Syndrom wyuczonej bezradności – czym jest i jak sobie z nim radzić?
Syndrom wyuczonej bezradności

Syndrom wyuczonej bezradności – czym jest i jak sobie z nim radzić?

Wyuczona bezradność to stan, który pojawia się po wielokrotnym doświadczeniu stresującej sytuacji. Może dotyczyć zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Kamila Geodecka
25.03.2021

Psychologowie po raz pierwszy opisali wyuczoną bezradność w 1967 roku. Zauważyli, że zwierzęta, które wielokrotnie są narażone na awersyjny bodziec, od którego nie mogą uciec, w pewnym momencie przestają walczyć i podejmować jakiekolwiek próby uniknięcia bólu. Naukowcy po całej serii takich eksperymentów zasugerowali, że to odkrycie może odnosić się także do ludzi. I mieli rację. Syndrom wyuczonej bezradności u ludzi może prowadzić do zwiększonego odczuwania stresu, lęku, a także zwiększa szanse na pojawienie się stanów depresyjnych. U niektórych osób wiąże się z zespołem stresu pourazowego (PTSD).

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Syndrom wyuczonej bezradności

Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego wyuczona bezradność pojawia się wtedy, gdy ktoś wielokrotnie staje w obliczu niekontrolowanych, stresujących sytuacji. Po serii takich przeżyć ta osoba nie ma już motywacji do podejmowania żadnych działań, nawet gdy szanse na zmiany są możliwe. Osoby doświadczające syndromu wyuczonej bezradności „nauczyły się”, że są bezradne, a wszelkie próby zmiany sytuacji nie mają sensu.

Profesor Martin Seligman, jeden z psychologów, któremu przypisuje się zdefiniowanie wyuczonej bezradności, pisał, że osoby dotknięte tym syndromem są bierne w obliczu traumy oraz mają trudność w zrozumieniu, że odpowiednia reakcja może przynieść pożądany skutek, a tym samym negatywna sytuacja, której doświadczają, może stać się kontrolowana.

Syndrom wyuczonej bezradności u dzieci

Wyuczona bezradność bardzo często jest zakorzeniona w dzieciństwie. Dzieci wychowywane w placówkach opiekuńczych mogą przejawiać objawy tego syndromu już w okresie niemowlęcym. Podobnie dzieje się w przypadku dzieci wychowywanych w surowych warunkach bez wsparcia i serdeczności ze strony opiekunów.

Jak mówią psycholodzy, kiedy dzieci potrzebują pomocy, ale nikt nie podaje im pomocnej dłoni, mogą czuć, że nic, co robią, nie zmieni ich sytuacji. Następnie powtarzające się doświadczenia wzmacniają ich poczucie bezradności i beznadziejności. Ostatecznie dziecko będzie wkraczało w dorosłość z myślą, że nie może zrobić nic, by poprawić swoją sytuację, rozwiązać problemy itd.

Niektóre typowe objawy wyuczonej bezradności u dzieci to:

  • brak prośby o pomoc,
  • poddawanie się,
  • brak wysiłku
  • niska samoocena,
  • pasywność,
  • słaba motywacja,
  • prokrastynacja.

Wyuczona bezradność może również powodować u dzieci zwiększony niepokój lub depresję (albo jedno i drugie). Kiedy dzieci czują, że nie miały kontroli nad przeszłymi wydarzeniami w swoim życiu, zaczynają rozumieć, że przyszłe wydarzenia będą równie niekontrolowane. W konsekwencji myślą, że nie powinny nawet zawracać sobie głowy próbowaniem.

Przyjrzyjmy się pewnemu przykładowi. Dziecko, które dostaje same złe oceny z testów z matematyki, może uwierzyć w to, że nawet jeśli będzie się długo przygotowywało i pilnie uczyło, jego oceny w dzienniku się nie zmienią. Kiedy później stanie przed jakimkolwiek zadaniem związanym z matematyką, może odczuwać tę samą bezradność.

Czytaj także: Depresja u nastolatka. Jak poznać, że dziecko cierpi?

