Uśmiechnięta depresja – zamaskowany ból, który trudno rozpoznać
Adobe Stock

Uśmiechnięta depresja – zamaskowany ból, który trudno rozpoznać

Uśmiechnięta depresja może dawać nietypowe objawy, które łatwo jest przeoczyć. Czasami nawet sami chorzy są zdziwieni, gdy słyszą diagnozę. Zobacz, na jakie sygnały warto być wyczulonym.
Kamila Geodecka
23.02.2021

Uśmiechnięta depresja (nazywana też depresją wysokofunkcjonującą) jest podstępna – w końcu jak to możliwe, że ktoś, kto wydaje się tak radosny, cierpi na depresję? Psycholożka kliniczna Rita Labeaune mówi, że nawet jej pacjenci chorujący na depresję wysokofunkcjonującą są czasami zdziwieni diagnozą. Wydaje im się, że skoro uśmiechają się cały czas, nie mogą chorować.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Nieleczona depresja uśmiechnięta

Ci pacjenci, nawet jeśli będą zdziwieni i trudno będzie im się pogodzić z diagnozą, mają jednak szczęście, ponieważ trafili do gabinetu terapeuty. Wiele osób cierpiących na depresję uśmiechniętą nigdy nie będzie zdiagnozowanych. Będą odrzucały i lekceważyły własne uczucia, a to doprowadzi do obniżenia ich własnej wartości. Osoba chora będzie uważała się za gorszą, winną tego, że czuje się w tak „dziwny” czy „zły” sposób. Nie uda się jednak do specjalisty, ponieważ nie będzie czuła takiej potrzeby – przecież normalnie funkcjonuje i daje sobie radę w życiu codziennym.

Przyjrzyjmy się pewnym charakterystycznym objawom uśmiechniętej depresji, które czasami bardzo łatwo przeoczyć.

Czytaj też: Objawy depresji. 10 najczęstszych symptomów, których nie należy lekceważyć

Objawy uśmiechniętej depresji

Osoby cierpiące na ten typ depresji mogą reagować nienaturalnie na pewne sytuacje. Na przykład w momencie, gdy dostaną neutralną lub nawet negatywną wiadomość, na ich twarzach wciąż będzie widniał uśmiech od ucha do ucha. Ten uśmiech czy nawet chichotanie może być reakcją na stres, czasami ktoś może mieć naturalnie radosny wyraz twarzy, może mieć dobry dzień i uśmiechać się bez powodu. Pamiętajmy jednak, że ten typ maskowanej depresji może dotyczyć nawet 40 proc. ogółu osób chorych na depresję. Jeśli zauważysz więc, że ktoś z twoich bliskich reaguje uśmiechem w niewłaściwych momentach, spróbuj mu pomóc.

Psycholożka Rita Labeaune zwraca jednak uwagę, by robić to w sposób delikatny. Gdy powiemy bliskiej osobie, że widzimy w jej zachowaniu pewne sygnały świadczące o depresji, pierwszą reakcją może być zaprzeczenie. I jest to normalne. Osoby, które cierpią na uśmiechniętą depresję, często mogą normalnie funkcjonować – przynajmniej z pozoru. Chodzą do pracy, zajmują się dziećmi, wykonują obowiązki domowe. Mogą nawet odnosić sukcesy! W środku jednak cierpią i toczą ciągłą walkę same ze sobą.

Czytaj także: 7 głównych typów depresji – to z nimi lekarze spotykają się najczęściej

Uśmiech w depresji, czyli maska

Cechą charakterystyczną dla depresji wysokofunkcjonującej jest odczuwalny wewnątrz smutek. Na zewnątrz będą to jednak osoby uśmiechnięte. Niech nas to nie zmyli – ten wyraz twarzy jest tylko fasadą, maską, która chory zakłada, by ukryć przed całym światem swoje prawdziwe uczucia. Czasami ten mechanizm obronny będzie używany zupełnie nieświadomie. Nie każdy chory jest w stanie nazwać dokładnie swoje emocje. Czasami może im się wydawać, że „coś jest nie tak” lub czują się „jakoś inaczej”. Takie zdania mogą być dla nas sygnałem ostrzegawczym.

Uśmiechnięta depresja a próby samobójcze

Osoby, które maskują depresję uśmiechem, mogą czuć się winne z powodu smutku, który odczuwają. Uważają, że nie mają prawa czuć się tak źle, w momencie, gdy inni mają jeszcze gorzej. W końcu mogą jednak nie wytrzymać tego napięcia. Paradoksem jest to, że wśród chorych cierpiących na uśmiechniętą depresję częściej dochodzi do prób targnięcia na własne życie. Dzieje się tak, ponieważ osoby w stanie głębokiej depresji zazwyczaj nie mają energii i siły na realizację swoich planów. Osoby budujące fasadę z uśmiechu tę siłę mają i – jeśli nie zareagujemy w porę – będą w stanie się zmotywować i odebrać sobie życie.

