Zamiast odwlekać i „zabierać się za…”, po prostu rób. Jak zamienić prokrastynację w akcję?
Adobe Stock

Zamiast odwlekać i „zabierać się za…”, po prostu rób. Jak zamienić prokrastynację w akcję?

Zawalasz terminy, opóźniasz pracę, bo „nie możesz się zabrać”? Prokrastynacja, czyli odkładanie na później, jest trudne do przezwyciężenia, ale są na nią sposoby.
Aleksandra Nowakowska
19.05.2020

Julia Cameron, amerykańska nauczycielka, pisarka, dziennikarka i autorka bestsellera: „Droga artysty”, pisze: „Nauczyłam się praktycznej zasady, żeby nigdy nie pytać, czy mogę coś zrobić. Lepiej powiedzieć, że już to robię. Wtedy pozostaje zapiąć pasy, a później dzieją się najbardziej niezwykłe rzeczy”.

Nie musisz wszystkiego wiedzieć, żeby ruszyć. Nie musisz być perfekcyjnie przygotowana. Nie musisz przestać się bać. Odwaga to zresztą nic innego jak wiara, że potrafisz rozwiązywać rzeczy na bieżąco. Najważniejszy jest pierwszy krok, a potem konsekwencja. Zasady są uniwersalne, bo dotyczą zabrania się zarówno za szukanie pracy czy pisanie książki, jak i za domowe porządki, zadania, które mamy w danym dniu do wykonania w pracy, czy zapisanie się na portal randkowy. Łatwo napisać, trudniej zrobić. Można się jednak zainspirować.

Taką inspirację oferuje Leo Babauta w książce „Zen to done”. Autor podpowiada, jak wypracować nowe nawyki, żeby prokrastynacja, czyli odkładanie działania na później, zamieniła się w akcję, podejmowaną z przyjemnością, ale metodycznie i najważniejsze – prowadzącą do wytyczonego celu.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zaczynaj od Dużych Kamyków

Leo Babauta i nie on jeden uczy, że zanim zaczniemy działać, należy mieć plan tego działania. Warto nadawać strukturę swoim dniom, bo z nich składa się życie. Autor zenhabits.net radzi co tydzień wypisywać listę Dużych Kamyków, którymi chcemy się zająć i każdego dnia od nich zaczynać. Najlepiej, żeby nasze listy składały się od jednego do trzech Najważniejszych Zadań, które musimy koniecznie wykonać (jego zasada jest zgodna z myślą Lina Yutanga, chińskiego uczonego i pisarza, który twierdził, że mądrość życia tkwi w wykluczeniu tego, co zbędne).

Prosta zasada brzmi: Najważniejsze Zadania zrób wcześnie, żeby mieć je z głowy i być pewnym, że zostaną ukończone.  Jest to prosty nawyk, ale ważny, ponieważ nadaje dniom i tygodniom sens. Bez tego możemy mieć poczucie, że pracujemy ciężko i dużo robimy, ale zastanawiamy się nad minionym dniem, odnosimy wrażenie, że nie osiągnęliśmy niczego. I często jest to zgodne z prawdą. Badania wskazują, że odczuwany przez nas stres w znacznej mierze nie bierze się z nadmiaru obowiązków, tylko niedokończenia tego, co się zaczęło.

Aby osiągnąć mistrzostwo w skuteczności, zadania wykonujmy po kolei, przy wyłączeniu wszystkiego innego. Prostota, prostota, prostota – mawiał Thoreau. Nie zaleca się multitaskingu i warto nie pozwolić odwieść się od wykonywanego zadania. W pracy i nie tylko zbyt często sprawdzamy e-maile, odbieramy telefony, rozmawiamy z ludźmi. Niby nic strasznego, ale skutek jest opłakany, bo tracimy koncentrację, przez co poświęcamy na zadanie więcej czasu, niż mogłoby nam zająć, więc zniechęcamy się. Przez to możemy nie dokończyć działania i nie podjąć go ponownie, a przecież  nie o to nam chodzi.

