Uzależnienie od pornografii to pandemia naszych czasów
Adobe Stock

Uzależnienie od pornografii to pandemia naszych czasów

Psycholog Mateusz Gola o uzależnieniu od pornografii: „Uzależnieni traktują seks instrumentalnie, może być im obojętne, czy to jest ta konkretna partnerka czy ktokolwiek inny”.
Krystyna Romanowska
04.01.2019

Uzależnienie od pornografii to coraz częstszy problem, który obserwują psycholodzy i seksuolodzy. I wbrew obiegowym opiniom ofiarami pornograficznego nałogu nie padają wyłącznie mężczyźni – choć oni stanowią przeważającą większość, ale także kobiety i nastolatki obojga płci. Nałogowe oglądanie filmów pornograficznych zaburza relacje w związku i tworzy spaczony obraz seksu (często seks zaczyna być utożsamiany z przemocą seksualną). 

Krsytyna Romanowska: Uzależnienie od pornografii, podobnie jak alkoholizm i narkomania, trafiło na listę propozycji chorób WHO. Problem może dotyczyć 3 proc. dorosłych mężczyzn.

Psycholog Mateusz Gola: Badania dotyczące popularności pornografii prowadzono na reprezentatywnych próbach tylko w krajach skandynawskich. Statystyki pokazują, że w Danii, Szwecji i Norwegii w grupie wiekowej od 18 do 30 lat przynajmniej raz w tygodniu korzysta z pornografii 70 do 80 proc. mężczyzn. W Polsce dopiero zaczynamy się przyglądać temu zjawisku. Zgodnie z danymi, które mamy, w naszym kraju z porno w necie w każdym miesiącu korzysta około 8,5 mln ludzi. Szacujemy, że dla 3 proc. z tej populacji może być to problematyczne zachowanie. To ponad 250 tys. osób. Czyli np. wszyscy mieszkańcy Gdyni albo Tarnowa i Opola razem wzięci. Z jednej strony mało (bo liczba uzależnionych od alkoholu to około 700 tys. osób), z drugiej – przerażająco dużo.

Wśród uzależnionych spotykałem ludzi, którzy mimo że mieli czwórkę lub piątkę dzieci, wciąż znajdowali czas na nałóg. Ci, którzy mają wolne zawody i gospodarują czasem w pracy, oglądają porno poza domem. Inni – wieczorem, kiedy wszyscy śpią. Albo zamykają się w łazience z komórką. Nie są to wielogodzinne ciągi, tylko wypady do toalety kilka albo kilkanaście razy w ciągu dnia na kilkunastominutowe sesje. Wiąże się to, oczywiście, z większym zmęczeniem i mniejszą energią do życia i wieloma zaniedbaniami.

Myśli pan, że dzieci widują masturbującego się ojca?

Bardzo często słyszę z ust obecnych pacjentów, że widzieli ojca w takiej sytuacji.

Czy to oznacza, że uzależnienie od pornografii się dziedziczy?

Raczej dziedziczy się ogólną skłonność do uzależnień – wiadomo o tym z badań ludzkiego genomu. I teraz – zależy, na co się w życiu trafi. Można trafić na alkohol lub narkotyki, ale można też – i dzieje się to coraz częściej – trafić na pornografię. Kiedyś dzieciaki miały z nią pierwsze kontakty dzięki znalezionym gazetom, taśmom VHS. Dzisiaj trafią na nią, przeglądając historię w rodzinnym tablecie.

Warto też powiedzieć, że nałogowiec to osoba, która w mało dojrzały sposób zarządza swoimi emocjami. Nie radzi sobie z rzeczywistością. Korzystanie z pornografii przez osobę uzależnioną nie służy zaspokajaniu potrzeby seksualnej, ale ma zupełnie inne funkcje – w ten sposób rozładowuje się napięcie związane ze stresem w sytuacji rodzinnej, zawodowej, dostarcza sobie przyjemnych wrażeń, odrywa się na chwilę od problemów. W związku z tym człowiek uzależniony ma małe kompetencje, żeby uczyć bliskich przeżywania emocji, rozmawiania o nich, radzenia sobie z nimi czy wspólnego szukania rozwiązań.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Uzależnienie od pornografii może być dziedziczne?

