Pożądanie nie musi wygasać! Zobacz, jak zadbać o namiętność w związku
Adobe Stock

Pożądanie nie musi wygasać! Zobacz, jak zadbać o namiętność w związku

Z czasem namiętność robi miejsca innym uczuciom w związku i jest to zupełnie naturalną rzeczą! Nie oznacza to jednak, że o pożądanie nie warto dbać. Zobacz jak to zrobić w kilku krokach.
Karolina Morelowska-Siluk
25.10.2020

Seks po latach związku rzadko jest równie intensywny, gorący i namiętny jak w pierwszym okresie relacji. To zupełnie naturalne – dynamika związku tak właśnie przebiega – namiętność z czasem „oddaje” miejsce intymności, zaangażowaniu. To zupełnie normalna kolej rzeczy i absolutnie nie zwiastuje końca miłości, co nie oznacza jednak, że o  podsycanie namiętności nie można, nie należy się postarać. Zdecydowanie warto to robić! Bo seks nie tylko umacnia związek, ale i genialnie wpływa na nasze zdrowie, jest naturalnym antydepresantem oraz środkiem przeciwbólowym. Warto to zrobić także dlatego, że to nie jest syzyfowa praca – o namiętność naprawdę da się zadbać. A jak to zrobić?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Jak utrzymać ogień w związku?

Oto kilka pomocnych wskazówek:

1. Wspólny czas, to czas ze sobą, a nie obok siebie.

Rozmowa, wspólne pasje, zainteresowania. Ważne, by pielęgnować to, co łączy, a nie skupiać się na tym, co dzieli. Bo zawsze coś dzieli. Lakoniczne komunikaty, które często „przydarzają się” ludziom po latach związku warto zastąpić chociaż od czasu do czasu czułym słowem, spontanicznym komplementem, czy zapewnieniem o uczuciu.  Zwykle po całym dniu „w biegu” wieczorem starcza nam siły już tylko na to, by wymienić się informacjami, co trzeba wykonać jutro. A może da się całą logistykę planować na trochę dłużej, a wieczorem znaleźć moment na czułość? Nawet chwila, ale regularnej czułości to droga do tego, by utrzymać wzajemne pożądanie. 

2. Nuda jest wrogiem namiętności.

Co jakiś czas warto coś zmienić, pokombinować. Tak jak kombinujemy w kuchni, by nie jeść codziennie tej samej pomidorowej. Bielizna, erotyczne gadżety, świece o zmysłowym zapachu czy jadalne farby do ciała mogą stać się źródłem inspiracji. To, że stanowią one lekarstwo na monotonię wiedzą np. Szwedzi. W Szwecji tego typu „produkty” dostępne są w aptekach. Jednak zawsze warto, by wybór takiego „wspomagacza” był wspólnym wyborem, tylko wtedy ma szansę rozpalić namiętność.

3. Mózg to najbardziej sensualny organ.

Czasem zapominamy, że to właśnie w mózgu rodzi się podniecenie. Dlatego warto go „ćwiczyć”, nakierowywać na miłość, na seks. Jak to zrobić? Choćby poświęcając kilka minut w ciągu dnia na myślenie o partnerze, fantazjowanie o najbliższej nocy, czy wspominanie tych namiętnych spotkań z przeszłości. 

4. Im więcej bolesnych słów, tym mniejsza szansa na seks.

Czasem warto „ugryźć się” w język, zapewne każdy znajdzie w pamięci sytuacje, w których posunął się za daleko, kiedy naprawdę można było oszczędzić partnerowi przynajmniej kilku raniących go zdań. Ciągłe kłótnie i sprzeczki to jedna z rzeczy, które silnie odpychają nas od fizycznej bliskości. Tak samo działają też „ciche dni”.

5. Dotyk czyni cuda.

Osoba dotykana czuje się kochana, rośnie jej poczucie wartości, poprawia się samopoczucie. Przytulenie, przelotny buziak, czy tylko muśnięcie dłoni to arcyważne elementy komunikacji między partnerami. Warto szukać w ciągu dnia okazji, by dotknąć  partnera, to sprawi, że wieczorem zdecydowanie łatwiej będzie  zainicjować seks, fizyczna bliskość ukochanej osoby stanie się naturalnym ciągiem dalszym. 

6. Po pierwsze: akceptacja!

Naucz się siebie akceptować, naucz się akceptować swoje nagie ciało, to jak przepustka do namiętności w sypialni. I odwrotnie, kiedy tej akceptacji nie mamy – zatrzaskujemy drzwi do odczuwania przyjemności. Psychoterapeuta Nathaniel Branden, w książce „6 filarów poczucia własnej wartości”, przekonuje, że można nauczyć się akceptować swoją nagość. Chodzi przede wszystkim o to, by jej nie ukrywać, by oswoić się ze zmianami, które przynosi czas. Co nie oznacza, ze nie należy, czy nie warto dbać o siebie. Zdecydowanie warto. 

