Samotność w związku. Żeby związek przetrwał, potrzebna jest rozmowa i zaufanie
Adobe Stock

Samotność w związku. Żeby związek przetrwał, potrzebna jest rozmowa i zaufanie

Każdy, kto doświadczył samotności w związku, mówi, że to wyjątkowo trudny stan, który boli bardziej niż życie w pojedynkę.
Karolina Morelowska-Siluk
01.03.2021

Żyjemy w pojedynkę i cierpimy, doskwiera nam samotność. Marzymy, by znaleźć tę drugą osobę, dzielić z nią codzienność i już nigdy więcej nie czuć tego nieprzyjemnego stanu. W końcu nasze pragnienie spełnia się, poznajemy tę właściwą osobę, zakochujemy się i budujemy relację. Od teraz już nigdy nie będziemy samotni – myślimy. Mija czas i okazuje się, że znowu tak się czujemy, ale teraz jest jeszcze gorzej – wcześniej czuliśmy się samotni, bo byliśmy sami, dziś już sami nie jesteśmy, dziś doświadczamy samotności w związku.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Skąd się bierze samotność w związku?

U źródła samotności w związku może leżeć wiele przyczyn. Samotni możemy czuć się wtedy, kiedy nasze potrzeby nie są w pełni zaspokojone, gdy między nami a partnerem nie ma dobrej, odpowiedniej komunikacji. Jest także taki rodzaj samotności, która związana jest z naszymi deficytami – te sprawiają, że nie potrafimy zaufać, otworzyć się i tak naprawdę zbliżyć do partnera. Rany emocjonalne są tak duże, że próba bycia blisko drugiego człowieka wywołuje w nas gigantyczny lęk. Boimy się tak bardzo, że choć samotność, którą odczuwamy, jest bardzo trudna do zniesienia, i tak się na nią „decydujemy”.

Współczesne życie w biegu także nie sprzyja byciu naprawdę blisko, nie mamy czasu na prawdziwe, głębokie rozmowy, na budowanie lub podtrzymywanie zaufania i zrozumienia. A są one konieczne do tego, by partnerzy nie czuli się samotni w związku. Konieczne jest ciągłe wzajemne zapraszanie się do swoich światów, a to nie jest możliwe bez regularnych rozmów. To dzięki nim możemy sobie naprawdę towarzyszyć, a nie tylko żyć pod jednym dachem.

Czytaj też: Pięć języków miłości. Jakim mówisz ty, a jakim twój partner?

Czasem poczucie osamotnienia w relacji wywołują także rutyna, nuda, która wkrada się w codzienność. Jednak niezależnie od podłoża samotność to prawie zawsze cierpienie, bo człowiek to zwierzę stadne,  jesteśmy stworzeni do funkcjonowania w grupie, rodzinie, w związku.

Samotność w związku nie objawia się konfliktami czy kłótniami – zwykle to przejmująca cisza między partnerami. Cisza, która wywołuje dyskomfort. Osoby samotne w związku zaczynają „uciekać”, poszukują szczęścia i spełnienia poza relacją, spędzają czas z rodziną, przyjaciółmi, czasem posuwają się wręcz do zdrady. A to wszystko tylko potęguje poczucie bycia samotnym w swojej relacji. Z czasem coraz trudniej o rozmowę, bo partner staje się obcym człowiekiem.

Walka z poczuciem osamotnienia

Zmierzenie się z samotnością w związku to duże wyzwanie, ale o ile oboje tego chcecie, oboje jesteście przekonani, że tę relację warto ratować, da się to zrobić. Na początek spróbujecie odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie, co takiego się wydarzyło, że odsunęliście się od siebie, że dziś każde z was czuje się samotne. Warto zastanowić się nad własnym wkładem w ten stan rzeczy, a nie jedynie – a mamy taką skłonność – skupiać się na przewinieniach partnera. W takim rachunku nie należy generalizować, wyolbrzymiać. Rozpoznajcie swoje uczucia, nazwijcie je i podzielcie się nimi z drugą stroną. Nie ma innej drogi do ponownej bliskości niż rozmowa. Czasem, kiedy komunikacja szwankuje, warto również zwrócić się o pomoc do specjalisty.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Ten, kto kocha mniej, ma łatwiej w związku i kontroluje sytuację. Prawda czy fałsz?