Syndrom wyuczonej bezradności u dorosłych

Dorosła osoba z syndromem wyuczonej bezradności nie używa i nie chce się nauczyć adaptacyjnych reakcji na trudne sytuacje. Ludzie w tym stanie zazwyczaj akceptują, że wydarzy się coś złego, a szansa na kontrolę czegokolwiek jest niewielka. Nie chcą rozwiązywać problemów, nawet jeśli istnieje potencjalne rozwiązanie. Poniżej znajduje się kilka przykładów sytuacji, które mogą prowadzić do wyuczonej bezradności u dorosłych:

  • Kobiety doświadczające przemocy domowej mają tendencję do kilkukrotnego odchodzenia od sprawcy, zanim zrobią to na dobre. Bardzo często wierzą, że nawet jeśli mają dostęp do pomocy i wsparcia, nigdy nie uda im się uciec od kata.
  • Palacze, którzy kilkakrotnie próbowali wygrać z nałogiem, ale nigdy im się to nie udało, z czasem zaczynają wierzyć, że już na zawsze będą palaczami i nic tego nie zmieni.
  • Osoba otyła może podejmować kilka prób zmiany diety i swojego stylu życia, ale gdy nie widzi zmian, podda się i uwierzy, że na zawsze będzie otyła.

Syndrom wyuczonej bezradności a inne choroby

Uważa się, że wyuczona bezradność przyczynia się do poczucia niepokoju i może wpływać na wystąpienie, nasilenie i utrzymywanie się stanów takich jak zespół lęku uogólnionego. Kiedy osoba chora doświadcza chronicznego lęku, może w końcu zrezygnować z szukania ulgi, ponieważ uczucie lęku wydaje się nieuniknione i nieuleczalne.

Z tego powodu osoby, które doświadczają problemów ze zdrowiem psychicznym – takich jak zaburzenia lękowe lub depresja – mogą odmówić przyjmowania leków lub rozpoczęcia terapii, czyli podjęcia kroków prowadzących do zdrowienia. Tutaj zaczyna się pewne błędne koło, ponieważ osoba chora widząc, że jest bezradna i nie może odpowiednio zareagować, zaczyna czuć się jeszcze bardziej beznadziejna, a jej samoocena i poczucie własnej wartości staje się jeszcze niższe.

Czytaj także: Nerwica lękowa: 10 typowych objawów, których nie można lekceważyć

Jak poradzić sobie z syndromem wyuczonej bezradności?

Ludzie mogą odeprzeć wyuczoną bezradność, praktykując niezależność od najmłodszych lat, kultywując odporność i poczucie własnej wartości oraz praktykując współczucie sobie samemu. Cenne może być również zaangażowanie się w działania przywracające samokontrolę. Na przykład osoba starsza, która czuje się bezradna, przechodząc przez proces starzenia się, może wykonać drobne ćwiczenia, które mogą jej pomóc w przywróceniu kontroli.

Pomocna może być także psychoterapia, a zwłaszcza terapia poznawczo-behawioralna, dzięki której można znaleźć przyczyny wyuczonej bezradności, a następnie nauczyć się radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Profesor Martin Seligman mówił także o koncepcji wyuczonego optymizmu, tłumacząc, że jeśli wyjaśnimy sobie wydarzenia w konstruktywny sposób i rozwiniemy pozytywny dialog wewnętrzny, możemy wyrwać się z cyklu bezradności.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
syndrom DDA
iStock

DDA – dorosłe dzieci alkoholików mogą wyzwolić się z przekleństw przeszłości

DDA mają wiele atutów. Są wytrzymałe, zachowują zimną krew w sytuacjach skrajnych, radzą sobie z wyzwaniami. To mocna baza, na której można zbudować siebie na nowo.
Karolina Rogalska
10.09.2020