Oto kilka wskazówek, które pomagają w koncentracji na zadaniach z listy:

  1. Wybierz Duży Kamyk: zacznij od  zadania, które jest najważniejsze na dany dzień i podejmij się ukończenia go lub pracowania nad nim przez określony czas, na przykład pół godziny.
  2. Skup się: zanim zabierzesz się do pracy, wyeliminuj wszystko, co może cię od niej odciągnąć. Wyłącz powiadomienia e-mailowe, telefon, może nawet połączenie internetowe. Posprzątaj biurko, pozbądź się wszystkiego, co może ci przeszkadzać. Jeśli najdzie cię ochota, żeby sprawdzić skrzynkę pocztową, odetchnij głęboko i wróć do bieżącego zadania. Podekscytuj się tym, co robisz. Odkryj, co ci się w tym zadaniu podoba. Może przyjemne jest uruchamianie swoich talentów, a może entuzjazm obudzi w tobie myśl, ile na tym zarobisz albo jak będzie ci przyjemnie się żyło w wysprzątanym na błysk domu. W żadnym wypadku nie koncentruj się na negatywnych aspektach. Ustaw fokus na szanse i korzyści, a nie na problemy.  
  3. Nie bój się niezaplanowanych przerw: zdarza się, że dzieje się coś na tyle ważnego, że trzeba przerwać działanie. W takim przypadku zapisz, na czym skończyłeś. Wszystkie związane z zadaniem rzeczy, na przykład dokumenty czy zapiski, połóż w jednym miejscu. Dzięki temu szybciej i łatwiej wrócisz do przerwanego zajęcia. 
  4. Relaksuj się: zaplanuj sobie przerwy, w których czasie zajmij się czymś, co jest inne niż wykonywane zadanie. Jeśli siedzisz przy biurku, wyjdź na świeże powietrze albo chociaż na balkon. Oddychaj głęboko, rozciągaj się, myśl o czymś przyjemnym. W ten sposób zachowasz równowagę umysłową.
  5. 5. Nagradzaj się po każdym Dużym Kamyku: po ukończeniu zadania pogratuluj sobie i odbierz nagrodę. Wejdź na ulubiony blog, zjedz coś pysznego. Pamiętaj tylko, żeby przerwa nie trwała więcej niż 20 minut. Następnie przejdź do kolejnego Dużego Kamyka.  

***

Warto przeczytać: „Zen to done. Proste sposoby na zwiększenie efektywności”, Leo Babauta, wydawnictwo Sensus

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
do slow
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”: 1. Wstań wcześniej. 2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności. 3. Zjedz ciepłe śniadanie. 4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.
 5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.
 6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.
 7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.
 8....

Czytaj dalej
Pexels.com

Siedem rzeczy, na które tracimy czas. Czy możemy ich uniknąć?

Każdego dnia bierzemy na siebie mnóstwo obowiązków i wciąż narzekamy na brak czasu. Czy słusznie?
Sylwia Arlak
13.11.2020

Mówi się, że brak czasu to jedna z chorób XXI wieku. Nasze kalendarze uginają się od listy zadań, a i tak pod koniec dnia wyrzucamy sobie, że zrobiłyśmy za mało. Narzekamy, że nie mamy kiedy spotkać się z bliskimi. Uważamy, że czas spędzony z książką to luksus, na który mogą pozwolić sobie nieliczni. A jednak uparcie każdego dnia mnóstwo czasu przecieka nam przez palce. Na szczęście można temu zaradzić: Rzeczy, na które tracimy czas. Social media Zamiast skupić się na pracy, przeglądamy tablicę na Instagramie i sprawdzamy, co słychać u naszych znajomych na Facebooku. Nie możemy oderwać się od filmów ze słodkimi szczeniakami i co chwilę czytamy najnowsze doniesienia z Polski i ze świata. Jest nam jeszcze trudniej, gdy używamy Internetu do pracy. Wymyślanie wymówek, dlaczego po raz kolejny scrollujemy media społecznościowe, wychodzi nam wówczas najlepiej. Jak z tym walczyć? Sposobów jest kilka. Można odinstalować nadmiar aplikacji z telefonu. Są programy, które blokują dostęp do wyznaczonych stron na określony przez nas czas. Są też takie, które mierzą nasz czas spędzony na danej witrynie. Może nam się wydawać, że wchodzimy na Instagram tylko na chwilę kilka razy w ciągu dnia, a tak naprawdę spędzamy na nim długie godziny. Rzeczy, na które tracimy czas. Wielozadaniowość Wciąż gdzieś się spieszymy i mamy milion rzeczy do załatwienia. Ale robiąc ileś rzeczy jednocześnie, prawdopodobnie nie zrobimy porządnie żadnej z nich. Nasz mózg nie jest do tego przystosowany. Musi zwalniać, gdy przełącza się między zadaniami, a to sprawia, że jesteśmy mniej wydajni. Jak z tym walczyć? Wyznacz sobie jedno zadanie i skup na nim całą swoją uwagę. Dzięki temu uzyskasz lepsze wyniki przy mniejszej liczbie błędów. Pamiętaj też, że nie musisz brać wszystkiego na...

