Syndrom oszusta niszczy twoją pewność siebie. Rozpoznaj go, by być świadomą swoich wartości 

Syndrom oszusta niszczy twoją pewność siebie. Rozpoznaj go, by być świadomą swoich wartości 

Syndrom oszusta to zjawisko, które może ci przeszkadzać w rozwoju oraz odczuwaniu szczęścia i spełnienia. Jest podstępne, ponieważ oszustem jesteś sama dla siebie.
Kamila Geodecka
17.11.2020

W 1978 roku amerykańskie psycholożki Pauline Rose Clance i Suzanne Imes przeprowadziły badanie na grupie wysoko postawionych kobiet sukcesu. Okazało się, że duża część z nich uważa, że swój sukces zawdzięczają jedynie szczęściu, a ich kompetencje wcale nie są wysokie. Co więcej, przebadane kobiety mówiły, że ich koledzy i koleżanki z pracy najprawdopodobniej kiedyś odkryją ich brak wiedzy i w taki sposób zdemaskują ich wieloletnie „oszustwo”.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Syndrom oszusta – czym się objawia

Syndrom oszusta to zjawisko psychologiczne, które objawia się brakiem wiary w swoje umiejętności. Wszystkie nasze sukcesy zawdzięczamy sprzyjającym okolicznościom, znajomościom lub po prostu szczęściu, a nie własnej wiedzy i inteligencji. Nawet w momencie, gdy osiągniemy sukces, a wszyscy dookoła gratulują nam i patrzą z podziwem, my i tak nie odczuwamy radości, bo czujemy, że nie zasługujemy na takie uznania.

Gdy zmagamy się z  syndromem oszusta, myślimy, że nasze środowisko postrzega nas jako osoby lepsze, niż naprawdę jesteśmy. Wtedy zaczyna pojawiać się strach, że ktoś odkryje nasze niekompetencje i luki w wiedzy.

Chociaż syndrom oszusta nie jest wpisany na listę chorób czy zaburzeń, może być przyczyną pojawienia się u nas np. zaburzeń depresyjnych. Warto o tym pamiętać i być świadomym istnienia tego zjawiska, zwłaszcza że szacuje się, że w sytuacjach stresowych może dotykać aż 70 proc. z nas.

Czytaj także: Depresja maskowana może trwać latami i skazywać nas na niewidoczne cierpienie

Syndrom oszusta – kobiety

Z syndromem oszusta może zmagać się nawet 2/5 osób sukcesu, a wśród nich znajduje się zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn. Dzieje się tak dlatego, że mężczyźni znacznie częściej swoje osiągnięcia przypisują własnym zdolnościom, natomiast porażki – nieprzychylnym okolicznościom. W przypadku kobiet jest odwrotnie.

Jako kobiety lubimy szukać źródeł swojej porażki w nas samych,  w naszej niewiedzy i niekompetencji, natomiast wszystkie osiągnięcia uważamy za wygrany los na loterii. I w taki sposób oszukujemy same siebie.

Syndrom oszusta – osoby szczególnie narażone

Syndrom oszusta może pojawić się już w okresie dzieciństwa i zostać z nami na długie lata. Dzieje się tak wtedy, gdy dziecko jest bardzo chwalone oraz uważane za ponadprzeciętnie inteligentne czy utalentowane. Takie dzieci swoją energię wkładają w to, by sprostać wysokim oczekiwaniom środowiska. Jednocześnie zaczyna zacierać się w nich spontaniczna lekkość przyswajania nowej wiedzy, a coraz częściej pojawiają się myśli, że wcale nie są tak mądre, jak wydaje się to rodzinie i bliskim.

Z syndromem oszusta mogą również zmagać się te osoby, które wykonują zawody związane z ciągłą krytyką oraz dużą odpowiedzialnością. Będą to m.in. lekarze, prawnicy, artyści czy naukowcy. Szczególnie na początku kariery mogą pojawić się myśli, że nie jesteśmy wystarczająco przygotowani do uprawiania danego zawodu, mimo że skończyliśmy studia, uzyskaliśmy certyfikaty, a całe środowisko nas chwali.

