Świat wewnętrzny – to ty decydujesz, jakie emocje chcesz odczuwać
Adobe Stock

Świat wewnętrzny – to ty decydujesz, jakie emocje chcesz odczuwać

Wszystko, co robimy a, zwłaszcza jak to robimy, płynie albo z miłości, albo z lęku – mówi terapeutka Joanna Godecka.
Aleksandra Nowakowska
21.04.2020

Kiedy mniej mamy kontaktów z innymi, bliżej nam do siebie. Specjaliści od rozwoju osobistego mówią, że to idealny czas, żeby spotkać się ze sobą. Poczuć trudne emocje, żeby je uwolnić i transformować. Ale to wcale nie musi być łatwe w obecnych warunkach. Jak sobie pomóc?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Skup się na własnych emocjach

Aleksandra Nowakowska: Podczas pandemii i izolacji społecznej pojawiają się emocje, których zazwyczaj nie witamy chętnie. Należą do nich między innymi smutek, bezradność, rozczarowanie, nieufność.

Sprawiają, że życie traci blask, a my – kiedy je czujemy – zwykle desperacko szukamy sposobu, by poczuć się lepiej. Przed pandemią łatwiej nam było odwrócić od nich uwagę różnymi aktywnościami i kontaktami z innymi. Podczas izolacji społecznej trochę nie ma gdzie przed nimi uciec. Z drugiej strony nie mamy bodźców, żeby szybciej wzbudzić w sobie radość, podekscytowanie, wdzięczność, ufność, wesołość, satysfakcję, czułość. Być może tęsknimy do tych chwil, kiedy czuliśmy się wspaniale i chcieliśmy dzielić się dobrym nastrojem z całym światem. Obecnie może być ich mniej, ale teraz możemy się przekonać, że to, jak się czujemy naprawdę zależy tylko od nas, a nie od okoliczności.  

Teoretycznie mamy władzę nad swoimi emocjami. Możemy wybierać, co czujemy.

Tak, to my zawsze wybieramy, chociaż najczęściej nieświadomie. Zauważmy, że choć najrozmaitszych odcieni uczuć jest bardzo wiele, wszystkie mają dwa główne źródła. Te, z którymi jest nam dobrze, wypływają z szeroko pojętej miłości. Kiedy odczuwamy radość czy wdzięczność, poddajemy się swobodnemu przepływowi energii, możemy nawet odczuwać błogie przepełnienie miłością do siebie, innych, świata. Natomiast te uczucia, z którymi nie czujemy się komfortowo, mają swoje źródło w lęku, którego podczas pandemii jest w nas sporo. Najczęściej boimy się tego, że czegoś ważnego nie otrzymamy od życia albo coś cennego zostanie nam zabrane, a koronawirus funduje nam sporo strat. Warto zdawać sobie sprawę, że wszystko, co robimy a, zwłaszcza jak to robimy, płynie albo z miłości, albo z lęku. 

Ważna jest intencja?

Tak. Ona warunkuje, co wybieramy – miłość czy lęk? Możemy wstawać rano z przyjemnością, bo kochamy swoje życie lub z ociąganiem, bo go nie lubimy, ale trwamy w tym, co jest, bo lękamy się zmiany. Możemy nawiązywać relacje, bo kochamy być z ludźmi albo dlatego, że boimy się samotności. Pandemia może z dużą siłą pokazać, czy wiedziemy życie zgodne z nami – na czym zbudowane są nasze relacje, czy praca nadal nas rozwija. Czy żyjąc tak, jak żyjemy, wybraliśmy miłość czy lęk. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że ten wybór jest kluczowy dla naszego życia. Przesądza on bowiem, czy przeżyjemy je ze świadomością wewnętrznego dostatku, czy też ubóstwa.

Pandemia może zmusić nas do wielkich porządków w życiu. Ale na razie chyba jeszcze się boimy. Czy teraz nasze uczucia, myśli, działania częściej będą dyktowane lękiem?

Na pewno jesteśmy bardziej na niego narażeni. Jeśli przed pandemią było w nas dużo lęku, teraz może on próbować przejąć nad nami władzę. Jak rozpoznać, że to się dzieje? Po tym, że czujemy presję, jesteśmy rozproszeni, nieustannie krzątamy się i staramy jakoś przetrwać. Czujemy potrzebę, żeby zazdrośnie strzec swoich zasobów, bo boimy się, że nam czegoś zabraknie. Jesteśmy spięci, bo żyjemy w przekonaniu, że wszystko trzeba zdobyć i ma to swoją cenę. Kiedy się boimy, nie ufamy ani innym, ani światu, ani sobie. Traci na tym nasze poczucie własnej wartości, bo i w siebie zaczynamy wątpić. Czujemy, że wiele nam brakuje – inteligencji czy atrakcyjności. Czujemy się słabi, nie wierzymy w siebie, więc zaczynamy manipulować innymi, aby dostać to, na czym nam zależy. Bardziej zabiegamy o aprobatę, bo lękamy się odrzucenia. Jeśli do siebie nie czujemy szacunku, nie okazujemy go także innym, zwłaszcza słabszym od siebie. Długotrwałe pozostawanie w lęku z czasem oddziałuje na wszystkie sfery życia.