Jeżeli dziecko wychowuje się w domu z uzależnionym rodzicem, również ma mniejsze szanse na nabranie umiejętności radzenia sobie ze swoimi emocjami?

Tak. Nawet jeżeli nie odziedziczy skłonności do uzależnienia, to poprzez brak emocjonalnej bariery ochronnej, może być bardziej narażone na uzależnienie niż ktoś, kto z domu wyniósł umiejętność dojrzałego przeżywania i wyrażania emocji.

Jak pornografia wpływa na relacje kobiety i mężczyzny?

Nałogowe korzystanie z pornografii różni się tym od innych uzależnień, że dotyczy ono sfery seksualnej – niezwykle istotnej dla budowania bliskości i więzi. Konsekwencje są nieco inne niż w przypadku alkoholu i narkotyków. Kiedy dla kogoś seks przestaje pełnić funkcję budowania relacji i więzi, pojawiają się problemy seksualne, najczęściej zaburzenia erekcji. Poza tym uzależnieni traktują seks instrumentalnie, może być im obojętne, czy to jest ta konkretna partnerka czy ktokolwiek inny. W seksie gonią za bardziej pobudzającym sposobem na rozładowanie napięcia seksualnego lub szukają odgrywania scen z filmów pornograficznych.

Często seks w związku przestaje być atrakcyjny, a masturbacja i codziennie nowa pornografia tę atrakcyjność zawsze mają i zaspokajają na tyle, że trudniej potem o satysfakcję seksualną we współżyciu z partnerem. Wówczas u osób, które żyją w związku z osobą uzależnioną od pornografii i masturbacji, pojawiają się pytania: "Co jest nie tak? Dlaczego nasz seks nie wygląda jak dawniej? Może nie jestem taka jak trzeba. Może nie jestem dość atrakcyjna? Dlaczego on nie chce być ze mną blisko? Dlaczego seks nie jest intymny i wyjątkowy?". To mocno wpływa na poczucie atrakcyjności, bezpieczeństwa w relacji. Ktoś uzależniony od alkoholu czy narkotyków w jakimś sensie jest w stanie budować bliskość i intymność w relacji seksualnej mimo swojego uzależnienia. Nałogowe korzystanie z pornografii zaburza doświadczanie bliskości w relacji seksualnej.

Co radzi pan kobietom, które zauważają, że partner mocno zbliża się do granicy uzależnienia od pornografii albo już ją przekroczył? „Uciekaj, dziewczyno!”? „Wyślij go na terapię”?

Najpierw ważne jest, aby uświadomić jej, że wszystko jest z nią w porządku, że nie ma sensu szukania winy w sobie. Partner po prostu woli pornografię. Cała reszta nie jest prosta, bo każdy ma inną sytuację w rodzinie. Dobrze jest mieć właściwy ogląd sytuacji. W rodzinie wyznającej konserwatywne wartości żona, która zauważa, że mąż ogląda pornografię raz na tydzień czy dwa, może mu zrobić awanturę i może uznać, że jest to ogromny problem. Tymczasem jednorazowe oglądanie filmów porno, jeżeli jest rozsądne i odbywa się pod kontrolą, nie jest nałogiem. Jednak dla jego partnerki może być przekroczeniem granic czy jej wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać związek. Warto o tym porozmawiać, ustalić, czy i dlaczego partner ogląda pornografię, może jest coś, co wspólnie można zrobić, aby seks dla obojga był atrakcyjniejszym wariantem.