Szczególnie narażone są także te osoby, które w krótkim czasie osiągnęły sukces, mają obniżoną samoocenę lub zmieniają pole swojej działalności. Bez względu na to, jaki jest powód pojawienia się u nas syndromu oszusta, pamiętajmy, że jest to jedynie złudzenie. Nasze kompetencje są realne, podobnie jak nasze sukcesy.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

Nie walcz z wewnętrznym krytykiem. Zaprzyjaźnij się z nim

„Krytyk kwestionuje wszystko, co robimy. Sprawia, że czujemy się niewystarczająco dobre, niewystarczająco mądre, niewystarczająco ładne. W końcu same uznajemy się za niewystarczająco dobre, ładne, zdolne. To właśnie ten krytyczny głos sprawił, że Polki znalazły się na ostatnim miejscu w Europie pod względem samooceny” — mówią nam autorki książki „Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie”, psychoterapeutka Joanna Godecka i coach Alina Adamowicz. 
Sylwia Arlak
05.11.2020

Robimy kariery i jesteśmy mistrzyniami ogarniania rzeczywistości. Zawsze znajdujemy czas dla partnera, dzieci, przyjaciółki i naszego psa. Jesteśmy atrakcyjne i wykształcone. A jednak wciąż nie możemy w to wszystko uwierzyć. Dlaczego i jak to zmienić? Zapytałyśmy o to autorki książki „Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie”, psychoterapeutkę Joannę Godecką i coach Alinę Adamowicz. Sylwia Arlak: Dlaczego tak często sobie umniejszamy? Joanna Godecka : Jest to zazwyczaj spuścizna po osobie (lub osobach), która w taki sposób traktowała nas w dzieciństwie, okresie dojrzewania. Opiekunowie, nauczyciele, rówieśnicy potrafią nieraz mocno zachwiać naszym poczuciem wartości. Nabierając przekonania, że coś jest z nami nie tak, naszym mechanizmem obronnym staje się skupienie na słabościach, brakach, po to, aby uniknąć katastrofy. Jeśli bowiem kiedyś często słyszeliśmy na przykład: „nic z ciebie nie będzie”, „do niczego się nie nadajesz”, „dlaczego inne dzieci mają lepsze stopnie?”, postrzegamy siebie jako nieudaczników. Mówiąc: „przepraszam, kompletna ze mnie idiotka”, usprawiedliwiamy się i uprzedzamy osąd innej osoby, gdyż zakładamy, że jest on właśnie taki. Alina Adamowicz : W naszej książce napisałam, że krytykowanie siebie jest najbardziej destrukcyjnym i odbierającym siły nawykiem myślowym. Wykształcamy w sobie ten nawyk przez lata. Jest to wyuczony nawyk, bo przecież nikt z nas nie urodził się, krytykując siebie. Odwrotnie, tak jak inne małe dzieci – lubiłyśmy siebie i chciałyśmy przyciągać uwagę innych osób – rodziców, dziadków i koleżanek z podwórka. Jednak z upływem czasu widziałyśmy i słyszałyśmy, że większość ludzi wokół nas ciągle osądza innych i siebie samych. I w ten sposób, każdego...

Czytaj dalej
Pewność siebie, Kasia Malinowska
Adobe Stock

Pewność siebie trzeba w sobie zbudować! Jak to możesz robić, mówi Kasia Malinowska, coach

Z pewnością siebie jest jak z jazdą na rowerze: im dłużej ją w sobie ćwiczysz, tym lepiej ci wychodzi. Dlatego nie czekaj, poczujesz w sobie pewność siebie. Bój się i rób – to pierwsza zasada, dzięki której zyskasz więcej pewności siebie
Sylwia Niemczyk
03.09.2020