7. Po drugie: wspomnienia!

Pielęgnuj pamięć o intensywnych przeżyciach z początku związku. Nie chodzi o to, żeby wciąż o nich mówić, ale kiedy czujemy, że szara codzienność odbiera ochotę na seks, warto zajrzeć do szufladki: wspomnienia. Przywoływanie ich potrafi wzmocnić, a czasem nawet wywołać pragnienie bliskiego kontaktu z partnerem.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Seks na długie lata
Getty Images

Seks w stałym związku może cieszyć nawet po latach

To jest mit, że gdzieś za ścianą ktoś uprawia nieziemski seks. Każda para ma okresy, w których martwi się brakiem namiętności – rozmowa z psychoterapeutą seksuologiem Michałem Pozdałem.
Joanna Kalewicz
12.05.2020

Jesteśmy zgranym teamem, ale po latach nie mamy ochoty na wspólny seks. Czy tzw. białe małżeństwo może być szczęśliwe? A może za wszelką cenę szukać sposobu na wspólny powrót do łóżka? O braku seksu w długoletnich związkach rozmawiamy z Michałem Pozdałem, psychoterapeutą i seksuologiem, wykładowcą Uniwersytetu SWPS, autorem książki „Męskie sprawy. Życie, seks i cała reszta” oraz ekspertem akcji #sexedpl. Wzniecić ogień Joanna Kalewicz: Jak nakreśliłby pan krzywą pożądania w odniesieniu do kolejnych lat trwania związku? Michał Pozdał : Gdyby się tak dało, to by było prosto. Pamiętajmy, że ludzie się wiążą z różnych powodów. Jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia o relacjach trochę, jak z bajek i filmów hollywoodzkich. A tak nie jest. Nie zawsze ludzie zakochują się w sobie i czują ogromną namiętność. Owszem, tak bywa, ale im dłużej pracuję jako psychoterapeuta, tym częściej znajduję potwierdzenie, że nie zawsze wzajemne pożądanie jest tym, co łączy ludzi. Niektórzy wiążą się z lęku przed samotnością albo dlatego, że nie spotkali nikogo lepszego. Nawet ostatnio miałem taką sytuację: przyszła do mojego gabinetu para, ich problemem był brak pożądania w relacji. Zapytałem o to, jak zostali parą. Pani powiedziała wtedy o swoim małżonku: „Chodził, chodził i wychodził”. A ona się łaskawie zgodziła. Jeśli popatrzymy na tę relację pod tym bajkowym kątem, to odbiega ona od naszych wyobrażeń. Rzeczywiście zwykle na początku jest fajnie, ludzie się poznają, jest duża namiętność, pojawia się to wszystko, co Helen Fisher [amerykańska antropolog i psycholog, badaczka ludzkich zachowań – red.] opisuje jako koktajl hormonalny, czyli działają wszystkie neuroprzekaźniki –noradrenalina, serotonina, dopamina, fenyloetyloamina – i to jest bardzo...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak mówić o swoich potrzebach w związku? Otwarcie, na bieżąco i na chłodno

Zamiast doprowadzać do skrajnych sytuacji, sygnalizuj swoje potrzeby na bieżąco.
Sylwia Arlak
27.10.2020

Zamiast  dusić w sobie żal i poczucie krzywdy, zamiast pielęgnować urazę (o której twój partner może nie mieć bladego pojęcia!), zamiast czekać, aż w końcu wybuchniesz – zmień strategię działania. Nie czekaj na dobrą okazję, żeby rozmawiać o tym, co ci się nie podoba albo cię gryzie. Nie zbieraj haków do następnej kłótni. I nie przechowuj w nieskończoność bolesnych wspomnień: nawet jeśli twój partner albo mąż kilka razy popełnił błąd, uraził cię albo zranił, wypominanie mu tego po latach nie służy niczemu dobremu. Patrz do przodu – tu i teraz budujesz waszą dalszą przyszłość. Jeśli naprawdę ci zależy na tym, aby to była wspólna przyszłość, zadbaj o przejrzystość waszej relacji. Oto kilka strategii, jak komunikować się w związku, tak aby obie strony czuły się bezpieczne i kochane: Bądź otwarta na dialog Zamykając się na argumenty partnera, zamykasz się na wasz związek. To proste równanie. Bądź otwarta na to, co komunikuje i sama mów, to co myślisz. Nie zamiataj problemów pod dywan, nie bagatelizuj ich. Rozmawiajcie o tym, co was boli na bieżąco. Nie doprowadzajcie do skrajnych konfliktowych sytuacji.   Panuj nad emocjami Emocjonalność to wielka broń. W sytuacjach konfliktowych warto jednak umieć utrzymać nerwy na wodzy. Jeśli czujesz się wściekła, rozżalona i nie potrafisz zapanować nad łzami albo podniesionym tonem, ochłoń, daj sobie czas. Partner zupełnie inaczej odbierze to, co mówisz, gdy będziesz konkretna i rzeczowa. Czytaj też:  Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku? Nie stawiaj ultimatum Kiedy brakuje ci czegoś w związku, powiedz o tym swojemu partnerowi. Nigdy nie stawiaj jednak sprawy na ostrzu noża. Teksty typu: „Albo to zmienisz, albo zrywam z...