Przypomnijmy, co tak naprawdę jest wyznacznikiem nałogowego korzystania z pornografii. Osoba uzależniona mimo prób nie daje sobie rady z ograniczeniem lub zaprzestaniem korzystania z pornografii. Nie robi tego pod wpływem środków odurzających, ale na trzeźwo. Ponosi z tego powodu realne szkody: ma kłopoty w pracy, traci relacje z bliskimi, przestaje ją interesować pasja lub hobby. Co ważne: oglądanie porno i masturbacja pełnią funkcję rozładowywania napięcia, silnego lęku, stresu, służą regulowaniu emocji. Taki stan trwa dłużej niż sześć miesięcy, a zazwyczaj wiele lat. Jeżeli partnerka to wszystko dostrzega, to pierwszą rzeczą, jaką powinna zrobić, jest konfrontacja. Pokazanie, że ona zdaje sobie sprawę z problemu, że ma to negatywny wpływ na wychowanie dzieci, na związek. Taka otwarta postawa poprowadzi albo do zaprzeczenia ze strony mężczyzny, albo do chęci zmiany. Wtedy można zrobić następny krok. Oczywiście pod warunkiem, że chęć zmiany jest autentyczna. Bo dość często zdarza się, że to partnerka wysyła mężczyznę na terapię, a on sam wcale nie ma w sobie żadnej chęci do zmiany.

Częste oglądanie pornografii wiąże się także z poczuciem atrakcyjności fizycznej. To znaczy, chłopcy częściej uważają, że ich członek jest zbyt krótki. Dziewczyny uważają, że powinny wyglądać inaczej, zachowywać się bardziej wyzywająco, uwodzicielsko, akceptować w seksie rzeczy, do których nie mają przekonania.

A ona jest konieczna?

Tak, bo tylko wtedy terapia ma sens. Uzależnieni żyją w schematach wysokich oczekiwań, często niespełnionych. Trzeba pamiętać, że ci ludzie podejmują nałogowe zachowanie nie tylko dlatego, że chcą, ale że inaczej nie potrafią sobie radzić z napięciem, lękiem i stresem. Cały czas czują na sobie presję, że muszą coś zrobić lepiej, więcej osiągnąć, nadrobić zaległości (które nagromadziły się także w związku z nałogiem). To wszystko tworzy błędne koło. Jeżeli ktoś orientuje się, że ma problem, zaczyna analizować, ile czasu i energii traci na nałóg i uświadamia sobie, że mógłby go spożytkować na przykład na zabawę z dziećmi.

Uzależnienie od pornografii to coś innego niż seksoholizm

Jak w rodzinach z uzależnieniem od pornografii traktowany jest seks?

Seks często jest absolutnym tematem tabu. Dużo większym niż w przeciętnej rodzinie. O seksualności się nie mówi po prostu ze wstydu. Gdyby seksualność realizowała się poprzez nawet bardzo częste współżycie dwójki ludzi, pewnie nie byłaby naznaczona piętnem. Kiedy dziecko natknie się na coś związanego z pornografią, temat jest ucinany. W związku z tym ono uczy się, że jest to coś szalenie wstydliwego.

Czy liczba nastolatków uzależnionych od pornografii będzie wzrastała?

Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Już widać zwiększoną liczbę osób zgłaszających się z problemami z erekcją i ejakulacją. I coraz częściej okazuje się, że ma to związek z nałogowym oglądaniem pornografii i z masturbacją. Przypomnę tutaj słowa Davida Camerona, premiera Wielkiej Brytanii. W 2013 roku miał postulat, żeby Wielka Brytania chroniła dzieci przed dostępem do pornografii, bo jeżeli nic się nie zrobi w tym kierunku, „za kilka lat ludzie wchodzący w wiek inicjacji seksualnej (w Wielkiej Brytanii około 15. roku życia) będą myśleli, że normalny stosunek seksualny kończy się wytryskiem na piersi kobiety”. I tak się stało, rzeczywiście tak myślą.