A jak rozpoznać, że kieruje nami miłość?

To jest stan bliski pełni. Po pierwsze nie odczuwamy wewnętrznej presji. Chcemy dzielić się tym, co mamy, jesteśmy szczodrzy. Nie martwimy się, że czegoś nam zabraknie. A nawet, gdy spotka nas strata, wiemy, że za jakiś czas może ona okazać się zyskiem. Cieszymy wewnętrznym poczuciem bezpieczeństwa, więc możemy okazywać dobroć i być sprawiedliwi. Czujemy moc i jesteśmy jej świadomi. Nie musimy wpływać na innych, żeby dostać coś, na czym nam zależy, nie prowadzimy gierek. Okazujemy szacunek innym, akceptujemy siebie. Znamy sekret, że szczęście zależy od nas, bo jego źródło jest w nas. Tym źródłem jest uczucie miłości.

Jak wybierać pozytywne emocje w trudnym czasie izolacji społecznej?

Już sama świadomość schematu myślenia i działania, w który wchodzimy, czując lęk, jest pierwszym krokiem w dobrą stronę. Najsilniej działa na nas to, czego sobie nie uświadamiamy. Zastanawiajmy się więc jak najczęściej, z jakiego miejsca płyną nasze emocje. Rzeczywiście obecnie może nam być trudniej koncentrować się na pozytywnych odczuciach, ale możemy pomóc sobie, na przykład ćwiczeniem wizualizacyjnym. Wizualizacja to metoda uczenia mózgu nowych pożądanych reakcji.

Jak to działa?

Każda myśl jaką „produkujemy” to aktywność mózgu, w której efekcie tworzą się połączenia synaptyczne. W zależności od tego, jakie myśli przeważają (pogodne, optymistyczne lub negatywne, przygnębiające) zaczynają one być automatyzowane. Jeśli naszą częstą reakcją jest lęk, w pewnym momencie mózg zaczyna go traktować jako oczywistość. Ten mechanizm działa podobnie, gdy się czegoś uczymy. Kiedy poznajemy na przykład nowy język, na początku zastanawiamy się nad każdym słowem i budujemy konstrukcje gramatyczne, ale potem mówimy już bez zastanowienia.  

Wizualizacja przynosi rezultaty, ponieważ kora przedczołowa jest aktywna nie tylko w momencie, gdy doświadczamy rzeczywistości, ale również wtedy, gdy sobie ją wyobrażamy. W pewnym sensie nasz mózg nie odróżnia działań realnych od wyobrażeń. To dlatego odczuwamy emocje podczas czytania książek lub oglądania filmów. Przecież śmiech, wzruszenie lub strach, które odczuwamy w takich momentach, są autentyczne. Dlatego zwłaszcza teraz podczas pandemii, kiedy trudno nam znieść chwilę obecną, warto wizualizować sobie przyszłość, której obrazy wyzwolą w nas pozytywne emocje. Pomyślmy, czego nam teraz brakuje, za czym tęsknimy. Znajdźmy w domu spokojne miejsce, usiądźmy lub połóżmy się wygodnie, uspokójmy oddech. Wyobraźmy sobie na przykład, że lecimy samolotem na bajeczne wakacje, spotykamy się z przyjaciółmi w restauracji, spacerujemy nad morzem albo przypomnijmy sobie naszą dawną ukochaną rutynę. Wzbudźmy w sobie uczucia, towarzyszącym tym wszystkim czynnościom, których zostaliśmy pozbawieni. Albo zacznijmy projektować w myślach nowe, wymarzone życie. Moc procesu wizualizacji polega na tym, żeby odczuwać jak najwięcej pozytywnych emocji. Wtedy w teraźniejszości łatwiej nam będzie wybrać miłość niż lęk. 

Joanna Godecka – terapeutka nurtu TSR (Terapia skoncentrowana na rozwiązaniach), life coach, autorka poradników (jej najnowsza książka to „Nie zamartwiaj się”).

