Przepis na szczęście. Czym jest psychologia pozytywna Martina Seligmana?
iStock

Przepis na szczęście. Czym jest psychologia pozytywna Martina Seligmana?

Psychologia pozytywna, to bardzo młody nurt współczesnej psychologii, określany przez amerykańskich badaczy, nauką o szczęściu człowieka. To ruch, który bada czynniki wyzwalające w nas naturalną i nieprzymuszoną niczym radość z życia. Jak może nam on pomóc znaleźć szczęście?
Karolina Morelowska-Siluk
07.09.2020

Psychologia pozytywna nie oznacza sztucznego uśmiechu i ignorowania naszych rzeczywistych uczuć na rzecz bycia radosnym. Nic bardziej mylnego. Ten nowy w psychologii nurt opiera się m.in. na przekonaniu, że radość z życia rodzi się wtedy, kiedy przeżywamy je świadomie, według własnych potrzeb.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Psychologia pozytywna – co to jest?

Amerykański psycholog, Martin Seligman usłyszał podobno kiedyś od swojej kilkuletniej wówczas córki takie zdanie: „Tato, czy mógłbyś przestać marudzić?”, to dało mu do myślenia. Zdał sobie bowiem sprawę z tego, że istotnie nauka, jaką jest psychologia, koncentruje się prawie wyłącznie wokół ludzkiego cierpienia. Bada traumę, patologię, a mało poświęca przyglądaniu się temu, co w człowieku pozytywne, dobre, „zdrowe”. I tak oto Martin Seligman wraz ze swoimi współpracownikami stworzyli zupełnie nowe podejście do badań nad ludzką psychiką i nazwali je psychologią pozytywną, nazywaną też czasem psychologią szczęścia.

Większość ludzi nastawionych jest na wychwytywanie z rzeczywistości tego, co złe, kontrowersyjne, patologiczne, na szukaniu tego, czego nam brakuje. Ma to związek z ludzką naturą. Tak jesteśmy zaprogramowani. Od dawien dawna człowiekiem zarządza i kieruje przede wszystkim strach – ten pomagał przecież naszym przodkom przetrwać. Gdy spojrzeć na listę tzw. emocji podstawowych, większość z nich to te „negatywne”. Tymczasem praktyka życia jest zupełnie inna: z badań wynika, że średnio przeciętnemu człowiekowi przytrafia się trzy razy więcej dobrych niż złych zdarzeń. Więc, dlaczego skupiamy się na tych złych? Po pierwsze – bo pomagają nam przetrwać, po drugie – dlatego, że bardzo szybko przyzwyczajamy się do tego, co dobre, to natychmiast nam powszednieje. Seligman przy pomocy psychologii pozytywnej postanowił „walczyć” z tym ludzkim nawykiem.

Kapitalizacja radości

Psychologia pozytywna koncentruje się wokół sposobów, które pomagają człowiekowi czuć się szczęśliwym, poprawiać jego samopoczucie. Jednym ze sposobów, o których mówi Seligman, jest praktykowanie wdzięczności. Możemy np. każdego dnia robić notatki. Mają one zawierać jedynie to, co pozytywnego wydarzyło się w naszym życiu danego dnia, i za co możemy być wdzięczni.

Kolejny sposób to czerpanie wzorców z tradycji hedonistycznej, chodzi o to, by nauczyć się czerpać z życia przyjemność, na początku choćby na siłę szukać nawet drobiazgów, które przynoszą nam drobny uśmiech.  Psychologowie pozytywni opracowali także coś, co określili kapitalizacją pozytywnych emocji. Sposób ten polega na wyolbrzymianiu dobrych zdarzeń i sytuacji, mówiąc o nich. Czyli, tak jak mamy naturalną skłonność do skupiania się na tym, co złe, musimy wykształcić w sobie umiejętność robienia tego samego z tym, co dobre.