Niepewne czasy to… najlepsze czasy, żeby budować własną pewność siebie. Ale – co podkreśla coacherka Kasia Malinowska – nie opierać jej na zawodowych sukcesach, tylko na świadomości tego, kim tak naprawdę jesteśmy i do czego dążymy w życiu. Sylwia Niemczyk: Kto ma rację: ci, co mówią, że z pewnością siebie się rodzimy, tak jak z kolorem oczu, czy ci, którzy mówią, że to umiejętność, w której trening czyni mistrza? Kasia Malinowska: Jedni i drudzy po trochu. Na pewno każdy z nas rodzi się z jakimś poziomem pewności siebie, tak samo jak każdy z nas już od urodzenia ma predyspozycje do tego, żeby rozwijać się muzycznie, matematycznie czy jeszcze inaczej. Każdy ma inny pakiet startowy. Ale później w zależności od tego, w jakim otoczeniu wzrastamy, nasza pewność siebie może się trochę zwiększać albo zmniejszać.  Mówiąc o otoczeniu, masz na myśli zbyt krytycznych rodziców? Mam wrażenie, że w psychologii są oni najczęstszym wytłumaczeniem wszelkich naszych braków i słabości.  Rodzice są ważni, ale to nie jest tak, że od nich zależy wszystko. Gdyby tak było, to każde z, powiedzmy, pięciorga rodzeństwa miałoby podobną pewność siebie, a tak przecież nie jest: jeden brat jest bardziej pewny siebie, drugi mniej. Więc uspokajam wszystkich rodziców: to, czy wasze dzieci będą pewne siebie w dorosłym życiu, zależy od wielu rzeczy, nie tylko od tego, czy ich uważnie słuchaliście i wzmacnialiście w ich najwcześniejszych latach. Chociaż oczywiście zachęcam, aby to robić.  Niedawno w „Urodzie Życia” Martyna Wojciechowska dziękowała rodzicom za to, że to właśnie dzięki nim z nieśmiałej dziewczynki wyrosła na odważną, pewną siebie kobietę.  Jeśli to ich zasługa, to naprawdę zrobili dobrą robotę! Kiedyś w mojej grupie na...

Czytaj dalej
Depresja sezonowa, a depresja chroniczna
Unsplash

Depresja sezonowa a depresja chroniczna. Sposoby na sezonowe zaburzenia nastroju

Depresja to poważna i niestety powszechna choroba, której nie wolno lekceważyć. Może dotknąć każdego z nas. Wyróżnia się również depresję związaną ściśle z porą roku i nazywa się ją depresją sezonową. Co odróżnia te dwa stany?
Karolina Morelowska-Siluk
12.11.2020

Główne psychologiczne objawy przewlekłej depresji to: obniżony nastrój, utrata zainteresowań i zdolności cieszenia się czymkolwiek, zmniejszona energia, osłabienie koncentracji i uwagi, niska samoocena i brak wiary w siebie, ciągłe poczucie winy, pesymistyczna wizja przyszłości, aż w końcu myśli albo czyny samobójcze. Do somatycznych objawów depresji zalicza się m.in.: bóle głowy, karku, brzucha, nieprawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego, zmniejszony apetyt, zaburzenia snu (bezsenność lub nadmierna senność), zaburzenia seksualne, zaburzenia cyklu miesiączkowego. To wszystko objawy, które utrzymują się przez długi czas, niezależnie od pory roku. Jednak psychologowie wyróżniają także depresję związaną ściśle z porą roku i nazywają ją depresją sezonową. Depresja sezonowa Sezonowe zaburzenie nastroju, czyli depresja jesienna/zimowa, spowodowane jest przede wszystkim niedoborem światła. Depresja sezonowa trwa zwykle kilka tygodni do maksymalnie kilku miesięcy, jej epizody zwykle są łagodne lub umiarkowane, rzadko ciężkie. Do dość typowych cech tej depresji należą: nadmierna senność (ze znacznym pogorszeniem jakości snu), znaczne obniżenie energii życiowej, wzmożony apetyt na węglowodany i przyrost masy ciała. Domowe sposoby na sezonowe zaburzenie nastroju Jednym ze sprawdzonych domowych sposobów na jesienną chandrę, którego działanie zostało potwierdzone klinicznie, jest zastosowanie dziurawca zwyczajnego, który można przyjmować w postaci tabletek lub herbaty ziołowej. Dziurawiec zalecany jest w leczeniu lekkiej depresji, a jego korzystne działanie jest medycznie potwierdzone. Jednak, co bardzo ważne, nie wolno łączyć kuracji dziurawcem z terapią światłem lub przyjmowaniem leków antydepresyjnych. Innym, także potwierdzonym sposobem radzenia sobie z depresją sezonową jest...

Czytaj dalej