Toksyczny wstyd niszczy pewność siebie i pcha nas w relacje z narcyzami
Adobe Stock

Toksyczny wstyd niszczy pewność siebie i pcha nas w relacje z narcyzami

Każda z nas zna uczucie wstydu, jednak toksyczny wstyd może paraliżować całe nasze życie oraz sprawiać, że czujemy się bezwartościowe oraz niepewne siebie.
Kamila Geodecka
02.03.2021

Niektórzy naukowcy określają wstyd jako poczucie winy. Jest to zdrowy i normalny proces, który pozwala nam uczyć się na własnych błędach. Wstyd jest także elementem kulturowym. W końcu to środowisko, w  którym zostałyśmy wychowane, nauczyło nas, za co powinnyśmy się wstydzić, a za co nie. Choć nie unikniemy w życiu uczucia wstydu, czasem ten normalny i zdrowy wstyd może przerodzić się we wstyd toksyczny.

Czytaj także: Pewności siebie możesz się nauczyć! Poznaj sposoby, które działają

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Co to jest toksyczny wstyd?

Co się dzieje w naszym ciele, gdy odczuwamy wstyd? Jak tłumaczy psychoterapeutka Sherry Gaba, wstyd wyzwala taką samą reakcję nerwową jak strach – wprowadza nas w stan ucieczki lub walki. Zdrowy wstyd występuje jednak rzadko i jest związany z konkretnymi sytuacjami. Możemy go poczuć na przykład wtedy, gdy powiemy coś niestosownego podczas rodzinnego obiadu. Z czasem poczucie wstydu mija.

Toksyczny wstyd charakteryzuje się tym, że staje się wszechobecny w naszym życiu, a my nie potrafimy powiedzieć, czego się wstydzimy lub za co się wstydzimy. Reakcje fizjologiczne są jednak wciąż takie same: jesteśmy w stanie ucieczki lub walki. Nietrudno sobie wyobrazić, że życie w takim stanie może stać się wręcz nieznośne. Z czasem osoby odczuwające toksyczny wstyd mogą zacząć wycofywać się ze społeczeństwa, myśląc, że nie mogą ani kochać, ani być kochanymi. W życiu zawodowym mogą bezustannie czuć się niepewne. Znacznie częściej może dochodzić u nich do głosu wewnętrzny krytyk, który mówi: „Jestem beznadziejna, leniwa, gruba, głupia…”.

Skąd się bierze toksyczny wstyd?

Dlaczego niektórzy odczuwają toksyczny wstyd? Jego powstawanie często jest procesem, który zaczyna się we wczesnym dzieciństwie, gdy rodzice są negatywne nastawieni do dziecka. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy mówią mu, że do niczego się nie nadaje, że jest nieinteligentne lub nieatrakcyjne. Dziecko, które przez cały czas dostaje od rodziców takie wiadomości, z czasem zaczyna czuć, że jest z nim coś nie tak.

Jeśli dziecko nie zacznie słyszeć pozytywnych ocen, poczucie ogólnego i niesprecyzowanego wstydu będzie w nim narastało. W efekcie taki człowiek może mieć niską samoocenę, będzie bardziej podatny na stres, lęk oraz depresję. W dorosłości może stać się także chorobliwym perfekcjonistą.

Czytaj także: Jak rozpoznać toksycznych ludzi? 3 typy, przed którymi trzeba umieć się bronić

Toksyczny wstyd a relacje

Dla tych, którzy mają do czynienia z toksycznym wstydem, przyciągająca jest charyzma narcyza. Narcyz jest mistrzem uwodzenia i potrafi wciągnąć podatne osoby w swój idealny świat. Obiecuje osobie z toksycznym wstydem miłość oraz mówi, że da jej wszystko, czego tak bardzo brakowało jej w dzieciństwie. Paradoksalnie, wielu narcyzów odczuwa toksyczny wstyd, a ich reakcją na to uczucie jest stworzenie alter ego i odcięcie się od wszelkich emocji.

Osoby odczuwające toksyczny wstyd mogą wiązać się również z osobami chorymi, np. z alkoholikiem. Osoba owładnięta chronicznym wstydem będzie starała się pomóc choremu partnerowi i w taki sposób odkupić swoje „winy”. To się jednak nigdy nie uda, a próba niesienia takiej pomocy często kończy się współuzależnieniem.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG