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kobieta patrzy przez okno
Adobe Stock

Z powodu koronawirusa wszyscy przeżywamy żałobę

COVID-19 zabiera poczucie bezpieczeństwa, wolność, pieniądze. Jak się mierzyć ze stratą podczas pandemii, radzi psychoterapeutka Sylwia Kieszkowska.
Aleksandra Nowakowska
15.04.2020

Życie nie toczy się tak, jak powinno, ale jest takie, jakie jest. Sposób, w jaki sobie z tym radzisz, stanowi całą różnicę – mówiła amerykańska psychoterapeutka Virginia Satir. Jak mamy reagować na spustoszenie, jakie w naszym życiu czyni koronawirus?   Blisko żałoby Aleksandra Nowakowska: Jest z nami dopiero od półtora miesiąca, ale wiele już nam zabrał. Przez koronawirusa straciliśmy biura, plany na wakacje, swobodę robienia zakupów, pieniądze, wyjścia z dziećmi na place zabaw. Długo by można wymieniać. Pandemia wyzwala w nas trudne emocje związane ze stratą.  W każdym z nas kłębi się mnóstwo różnych emocji. Mamy lepsze i gorsze momenty, chwile nadziei i bezradności. Strach przed konsekwencjami ekonomicznymi pandemii czy brak kontaktu z bliskimi to w tym momencie nasze przeżycia kolektywne. Wszystkich nas dotknęła utrata normalności, rutyny. Odczuwamy smutek, który jest odpowiedzią na stratę. Czeka nas przeżywanie żałoby, będącej procesem adaptowania się do tej straty. Ostatnio, odnosząc się do pandemii, mówi się o zjawisku antycypowanej, czyli przewidywanej żałoby. Czujemy, że świat się zmienia, wiemy, że obecny stan jest przejściowy, ale nie wiemy, kiedy się skończy i co będzie dalej. Przeczuwamy duże zmiany i ta niewiadoma rodzi w nas lęk, który dotyczy dopiero tego, co nadejdzie. Można go porównać nawet z lękiem przed śmiercią. To strach podobny do tego, który czujemy, kiedy u kogoś z naszych bliskich zostaje zdiagnozowana poważna choroba i boimy się, że ten ktoś umrze. Wtedy antycypujemy żałobę. Wirus zmienił naszą rzeczywistość, działając jak niewidzialna siła. Nasze poczucie bezpieczeństwa jest zagrożone, bo wiele już straciliśmy i spodziewamy się, że stracimy więcej.   Możemy się w jakiś...

Czytaj dalej
Adobe Stock

Czy po koronawirusie czeka nas kolejna pandemia – plaga rozwodów?

Znikają codzienne atrakcje – spotkania ze znajomymi, wyjścia na miasto, wspólne zakupy. Izolacja pokazuje jaką relację tworzymy i czy jesteśmy sobie bliscy, kiedy naprawdę musimy być blisko.
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Czy COVID-19 zbliży nas do siebie czy oddali na zawsze? Pandemia w każdej dziedzinie życia, też relacyjnej, wciąż przynosi więcej niewiadomych niż pewności. Można jednak przypuszczać, że efektem przymusowej domowej izolacji będą rozstania tych par, które straciły przyjemność z przebywania razem, a także ludzi, którzy nie potrafią się wspierać w sytuacji kryzysowej.  Pandemia 2.0 Aleksandra Nowakowska: W chińskich urzędach wprowadzono limit – tylko 10 wniosków rozwodowych dziennie. Czy fala rozwodów – jako konsekwencja izolacji domowej podczas pandemii koronawirusa – dotrze też do Polski? Fala rozwodów będzie dotyczyć wszystkich krajów dotkniętych pandemią. Izolacja społeczna wywołuje konkretne skutki i jednym z nich jest – obserwowana już w Chinach – przyspieszona destrukcja tych związków, które od pewnego czasu mierzyły się z mniej lub bardziej uświadomionym kryzysem. Myślę, że rozstania w pierwszej kolejności dotkną relacji powierzchownych, czyli tych par, które mijały się w pośpieszne poranki, a po późnych powrotach do domu każde wpatrywało się w swój komputer lub telefon. Nie mieli nawet czasu na przemyślenia na temat związku i podjęcie decyzji o rozwodzie. Teraz kiedy będą musieli przez dłuższy czas przebywać ze sobą, prawdopodobnie dojdą do wniosku, że niewiele ich już łączy, ale wcześniej izolacja domowa może okazać się dla nich koszmarem. Przymusowe przebywanie w domu to nie są wakacje ani święta. Mierzymy się z ogromnym stresem – o zdrowie i życie nasze oraz bliskich. Sporo osób boi się o dalszy rozwój kariery i o pieniądze. Stres narasta, niektórzy liczą się z bankructwem, koniecznością zmiany pracy, czy choćby z dłuższym kryzysem finansowym. Większość z nas z niepewnością. Na sesjach...

Czytaj dalej
pocieszanie
Adobe Stock

Jak wesprzeć osobę z atakiem lęku?

