Stalking, czyli chora miłość. Typy stalkerów – zobacz, czy powinnaś się bać
Unsplash.com

Stalking, czyli chora miłość. Typy stalkerów – zobacz, czy powinnaś się bać

Stalking to zjawisko, które coraz częściej pojawia się we współczesnym świecie. Ofiarą stalkera może paść każdy z nas. Kiedy powinna nam się zapalić lampka ostrzegawcza?
Karolina Morelowska-Siluk
04.01.2021

Nieustanne SMS-y, prezenty przysyłane do domu czy pracy, wystawanie pod oknem, niespodziewane pojawianie się w miejscu, w którym jest obiekt zainteresowania – czy to jeszcze można nazwać zabieganiem o czyjeś względy, czy to już stalking?

Czytaj też: Mobbing w pracy może cię zniszczyć psychicznie: zobacz, jak go rozpoznać

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Co to jest stalking?

„Stalking jest to powtarzające się uporczywe nękanie poprzez rozmaite formy naruszenia wolności osobistej i prywatności drugiej osoby, wywołujące u prześladowanego niepokój, skrępowanie, dyskomfort fizyczny i psychiczny, szereg dolegliwości zdrowotnych – fizycznych i psychicznych, trudności w kontaktach interpersonalnych i uzasadnione obawy o własne bezpieczeństwo.

Stalking stanowią: natrętne fizyczne lub wirtualne kontaktowanie się osobą, która sobie tego kontaktu nie życzy, komunikowanie się z nią wbrew jej woli poprzez uporczywe nękanie telefonami, zadręczanie wiadomościami SMS lub e-mail, obserwowanie, podglądanie, śledzenie, nachodzenie miejscu zamieszkania lub w pracy, uciążliwe i niemile widziane wręczane bądź wysyłane podarunki lub kwiaty, groźby, zachowania agresywne, niszczenie mienia i rozmaite formy działania na szkodę osoby, która w tym kontekście staje się ofiarą”, pisze psycholożka Justyna Skarżyńska-Sernaglia.

Skarżyńska-Sernaglia podaje, że 75 proc. stalkerów to mężczyźni poniżej 40 roku życia. W 88 proc. przypadków stalkingu istniała relacja znajomości między ofiarą a napastnikiem, z czego w 58 proc. stalkerem był partner lub partnerka.

Czytaj także: „Twój mąż może być twoim największym wrogiem. I sama na to się godzisz” – mówią Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska

Rzeczywiście, w większości przypadków stalking jest toksyczną pochodną nieudanej relacji. Partner, który nie jest w stanie przyjąć do wiadomości informacji o rozstaniu, zaczyna prześladować drugą stronę. Nie jest to jednak sztywna reguła – zdarza się, że stalkerami są współlokatorzy, współpracownicy czy też członkowie rodzin. Dość często posługują się manipulacją, szantażem emocjonalnym, na wszelkie sposoby próbują przymusić obiekt nękania do kontaktu.

Typy stalkerów

Stalking jest zachowaniem, za którym mogą się kryć różne przyczyny, dlatego można różnić przynajmniej trzy typy stalkerów:

  1. Stalker psychopata – to osoba, która nie jest zdolna do odczuwania empatii. Czerpie ona jakiś rodzaj przyjemności ze znęcania się nad swoją ofiarą. Mówi o wielkiej miłości, która niby leży u podstaw jej działań, ale tak naprawdę to tylko przykrywka. Prawdziwy powód to chęć zadawania bólu, odebranie poczucia bezpieczeństwa, a przez to zarządzania czyimś życiem. Stalker psychopata zostawia na przykład swój samochód przed pracą osoby prześladowanej, po to, by ta się bała. Strach ofiary nakręca stalkera. Psychopata często funkcjonuje na granicy prawa, a prawo zwykle zna – wie, co jest z nim zgodne, a co nie.
  2. Stalker z zaburzeniem typu borderline – to człowiek, który ma ogromny problem z przeżyciem jakiejkolwiek formy odrzucenia. Odrzucenie jest dla niego końcem życia, rozlatuje się emocjonalnie, traci nad wszystkim kontrolę. Kierują nim inne powody niż te, które ma psychopata, ale na poziomie działań i zachowań może wyglądać to podobnie: może pisać listy, wysyłać wiadomości, śledzić.
  3. Stalker z psychozą – tu u źródeł leżą różnego rodzaju urojenia. Stalker wyobraża sobie na przykład, że jest w związku z kimś znanym, lub „wierzy”, że jego ofiara coś mu obiecywała: „Powiedziała, że mnie kocha i chce mieć ze mną dziecko”. Nic takiego  nie miało miejsca, ale stalker z psychozą „swoje wie” i nęka ofiarę po to, by ta wywiązała się z obietnic, których nigdy nie składała. On jednak ma swój scenariusz i brutalnie go wprowadza w życie.
 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Manipulacja w związku
Adobe Stock