Czytaj dalej
Uzależnienie od pornografii
Adobe Stock

Uzależnienie od pornografii to pandemia naszych czasów

Psycholog Mateusz Gola o uzależnieniu od pornografii: „Uzależnieni traktują seks instrumentalnie, może być im obojętne, czy to jest ta konkretna partnerka czy ktokolwiek inny”.
Krystyna Romanowska
04.01.2019

Uzależnienie od pornografii to coraz częstszy problem, który obserwują psycholodzy i seksuolodzy. I wbrew obiegowym opiniom ofiarami pornograficznego nałogu nie padają wyłącznie mężczyźni – choć oni stanowią przeważającą większość, ale także kobiety i nastolatki obojga płci. Nałogowe oglądanie filmów pornograficznych zaburza relacje w związku i tworzy spaczony obraz seksu (często seks zaczyna być utożsamiany z przemocą seksualną).  Krsytyna Romanowska: Uzależnienie od pornografii, podobnie jak alkoholizm i narkomania, trafiło na listę propozycji chorób WHO. Problem może dotyczyć 3 proc. dorosłych mężczyzn. Psycholog Mateusz Gola: Badania dotyczące popularności pornografii prowadzono na reprezentatywnych próbach tylko w krajach skandynawskich. Statystyki pokazują, że w Danii, Szwecji i Norwegii w grupie wiekowej od 18 do 30 lat przynajmniej raz w tygodniu korzysta z pornografii 70 do 80 proc. mężczyzn. W Polsce dopiero zaczynamy się przyglądać temu zjawisku. Zgodnie z danymi, które mamy, w naszym kraju z porno w necie w każdym miesiącu korzysta około 8,5 mln ludzi. Szacujemy, że dla 3 proc. z tej populacji może być to problematyczne zachowanie. To ponad 250 tys. osób. Czyli np. wszyscy mieszkańcy Gdyni albo Tarnowa i Opola razem wzięci. Z jednej strony mało (bo liczba uzależnionych od alkoholu to około 700 tys. osób), z drugiej – przerażająco dużo. Wśród uzależnionych spotykałem ludzi, którzy mimo że mieli czwórkę lub piątkę dzieci, wciąż znajdowali czas na nałóg. Ci, którzy mają wolne zawody i gospodarują czasem w pracy, oglądają porno poza domem. Inni – wieczorem, kiedy wszyscy śpią. Albo zamykają się w łazience z komórką. Nie są to wielogodzinne ciągi, tylko wypady do toalety kilka albo kilkanaście razy w ciągu dnia na kilkunastominutowe sesje....

Czytaj dalej
seks w związku
Adobe Stock

„Seks sam się nie ułoży” – dr Alicja Długołęcka mówi, jak zawalczyć o intymność 

„Kobiety, wchodząc w związek, podświadomie oddają się w ręce drugiej osoby. Oczekują, że to mężczyzna sprawi, że seks będzie super. A potem mają żal, bo coś je w życiu omija" – mówi seksuolożka dr Alicja Długołęcka.
Joanna Mielewczyk
07.07.2020

Kobiety wchodząc w związek czasem czują się tak, jakby były zwolnione z odpowiedzialności za własne życie. Dotyczy to również seksu, uważa seksuolożka dr Alicja Długołęcka. Za bardzo zdajemy się na partnerów. Za bardzo to oni wpływają na to, czy seks stanie się ważnym obszarem w naszym życiu. J oanna Mielewczyk: Przyzwyczajenie, rutyna, zmęczenie, brak uważności – pani doktor, czy dobrze szukam winnych powolnego odpuszczania i w końcu rezygnacji z seksu w związkach? Dr Alicja Długołęcka: Seks, jak i inne dziedziny życia, porównałabym do dobrych książek. Można je czytać we wczesnej młodości, ale niewiele się z nich rozumie. Podobnie jest z seksem. Wymieniła pani różne powody, a ja myślę, że pierwszym, podstawowym jest to, że wchodzimy w życie seksualne z jakimś o nim wyobrażeniem – z filmów, mediów, literatury, trochę z potocznej wiedzy opartej na stereotypach. Natomiast brakuje nam edukacji seksualnej, szczególnie skoncentrowanej na pozytywnych aspektach seksualności, związanych z jednej strony ze zmysłową radością, z drugiej z odpowiedzialnością. To wszystko sprawia, że podchodzimy do seksu życzeniowo. Zaczynamy eksperymentować i okazuje się, że jest jakoś tak inaczej. A tak w ogóle to rozmawiamy o kobietach czy o mężczyznach? O związkach. Ale skoro rozmawiają dwie kobiety, przyjmijmy kobiecą perspektywę. Rzeczywiście tak jest, że kobiety młode i te we wczesnym średnim wieku, kiedy pojawiają się dzieci, często zgłaszają niższy niż mężczyźni poziom potrzeb seksualnych. A to dlatego, że częściej są niezrealizowane seksualnie. Są aktywne, ale nie są spełnione. Nic więc dziwnego, że ich motywacja jest niska. Kiedy ideał zderza się z rzeczywistością, to rozbieżność jest tak podejrzanie duża, że traci się ochotę na seks. U kobiet rozbieżność jest większa...

Czytaj dalej