Narcyz jest mistrzem uwodzenia, ale związek z nim to emocjonalna pułapka

Narcyz nie potrafi okazywać empatii i nie jest w stanie tworzyć bliskich relacji. Co zatem sprawia, że osoby narcystyczne są tak atrakcyjne?
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Zła wiadomość jest taka, że większość z nas postrzega narcyzów jako zdecydowanie atrakcyjniejszych od reszty ludzi. Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez austriackiego psychologa klinicznego Emanuela Jauka: w jego eksperymencie wzięło udział 90 osób, które były na 700 randkach. Uczestnicy po tych spotkaniach deklarowali, z kim chcieliby stworzyć relacje krótkoterminowe, a także z kim chcieliby budować trwałe związki. Narcyzi wygrywali w obu przypadkach . Narcyz potrafi w sobie rozkochać Wyniki tego badania zadziwiają, bo przecież narcyzi w tworzeniu relacji akurat najlepsi nie są. Dlaczego zatem biją na głowę innych, mniej narcystycznych konkurentów? Wyjaśnienie jest bardzo proste: po prostu robią świetne pierwsze wrażenie . Silna koncentracja na sobie oznacza, że doskonale znają swoje atuty i potrafią się lukratywnie „sprzedać”. Poza tym są świetnymi uwodzicielami. Wiedzą, jak mają zadziałać, żeby ktoś się w nich zakochał. Przewagę daje im pewność siebie, która nawet jeśli nie idzie w parze z atrakcyjnością fizyczną, szybko czyni ich obiektami pożądania. I jeszcze jedna rzecz – na randkach, podczas których nawiązujemy pierwszy kontakt, narcyzom pomaga ich ekstrawertyczna osobowość . Tych kilka cech naprawdę wystarczy, żebyśmy z miejsca były w stanie zakochać się w narcyzie i wejść w relację, która w perspektywie czasu nie przyniesie nam niczego dobrego. Z biegiem czasu u boku narcyza czujemy się w najlepszym wypadku niezauważane i nieważne, w gorszym stajemy się ofiarami emocjonalnej, a nawet fizycznej przemocy. Skąd się biorą toksyczni narcyzi? Tworzymy więzi z ludźmi dzięki empatii. Pielęgnowana empatia umożliwia nam wgląd w myśli i nastroje innych i daje moc przewidywania ludzkich...

Czytaj dalej
Toksyczny związek
Getty Imagse

Związek z narcyzem jest jak tango: namiętny, ale wyczerpuje siły

Narcyz jest skupiony na sobie, nie umie inaczej. Jego miłość do siebie samego, troska o siebie samego w sposób trwały przysłania, wypiera miłość do drugiej osoby, możliwość troszczenia się o nią. Dlatego związek z nim zawsze będzie toksyczny. 
Karolina Morelowska-Siluk
07.06.2020

Narcyza jako partnera nie wygrywamy na loterii, ale z jakichś powodów same go wybieramy. A potem nagle budzimy się, że zamiast oparcia w mężczyźnie mamy roszczenia królewicza. Aby próbować uratować taki związek, trzeba przede wszystkim dostrzec swój wkład w niego, współudział – mówi Danuta Golec, psychoterapeutka. Związek z narcyzem Karolina Morelowska-Siluk: Czy związek z narcyzem zawsze musi być toksyczny? Danuta Golec: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę najpierw wyjaśnić kilka pojęć. Związek, aby był prawdziwą relacją, musi prowadzić do rozwoju. To, co mówię, może wydawać się oczywiste, ale wcale takie nie jest. Bo bywa, i to nierzadko, że dla ludzi największą zaletą związku jest to, że on po prostu trwa!  Zachwycamy się, przypisujemy temu wartość: jakie to piękne, że oni są ze sobą już 20 lat, zazdroszczę! A czasem nie ma czego. Mam taką roboczą definicję, i nie dotyczy ona wcale jedynie relacji damsko-męskiej, ale „dorosłych” relacji między ludźmi w ogóle, mianowicie realny związek jest wtedy, gdy ludzie siebie wzajemnie motywują do rozwoju. Czyli, związek będzie toksyczny wtedy, gdy ludzie ciągną siebie w dół albo wstrzymują przed zrobieniem kroku naprzód. I to z boku może wyglądać jak bardzo przyzwoita relacja – nie piją, nie biją, nie zdradzają – tylko „siedzą w kapciach przed telewizorem”, stoją w miejscu. I tak właśnie lubi narcyz? Narcyz nie do końca wie, co lubi, bo nie za bardzo zna siebie. Przecież jest skupiony wyłącznie na sobie. Jest skupiony na sobie, ale nie na sobie realnym, tylko zwykle na wyobrażeniu o sobie. Więc o tym, kim jest naprawdę, niewiele wie. Jego główna cecha to rzeczywiście zwrócenie miłości i zaangażowania we własnym kierunku. Ważne jest, aby wiedzieć, że taki...