Dorosłe dzieci alkoholików (DDA) mają w sobie często nieświadomy, silny strach przed porzuceniem. W miłości starają się zaspokoić wszystkie potrzeby ukochanej osoby. A gdy cokolwiek idzie nie tak, wpadają w panikę. Jak sobie pomóc, co zrobić, by życie nie było straszne, tłumaczą psychoterapeuci Anna Maria Seweryńska i Cezary Biernacki. Karolina Rogalska: Umieć kochać i pracować – to najbardziej uniwersalna definicja zdrowia psychicznego, której autorem jest Zygmunt Freud. Dorosłe dzieci alkoholików doskonale radzą sobie w życiu zawodowym. To w miłości zazwyczaj im nie wychodzi. Cezary Biernacki: DDA funkcjonują w modelu skrajności – wszystko albo nic. Jeżeli się uczą, to najlepiej. Zawodowo są perfekcjonistami: ofiarni, lojalni, gotowi do poświęceń, nie boją się podejmowania ryzykownych działań czy pracy ponad siły. Ale pod maską kompetencji kryją się głęboki lęk i niskie poczucie własnej wartości. To emocjonalna huśtawka, balansowanie pomiędzy poczuciem „jestem najlepszy” a „jestem najgorszy, beznadziejny, jestem nikim”. Anna Maria Seweryńska: Jeśli dziecko ma potencjał intelektualny, to prze do przodu. Ale jeśli nie jest zdolne, szybko odłącza się od systemu: rzuca szkołę, kolejne prace. Uważa, że skoro nie jest perfekcyjne, to nigdzie się nie nadaje. Że człowiek jest godny szacunku tylko wtedy, gdy jest godny podziwu. C.B.: Taki komunikat jako dzieci dostały w domu. Dlatego w kolejnych relacjach towarzyszy im lęk, że ktoś je odrzuci. Wszędzie szukają zagrożenia. Żeby poczuć się bezpiecznie, starają się przejąć kontrolę nad relacją miłosną lub przyjacielską. I często jest tak, że gdy już są z kimś blisko, to z lęku przed odrzuceniem sami ją zrywają. Wycofują się, prowokują, żeby wydarzyło się to, czego podświadomie najbardziej się boją. W kółko powtarzają ten...

Czytaj dalej
Michelle Obama ma syndrom oszusta
East News

Syndrom oszusta może blokować życie! Cierpi na niego nawet Michelle Obama

Syndrom oszusta może zniszczyć naszą pewność siebie, wpłynąć na relacje z bliskimi czy karierę. Jego skutki odczuła na sobie nawet Michelle Obama.
Karolina Morelowska-Siluk
01.12.2020

W Royal Festival Hall w Londynie kilkaset kobiet czeka na spotkanie ze swoją idolką. Za chwilę ma pojawić się Michelle Obama, żona byłego prezydenta USA. Pewna siebie, silna, kwintesencja sukcesu – tak myślą czekające na nią kobiety. Michelle pojawia się w końcu na scenie i swoje przemówienie zaczyna od ujawnienia swojego sekretu – przyznaje, że od wielu lat cierpi na syndrom oszusta. Czym jest syndrom oszusta? Syndrom oszusta to zjawisko psychologiczne polegające na ciągłym wątpieniu we własne możliwości, umniejszaniu i bagatelizowaniu swoich sukcesów, niedocenianiu swojego potencjału oraz na przekonaniu, a wręcz pewności, że za chwilę świat dowie się, ile tak naprawdę jesteśmy warte, a konkretnie, że nic nie jesteśmy warte. Osoby cierpiące na ten syndrom uważają się za mniej utalentowane i mniej inteligentne, niż są w rzeczywistości. Nie wierzą, że mogą osiągnąć sukces, a gdy się im to udaje, mają poczucie, że to jedynie przypadek, zrządzenie losu, że na to nie zasługują. „Dzielę się z wami moją historią, bo wszyscy wątpimy w siebie i nasze możliwości, naszą siłę”, powiedziała do zgromadzonych kobiet Michelle Obama. Dodała, że przez to, iż jej mąż był prezydentem, miała wrażenie, że jej sytuacja zawodowa wynika wyłącznie z wysokiej pozycji partnera, nie ma nic wspólnego z jej własnym potencjałem, wiedzą, umiejętnościami. Mówiąc najbardziej obrazowo, osoba z syndromem oszusta nie bierze samej siebie „na poważnie”. Tak bardzo pragniemy, by inni ludzie traktowali nas poważnie, by liczyli się z nami, a bardzo często to my same tak siebie nie traktujemy. Gdy nie liczymy się ze sobą, nie wierzymy w siebie, nie doceniamy swoich możliwości, swoich zalet i mocnych stron, na każdym kroku deprecjonujemy swoją wartość, cierpimy. Taki sposób myślenia o sobie sprawia także, że dajemy innym...

Czytaj dalej
syndrom oszusta

Syndrom oszusta niszczy twoją pewność siebie. Rozpoznaj go, by być świadomą swoich wartości 

Syndrom oszusta to zjawisko, które może ci przeszkadzać w rozwoju oraz odczuwaniu szczęścia i spełnienia. Jest podstępne, ponieważ oszustem jesteś sama dla siebie.
Kamila Geodecka
17.11.2020

