„Samotna, czyli smutna?” Bzdura – nie potrzebujemy być w związku, żeby być szczęśliwe
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„Samotna, czyli smutna?” Bzdura – nie potrzebujemy być w związku, żeby być szczęśliwe

Od dzieciństwa mówiono nam, że nie będziemy szczęśliwe bez kogoś u naszego boku, z badań wynika jednak coś zupełnie innego! Okazuje się jednak, że bez związku może być nam w życiu równie dobrze – albo nawet lepiej.
Sylwia Arlak
31.07.2020

Kiedy ty w końcu sobie kogoś znajdziesz?”, „Obyś tylko dobrze wyszła za mąż”, „Jak ty sobie teraz poradzisz bez wsparcia?” — takie pytania i rady, często nawet zadawane z życzliwością i autentyczną troską słyszy prawie każda singielka. Nasi bliscy, chcąc dla nas jak najlepiej, karmią nas fałszywymi przekonaniami. Nic dziwnego, że wielu z nas wydaje się, że potrzebuje w życiu „drugiej połówki”, żeby w końcu osiągnąć pełnię szczęścia i życiowego spełnienia.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Druga połówka nie dla każdego?

Presja zamążpójścia albo przynajmniej bycia w związku jest wszechobecna. Skarżyła się na to autorka bestsellerowych książek o Bridget Jones, Helen Fielding. W jednym z wywiadów podkreślała, jak wiele samotnych kobiet po trzydziestce musi znosić kolejne wścibskie pytania na temat ich życia miłosnego. Z kolei znana brytyjska prezenterka telewizyjna, Maya Jama, mówiła tuż po zerwaniu z partnerem: „Ludzie muszą zobaczyć, jak płaczę na Instagramie przy lampce wina, żeby poczuli się usatysfakcjonowani”.

O tym samym problemie pisała niedawno aktorka Emily Atack: „Bycie singlem nie powinno być postrzegane jako coś negatywnego. Zostałam sama z wyboru. Przestańmy zachowywać się tak, że kobiety czują się jak przegrane, jeśli nie są w związku!”

Nie ma nic złego w byciu singielką, ba – samotne życie może wyjść nam na dobre. Pozwala nam skupić się na sobie i swoich potrzebach. A w przyszłości (jeśli będziemy mieć na to ochotę) dojrzalszej patrzeć na relacje, a tym samym budować je na solidnych fundamentach. Potwierdzają to najnowsze badania. Psycholodzy udowodnili, że znalezienie miłości nie wpływa na ogólny poziom szczęścia.

Badacze z Michigan State University przeprowadzili badanie, w którym zmierzyli poziom szczęścia osób zamężnych, rozwiedzionych i samotnych pod koniec ich życia. Przeanalizowali historie relacji ponad siedmiu tysięcy osób w wieku od 18 do 60 lat. „Zaskoczyło nas to, że osoby samotne przez całe życie i te, które miały różne historie związków, były w podobny sposób zadowolone z życia. To sugeruje, że ci, którzy „kochali i stracili”, są tak samo szczęśliwi pod koniec życia, jak ci, którzy nigdy nie kochali” — powiedziała współautorka badania, Mariah Purol, które zostało opublikowane w Journal of Positive Psychology.

Singielki żyją pełnią życia

Związek jest ważną, ale jedynie częścią naszego życia. Nie warto więc stawiać wszystkiego na jedną kartę. „Można przecież tkwić w nieszczęśliwych związkach, a osoby samotne czerpią radość z innych aspektów życia, takich jak przyjaźnie, pasja i praca. To niemądre, że ludzie przykładają tak wielką wagę do bycia w związku” — podkreśla William Chopik, adiunkt psychologii na MSU.

Jeśli tęsknimy za swoją drugą połówką, chcemy założyć rodzinę i zbudować razem szczęśliwe życie, zróbmy to. Ale nie spodziewajmy się, że to załatwi wszystko. „Wygląda na to, że mniej chodzi o małżeństwo, a bardziej o sposób myślenia. Jeśli potrafisz znaleźć szczęście i spełnienie jako osoba samotna, prawdopodobnie będziesz się tak czuć, niezależnie od tego, czy masz pierścionek na palcu, czy nie” — wyjaśnia Mariah Purol.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pexels.com

Niewierność może być zapisana w naszych genach? 

