Self-love to podstawa! Psycholożka radzi, jak pokochać siebie
Adobe Stock

Self-love to podstawa! Psycholożka radzi, jak pokochać siebie

Jeśli nie kochasz siebie, nie pokochasz też nikogo innego. Zobacz, jak obdarować siebie uczuciem i w końcu zacząć żyć pełnią życia.
Kamila Geodecka
17.02.2021

Self-love nie oznacza stania przed lustrem i zachwycania się własnym wyglądem. Miłość do siebie zaczyna się i kończy w środku – w naszym wnętrzu. Ten rodzaj miłości jest niezależny od tego, co myślą o nas inni, jak nas traktują i wartościują. Jeśli pokochamy same siebie, zawsze będziemy znały własną wartość, dzięki czemu dużo łatwiej będzie nam zachować stabilność emocjonalną. Będziemy też bardziej odporne na stres i niekonstruktywną  krytykę.

To wszystko brzmi pięknie, prawda? Ale jak to zrobić? Psycholożka kliniczna Hannah Rose stworzyła listę punktów, o których musimy pamiętać, jeśli chcemy w końcu znaleźć miłość naszego życia – czyli miłość do siebie!

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Żyj w zgodzie ze sobą

Pomyśl o swoich wartościach, a następnie przeanalizuj swoje zachowania. Cenisz sobie prawdę i prawdomówność? Zastanów się, czy sama nie okłamujesz swoich bliskich. Nie lubisz mieszczaństwa? Pomyśl, czy samej nie zdarza ci się plotkować. Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ jeśli czujesz, że twoje realne zachowania tak bardzo różnią się od wyznawanych przez ciebie wartości, nie będziesz czuła się spójna i wiarygodna sama dla siebie. W psychologii taki stan nazywa się dysonansem poznawczym.

Zaakceptuj

Zaakceptuj siebie i wszystko, co w tobie drzemie. Rzuć światło na emocje, lęki, ale także na swoje ciało, swój głos, sposób poruszania się. Nie chowaj niczego. To wszystko jest integralną częścią ciebie, mimo że czasami wolisz niektórych rzeczy nie zauważać. Bez akceptacji nie ma mowy o miłości.

Afirmacja

Niektórzy nie mogą się przekonać do tej praktyki, jednak może być ona naprawdę skuteczna. Napisz sobie na kartce słowo: „JESTEM”, a następnie po dwukropku stwórz listę rzeczy, które są w tobie piękne i wartościowe. Możesz zacząć od napisania prostego, ale ważnego sformułowania: „JESTEM wystarczająco dobra”.

Czytaj także: Afirmacja może wzmacniać twoje poczucie własnej wartości. Jak to działa?

Śmiej się z siebie

Co łączy wszystkich ludzi? Niedoskonałość! Zamiast leżeć w łóżku i mówić sobie „jestem brzydka”, „nie osiągam sukcesu w pracy” czy „nie mam talentów”, zacznij… śmiać się z tego. Spróbuj podejść z humorem do swojej wewnętrznej narracji, która wielokrotnie sprowadza cię na manowce. Dzięki temu zdystansujesz się nieco od swoich demonów, które szepczą ci, jaka jesteś zła i nieperfekcyjna.

Ludzie wokół

Popatrz na ludzi, którzy cię otaczają. Czy są to osoby serdeczne? Czy możesz być przy nich sobą? A może cały czas zakładasz maski? Staraj się przebywać wśród ludzi, przy których możesz zachowywać się naturalnie. Jeśli oszukujesz swoich bliskich, oszukujesz także samą siebie!

Mów prawdę

Jeśli możesz się zachowywać naturalnie, postaraj się także mówić rzeczy, które faktycznie są prawdą. Ile razy ktoś zapytał cię o to, jak podobał się ci film, a ty już z przyzwyczajenia odpowiadałaś, że „bardzo”? To są niewinne kłamstewka, które budują naszą osobę. Żyj w zgodzie ze sobą i zawsze mów prawdę – nawet w tych błahych czy mniej znaczących momentach.

Wybacz sobie

Zaakceptuj fakt, że jesteś człowiekiem. Będziesz się mylić, upadać, popełniać błędy. Czasami się wygłupisz, czasami popełnisz gafę. To normalne! Jeśli popełnisz jakiś błąd, wybacz go sobie. To niezwykle istotne, by nie zadręczać się myślami, nie biczować za to, że coś poszło nie po twojej myśli.

