Starość dopadnie każdego z nas. Co zrobić już dziś, by była łatwiejsza?
Adobe Stock

Starość dopadnie każdego z nas. Co zrobić już dziś, by była łatwiejsza?

Liczba ludzi dożywających sędziwej starości wciąż wzrasta, ale na przekór tym faktom wciąż gloryfikuje się młodość i żyje ideą, w której starość nas nie dotyczy. Takie podejście wzmaga w nas strach przed starością, a w starszych ludziach poczucie bycia niepotrzebnymi. Jak się przygotować na ten etap swojego życia?
Karolina Morelowska-Siluk
29.10.2020

Kto chce się ogrzać w starości, musi za młodu postawić sobie piec”, to zdanie, które wydaje się być bardzo słuszne. Liczba ludzi dożywających sędziwej starości wciąż wzrasta. Demograficzne starzenie się społeczeństw jest wręcz symbolem naszych czasów. Jednak na przekór faktom świat, kultura gloryfikują młodość. A to tylko wzmaga w ludziach starszych poczucie beznadziejności, bycia niepotrzebnymi, bezwartościowymi.

Ponieważ świat ani nie ceni starości, ani do niej nie przygotowuje, warto zrobić to na własną rękę! Kiedy należy zacząć? Według psychologów i lekarzy bardzo wcześnie – w młodości! 

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Czy wesołe jest życie staruszka? 

W każdy kolejny etap życia człowiek powinien wchodzić po pierwsze z wiedzą o zmianach, jakie on za sobą niesie, po drugie z dobrym nastawieniem. Kiedy jesteśmy młodzi, wciąż snujemy plany, marzymy. W starości odbieramy sobie to prawo. A to błąd.

„Na starość powinno się mieć jakiś plan” przekonuje Elżbieta Pomaska, pełnomocniczka prezydenta Radomia ds. polityki senioralnej, i dodaje, że podobnie jak młodzi ludzie planują życie i karierę, tak samo należy pomyśleć o 20-30 latach swojej starości. Radzi, aby zastanowić się, jaką chcemy mieć starość i co możemy zrobić, aby ta starość tak właśnie wyglądała. Według niej jednym z takich sposobów jest nierezygnowanie ze swoich pasji oraz kontaktów towarzyskich. Daje jeszcze jedną cenną wskazówkę, mianowicie, że nie należy żyć wyłącznie dla swoich dzieci czy partnera. Konieczne jest, by „kultywować cząstkę siebie w sobie”, bo wtedy mamy pewność, że na starość, gdy dzieci zajęte będą swoim życiem, nie będziemy mieć poczucia, że zostaliśmy z niczym. 

Z badań wynika, że – poza oczywistością, czyli problemami zdrowotnymi i materialnymi – to, co najbardziej doskwiera starszym ludziom, to samotność. Dlatego budowanie i podtrzymywanie znajomości, przyjaźni jest tak szalenie istotne. I należy to zrobić odpowiednio wcześniej.

Od jakich czynników zależy proces starzenia? 

„Z psychologicznego punktu widzenia, zaczynamy się starzeć wtedy, gdy na to przyzwalamy”, mówi psycholog dr Helena Hrapkiewicz. I dodaje:  „Zawsze mawiam, że do starości trzeba się przygotowywać co najmniej 20 lat wcześniej. To, w jaki sposób zachowujemy się, będąc na emeryturze, w dużej mierze zależy od tego, co robiliśmy wcześniej. A więc od naszego stylu życia, zainteresowań i pasji. Jeśli ktoś jest przez całe życie zawodowe otwarty, aktywny, to pewnie nie wyobraża sobie, by inaczej mogło być po przejściu na emeryturę”, tłumaczy psycholog.

Ważne, by własne szczęście i poczucie sensu życia budować zawsze na wielu podstawach: zainteresowaniach, zamiłowaniach, pasjach i fascynacjach. A także na możliwie wielu sferach działania i duchowej aktywności. Wtedy gdy na starość jedna sfera zawiedzie, czy stanie się niemożliwa do realizacji, pozostaną inne. Zatem, jeśli nasza młodość i dojrzałość będą bogate w różnorodność, będą jednocześnie mądrym przygotowaniem do dobrej starości. 