Osoba mniej zaangażowana w związek ma nad nim większą kontrolę. Ale jeśli zależy ci na zdrowej relacji, nie myśl o kontroli – w dobrym związku obie strony dają i biorą po równo.
Sylwia Arlak
17.08.2020

Osoba, która „kocha bardziej”  próbuje zaspokoić potrzeby partnera, stawia go w centrum swojego świata. Zatraca siebie, a to wyczerpuje. Przy kolejnej kłótni z partnerem myślisz sobie, o ile byłoby ci łatwiej, gdybyś nie była tak zaangażowana w tę relację. Wydaje ci się, że twój partner, umiejąc utrzymać nerwy na wodzy, wygrywa w tym pojedynku. Że ten, kto nie okazuje słabości, ma nad relacją większą kontrolę. Że ten, kto „kocha mniej” bierze wszystko. Jak czytamy na portalu Psychology Today, jeśli chcemy mieć zdrową relację, musimy przestać myśleć w tych kategoriach. Związek to nie pole bitwy. Relacja, w której tylko jedna osoba się stara, tylko jednej zależy, nie da nikomu ani szczęścia, ani spełnienia. W dobrym związku nie ma wygranych i przegranych. Gracie do tej samej bramki, bo zależy wam na obopólnym szczęściu. Kluczem jest zaangażowanie, praca nad relacją i oczekiwanie tego samego od swojego partnera. Codzienne wzloty i upadki, drobne nieporozumienia i błędy to część każdego związku. Ale kiedy relacja sprawia, że czujesz się gorzej niż lepiej, nie ciągnij jej na siłę. Nie wchodzisz w związek, żeby być źle traktowaną, ignorowaną lub porzuconą. Nie musisz być wykorzystywaną czy zmuszaną do znoszenia problematycznych, niedojrzałych zachowań. Toksyczna miłość sprawia, że tracisz szacunek do samej siebie. Nie próbuj na siłę ratować związku. Nie kochaj „bardziej” i „za bardzo”. Uciekaj, jeśli jest ci źle, nawet jeśli: 1. Boisz się samotności Wiele z nas woli tkwić w złym związku niż być same. Zapominamy, że odrobina samotności może nam pomóc nabrać dystansu, a ostatecznie stworzyć podstawy do zdrowego, intymnego związku. Nie chcemy słyszeć, że w kiepskim związku czujemy się bardziej samotne niż będąc singielką....

Czytaj dalej
Cienie pary
getty images

Mężczyzna z przeszłością. Jak zbudować relację z kimś, kto właśnie się rozwiódł?

Kluczem do sukcesu jest wyciąganie wniosków. Również w miłości.
Karolina Rogalska
01.02.2020

O takiej sytuacji pisała Osiecka: kochamy, ale boimy się łatki „tej trzeciej” i tego, że skoro on już raz kogoś porzucił, to kiedyś zrobi tak samo. Jak budować nowy związek z kimś, kto właśnie przeszedł rozwód, mówią psychoterapeuci Matylda Porębska i Paweł Jezierski, autorzy warsztatów dla par. Karolina Rogalska „Uroda Życia”: Jakie są szanse na stworzenie dobrej relacji z partnerem, któremu już raz w związku nie wyszło? Paweł Jezierski: Spore. Ponad 70 proc. osób, które stworzyły nowy związek po rozwodzie, deklaruje, że jest on znacznie bardziej udany od poprzedniego. Pojawia się nowa miłość – kroplówka endorfin, która wyciąga z depresji, stagnacji, uwikłania. Poza tym w poprzedniej relacji zdobyliśmy cenne doświadczenie, już wiemy, co zadziałało, a co nie. Mamy też większą świadomość własnych potrzeb i granic. Chociaż jednocześnie tyle samo procent pytanych twierdzi, że budowanie kolejnej relacji jest jednak trudniejsze ze względu na całą masę traum, obaw i lęków, wynikających z nieudanego związku i rozstania. Jednak jeśli jest miłość, to pomimo tych wszystkich trudności ludzie są szczęśliwsi. Matylda Porębska: Pod warunkiem, że tę lekcję odrobili. Że mężczyzna, który zaczyna nowe życie, gruntownie przeanalizował, dlaczego to, co przez ostatnie lata budował, w co inwestował energię i uczucia, po jakimś czasie legło w gruzach. I oczywiście warunek podstawowy – że w ogóle wyszedł z tego związku, bo jeżeli wciąż w nim tkwi jedną nogą, a do tego podstawową, znaną dla świata relacją wciąż jest ta z oficjalną żoną, wtedy znajomość „na boku” to nie jest żaden nowy związek, tylko romans. Budowanie wspólnego życia z kimś już rozwiedzionym i budowanie z kimś, kto jeszcze nie domknął poprzedniego etapu, to dwie...

Czytaj dalej
Jak stworzyć szczęśliwy związek
Rodney Smith

Dojrzałe kobiety wybierają mężczyzn jak samochód: „I żeby był czerwony…”. 