Czytaj także: Wciąż nie umiesz sobie wybaczyć? Odważ się – bo warto!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„Dont’t worry, be happy” – ta rada ma większy sens, niż myślisz

Wolimy skupiać się na tym co złe, albo na tym, czego nie mamy, zamiast żyć chwilą obecną i odczuwać radość. Efekt? Stres, poczucie niespełnienia i zniechęcenie.
Sylwia Arlak
09.06.2020

Życia bez zmartwień i obaw nie istnieje, ale jeśli mamy ich za dużo – albo jeśli za bardzo nimi się przejmujemy, to trudno jest nam normalnie funkcjonować. I to dosłownie. Badacze Sarra Hayes, Colette Hirsch i Andrew Mathews odkryli, że ludzie, którzy wiecznie czymś się martwią, mają ogromne problemy z pamięcią. I to tylko wierzchołek góry lodowej. Nadmiar zmartwień sprawia, że pojawiają się bóle i zawroty głowy, popadamy w depresję, mamy obniżony układ odpornościowy i wciąż czujemy się zmęczone. Zaczynamy żyć z dnia na dzień, zapominamy o sobie. Cierpimy na tym my sami  i nasi bliscy. Zła wiadomość jest taka, że nie ma magicznego wyłącznika, który pozwoli ci przestać się martwić. Dobra — każda z nas może wyrobić w sobie nawyk bycia szczęśliwą i uchronić się przed nadmiernym stresem i wiecznym analizowaniem rzeczywistości. Skupiając się na rzeczach, które sprawiają, że jesteśmy szczęśliwe, a nie na tym, co nas niepokoi, budujemy zdrowe relacje ze sobą i ze swoimi najbliższymi. Do tego nie potrzeba żadnych specjalnych zdolności – wystarczy trochę praktyki.  Naucz się szczęścia Przede wszystkim zastanów się, co cię uszczęśliwia. Weź kawałek papieru i długopis. Znajdź kilka wolnych minut i wypisz jak najwięcej rzeczy, które sprawiają ci radość. Potrzebujesz minimum dziesięciu pozycji. Następnie przejrzyj swoją listę i zastanów się, ile z tych rzeczy byłabyś w stanie wykonać w ciągu następnego dnia. Postaraj się znaleźć czas, chociaż na kilka z nich. Rób podobną listę, tak często jak zdołasz. Bądź cierpliwa, a zobaczysz, że część twoich zmartwień przestanie cię przerażać. W razie problemu będziesz wiedziała, jak sobie z nimi poradzić.  O tym samym problemie, pisał Dale Carnegie w swojej książce o wszystko mówiącym...

Czytaj dalej
Miłość do siebie
pexels.com

Jak pokochać siebie? 6 kroków, które nam w tym pomogą

Miłość do samej siebie to coś znacznie więcej niż dbanie o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. To podstawa do zapewnienia sobie stabilności oraz poczucia szczęścia.
Kamila Geodecka
30.11.2020

Pewnie niejednokrotnie słyszałaś, że nie można pokochać kogoś innego, jeśli nie pokocha się najpierw siebie. Faktycznie, miłość do samej siebie może pomóc w nawiązywaniu nowych relacji, ale jest także podstawą do odczuwania ogólnego szczęścia. Dzięki praktykowaniu tzw. self-love może poprawić się także nasze zdrowie psychiczne. Żeby szczerze pokochać siebie, musisz dawać sobie fizyczne, psychiczne oraz duchowe wsparcie, choć często nie jest to łatwe zadanie. Jak umocnić miłość do samej siebie? Wybacz sobie   Zazwyczaj jesteśmy dla samych siebie niesamowicie surowi. Od zawsze walczymy o to, by nasze życie było idealne i pozbawione jakichkolwiek porażek. W tym szalonym pędzie do osiągnięcia perfekcji zapominamy o jednym: jesteśmy ludźmi i popełnianie błędów jest normalne.  Spróbuj zaakceptować swoje człowieczeństwo i fakt, że popełniłaś błędy i będziesz je popełniać. Pamiętaj, że porażka nigdy nie będzie porażką, jeśli wyciągniesz z niej lekcję. Czytaj także:   Wysoko wrażliwi ludzie są często wykluczani, a mają wiele mocnych stron Bądź samoświadoma Bycie świadomą pomoże ci odpowiedzieć na pytanie o to, kim właściwie jesteś i czego pragniesz. Jeśli będziesz  uważna i introspektywna, staniesz się mniej podatna na manipulacje. Będziesz mogła również podejmować decyzje, które są w zgodzie z tobą, a nie oczekiwaniami społeczeństwa. Warto rozpoznać swój własny głos i zaufać mu. Dzięki zbudowanej samoświadomości będziesz mogła w końcu ruszyć naprzód. Działaj zgodnie z tym, czego potrzebujesz Jeśli będziesz samoświadoma, poczujesz także swoje własne potrzeby. Zadaj sobie pytanie, do czego właściwie dążysz, co cię uszczęśliwia, a co inspiruje. Mogą to być rzeczy materialne lub nie. Realna świadomość swoich własnych...