Jeśli dzisiaj zapytamy 18-latków, czy mieli przed ukończeniem pełnoletności kontakt z pornografią, to 98 proc. chłopaków i dziewczyn w wieku 18 lat mówi: tak. Systematycznie korzystało z niej 12 proc. 12-latków. Jeżeli podobne badania przeprowadzilibyśmy na dzisiejszych 14–15 latkach, to ten odsetek byłby jeszcze wyższy, ponieważ spada wiek rozpoczęcia korzystania z urządzeń mobilnych. Z programów kontroli rodzicielskiej korzysta niewiele ponad 13 proc. rodziców. W Kalifornii większość osób do 30. roku życia uważa, że depilacja intymna to norma. A przecież to standard pornograficzny! Pamiętajmy, że młodzi ludzie, dla których pornografia jest często pierwszym kontaktem z jakąkolwiek seksualnością, w ten sposób kształtują swoje wyobrażenia o seksie. Częste oglądanie pornografii wiąże się także z poczuciem atrakcyjności fizycznej. To znaczy, chłopcy częściej uważają, że ich członek jest zbyt krótki. Dziewczyny uważają, że powinny wyglądać inaczej, zachowywać się bardziej wyzywająco, uwodzicielsko, akceptować w seksie rzeczy, do których nie mają przekonania. Nastolatki oglądające porno mają skłonność do bardziej ryzykownych zachowań seksualnych.

Co powinni zrobić rodzice, którzy wiedzą, że ich dziecko ogląda za dużo pornografii?

Zazwyczaj pewnie w ogóle nie są w stanie tego stwierdzić. Jeśli korzystanie z porno stało się bardzo widoczne dla rodziców, to prawdopodobnie nastolatek totalnie przestał się kontrolować i w ogóle się z tym nie kryje. Myślę, że rozwój technologii mobilnych spowodował, że trzeba by zacząć wcześniej rozmawiać o seksualności, a nawet o pornografii. Być może już z 10-latkiem! Skoro z badań wynika, że pierwsze doświadczenia z pornografią na urządzeniach mobilnych dotyczą właśnie dzieci w tym wieku.

Moi dorośli pacjenci pamiętają pierwszy kontakt z pornografią – jak bardzo czuli się samotni i zawstydzeni, że robią coś nielegalnego, że nie mogli o tym porozmawiać. Albo zostali przyłapani i zostawieni z poczuciem, że zrobili coś strasznego.

Ja zabrałam swoje 10-letnie bliźniaczki do Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego na przedstawienie „Zakochany Szekspir”, gdzie była pokazana bardzo delikatna scena miłosna. I wspólnie sobie ją obejrzałyśmy.

Genialne! Dobrze, że obejrzałyście razem. Może było trochę wstydu, ale mogłyście sobie potem o tym porozmawiać. To jest zupełnie inne doświadczenie niż sytuacja, kiedy dziecko zupełnie samo włączy sobie porno i ogląda w ukryciu z poczuciem, że robi coś złego. Moi dorośli pacjenci pamiętają pierwszy kontakt z pornografią – jak bardzo czuli się samotni i zawstydzeni, że robią coś nielegalnego, że nie mogli o tym porozmawiać. Albo zostali przyłapani i zostawieni z poczuciem, że zrobili coś strasznego. Moim zdaniem jeżeli zobaczymy, że dziecko w wieku wczesnonastoletnim ogląda pornografię, warto zdobyć się na odwagę, na rozmowę. O czym to jest, dlaczego zdecydowało się to obejrzeć, czy myśli, że tak naprawdę to w życiu wygląda. Warto przy okazji przemycić trochę treści edukacyjnych, wyjaśnić, że to nie jest realne i w rzeczywistości wygląda inaczej. Rozmowa o tym, co się stało, bez zbędnych emocji, jest najlepsza. Natomiast jeżeli chodzi o nastolatki, weźmy pod uwagę burzę hormonów i fakt, że masturbacja jest czymś zupełnie normalnym (z badań wynika, że dwie trzecie nastolatków i jedna trzecia nastolatek masturbuje się mniej więcej dwa razy w tygodniu). Rozmowa na ten temat będzie na pewno trudna dla większości rodziców, bo nikogo z nas nie uczono, jak to robić, ale warto delikatnie podpytać, czy masturbacja to po prostu przyjemność seksualna, czy jest sposobem na radzenie sobie z emocjami lub stresem. Jeśli to drugie, to można podsunąć inne, skuteczne sposoby.