Psychoterapeuta Jacek Masłowski o damsko-męskiej relacji.
Anna Maruszeczko
04.01.2019

Kobiety mają zawyżone wymagania. To płoszy mężczyzn. Wybierają młodsze albo uciekają w parakawalerskie życie – mówi psychoterapeuta Jacek Masłowski w rozmowie z Anną Maruszeczko. Znam mnóstwo kobiet, które są same, choć nie chcą. I nie rozumieją, dlaczego nie potrafią wyjść z tej samotności, skończyć z nią. Może mężczyźni coś podpowiedzą? Zacznę od prostej statystyki, od tego, że w miastach jest więcej wolnych kobiet niż wolnych mężczyzn. I to już pokazuje, że nie wszystkie mogą być z kimś, po prostu jest za mało kandydatów. W Warszawie średnia wynosi jedenaście do jednego! W Krakowie dziewięć do jednego. To jest bardzo duża przewaga. Dodajmy jeszcze, że kobiety, o których mówimy, są singielkami, czyli przeważnie w wieku 35+, bo one zaczynają wtedy tak o sobie myśleć (młodsze dziewczyny nie przeżywają siebie jako singielki). To są kobiety dojrzalsze emocjonalne, świadome swoich potrzeb, możliwości, ograniczeń itd. Ponieważ większość z nich była w związku, mają już swoje przekonania. Mają też zahamowania, nawet lęki. Właśnie. Czasem boją się wchodzić w nową relację, bo obawiają się powtórki – że zostaną zdradzone albo po raz kolejny wejdą w rolę opiekunki, czyli znów na ich barkach będzie wszystko. Z jednej strony mówią o swojej tęsknocie za trochę już wyidealizowanym partnerem, a jednocześnie pojawia się rozpacz, że to na pewno już się nie wydarzy. Samotne kobiety często funkcjonują między tymi dwoma biegunami. Ale z jakiego powodu one nie mogą trafić na takich, a nie innych mężczyzn? Bo mają bardzo wysoko podniesioną poprzeczkę, jeżeli chodzi o wymagania. Tak się dziwnie składa, że mimo postępu cywilizacyjnego, atawizmy biologiczne nadal silnie na nas wpływają. I kiedy pyta się kobietę, kto jest dla niej męski, to pierwszą...

Czytaj dalej

Najbardziej inspirujące biografie kobiet: Osiecka, Jansson, Kossak – my z nich wszystkie!

Czy można żyć ciekawiej, mocniej, pełniej, odważniej? Biografie Agnieszki Osieckiej, Tove Jansson czy Simony Kossak pokazują, jak wiele zależy od naszych własnych życiowych wyborów.
Anna Zaleska
30.10.2020

Jeśli nie teraz, to kiedy? Są takie książki, które mogą naprawdę odmienić życie. Wpłynąć na nasze nawyki, pomóc podjąć ważne decyzje, sprawić, że inaczej spojrzymy na siebie i innych. Czasem skłaniają nas do tego, by powiedzieć wielkie „nie”. Albo zdecydowane „tak”. Otworzyć się na nowe możliwości i spełnić uciszane dotąd marzenia. Biografie mają tę szczególną moc motywowowania, że opowiadają życie, które wydarzyło się naprawdę. Ze wszystkimi swoimi sukcesami i porażkami, radościami i rozczarowaniami. Dają niepowtarzalną możliwość wyciągania wniosków z cudzych doświadczeń. Dlatego warto po nie sięgać.  „Osiecka. Nikomu nie żal pięknych kobiet”, Zofia Turowska (Marginesy) Rodzinny dom, w którym nie czuła miłości. Matka zarażająca lękiem, bo dla niej wszystko, oprócz leżenia na kanapie, wiązało się z ryzykiem. Ojciec, dumny kompozytor, u którego miłość zamieniała się w tyranię, a dziecku chciał wpoić przede wszystkim dyscyplinę i pracowitość. Agnieszka Osiecka w opowieści Zofii Turowskiej to dziewczyna, potem kobieta zawsze pół na pół: pół przekorna, pół akceptująca, pół wesoła, pół smutna. Pełna życia i nie pozwalająca, by ograniczały ją normy społeczne i konwenanse. Ostatnie, czego szuka w życiu, to spokój i stabilizacja. Podczas studiów na Wydziale Dziennikarstwa UW ucieka z przesiąkniętych ideologią wykładów i włóczy się nad Wisłą. Wylatuje ze Związku Młodzieży Polskiej za sianie fermentu. W czasach STS-u wchodzi w kręgi warszawskiej bohemy. Kocha się „niemądrze w niemądrych”. Przyjaźni z niezwykłymi kobietami. Rodzi córkę Agatę i ucieka od macierzyństwa. Biografia Zofii Turowskiej pokazuje kobietę, która nigdzie i u niczyjego boku...

Czytaj dalej