Najbardziej powszechne formy manipulacji w związku

Manipulacja jest wszechobecna. Ta w sklepie jest jeszcze do zniesienia, ale bycie ofiarą manipulacji własnego partnera lub przyjaciela sprawia, że nasza czujność jest uśpiona i nie potrafimy się bronić. Kiedy powinna nam się zapalić czerwona lampka, że w naszej relacji dzieje się coś złego i mamy do czynienia z manipulantem?
Karolina Morelowska-Siluk
13.11.2020

Większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, że świat pełen jest manipulatorów. Wiemy też, że zdarza nam się paść ich ofiarą. Chociażby w sklepie, kiedy ktoś wywiera na nas wpływ, by nasz koszyk (ten metalowy w supermarkecie czy ten wirtualny w sieci) wypełniony był po brzegi. Wiemy także, że na różne sposoby manipulują nami na przykład nasze dzieci – kombinują, co zrobić, by osiągnąć swój cel. Jednak, o ile manipulację w wydaniu własnego dziecka czy producenta wykryć jest względnie łatwo, o tyle z nieczystymi zagrywkami przyjaciela czy partnera nie radzimy już sobie tak dobrze. Przez to zwykle zdecydowanie trudniej jest nam się przed nimi bronić. Manipulacja w związku to forma przemocy Manipulacja w związku, i trzeba powiedzieć to wyraźnie, jest formą przemocy. Przemoc to nie tylko siniaki. Przemocą jest także każda forma psychicznego znęcania się nad drugim człowiekiem, a manipulowanie bez wątpienia zalicza się do tych praktyk. Jeśli partner wciąż nami manipuluje, oznacza to, że żyjemy w niezdrowej, toksycznej relacji. Manipulator bowiem robi wszystko, by przejąć nad nami kontrolę, a nikt nie ma prawa tego robić. Jeśli zauważysz, że czujesz się w towarzystwie swojego partnera coraz bardziej samotna, skołowana, niepewna, nierozumiana czy poniżana, oznacza to, że… należy uciekać. Jednak nie zawsze potrafimy właściwie odczytać zachowania drugiego człowieka, szczególnie kiedy jesteśmy emocjonalnie zaangażowane w relację. Zdarza się, żę żyjąc w niezdrowym układzie, nie zawsze potrafimy trzeźwo ocenić nawet to, jak się czujemy… Czytaj też: Manipulacja. 10 technik manipulacji, przed którymi możesz się obronić Najbardziej powszechne formy manipulacji w związku Oto kilka najbardziej powszechnych form manipulacji w związku. Jeśli któraś z tych sytuacji brzmi ci znajomo, zdecydowanie...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Depresja to choroba całej rodziny. Jak pomóc bliskiemu, który choruje na depresję?

Jak pomóc osobie z depresją? Jak nakłonić ją do leczenia i przeżyć z nią bolesny czas powrotu do zdrowia?
Sylwia Arlak
08.07.2020

Kiedy twój bliski: mąż, partner, jedno z rodziców, dziecko cierpi na depresję, czujesz, że tracisz grunt pod nogami. Wydaje ci się, że jesteś bezsilna. I choć nie możesz brać odpowiedzialności za jego życie, możesz mu pomóc, nie raniąc przy tym samej siebie. Depresja to choroba Depresja należy do tzw. zaburzeń nastroju, chorzy na depresję mogą być smutni i nadmiernie drażliwi, tracą zainteresowania i zdolność do odczuwania przyjemności. Unikają innych, odrzucają zaproszenia na kolejne spotkania, anulują plany i ignorują wszelkie próby kontaktu. Mogą denerwować się z powodu błahostek i być bardziej niespokojni, niż wcześniej.  „Przyjaciele albo bliscy osób chorujących na depresję mogą czasami brać te zachowania do siebie, czuć się zniecierpliwieni i sfrustrowani. Często wydaje im się, że się od nich odwracają” — mówi dr Laura Rosen, psycholog kliniczna i autorka książki „Kiedy ktoś, kogo kochasz, cierpi na depresję”, cytowana przez portal „The Cut”. Tymczasem chory na depresję potrzebuje wielkiego wsparcia i wyrozumiałości. Jeśli podejrzewasz, że twój bliski cierpi na depresję, unikaj pytań, które mogą zabrzmieć oskarżycielsko, typu: „Ostatnio byłeś przygnębiony / zestresowany / niespokojny / rozdrażniony… co się dzieje?”.  Eksperci radzą, że lesze są pytania otwarte: „Jak się ostatnio miewasz?”, „Zmagasz się z czymś? Czy mogę ci pomóc?”, „Wszystko w porządku?” „Skoncentruj się na konkretnych zachowaniach, aby twój przyjaciel nie czuł się oceniany” – mówi Valerie Cordero, dyrektor wykonawczy Families for Depression Awareness. – „Nie stawiaj ich w trudnej sytuacji, daj im możliwość odpowiedzi”. Wszystko zależy od...