Koronawirus wystawia relacje na próbę. Osoby bardziej podatne na lęk będą teraz potrzebować naszej pomocy. Postarajmy się je zrozumieć.
Aleksandra Nowakowska
01.04.2020

Mamy naturalną potrzebę przywracania kontroli i porządku, to nam zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Jeśli go tracimy, wzrasta nasz poziom lęku. Koronawirus pokazał, że kontrola nad życiem jest iluzoryczna, a bezpieczeństwo kruche. Psycholodzy radzą, by w tej sytuacji nie tłumić w sobie emocji, tylko zaakceptować je i spróbować przeżyć. Przebywanie w domu podczas izolacji społecznej można potraktować jak źródło wiedzy o nas samych i innych. Najwięcej możemy chyba dowiedzieć się teraz o naszych pokładach lęku. Jest on częścią życia i normalnym ludzkim doświadczeniem. To fizjologiczna reakcja na stres, która w niektórych sytuacjach może być korzystna. Przestaje taka być, jeśli utrzymuje się tak długo, że już nie umiemy sobie z lękiem poradzić i zaczyna nam przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu. Silnemu lękowi mogą towarzyszyć: biegunka, bóle głowy, pocenie się, napięcie mięśni, gniew, szybkie bicie serca, niezdolność do koncentracji. Atak lęku należy rozróżnić od ataku paniki, zwanego lękiem napadowym. Ma ona charakter nagły, pozbawiona jest objawów zapowiadających. Zwykle osiąga szczyt w ciągu 10 minut. Atakom paniki może towarzyszyć uczucie zbliżającej się zagłady, strach przed utratą kontroli, drżenie, hiperwentylacja, ból w klatce piersiowej, bóle głowy, ucisk w gardle, problemy z przełykaniem, uderzenia gorąca, pocenie się. W warunkach izolacji społecznej, która ma miejsce podczas pandemii koronawirusa, u osób bardziej podatnych na zaburzenia lękowe, może rozwinąć się agorafobia, kiedy pojawia się silny lęk przed opuszczeniem domu , który wydaje się jedynym bezpiecznym miejscem. Przy zaburzeniach lękowych ważne jest znalezienie odpowiedniego specjalisty, który za pomocą terapii lub farmakologii pomoże poradzić sobie z objawami, które sprawiają, że...

Czytaj dalej
kobieta w maseczce i rękawiczkach
Adobe Stock

Strach o zdrowie, niepewność, izolacja. Pandemia to test dla psychiki

Poniekąd wszyscy mamy obsesję na punkcie koronawirusa. Martwimy się o siebie i najbliższych, ale COVID-19 ma wpływ nie tylko na zdrowie. Co zrobić, żeby nie zrujnował naszej odporności psychicznej?
Aleksandra Nowakowska
30.03.2020

W czasie pandemii trudno jest zapomnieć o koronawirusie. Każdego dnia zastanawiamy się, co możemy zrobić, żebyśmy my i nasi bliscy byli bezpieczni i zdrowi. Szukamy informacji o możliwości opracowania szczepionki. Czytamy przewidywania, jakie będą skutki gospodarcze pandemii. Dowiadujemy się o dramatycznych wydarzeniach w innych krajach. Codziennie przyjmujemy do wiadomości, ile osób zostało zarażonych i ile umarło. Dlaczego koronawirus opanował nasze umysły i co z tym możemy zrobić? 5 wyzwań związanych z pandemią COVID-19 Nagłość: być może jeszcze miesiąc temu słyszeliśmy o wirusie, ale w tym czasie wydawało się to bardzo odległe. I nagle, niemal z dnia na dzień, zagrożenie jest tutaj i bezpośrednio na nas wpływa. Nagle nasze życie diametralnie się zmieniło przez koronawirusa, który nie pytał nas o zgodę i niczego nie negocjował. Bezsilność: swoją wewnętrzną moc budujemy między innymi na podstawie tego, że sobie radzimy, jesteśmy skuteczni. Tymczasem pandemia stawia nas przed faktem, że rozprzestrzenianie wirusa na świecie jest poza naszą kontrolą. Niewiele z tym możemy zrobić i jest to trudne, bo pogłębia nasze poczucie słabości. Ogrom negatywnych wiadomości: każdego dochodzą do nas złe wiadomości – o kolejnych zakażonych i zmarłych, o tym, że musimy ograniczyć nasze aktywności, że pandemia może trwać długo, że czeka nas globalny kryzys ekonomiczny o niewiadomych skutkach. Te wszystkie informacje mogą być przytłaczające. Izolacja społeczna: podważa nasze poczucie przynależności społecznej i pozbawia sprawczości. Bezpośrednie kontakty z ludźmi są jednym z bodźców do życia, a teraz jesteśmy ich pozbawieni, a to osłabia. Możemy czuć się uwięzieni w domach i samotni.  Lęk o byt: wielu z nas martwi się o swoje pieniądze. Nie tylko chodzi tu o zagrożenie zwolnieniem czy stratę zleceń, ale też...

Czytaj dalej