Starość zaczyna się już w dzieciństwie

„Niektóre osoby starzeją się szybciej, inne wolniej. Wszystko zależy od tego jak żyjemy i jak dbamy o własne zdrowie. Czasu nie możemy zatrzymać, ale to, w jaki sposób będziemy odczuwali jego upływ, w 80 proc. zależy od nas samych. Uwarunkowania genetyczne to tylko 20 proc. Liczby jasno pokazują, jak duże znaczenie ma profilaktyka. A tę należy zaczynać już od... 20. roku życia”  – mówi Krzysztof Czarnobilski, dyr. ds. lecznictwa szpitala MSW w Krakowie – pierwszego w Polsce szpitala wielospecjalistycznego dla osób starszych.

Dr Czarnobilski przekonuje, że zasada ta dotyczy w zasadzie każdej sfery życia: „Już 20-latek powinien mieć świadomość, że skóra znacznie bardziej starzeje się, gdy często jest narażona na promienie ultrafioletowe. Podobnie jest z dietą. Odpowiednia ilość witaminy D, kwasów tłuszczowych, kwasów omega-3 – to wpływa na to, jak będzie wyglądała nasza starość” – podkreśla lekarz.

To ciało, a co z duszą? „Bardzo ważne jest także nastawienie do życia. Osoby z pozytywnym usposobieniem starzeją się pomyślniej. Podobnie, jak osoby utrzymujące sprawność społeczną i intelektualną – przekonuje lekarz.

Co jeszcze możemy zrobić dziś, by zadbać o jutro? Z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych wynika, że duże znaczenie dla pomyślnego starzenia się mają: regularna aktywność fizyczna, niepalenie papierosów, okazjonalne spożywanie czerwonego wina, wyższe wykształcenie, niższy obwód pasa. Zatem – do dzieła! Jest co robić!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Isabella Rossellini
Isabella Rossellini z ukochanym psem Panem. Fot. @isabellarossellini

Isabella Rossellini: Starość daje dużo szczęścia. Jesteśmy grubsze, ale wolne! 

W wieku 42 lat straciłam wszystko – karierę filmową, kontrakt reklamowy, uwagę świata. Dziś mam 66 lat i wszystko to odzyskałam. Ale nie poradziłabym sobie, gdyby nie zwierzęta – mówi Isabella Rossellini.
Magdalena Żakowska
14.10.2020

Isabella Rossellini jest bardzo zajętą kobietą. Nie dość, że jest czynną aktorką, modelką, pisarką,  behawiorystką zwierzęcą i farmerką, to znajduje jeszcze czas na to, żeby opowiadać o seksie. W ciągu ostatnich kilku lat nakręciła serię filmów „Zielone porno " (serial dostępny na YouTube'ie), w których przebrana za różne gatunki opowiada o życiu seksualnym zwierząt: modliszkach, które zjadają samców w trakcie penetracji, wężach o dwóch penisach, dżdżownicach hermafrodytach, które są w seksie całkowicie samowystarczalne. Teraz poprowadzi serię wykładów na ten temat, które będą na żywo transmitowane z jej farmy na Long Island. Martin Scorsese, David Lynch i inni Była u szczytu sławy, kiedy w 1986 roku wystąpiła w roli tajemniczej gwiazdy nocnego klubu w kontrowersyjnym filmie Davida Lyncha „Blue Velvet”. Od kilku lat jej twarz nie schodziła z billboardów reklamowych na całym świecie, grała – z wyboru – w ambitnych awangardowych filmach i teatrze, a widzowie niemalże zapomnieli już, że jest córką swoich rodziców, wybitnej aktorki Ingrid Bergman i włoskiego mistrza neorealizmu, Roberto Rosselliniego. Sukcesy zawodowe nie szły jednak w parze ze szczęśliwym życiem osobistym. Miała już za sobą dwa nieudane małżeństwa z Martinem Scorsese i modelem Jonathanem Wiedemannem oraz kilka równie burzliwych, co krótkotrwałych romansów. Po sukcesie „Blue Velvet” związana była z Davidem Lynchem, później z aktorem Gary Oldmanem, ale wszystkie te relacje kończyły się identycznie. „To mężczyźni zawsze mnie porzucali. Łatwo sobie wyobrazić, jak się z tym czułam. Martin Scorsese rozstając się przyznał, że był ze mną tylko ze względu na mojego sławnego ojca. David Lynch po 5-latach związku zerwał ze...