W 1978 roku amerykańskie psycholożki Pauline Rose Clance i Suzanne Imes przeprowadziły badanie na grupie wysoko postawionych kobiet sukcesu. Okazało się, że duża część z nich uważa, że swój sukces zawdzięczają jedynie szczęściu, a ich kompetencje wcale nie są wysokie. Co więcej, przebadane kobiety mówiły, że ich koledzy i koleżanki z pracy najprawdopodobniej kiedyś odkryją ich brak wiedzy i w taki sposób zdemaskują ich wieloletnie „oszustwo”. Syndrom oszusta – czym się objawia Syndrom oszusta to zjawisko psychologiczne, które objawia się brakiem wiary w swoje umiejętności. Wszystkie nasze sukcesy zawdzięczamy sprzyjającym okolicznościom, znajomościom lub po prostu szczęściu, a nie własnej wiedzy i inteligencji. Nawet w momencie, gdy osiągniemy sukces, a wszyscy dookoła gratulują nam i patrzą z podziwem, my i tak nie odczuwamy radości, bo czujemy, że nie zasługujemy na takie uznania. Gdy zmagamy się z  syndromem oszusta, myślimy, że nasze środowisko postrzega nas jako osoby lepsze, niż naprawdę jesteśmy. Wtedy zaczyna pojawiać się strach, że ktoś odkryje nasze niekompetencje i luki w wiedzy. Chociaż syndrom oszusta nie jest wpisany na listę chorób czy zaburzeń, może być przyczyną pojawienia się u nas np. zaburzeń depresyjnych. Warto o tym pamiętać i być świadomym istnienia tego zjawiska, zwłaszcza że szacuje się, że w sytuacjach stresowych może dotykać aż 70 proc. z nas. Czytaj także:  Depresja maskowana może trwać latami i skazywać nas na niewidoczne cierpienie Syndrom oszusta – kobiety Z syndromem oszusta może zmagać się nawet 2/5 osób sukcesu, a wśród nich znajduje się zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn. Dzieje się tak dlatego, że mężczyźni znacznie częściej swoje osiągnięcia przypisują własnym zdolnościom, natomiast porażki –...

Czytaj dalej
Syndrom DDD. Co to takiego?
Adobe Stock

Syndrom DDD, czyli Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Ten ból można wyleczyć!

Kiedy cień nieszczęśliwego dzieciństwa kładzie się na nasze dorosłe życie, możemy zmagać się z syndromem DDD. Warto uświadomić sobie, w jakich wzorcach tkwimy i poszukać pomocy, żeby z nich wyjść.
Aleksandra Nowakowska
29.05.2020

Perfekcjonistka. Idealna matka. Przyjaciółka, na której zawsze można polegać – bardzo często osoba DDD, czyli Dorosłe Dziecko z rodziny Dysfunkcyjnej, pozornie świetnie sobie radzi w życiu. Napięta do ostatnich granic umie ogarnąć rzeczywistość – bo nauczyła się tego, gdy była mała. Wiedziała, że musi liczyć tylko na siebie, nieraz – że to na jej plecach spoczywa odpowiedzialność za całą rodzinę, dlatego dziś, w dorosłym życiu, nadal prze do przodu jak automat. Cechy osób DDD (Dorosłych Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych) Porównanie do bezdusznego automatu nie jest przypadkowe: osoby DDD, pochodzące z dysfunkcyjnych rodzin, mają ogromny problem z odczuwaniem jakichkolwiek uczuć: zarówno trudnych (złości, gniewu), jak i pozytywnych (radości czy nadziei). Często nie umieją kochać i być kochane – w środku czują ciągły lęk przed odrzuceniem. Nawet kiedy odnoszą sukcesy zawodowe – a tak bywa bardzo często – nie mają poczucia własnej wartości, często towarzyszy im tzw. syndrom oszusta , czyli przekonanie, że wszystko, co osiągnęły, przytrafiło im się przez przypadek. Cały czas są głodne pochwał i uznania – nigdy nie są w stanie się tym nasycić. Czują pustkę, której nic nie jest w stanie wypełnić. Jeżeli nie uzyskają pomocy terapeutycznej, z tym strasznym poczuciem pustki przejdą przez całe życie. Czytaj też: Nie umniejszaj emocji: wszystkie są nam potrzebne do życia Skąd się bierze syndrom DDD? Trauma z dzieciństwa nie musi być związana z przemocą i wykorzystywaniem seksualnym. O wiele częściej w naszym kraju DDD – syndrom Dorosłego Dziecka z rodziny Dysfunkcyjnej – jest spowodowany po prostu alkoholizmem rodziców, zaniedbaniami czy rozwodem.   Każde dziecko, aby prawidłowo się rozwijać, potrzebuje...

Czytaj dalej