Czytaj dalej
Bańka mydlana
getty imags

Brené Brown: „Twoja wrażliwość to twoja siła – dzięki niej możesz żyć pełnią życia”

Pozwólmy sobie na smutek i wstyd
Sylwia Niemczyk
30.01.2020

Nie możemy wybierać sobie uczuć. Nie można powiedzieć: tu jest smutek i wstyd – ja tego nie chcę. Jeśli zagłuszymy bolesne emocje, to zagłuszymy też radość i szczęście”, mówi prof. Brené Brown, badaczka, której 20-minutowy wykład o tym, jak żyć, obejrzało już 45 milionów ludzi na świecie. Zagłuszanie emocji jest możliwe, a nawet można powiedzieć, że bardzo proste. Znamy sposoby: jedzenie, niejedzenie, alkohol, praca. „Rzecz w tym, dlaczego to robimy?” – pytała prof. Brené Brown podczas konferencji TEDx w Houston w 2010 roku. Kiedy przyjęła na nią zaproszenie, zaplanowała krótki wykład o tym, co zawsze: o badaniach, które od lat prowadziła nad emocjami na Uniwersytecie w Houston. Ale dzień przed występem zmieniła zdanie. Zdecydowała, że, owszem, opowie o badaniach – ale również o sobie.  Wykład trwał 20 minut. Zeszła ze sceny, dojechała do domu, a rano obudziła się z najgorszym na świecie kacem moralnym. Uświadomiła sobie, co właściwie się stało poprzedniego dnia: stanęła przed pół tysiącem obcych ludzi i opowiedziała im o swoich najsłabszych punktach, wychyliła się zza maski naukowca, przyznała do załamania nerwowego i psychoterapii. Przez kolejne trzy dni nie wyszła z domu. Pocieszała się tym, że 500 osób przed sceną to jeszcze nie cały świat, za jakiś czas nikt już nie będzie pamiętał o jej kompromitacji.  Tyle że pół roku później TEDx zamieścił jej przemówienie na swojej stronie i z tamtych 500 osób najpierw zrobił się tysiąc, potem milion, a potem kilkanaście i kilkadziesiąt milionów – jak gdyby któregoś dnia wszyscy ludzie z dostępem do internetu nagle zadali sobie to samo pytanie: kim właściwie jest Brené Brown i jak może zmienić ich życie? Prof. Brené Brown od...

Czytaj dalej
Cienie pary
getty images

Mężczyzna z przeszłością. Jak zbudować relację z kimś, kto właśnie się rozwiódł?

Kluczem do sukcesu jest wyciąganie wniosków. Również w miłości.
Karolina Rogalska
01.02.2020

O takiej sytuacji pisała Osiecka: kochamy, ale boimy się łatki „tej trzeciej” i tego, że skoro on już raz kogoś porzucił, to kiedyś zrobi tak samo. Jak budować nowy związek z kimś, kto właśnie przeszedł rozwód, mówią psychoterapeuci Matylda Porębska i Paweł Jezierski, autorzy warsztatów dla par. Karolina Rogalska „Uroda Życia”: Jakie są szanse na stworzenie dobrej relacji z partnerem, któremu już raz w związku nie wyszło? Paweł Jezierski: Spore. Ponad 70 proc. osób, które stworzyły nowy związek po rozwodzie, deklaruje, że jest on znacznie bardziej udany od poprzedniego. Pojawia się nowa miłość – kroplówka endorfin, która wyciąga z depresji, stagnacji, uwikłania. Poza tym w poprzedniej relacji zdobyliśmy cenne doświadczenie, już wiemy, co zadziałało, a co nie. Mamy też większą świadomość własnych potrzeb i granic. Chociaż jednocześnie tyle samo procent pytanych twierdzi, że budowanie kolejnej relacji jest jednak trudniejsze ze względu na całą masę traum, obaw i lęków, wynikających z nieudanego związku i rozstania. Jednak jeśli jest miłość, to pomimo tych wszystkich trudności ludzie są szczęśliwsi. Matylda Porębska: Pod warunkiem, że tę lekcję odrobili. Że mężczyzna, który zaczyna nowe życie, gruntownie przeanalizował, dlaczego to, co przez ostatnie lata budował, w co inwestował energię i uczucia, po jakimś czasie legło w gruzach. I oczywiście warunek podstawowy – że w ogóle wyszedł z tego związku, bo jeżeli wciąż w nim tkwi jedną nogą, a do tego podstawową, znaną dla świata relacją wciąż jest ta z oficjalną żoną, wtedy znajomość „na boku” to nie jest żaden nowy związek, tylko romans. Budowanie wspólnego życia z kimś już rozwiedzionym i budowanie z kimś, kto jeszcze nie domknął poprzedniego etapu, to dwie...

Czytaj dalej