Czytaj dalej
szczęśliwa starość
iStock

Carl Honoré o starości w radości: „I sport, i seks, i kreatywność – wszystko jest dostępne w starszym wieku”

„Wszyscy się zestarzejemy i żadne zaklinanie rzeczywistości nic nie zmieni. Ważne, by odnaleźć w procesie starzenia się też dobre strony”, wyjaśnia Carl Honoré, jeden z twórców ruchu „slow”, autor wielu książek – najnowsza to „Siła wieku” – w rozmowie z Aleksandrą Pezdą.
Aleksandra Pezda
03.09.2020

Starość to dla wielu osób gorsza perspektywa niż nawet śmierć. Niedołężność, brak samodzielności, samotność – w naszych wyobrażeniach starość wygląda jak pasmo udręki i cierpień. Ale przecież tak wcale nie musi być, przekonuje Carl Honoré, myśliciel i pisarz, w swojej nowej, mądrej i dającej nadzieję książce „Siła wieku”.  Aleksandra Pezda: Jesteśmy w tym samym wieku, nawet urodziliśmy się w tym samym miesiącu… Carl Honoré: W grudniu! Strzelec – świetny znak zodiaku. ...dlatego z niepokojem pytam: czy uważasz, że jesteś stary? Nie, ale dawniej zamartwiałem się swoim wiekiem. Aż zdałem sobie sprawę, że w każdym momencie mojego życia jestem starszy niż w poprzednim roku, a młodszy od siebie za rok. Na razie nikt nie wynalazł metody, żeby to zmienić, dlatego przestałem się przejmować. Zresztą słowo „stary” brzmi dla mnie jakoś sztywno. Gdzie jest ta granica, od której miałbym tak o sobie myśleć? I co – po pięćdziesiątce dojechałem do końcowego peronu i już nic się nie zdarzy? To okropnie dołujący punkt widzenia i zwyczajnie nieprawda.  A jednak – już o 50-latkach mówi się „seniorzy”.  Kiedy po pięćdziesiątce zabierałem się do napisania „Siły wieku”, też o sobie myślałem, że jestem stary. Pamiętam nawet moment, kiedy to się zaczęło – podczas meczu hokeja. Gram od kilkudziesięciu lat, to dla mnie coś więcej niż ulubiony sport czy okazja towarzyska. To również element kanadyjskiej tożsamości, ważny, tym bardziej że żyję poza krajem. Inny argument – ilekroć odbijam piłkę na boisku, czuję się znowu jak nastolatek. Aż do zawodów w Gateshead, w północnej Anglii, jakieś trzy lata temu. W ćwierćfinałach strzeliłem gola, który uratował moją drużynę....

Czytaj dalej
Związek starsza-młodszy
Getty Images

On młodszy, ona starsza: kobiety-kuguarzyce burzą stereotyp „normalnego związku”

„Mamy dość poukładanego związku, w którym czasem nie możemy już na siebie patrzeć. Bo tak, niestety, czasami wyglądają związki, gdy jesteśmy w średnim wieku. Wtedy może pojawić się pragnienie, żeby spotkać kogoś młodszego, otwartego na nasze potrzeby”, mówi dr Alicja Długołęcka, seksuolożka.
Karolina Rogalska
14.06.2020