Jakie? Co jest lepsze od pornografii? Aikido?

Satysfakcjonujące życie społeczne. Spotykanie się ze znajomymi, rówieśnikami, dobra grupa przyjaciół, z którą można umówić się na robienie ciekawych rzeczy: rower, aikido, wyjazdy, squash, basen, nawet gry komputerowe. Nałogowa pornografia i masturbacja z czasem zastępują naturalną chęć szukania ekspresji seksualnej w związku. Bliska relacja między nastolatkami wcale nie musi od razu kończyć się w łóżku. Zanim do tego dojdzie, muszą się do siebie zbliżyć, porozmawiać, znaleźć wspólne zainteresowania, temat do rozmów. To bardziej rozwijający wybór niż samotnicza aktywność przed ekranem komputera i pornografia, która po prostu izoluje.

***

Dr hab. Mateusz Gola – psycholog, neurokognitywista. Kierownik Pracowni Neuronauki Klinicznej w Instytucie Psychologii PAN i Research Scientist w Institute for Neural Computations University of California San Diego. Kieruje zespołem prowadzącym pionierskie badania nad mechanizmami nałogowych zachowań seksualnych (www.hiperseksualnosc.pl)

***

Rozmowa z drem Mateuszem Golą ukazała się w „Urodzie Życia” 12/2017

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
pożądanie
magnum photo/photo power

W łóżku z kompleksami? Atrakcyjność seksualna nie zależy od wyglądu

Psychoterapeuta, Wojciech Kruczyński przekonuje, że pożądanie, jakie budzimy, nie ma wiele wspólnego z tym, jak wyglądamy. Najbardziej podniecające w nas jest zupełnie co innego.
Krystyna Romanowska
20.02.2020

Patrzenie, jak komuś na nasz widok podniecenie odbiera rozsądek i każe robić szalone rzeczy, jest jedną z największych przyjemności na tym świecie. I największym afrodyzjakiem. Czego potrzebujemy, żeby tak było? Mówi Wojciech Kruczyński, psycholog oraz psychoterapeuta. Krystyna Romanowska: Seksuolodzy mówią, że kobiety uważają się za niezbyt sexy: obsesyjnie liczą fałdki i mierzą cellulit. Mężczyźni z kolei boją się oceny długości i twardości. Potem spotykamy się w łóżku i zamiast czerpać z tego samą przyjemność, boimy się, co jest w nas nie tak. Tymczasem dobrze by było, gdybyśmy powiedzieli sobie… No właśnie, co?  Wojciech Kruczyński:  Mogę powiedzieć każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie: „Masz już wszystko, czego potrzeba, żeby ktoś stracił dla ciebie głowę. Zadbała o to natura”.  Czyli żeby stać się dla kogoś czystym obiektem seksualnym.  Patrzenie, jak komuś na nasz widok podniecenie odbiera rozsądek i każe robić szalone rzeczy, jest jedną z największych przyjemności na tym świecie. Co nas najbardziej podnieca u kogoś innego? Właśnie świadomość tego, że on lub ona czuje podniecenie na nasz widok.   Kompleksy to nieporozumienie Jedna z moich znajomych, która często zmienia partnerów seksualnych, usłyszała kiedyś od koleżanki: „Nie martwisz się, że ci wszyscy mężczyźni oceniają twoje ciało?”. Odpowiedziała: „To nie ma dla mnie znaczenia”. I nie powinno mieć. Kompleksy to w  większości nieporozumienie, pogoń za Świętym Graalem w postaci płaskiego brzucha, sterczących piersi czy czegoś w  tym rodzaju. Nie trzeba posiadać wszystkich cech idealnego obiektu seksualnego – zwłaszcza że taki ideał nie istnieje – żeby być odebraną jako pociągająca i seksowna. Partnerowi seksualnemu...