Jeśli opowiadamy przyjacielowi o tym, jak pochwalił nas szef, na nowo przeżywamy emocje związane z tym wydarzeniem. W ten sposób „oszukujemy” nasz mózg, bo dla niego nie ma znaczenia, czy coś dzieje się naprawdę, czy jedynie o tym myślimy, wyobrażamy to sobie. Na jedno i drugie odpowiada tym samym – odczuwamy radość. 

Martin Seligman tłumaczy: „Życie zadaje te same niepowodzenia i tragedie optymistom, jak i pesymistom, ale to optymista przetrwa je lepiej”. Twierdzi, że celem psychologii powinno być nauczenie ludzi, jak być szczęśliwszymi. Przekonany jest bowiem, że to da się wyćwiczyć!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Weź odpowiedzialność za swoje życie i… wybierz szczęście

Szczęście nie jest nam dane raz na zawsze. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli nie jesteśmy szczęśliwe, możemy pracować nad zmianą. Zła, że jeśli przestaniemy się starać, w naszym życiu pojawi się więcej smutku.
Sylwia Arlak
31.07.2020

Kiedy czujemy się szczęśliwe, chciałybyśmy, żeby ten stan trwał wiecznie. A potem przychodzi gorszy czas i wydaje nam się, że nigdy nie przestaniemy cierpieć. Zapominamy, że szczęście nie jest nam dane na zawsze. To wybór i ciężka praca.  Szczęście jest dane raz na zawsze Możemy porównać szczęście do bycia sprawnym fizycznie. Jeśli będziemy utrzymywać zdrową dietę i regularnie ćwiczyć, poprawimy nasz ogólny stan zdrowia. Ze szczęściem jest o tyle łatwiej, że w przeciwieństwie do naszego samopoczucia fizycznego, które będzie się pogarszać z wiekiem, zawsze możemy nad nim popracować.  Wiele z nas prowadzi intensywne życie. Wychowuje dzieci, ma wymagającą pracę, a kalendarz jest zapełniony kolejny zadaniami do odhaczenia. A przecież wszyscy mamy jeszcze jakieś pasje, zainteresowania. Jak więc mądrze spędzać czas? Zacznij od małych kroków. Jak pisze portal Psychology Today, zadaj sobie pytanie: „Czy to [wstaw tutaj swoją aktywność] nakarmi moją duszę?” To, co jest dobre dla jednej osoby, niekoniecznie sprawdzi się u drugiej. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musisz przeprowadzić małe dochodzenie. Zawsze jednak bądź świadoma tego, co oglądasz i słuchasz. Słowa i obraz mają moc, warto więc skupić się na pozytywnych przesłaniach.  Kiedy już znajdziesz to, co karmi twoją duszę, zanurz się w tym. Niezależnie od tego, gdzie aktualnie przebywasz. Załóżmy, że pracujesz w nieprzyjaznym miejscu pracy. Poza tym, że możesz ją rzucić, wiele aspektów jest poza twoją kontrolą (postawa szefa, współpracowników czy klientów). Ale możesz ograniczyć swój udział w tym, co ci nie służy. Jeśli rozmowa pomiędzy współpracownikami staje się coraz ostrzejsza, możesz grzecznie się oddalić i spędzić czas gdzie indziej. Następnie w drodze do/z pracy możesz stworzyć...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Szczęście się nie „przytrafia”, można się go nauczyć i je pielęgnować

Szczęśliwi ludzie żyją dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem. Wszyscy chcemy być szczęśliwi, ale nie wszyscy wiemy, jak się za to zabrać.
Sylwia Arlak
05.06.2020

