seksie i przyjemności.
Zuzanna Szustakiewicz
20.07.2020

Czerwiec upłynął polskiej marce Risk Made in Warsaw pod znakiem tęczy. Kolorowa kolekcja powstała we współpracy z Kampanią Przeciw Homofobii , a w kampanii wzięły udział osoby i pary nieheteronormatywne. Bo dla Riska nie ma znaczenia, jaka jest miłość pod warunkiem, że jest prawdziwa. W lipcu Risk podejmuje temat miłości cielesnej . Zapytacie, dlaczego marka ubrań porusza ten temat? Jak to dlaczego? Ubranie to coś, co nosimy najbliżej ciała, coś, dzięki czemu możemy poczuć się pewniejsze siebie, bardziej atrakcyjne, to także dzięki ubraniu możemy wcielić się w różne role, również podczas erotycznych zabaw. Porozmawiajmy o seksie! Przyszedł czas na kolejną odsłonę Lata Miłości . Tym razem Klara Kowtun i Antosia Samecka mówią „Nie mam nic do ukrycia”. Sama kolekcja to ubrania zmysłowe, ale wcale nie dosłownie seksowne. Wystarczy się im bliżej przyjrzeć, aby zobaczyć więcej... Biały print widniejący na delikatnie różowym tle: bluzy (Lucy in the Sky), spódnicy (Prima 3/4) i sukienki  (Buena Vista midi) to odważne akty Egona Schielego . Niebieska satynowa sukienka (I'll Be Back) na plecach ma zmysłowy dekolt, podobnie jak niepozorne na pierwszy rzut oka T-shirty mają ciekawe pęknięcia w nieoczywistym miejscu. Do udziału w sesji założycielki polskiej marki zaprosiły kobiety, które na co dzień zajmują się seksem nie tylko w praktyce, ale także czasem w teorii. Bohaterki nocą fotografował Antoni Mroziński , w miejscach, które kojarzą się dziewczynom z ciałem, seksem i przyjemnością. Sesjom towarzyszyły rozmowy, które można przeczytać na profilu Risk Made in Warsaw na Instagramie . Do tej pory ukazały się dwa rozdziały, które cytujemy poniżej. „Jestem sapioseksualna, kręci mnie wiedza” – czytamy na profilu Risk Made in Warsaw na Instagramie Karolina...

Czytaj dalej