Czytaj dalej
Seks kobiecy
iStock

Agata Loewe, seksuolożka: „Odkryj swoje ciało – to klucz do dobrego seksu”

„Kobiety muszą wziąć odpowiedzialność  za swój orgazm. Wśród wielu z nas pokutuje  przekonanie, że mężczyzna jakimiś magicznymi trikami sprawi, że on nastąpi. Nie! Powinnyśmy  same się go nauczyć. Metodą prób i błędów”, mówi seksuolożka dr Agata Loewe.
Karolina Rogalska
07.06.2020

Dobry seks zależy głównie od tego, czy czujemy się komfortowo we własnym ciele i czy w ogóle je znamy. Odkrywanie własnej seksualności to droga, którą warto przejść, aby cieszyć się w łóżku bliskością. Dr Agata Loewe, psychoterapeutka i seksuolożka, wyjaśnia, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie cieszyć się seksem. Karolina Rogalska: Według najnowszych sondaży ponad 90 proc. Polek nie lubi swojego ciała. Czy to się przekłada na nasze życie seksualne? Dr Agata Loewe: Rzeczywiście, poznałam w życiu bardzo niewiele kobiet, które mówią o swoim ciele ze stuprocentową akceptacją. A prowadzę warsztaty od wielu lat. Myślę, że nasz stosunek do ciała wynika w dużym stopniu z uwarunkowań kulturowych. Narzekanie, krytykanctwo i porównywanie się do koleżanki lub sąsiadki mamy we krwi. Większość Polek nie potrafi też przyjmować komplementów. Gdy słyszymy: „Jesteś piękna”, odpowiadamy zwykle: „No coś ty! Ostatnio przytyłam”. Albo: „Nie żartuj, mam tyłek jak szafa”. Mówienie dobrze o sobie też nie jest popularne. Kobietom z trudem przychodzi wypowiedzenie na głos zdań w stylu: „Mam cudowne piersi”, „Mam zgrabne nogi”. Jednym z najtrudniejszych ćwiczeń na naszych warsztatach pracy z ciałem jest to, w którym prosimy uczestniczki o opisanie go od głowy do stóp: co w nim lubią, czego ono doświadczyło, jaką ma historię. Taka opowieść bardzo mocno konfrontuje je z tym, jakie to ciało jest dla nich ważne. Że to coś więcej niż tylko figura i wygląd. I że to, czy ono się mieści w jakiś kulturowych kanonach piękna, czy nie, jest sprawą drugorzędną. Również w naszym życiu erotycznym. Bo dobry seks zależy głównie od tego, czy we własnym ciele czujemy się komfortowo i czy je znamy. Czy odkryłyśmy, gdzie i jak należy...

Czytaj dalej
Kobieta i manekin
magnum photo/photo power

Polka u seksuologa: czy jesteśmy tak wyzwolone, jak nam się wydaje?

Seks to dla Polek „rzecz do odhaczenia” – często jesteśmy zbyt zmęczone, aby cieszyć się bliskością i kontaktem cielesnym. Dają znać o sobie też nasze kompleksy i pruderyjność… większa niż u naszych babek!
Aleksandra Pezda
30.01.2020