Czytaj także: Depresja sezonowa a depresja chroniczna. Sposoby na sezonowe zaburzenia nastroju

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
depresja

7 głównych typów depresji – to z nimi lekarze spotykają się najczęściej

Depresja kojarzy nam się z obniżonym nastrojem, poczuciem pustki oraz brakiem sił psychicznych. Rzadko jednak myślimy o tym, jakie są konkretne rodzaje depresji.
Kamila Geodecka
23.11.2020

Depresja już oficjalnie została zaliczona do jednej z chorób cywilizacyjnych. Chociaż świadomość na jej temat wzrasta, wciąż wydaje się, że wiemy o niej za mało. Przez to nie zawsze potrafimy pomóc bliskiej nam osobie, która choruje na depresję. O czym między innymi warto wiedzieć? O tym, że mamy kilka rodzajów depresji, które mogą charakteryzować się różnymi objawami i pojawiać się w różnych okresach. Objawy mogą trwać dłużej lub krócej, a także mogą charakteryzować się  różnym nasileniem. Każdy z typów depresji wymaga innego planu działania ustalonego przez lekarza i psychoterapeutę. Depresja duża Czasami możemy usłyszeć o depresji klinicznej, którą lekarze nazywają ciężkimi zaburzeniami depresyjnymi, depresją endogenną lub dużą depresją. Zazwyczaj podstawą tego schorzenia są zmiany organiczne, czyli m.in. zaburzenia hormonalne, niedobór serotoniny czy zmiany neurologiczne. Pacjenci z dużą depresją mają obniżony nastój, brak chęci do życia, odczuwają przygnębienie oraz permanentny smutek. Często zauważalne jest także zobojętnienie na kontakty społeczne. Niestety w tym rodzaju depresji pojawiają się także myśli i próby samobójcze. W przypadku depresji endogennej konieczne jest rozpoczęcie farmakoterapii, którą najlepiej wspierać psychoterapią. Depresja sezonowa Depresja sezonowa pojawia się cyklicznie, zazwyczaj w okresie jesienno-zimowym. Jest to reakcja organizmu na niedobór światła słonecznego. Najczęściej objawia się obniżonym nastrojem, poczuciem melancholii, spadkiem energii oraz dużą sennością. Niekiedy może pojawić się także przyrost masy ciała. Chociaż depresja sezonowa może sama minąć wraz z nadejściem wiosny, jej objawów nie można bagatelizować. Dla własnego komfortu warto...

Czytaj dalej
depresja
Getty Images

Depresja maskowana może trwać latami i skazywać nas na niewidoczne cierpienie

Śmiech, żart, pogoda ducha. Pozornie.
Karolina Rogalska
23.06.2019

Depresja? Jaka depresja – przecież się śmiejemy, żartujemy. Fakt. Ale pod uśmiechem może kryć się prawdziwe cierpienie. O tym, dlaczego ukrywamy swoje prawdziwe emocje i czym może się to skończyć, pytamy dr Magdaleną Nowicką, psycholożkę, psychoterapeutkę i autorkę publikacji poświęconych depresji.  Karolina Rogalska, „Uroda Życia” : Na zewnątrz świetnie funkcjonują, odnoszą sukcesy, wzorowo odgrywają społeczne role. O tym, że zmagają się z ogromnym cierpieniem, czasem dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy dochodzi do tragedii. W mediach pojawił się nawet termin opisujący to zjawisko – uśmiechnięta depresja. Podobno bije on rekordy klikalności w wyszukiwarkach internetowych. Dr Magdalena Nowicka: Część osób pomimo ogromnego cierpienia, jakie niesie ze sobą depresja, potrafi się zmobilizować i założyć taką społeczną maskę, udawać, że wszystko jest OK, i  w miarę sprawnie funkcjonować. Ale do czasu. Nasze zasoby w zakresie samoregulacji i samokontroli są wyczerpywalne, a depresja jest chorobą postępującą, w związku z czym wcześniej czy później i  tak dojdziemy do momentu, że w żaden sposób już nie będziemy w stanie jej kontrolować. Często jest tak, że ignorujemy pierwsze oznaki choroby albo szukamy szybkich rozwiązań, np. w lekach czy alkoholu. Nie słuchamy swojego organizmu, a  przecież ten smutek, to cierpienie, które odczuwamy, jest dla nas bardzo ważnym komunikatem. Depresja jest zazwyczaj odpowiedzią organizmu na pewne sytuacje, które nas w życiu spotykają, często są to sytuacje straty. Bywa też wynikiem przeciążenia, długotrwałego stresu, jakichś traumatycznych doświadczeń. Tu potrzebna jest pomoc specjalisty, która musi dotyczyć nie tylko łagodzenia objawów, ale także przeciwdziałać przyczynom depresji. Czyli coraz częściej funkcjonujemy w...