Choć często wolimy myśleć w ten sposób – bo tak jest nam zwyczajnie łatwiej – szczęście nie jest czymś, co nam się przytrafia. Każda z nas może o nie zwalczyć, bo pochodzi z wewnątrz. Naucz się oswajać negatywne myśli i zacznij podchodzić do życia w bardziej optymistyczny sposób. Oto cała recepta. Tak, to właśnie takie proste. Pokonaj negatywne myśli Większość z nas ma tendencję do przeżywania swoich porażek. Wolimy skupiać się na tym, co nam nie wyszło niż przyznać, w czym jesteśmy naprawdę dobrzy. Ma to zresztą swoje uzasadnienie — ucząc się na własnych, negatywnych doświadczeniach, łatwiej unikniesz ich w przyszłości. Jest duża szansa, że następnym razem w sytuacji kryzysowej zareagujesz inaczej, szybciej. Powstrzymywanie negatywnych myśli nie ma sensu. Kiedy mówisz sobie „muszę przestać o tym myśleć”, myślisz o tym jeszcze więcej. Uświadom sobie jednak, że to tylko myśl – i że to ty możesz nad nią zapanować. Zamiast „przeżuwać” w kółko słowa wewnętrznego krytyka i biczować się za błędy i porażki, powiedz sobie, że każdy człowiek ma gorsze okresy. Bądź dla siebie dobra. Jaką radę dałabyś przyjaciółce? No właśnie – teraz spróbuj zastosować ją do siebie. Pamiętaj, że większość naszych negatywnych myśli nie ma potwierdzenia w faktach. To jedynie nasze przypuszczenia, ogląd na daną sytuację. Zamiast mówić sobie „jestem porażką”, powiedz „tak, tym razem mi się nie udało, ale jedno niepowodzenie nie robi ze mnie gorszej osoby”. Jutro też jest dzień, a człowiek uczy się przez całe życie. Oddychaj świadomie Nauka dopiero zaczyna dostarczać nam dowodów na korzyści płynące z kontrolowanego oddychania. Jak pisze „New York Times”, z najnowszych badań wynika, że...

Czytaj dalej
Pies w aucie
getty images

Przepis na szczęście? Wyznaczaj sobie cele. Sens i radość życia znajdziesz po drodze

Nikt nie żyje w stanie wiecznej euforii. Szczęście polega na czymś innym.
Katarzyna Montgomery
01.02.2020

To wielkie życiowe cele dają nam prawdziwe poczucie przyjemności – nawet wtedy, gdy okupione są wysiłkiem, cierpieniem. Dlaczego tak się dzieje i dlaczego czasem lepiej być eudajmonistą niż hedonistą, mówi znawca i badacz szczęścia, profesor Janusz Czapiński. Katarzyna Montgomery: W swojej psychologicznej teorii szczęścia tłumaczy pan, że jego źródło jest uwarunkowane w dużej mierze genetycznie. Jaki zatem sens poszukiwania recepty na szczęście? prof. Janusz Czapiński: Są ludzie, którym powiodło się w życiu, ale na zawsze pozostaną malkontentami, co świadczy o tym, że wobec uwarunkowań genetycznych bywamy bezradni. Jednak większość ludzi – ponad 70 proc. – rodzi się z dobrymi genami szczęścia i umiera w przekonaniu, że ich życie było udane. Jestem zdania, że wbrew temu, co twierdzi guru psychologii pozytywnej, Martin Seligman, optymizmu nie można się nauczyć. Pocieszające jest jednak to, że ogromna większość ludzi ma optymizm zagwarantowany w kontrakcie na życie, bez konieczności uczenia się.  Hedoniści kontra eudajmoniści Ale ciągle szukamy recept na szczęście? A nie ma jej nawet na to, jak budować dobre życie. Jedyne, co nas łączy, to przepis na unikanie nieszczęść, który sprowadza się do uniwersalnych prawd, żeby uważać na otwarty ogień i unikać innych niebezpiecznych sytuacji.  Ulegamy też modom, a te raz propagują slow life i np. totalną akceptację siebie, a kiedy indziej – solidny wysiłek, a jeśli wypoczynek, to tylko aktywny. To są scenariusze, które piszą nam inni. Mieszkam w okolicy wiejsko-warszawskiej i widzę, jak niektórzy z zaciśniętymi zębami biegają codziennie koło mojego płotu. Nie zazdroszczę. Uważam, że przede wszystkim trzeba mieć kontakt ze sobą i intuicyjnie wyczuwać, co jest dla mnie dobre. Wsłuchać się w swoje potrzeby i...

Czytaj dalej