Czytaj dalej
gonitwa myśli
iStock

Jak myśleć… mniej? Przestań rozstrząsać, planować, rozmyślać – uspokój umysł

Gonitwa myśli nie pozwala zasnąć ani skutecznie działać. Jak zacząć myśleć mniej i odzyskać spokój?
Iza Janiszewska
02.10.2020

Są ludzie marzący o odkryciu guzika, który wyłączy ich pędzący umysł. Zmęczeni planowaniem, analizowaniem i zamartwianiem się o wszystko chcieliby powstrzymać natłok myśli. Jak wyhamować? Jak zrobić głowie post? Wyłączyć myślenie Myślenie wielokrotnie uczyniło mnie smutną. Działanie – nigdy” – wyznała angielska pisarka Elizabeth Gaskell. Okazuje się, że wałkowanie tych samych tematów i nieustanne roztrząsanie problemów sprawia wprawdzie, że umysł pracuje na wysokich obrotach, ale za to czujemy się przytłoczeni. Oczywiście przydarza się to każdemu. Natłokowi myśli sprzyjają sytuacje stresu, kryzysy czy życiowe wyzwania. Gdy stoimy przed poważnymi decyzjami, gdy mamy dużo obowiązków i długie listy spraw do załatwienia, ilość myśli i pytań, jakie sobie zadajemy, narasta lawinowo.  Nie bez znaczenia jest wpływ portali społecznościowych, które jak uważa Joanna Gieldarska, psycholożka i terapeutka z Akademii Energii, „nakręcają nas, trzymają w stanie ciągłego pobudzenia i wystawiają na ogromną ilość bodźców. Częste przewijanie treści powoduje, że nasza uwaga się rozprasza, narastają w nas lęki i pragnienia, a przez to myśli mnożą się w szalonym tempie. Nauczyliśmy się przeceniać rolę myśli i informacji. Mylnie pojmujemy, że jeśli o czymś dużo się mówi, to jest to ważne i powinno nas zajmować”.  Nadwydajni mentalnie Poza osobami przeżywającymi taki natłok myśli tylko od czasu do czasu istnieje grupa, którą Christel Petitcollin, autorka książki „Jak mniej myśleć”, nazywa „nadwydajnymi mentalnie”. od 17 lat Christel pomaga ludziom, którzy za dużo myślą, jak zrozumieć samych siebie i zaakceptować niezwykłość swojej psychiki. Nadwydajność według niej ma podłoże neurologiczne i jest dziedziczna, dotyka około 30...

Czytaj dalej
Kasia Bem: medytacja, joga
Mat. prasowe

Zwolnij w biegu i żyj bardziej harmonijnie. Posłuchaj podcastu Kasi Bem 

Jak praktykować filozofię Wschodu na co dzień?
Kasia Bem
06.02.2020

​​​​​​Dziś, kiedy słowem zen określa się prawie wszystko – człowiek zen, wnętrze zen, styl zen, zapach zen, makijaż zen, opakowanie zen – warto sobie przypomnieć, co to właściwie znaczy. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem, opowiada o codziennym praktykowaniu filozofii Wschodu. Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Posłuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja: „Czy nie zauważyliście, że coraz mniej widać polnych kwiatów?” – Kakuzō Okakura Prawdopodobnie nie ma nic bardziej zwyczajnego od zen, a jednocześnie nic bardziej doskonałego. I być może właśnie to połączenie prostoty i naturalności czyni zen tak pożądanym i nadzwyczajnym. Taka myśl, nienowa, bo zen jest mi bliski od lat, przyszła do mnie w trakcie czytania słynnej japońskiej „Księgi herbaty”, która opowiada o tradycji picia herbaty, nie tylko w kontekście samej ceremonii, ale wschodniej filozofii, religii i estetyki. Dziś, gdy słowem zen określa się prawie wszystko – człowiek zen, wnętrze zen, styl zen, zapach zen, makijaż zen, opakowanie zen – warto sobie przypomnieć, co to właściwie znaczy. Buddyzm, „Księga herbaty” i rytuały W pierwotnym rozumieniu zen to odłam buddyzmu wywodzący się z Chin, który później rozprzestrzenił się także w Korei, Wietnamie i Japonii. Dopiero w XX wieku na Zachodzie zen zaczął być traktowany nie jako religia, ale jako swoista filozofia czy styl życia. Zen w takim współczesnym i nieco uproszczonym rozumieniu to umiłowanie naturalności, prostoty i piękna. Harmonia przejawiająca się w idealnych...

Czytaj dalej