Czytaj dalej
ukryta depresja
iStock

Ukryta depresja: możesz ją podejrzewać, jeśli masz choć 4 z tych 6 „niewinnych” objawów

Depresja nie musi objawiać się apatią i ciągłym płaczem. Często chowa się za perfekcjonizmem, nadwrażliwością, udaje „zwykły” strach przed przyszłością. Jak zdemaskować depresję, która nie ma klasycznych objawów?
Aleksandra Nowakowska
04.05.2020

Większość z nas została „dobrze” wychowana. Tak, żeby nie przeszkadzać, nie zawracać niepotrzebnie nikomu głowy, nie  zwracać na siebie uwagi. Zostałyśmy tak wychowane, że w dorosłym życiu ukrywamy swoje uczucia i nie obciążamy innych problemami. Nieraz – nie przyznajemy się do tych problemów nawet same przed sobą. Jesteśmy mistrzyniami w udawaniu, że wszystko jest w porządku. Depresja? Skądże, to zmęczenie, niewyspanie, przepracowanie, słabszy dzień, chandra, PMS, dziecko, mąż… Jaka znowu depresja, skoro przecież radzimy sobie z codziennością, rano wstajemy z łóżka. Depresja jest dopiero wtedy, kiedy nie można ruszyć ręką – myślimy i mylimy się.   Wysoko funkcjonująca depresja wygląda zupełnie inaczej. Możesz rozpoznać ją po tych sześciu objawach. 1. Zmiana rytmu snu i nawyków żywieniowych Bezsenność lub senność to bardzo częste objawy tzw. uśmiechniętej depresji. O tym samym może świadczyć przejadanie się albo częste sięganie po słodycze lub alkohol. Emocje zajadamy najczęściej po to, żeby nie czuć wewnętrznej pustki, smutku i poczucia samotności. Czasem też ukryta depresja objawia się inaczej: utratą apetytu i niemożnością cieszenia się z ulubionych smakołyków, które do tej pory sprawiały nam przyjemność. 2. Udawany uśmiech i wycofanie się z życia Od czasu do czasu każdy z nas wkłada maskę, żeby zwieść innych, że wszystko jest ok, chociaż wcale tak nie jest. Przecież nie zawsze chcemy przyznawać się do gorszej formy i nie każdemu opowiadamy, co nas boli. W przypadku ukrytej depresji wymuszone poczucie szczęścia na twarzy jest inne – wygląda jak „przyklejony” uśmiech. Kiedy dłużej przebywamy z taką osobą, maska opada i pokazuje się smutek albo obojętność. Dlatego ludzie,...

Czytaj dalej
Sonia Bohosiewicz
East News

Sonia Bohosiewicz o depresji: „Nie nazywajmy chorych mięczakami”

Nie wstydźmy się depresji — apeluje Sonia Bohosiewicz w jednym z ostatnich wywiadów. Według aktorki wielotygodniowa izolacja związana z pandemią koronawirusa sprawi, że liczba osób cierpiących na depresję będzie wzrastać.
Sylwia Arlak
06.08.2020

Już wkrótce na antenę wróci popularny serial „Usta usta”, w którym pojawia się m.in. temat depresji. Sonia Bohosiewicz, która gra w produkcji jedną z głównych ról, podkreśla, że społeczeństwo stygmatyzuje osoby cierpiące na tę chorobę. Sonia Bohosiewicz o depresji „Społeczeństwo nazywa osoby cierpiące na depresję mięczakami. A przecież to choroba, którą się leczy” — mówi aktorka w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle. Jak przypomina, depresja może dotknąć każdego z nas. Cierpią na nią ludzie z różnych środowisk i grup zawodowych, także aktorki i aktorzy, dziennikarki i dziennikarze. Popularność i sympatia nie chroni przed zachorowaniem. „Świat zrobił się szybszy i ludzie odczuwają różnego rodzaju presję. Depresja występuje i bardzo dobrze, że zaczęto o tym mówić, nie ma w nich nic wstydliwego” — dodaje. Czytaj też:   Uśmiechnięta depresja może trwać latami i skazywać nas na niewidoczne cierpienie Zdaniem aktorki ważne, by traktować depresję w kategoriach choroby. Media i społeczeństwo powinny mówić o niej głośno i przestać odbierać ją jako słabość. Tym bardziej że — jak mówi aktorka — po wielotygodniowej izolacji związanej z pandemią koronawirusa, liczna osób zmagających się z depresją na pewno wzrośnie. „Jeszcze przez kilka lat będziemy zbierać żniwo obniżonych nastrojów, chorób, depresji nie tylko u dorosłych, ale także u dzieci” – podkreśla.

Czytaj dalej