Czytaj dalej
Pexels.com

„Czubek, histeryczka, zaburzony, świr” – uważaj, jak mówisz! Jedno słowo może wyrządzić krzywdę

Osoby w kryzysie psychicznym na co dzień mierzą się z odrzuceniem i niezrozumieniem. Wystarczy jedno krzywdzące słowo, żeby np. zamknęły się w sobie i odmawiały leczenia.
Sylwia Arlak
08.10.2020

Niewłaściwe użyte słowo, nawet to wypowiedziane bez złych intencji, może wyrządzić ogromną krzywdę. Szczególnie jeśli mówimy o osobach, które znajdują się w kryzysie psychicznym i które potrzebują szczególnego wsparcia. Kampania „Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi” ma nam uświadomić, że język, jakiego używamy na co dzień, może wpływać na życie innych osób. Słowa mogą ranić i budować O tym, że słowa mają moc przekonuje dr Sławomir Murawiec, psychiatra, członek Zarządu Głównego i Rzecznik Prasowy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego: „Słowa mogą budować albo ranić. Osoby z zaburzeniami psychicznymi często mierzą się z odrzuceniem, izolacją, stygmatyzacją, także poprzez słowa. Wiele jest niesprawiedliwych przesądów, lęków, opinii, które ranią chore osoby, a to wymaga aktywnych działań”. Już jedno bezmyślnie rzucone krzywdzące słowo może sprawić, że przestaną szukać pomocy. Zrezygnują z leczenia, albo nawet zdecydują się zakończyć swoje życie. Jak mówi dr hab. Katarzyna Kłosińska, językoznawca, przewodnicząca Rady Języka Polskiego, używając takich określeń, jak „ma szmergla”, „ma chyzia” czy „kuku na muniu” sugerujemy, że dana osoba ma bałagan w głowie. Że my „zdrowi ludzie” jesteśmy ponad to. „W języku potocznym jest mnóstwo takich krzywdzących stereotypów. Zastanówmy się dziesięć razy, zanim powiemy o kimś, kto przebywał w szpitalu psychiatrycznym „czubek” albo „świr”. I nie chodzi wcale o to, aby usuwać pewne ze słowa ze słownika. Chodzi o to, aby zastanawiać się, w jaki sposób ich używamy” — podkreśla dr Kłosińska. Czytaj też:   Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego...

Czytaj dalej
kobieta przy laptopie
Adobe Stock

Masz wiadomość. Czyli czy wiesz jak sprawnie odpowiadać na e-maile

Jak często sprawdzasz pocztę? Kilka, kilkanaście, a może kilkadziesiąt razy dziennie? Ciągłe zaglądanie do skrzynki dekoncentruje i zmniejsza efektywność.
Aleksandra Nowakowska
31.03.2020

Skrzynka pocztowa uzależnia nas i hipnotyzuje. Nawyk częstego sprawdzania poczty i natychmiastowego odpowiadania na e-maile mamy we krwi i nie jest to dla nas dobre. Impulsywne zajmowanie się e-mailami zabiera nam czas, rozprasza uwagę i obniża wydajność. Dla ludzkiego mózgu koncentrowanie się na jednej rzeczy jest trudne, energochłonne. Nie przychodzi w sposób naturalny, bo jesteśmy zaprogramowani, aby być czujni i szybko reagować na każdy bodziec, który może okazać potencjalnym niebezpieczeństwem. Dodatkowo w obecnych czasach w naszym życiu pojawia się coraz więcej elementów odciągających uwagę. Niewiele z nich stanowi zagrożenie, często jednak bywają uporczywe i kuszące. Tak jak elektroniczna poczta – zabójcza dla koncentracji uwagi. Amerykański psycholog behawioralny David Lykken zdefiniował energię mentalną jako „umiejętność wytrwania w długich okresach na produktywnym myśleniu o problemie, wyłączania się od rzeczy rozpraszających i trwania przy dążeniu do rozwiązania”. Większość naukowców uważa obecnie, że dzięki nauce zarządzania czasem, jesteśmy w stanie osiągnąć najwyższy poziom koncentracji uwagi w niemal każdej dziedzinie. Niestety, nie osiągniemy tego się na skróty, tylko zaangażowaniem w ćwiczenia doskonalące tę umiejętność. 800 miliardów e-maili Pierwszym krokiem na drodze do lepszego panowania nad uwagą jest zrozumienie, co się dzieje, gdy jej nie kontrolujemy. Przede wszystkim spada efektywność naszego działania. Im bardziej pozwalamy sobie na dekoncentrację, tym bardziej obniża się nasza zdolność do skupiania uwagi. Do jej rozproszenia dochodzi z dwóch powodów. Pierwszy – wewnętrzny – to bezustanny głos naszych myśli, a drugi – zewnętrzny – to wydarzenia z otoczenia. W większości miejsc pracy najpowszechniejszym i najbardziej uporczywym...

Czytaj dalej