Czy ja jestem nienormalna?” – tak zaczynamy zwykle rozmowę u seksuologa, niezależnie od tego, jaki mamy problem. O nowej seksualności kobiet i wstydzie, który wciąż nas pęta, z Martą Szarejko, autorką książki „Seksuolożki”, rozmawia Aleksandra Pezda. Aleksandra Pezda: Po książce „Seksuolożki” spodziewałam się raczej wyznań, jak ciężko kobietom uprawiać ten zawód, chociaż minęły lata od przełomu Michaliny Wisłockiej. A tu mamy rozmowy o seksie i seksualności. Marta Szarejko: Opowiadam historie seksuolożek, tylko schowałam je między wierszami. Najstarsza z moich rozmówczyń to prof. Maria Beisert, ma ponad 70 lat i mówi o sobie, że jest stara. Jednocześnie kipi energią, mądrością i ma naprawdę wiele do zaoferowania nauce i światu. Opowiedziała mi o trudnych początkach – kiedy ponad 40 lat temu zaczynała pracę, była w grupie kilku kobiet zainteresowanych seksuologią. Sama – prawniczka, pozostałe – psycholożki. Nie było w Polsce takiego kierunku studiów, jeździła więc na kursy do Czech. Jako pierwsze materiały edukacyjne musiały jej służyć zdobywane za granicą kolorowe pisma pornograficzne – to na nich pokazywała klientom pozycje seksualne i uczyła budowy części intymnych. Oprócz prof. Beisert jest kilka seksuolożek lekarek w podobnym wieku, następnie długa pokoleniowa luka. Wysyp – jeśli w ogóle mogę tak nazwać grupę kobiet uprawiających ten zawód w 40-milionowym kraju – mamy dopiero w ostatnich latach.  To dowód na co?  Na to, że sprawy dotyczące zdrowia seksualnego są u nas traktowane niepoważnie, a w odniesieniu do kobiet jest jeszcze gorzej. To pokłosie dominującego jeszcze do niedawna podejścia rodem z patriarchalnej kultury, że sprawy seksu należy zostawić mężczyznom. Co zresztą było powodem, dla...

Czytaj dalej
Tinder: seks czy miłość
magnum photo/photo power, materiały prasowe

Co robimy na Tinderze i co Tinder robi z nami? 

O fenomenie Tindera mówi dr Julita Czernecka, współautorka badań „Pokolenie singli”.
Aleksandra Pezda
04.01.2019

Tinder zdominował rynek aplikacji randkowych – przesunięcie palcem w lewo albo w prawo jest łatwe, niezobowiązujące i nie wymaga wielkiego namysłu. Na Facebooku powstają grupy kobiet, które nawzajem ostrzegają się przed tinderowymi łowcami albo opowiadają wrażenia z tinderowych randek. Czy Tinder jest tylko niewinną aplikacją, czy może czymś więcej? Mówi dr Julita Czernecka, socjolożka miłości, współautorka badań „Pokolenie singli”. Aleksandra Pezda: Kobiety wchodzą na Tindera w poszukiwaniu partnera, mężczyźni – seksu. Tak wynika z wielu badań. Dlaczego? dr Julita Czarnecka: Aplikacja została stworzona z myślą o erotycznych randkach, nic więc dziwnego, że sprawdza się w takim charakterze. Część użytkowników korzysta z Tindera, by umawiać się na seks, i faktycznie najczęściej są to mężczyźni. Dla wielu użytkowników, zwłaszcza dla kobiet, Tinder jest kolejną aplikacją, która ma pomóc w szukaniu partnera, związku czy miłości. Coraz więcej ludzi mówi też, że Tinder jest zwykłym portalem społecznościowym, który pomaga np. odnaleźć się w obcym mieście. Tam możemy poznać „lokalsa”, który nas oprowadzi, poleci dobre jedzenie, miejsca warte zobaczenia i tak dalej. Zyskamy towarzystwo, niekoniecznie wcale na seksrandkę. Czy Tinder popularyzuje prostytucję i seksturystykę? Bywa, że portale randkowe są wykorzystywane przez prostytutki – damskie czy męskie. Bo to oczywiście dobre miejsce do znalezienia klientów. Ale nie to jest celem działalności tych portali, również Tindera, i jest to zabronione regulaminem. Dlatego portale, które dbają o swoją renomę, usuwają tego typu konta. A seksturystyka, hm… Czy jeśli jadę z Łodzi do Gdańska i mam ochotę spotkać się tam z kimś „na jedną noc”, to już seksturystyka?...

Czytaj dalej