Związek premiera Francji Emmanuela Macrona z jego byłą nauczycielką od lat budzi sensację. O wiele większą niż małżeństwo Donalda Trumpa z młodszą o 24 lata Melanią. Relacja: starszy-młodsza jest w naszych oczach „normalna”, na miłość starszej kobiety i młodszego mężczyzny patrzymy podejrzliwie albo z politowaniem. Tymczasem dr Alicja Długołęcka, seksuolożka, przekonuje, że takie związki często są bardzo szczęśliwe i mimo różnicy wieku świetnie dobrane, zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Karolina Rogalska: Starsza kobieta plus młodszy partner to konfiguracja, która nie ma w naszej kulturze dobrej prasy. Takie związki, choć coraz częstsze, obarczone są masą negatywnych stereotypów. Dr Alicja Długołęcka: Na szczęście powoli to się zmienia. Od kilku lat w naszym języku funkcjonuje termin „kuguarzyca”, określający dojrzałą, atrakcyjną kobietę, która dobrze radzi sobie zawodowo, jest niezależna i prowadzi satysfakcjonujące życie seksualne, często z młodszym partnerem. Są to przeważnie osoby dobrze wykształcone, znające swoją wartość i układające sobie życie na własnych zasadach. Dzięki temu mogą mieć w nosie to, co inni mówią na ich temat. Zresztą kobiety niezależne od zawsze robiły to, co chciały. Żyjące we wcześniejszych epokach arystokratki, artystki, kobiety wyzwolone też często miały znacznie młodszych kochanków, czasami wielu. Moim zdaniem w tym kontekście mamy problemem już na poziomie rozumienia pojęcia „związek”. Bo zwykle, jak myślimy o miłości, to takiej do końca życia, a jak o relacji, to „na zawsze”. I rzeczywiście, kiedy zaczynamy dorosłe życie i zakładamy rodzinę, planujemy dzieci, wspólny dom, kredyt itd. to ta kategoria jest dla nas bardzo ważna. Czasami bywa tak, że mijają lata i nasz związek się...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Żeby wejść w „nową normalność”, musisz najpierw opłakać starą. Pozwól sobie na to

W ostatnich tygodniach wszyscy musieliśmy zrewidować nasze plany. Wspominamy czasy sprzed pandemii i boimy się tej „nowej normalności”. Jak przekonują psycholodzy, aby ruszyć dalej, musimy najpierw opłakać nasze stare życie.
Sylwia Arlak
21.05.2020

Ruszyło luzowanie obostrzeń i odmrażanie gospodarki. Nie jest nam łatwo — jednego dnia tryskamy energią i patrzymy w przyszłość z optymizmem, drugiego czujemy się całkowicie wyczerpani i przytłoczeni. To czas, w którym wszyscy musimy nauczyć się żyć w „nowej normalności”. Jaka ona będzie — tego nie wie nikt. A jak to zrobić? Opłakując stare życie i zostawiając je za sobą. Zupełnie jak w procesie żałoby. Wszystkie emocje są po coś Lucinda Gordon Lennox, psychoterapeutka i specjalistka od traum w The Recovery Center, przypomina, że gdy przeżywamy trudne chwile, nie powinniśmy temu zaprzeczać, nawet same przed sobą. „Smutek jest skomplikowanym procesem — żałoba pojawia się, kiedy coś utracimy. I niekoniecznie musi to być związane ze śmiercią kogoś bliskiego. Myślę, że wielu ludzi tego nie rozumie. A teraz przecież wszyscy ponieśliśmy stratę. Pandemia zabrała nam wiele rzeczy. Możemy je odzyskać, ale nie mamy pewności, czy i kiedy to nastąpi”  — tłumaczy w magazynie „The Stylist”.   Psychoterapeutka podkreśla, że musimy pozwolić „przepłynąć” naszym emocjom, nawet jeśli sprawiają nam ból. Przekonuje, że jeżeli nie przejdziemy kolejnych etapów żałoby — zaprzeczenia, gniewu czy depresji — możemy utknąć w miejscu. Tylko poprzez szczere przepracowanie trudnych uczuć, zostawimy za sobą wszystkie niezrealizowane przez koronawirusa plany, niespełnione nadzieje i oczekiwania. „Jesteśmy ludźmi, wszystkie emocje, które odczuwamy, są całkowicie normalne. Dajmy sobie czas na ich przetworzenie. Skupmy się na każdej, która się pojawia. Nie przechodźmy obok nich obojętnie” — dodaje.  Lennox jest zdania, że każdą stratę warto przegadać. Rozmowa z kimś, kto będzie w stanie wczuć się w naszą sytuację —...

Czytaj dalej