Zostaliśmy stworzeni do niewierności i zdrada –  z punktu widzenia ewolucji – nam się po prostu opłaca?
Sylwia Arlak
08.10.2020

Biologicznie rzecz biorąc, mężczyzna dąży do „wyprodukowania jak największej liczby zdolnego do przeżycia potomstwa”, natomiast kobieta szuka mężczyzny, który ma dobre geny i będzie chciał opiekować się nią i jej dzieci. Aby mieć jedno i drugie często prowadzi podwójne życie. Oto, czego jeszcze mogłyście nie wiedzieć na temat niewierności. Co z tą niewiernością? 1. Z danych Roczników Demograficznych Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczących 97 społeczeństw z lat 1947–1992 wynika, że około 93,1 proc. kobiet i 91,8 proc. mężczyzn zawarło związek małżeński do 49 roku życia. Najnowsze badania pokazują, że związek małżeński ostatecznie zawrze około 85 proc. Amerykanów. 2. Wielu z nich nie dochowa wierności. Aktualne badania amerykańskich par wskazują, że 20–40 proc. heteroseksualnych żonatych mężczyzn i  20–25 proc. zamężnych kobiet heteroseksualnych zaliczą tzw. „skok w bok”. 3. Winna jest temu architektura mózgu. Popęd seksualny wyewoluował, aby motywować nas do poszukiwań partnera do rozrodu. Romantyczna miłość wyewoluowała, żebyśmy mogli skupić się na konkretnych partnerach. Przywiązanie do partnera, aby pozostać z nim na przynajmniej do momentu zakończenia wczesnego dzieciństwa wychowywanego potomstwa. W tej grze skok w bok jest więc naturalny, bo zwiększa możliwość zapłodnienia. Czytaj też:  Cytaty o miłości – co mówią filozofowie, artyści i psycholodzy? 4. Niewierność nie jest wymysłem naszych czasów. Zdrada była powszechna w okresie klasycznym wśród Greków i Rzymian, a także wśród Europejczyków w czasie przedindustrialnym. Niewierni byli mieszkańcy Arktyki, dżungli Brazylii, plemiona Nigerii, Tanzanii i wiele innych społeczności plemiennych. 5. Według...

Czytaj dalej
East News

Maria Czubaszek i Wojciech Karolak: „Prawdziwej miłości nie szkodzi nawet małżeństwo”

Po pierwszym małżeństwie przysięgła sobie, że nigdy więcej. A potem poznała Wojciecha Karolaka i przepadła na amen.
Sylwia Arlak
05.10.2020

On — muzyk jazzowy mieszkał w Szwajcarii, ona — pisarka, satyryczka w Polsce. Spotkali się u przyjaciół, gdy on przyjechał grać tu koncerty.: „Jak poznałem Marysię i okazało się, że nie dość, że ma wspaniałe nogi, jest inteligentna, pisze słuchowiska, które mnie zachwycają, a w dodatku nie ma u niej stołu, przy którym trzeba siadać, jeść wspólnie i mlaskać, nic do siebie nie mówiąc, byłem w siódmym niebie” — mówił lata później w jednym z wywiadów Wojciech Karolak. Wrócił do żony Bożeny, malarki, ale wiedział, że nie na długo. „Miałem poczucie, że Bożenie będzie lepiej beze mnie a mnie lepiej bez niej” — wyznał Krystynie Pytlakowskiej w książce „Małżeństwo doskonałe”. „Motyle w brzuchu? To nie dla mnie” Marii Czubaszek Karolak też się spodobał. Na tyle, że zapomniała o obietnicy danej samej sobie: nigdy więcej małżeństwa. „Piorun sycylijski w nas nie strzelił. Polubiliśmy się, podobaliśmy się sobie, połączyło nas wielkie uczucie, w obiegowym pojęciu nazywane miłością. Nigdy jednak nie byliśmy papużkami, »tiu tiu, za rączkę« – nie wierzę w żadne połówki, bo to by oznaczało, że wszyscy jesteśmy tylko połówkami. A motyle w brzuchu? To chyba łaskocze i jest nieprzyjemne. Gdyby coś takiego mi się przytrafiło, pewnie poszłabym do gastrologa. Albo od razu na USG jamy brzusznej” – opowiadała. Z pierwszym mężem Wiesławem Czubaszkiem od początku nie było jej po drodze, związała się z nim tylko po to, żeby wreszcie wyrwać się z domu. Przyznawała, że nawet go nie kochała. Z Wojciechem Karolakiem od początku było inaczej. Pobrali się w 1976 roku. On nie wyobrażał sobie prawdziwego związku bez ślubu, ona mówiła, że „prawdziwej miłości nawet...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Książka na koniec lata: najlepsze lektury na krótki wyjazd albo weekend w domu

W pociągu, autobusie, na ławce w parku i własnej kanapie — czytajmy, gdzie się da. Dzięki tym lekturom można poczuć wakacyjny klimat.
Sylwia Arlak
29.07.2020