Czytaj dalej
brak pewności siebie
pexels.com

Pewność siebie – 6 nawyków, które mogą ją niszczyć

Pewność siebie to wiara w swoją wartość oraz własne możliwości. Czasami jednak nasze nawyki mogą ją niszczyć. Nawet jeśli wydaje się, że nic nie znaczą.
Kamila Geodecka
14.12.2020

Każdy z nas czasami czuje spadek pewności siebie – nawet najbardziej odważne, zdecydowane i asertywne osoby. Czasami nie zdamy egzaminu na uczelni, nie dostaniemy wymarzonej pracy, o którą tak się staraliśmy, a w czasie wygłaszanej prezentacji pomylą się nam slajdy i zgubimy wątek.  To normalne, że w takich sytuacjach czujemy zniechęcenie i zaczynamy zastanawiać się nad naszą wartością. Jeśli jednak to uczucie towarzyszy nam częściej, warto przyjrzeć się tym paru nawykom, które być może wpływają na nasz brak pewności siebie. „Nie mam nic do powiedzenia” Czasami nie chcemy angażować się w rozmowy, ponieważ myślimy, że nie mamy nic wartościowego do powiedzenia. Wmawiamy sobie, że nasze wypowiedzi będą nudne lub zostaną wyśmiane przez innych. Takie myślenie może jednak niszczyć naszą pewność siebie. Oczywiście, nie musimy odzywać się za każdym razem, zwłaszcza wtedy, gdy temat dyskusji nas nie interesuje. Pamiętaj jednak, że każda wypowiedź jest wartościowa. Jeśli nauczysz się wyrażać swoje opinie, twoja pewność siebie wzrośnie. Czytaj także:  Asertywność to nie agresja! Zobacz, jak ćwiczyć mówienie „nie” Odrzucanie komplementów Niektórzy z nas czują się zawstydzeni, gdy tylko dostaną pochwałę lub komplement. Czasami zaczynamy nawet negować pozytywne opinie innych ludzi na nasz temat. Nie warto tego robić. Przyjmowanie komplementów wcale nie czyni z ciebie egoisty. Przyjmij komplement i podziękuj. To mały krok do budowania własnej pewności siebie. Ruminacje Zdarzyło ci się kiedyś wielokrotnie analizować swoje niepowodzenia i nawet najmniejsze potyczki? Być może bez przerwy myślisz o tym, jak wypadłaś podczas rozmowy z szefem? Może ciągle koncentrujesz się na tym jednym zdaniu, które powiedziałaś? Ten proces to ruminacje i...

Czytaj dalej
brak pewności siebie
pexels.com

Skończ wreszcie z pastwieniem się nad sobą! Nie jesteś brzydsza ani gorsza: jesteś wystarczająca – jak każda z nas

Poczucie niskiej wartości to otwarta rana, która pozostaje nam po urazach z dzieciństwa. Można ją jednak uleczyć – mówi słynna psychoterapeutka Stefanie Stahl.
Karolina Rogalska
16.12.2020

Wiele spektakularnych kobiecych karier opiera się na wewnętrznym dramacie: „Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie dostrzega, ale ja wam pokażę!”. Stajemy przed lustrem i pastwimy się nad sobą. „Brzydsza. Gorsza. Niekochana” – myślimy. Niska samoocena utrudnia nam relacje, najczęściej blokuje i rozwój i sukces. Borykamy się z otwartą raną z dzieciństwa, kiedy słyszeliśmy od rodziców, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, nie spełniamy oczekiwań, nie zasługujemy na ich miłość. Nie warto dać się uwięzić w takim myśleniu o sobie. Już jako dorośli możemy zbudować nową wizję siebie i poczucie własnej wartości – tłumaczy słynna psychoterapeutka Stefanie Stahl, autorka książki „Jak myśleć o sobie dobrze? O sztuce akceptacji i życiu bez lęku”. Karolina Rogalska: Czym jest samoocena? Termin pozornie oczywisty, dla każdego znaczy pewnie coś innego. Stefanie Stahl: Jest zbiorem przekonań nabytych podczas wychowania. Jeśli ta samoocena jest stabilna, bo na płaszczyźnie emocjonalnej dostałaś w dzieciństwie wszystko, czego potrzebowałaś, aby dobrze się rozwijać – to wspaniale. Gorzej, jeżeli tak nie było. Samoocena jest czymś, co przyszło z zewnątrz. Odciskiem, który nie mówi wiele o tobie, ale o tym, w jaki sposób byłaś traktowana przez najbliższych w okresie, gdy kształtował się twój mózg. Te przekonania latami nosimy w sobie. To, że żyjemy z jakimś przekonaniami przez 30, 40, 50 lat, nie oznacza, że są prawdziwe. Jeśli wychowalibyśmy się w innej rodzinie albo przyszli na świat w innym momencie życia naszych rodziców, te schematy byłyby zupełnie różne. Badania neuropsychologiczne pokazują, że mózg działa na zasadzie systemów kary i nagrody. W mózgu dziecka, które jest wychowywane pod presją, często strofowane,...

Czytaj dalej