Coś o miłości i prawdziwej przyjaźni. O słonecznej Italii i Mazurach, pełnych wspomnień. O morskiej bałtyckiej bryzie i magicznych lasach. „Letnie” lektury mają wywoływać uśmiech i sprawiać, że robi nam się cieplej na sercu (nawet jeśli pogoda postanowi spłatać nam figla). Oto nowości książkowe, które świetnie sprawdzą się na koniec lata. „Odetchnij od miasta. Podróże z dzieckiem”, Tola Piotrowska Tola Piotrowska od lat zachwyca przemyślanymi kadrami na Instagramie . Teraz fotografka postanowiła wydać książkę, poradnik — „Odetchnij od miasta. Podróże z dzieckiem”. Poza pięknymi zdjęciami znajdziemy tam mnóstwo przydatnych informacji. Autorka (która sama często i chętnie wyjeżdża z całą rodziną) dzieli się z czytelnikami wskazówkami dotyczącymi podróżowania z dziećmi. Poleca wygodne miejsca noclegowe, podpowiada, gdzie zjeść i jak spędzać czas, tak, aby żaden z członków rodziny nie był poszkodowany. Są góry, morze, jeziora i wsi, domki letniskowe, apartamenty i hotele. Dla każdego coś dobrego. „W samym sercu morza”, Jojo Moves „W samym sercu morza” to opowieść o tym, ile może zmienić w naszym życiu jedna podróż. Frances tuż po wojnie wsiada na okręt, który ma zabrać ją do Anglii. Wszyscy myślą, że 16-letnia kobieta płynie zobaczyć się z mężem, ale jedyne czego chce bohaterka to uciec od mrocznej przeszłości. Kiedy na statku przypadkowo poznaje Henry’ego, jej serce zaczyna mocniej bić. W opowieści inspirowanej prawdziwą historią babci autorki, Jojo Moves pojawia się zdrada, pytania o sens życia, niepewność i wielkie, gorące uczucie. „Pod słońcem Italii”, Frances Mayes Po „Pod słońcem Toskanii” przyszedł czas na „Pod słońcem Italii”. Autorka Frances Mayes po raz...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„Wciąż przeżywasz rozstanie? Patrz na kalendarz!” Psycholożka o długoterminowych singielkach

„Wierzymy wciąż w mit księcia, ideału. Liczymy na to, że miłość romantyczna będzie spełnieniem dziecięcych marzeń o bezwarunkowej akceptacji. A jeśli taka nie jest — wycofujemy się, kręcąc nosem” — mówi w rozmowie z nami psycholog, Katarzyna Kucewicz.
Sylwia Arlak
20.08.2020

Samotność to nie jest najgorsza rzecz na świecie – ale niekoniecznie też musi być dla nas najlepsza. Zdaniem psychologów większość z nas jest stworzona do życia w zwiazku: wg badań żyjąc w związkach, jesteśmy zdrowsze i bardziej odporne na stres. Czasem jednak – np. po  trudnym rozwodzie, wielkim rozczarowaniu albo setce nieudanych randek z Tindera – wydaje nam się, że jesteśmy już skazane na samotność do końca życia. O tym czy naprawdę tak musi być, rozmawiamy z psycholożką Katarzyną Kucewicz, współwłaścicielką gabinetu psychologicznego Inner Garden, autorką książki „Pięknie odmienni” wyd. Sensus. Życie po rozstaniu Sylwia Arlak: Jak szukać miłości, kiedy nie ma w nas już nadziei? Katarzyna Kucewicz:  Pytanie, skąd wziął się w nas ten brak nadziei? Ile trwa? Jeżeli jesteśmy po bardzo trudnym rozstaniu, włożyłyśmy dużo energii we wcześniejszt związek, w ratowanie go, a mimo to nam się nie udało, to jesteśmy rozczarowane mężczyznami, potrzebujemy czasu, regeneracji, żeby z powrotem się na kogoś otworzyć. Nie mamy wtedy nadziei, bo jesteśmy umęczone przeżywaniem żalu po stracie i jeszcze nie gotowe na przyjęcie nowej osoby. To zupełnie normalna i zdrowa reakcja. Nie warto rzucać się wówczas na siłę w kolejne związki. Lepiej dać sobie przestrzeń i przyzwolenie na to, żeby pobyć singielką, nawet jeśli wszystkie nasze koleżanki wokół mają partnerów. Dojść ze sobą do ładu i świadomie pobyć w stanie braku nadziei, apatii i zrezygnowania. Ze spokojem przyjąć te uczucia, jako naturalną reakcję organizmu na przeżycie straty. Ale będąc w tym smutku, warto patrzeć na zegarek i kalendarz. Bo jeżeli jesteśmy same już piąty rok i ze złością kręcimy głową, że już nie mamy nadziei, to znaczy, że w tej rezygnacji się zatraciłyśmy. I wtedy...

Czytaj dalej