Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku?
Adobe Stock

Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku?

Jaka jest miłość? Co powoduje, że obdarzamy nią drugą osobę z wzajemnością? Dlaczego jeden związek dodaje energii i uskrzydla, gdy drugi jest toksyczny i niszczy partnerów od środka? W 1986 roku powstała trójczynnikowa koncepcja miłości, która wyjaśnia te kwestie.
Karolina Morelowska-Siluk
19.10.2020

Amerykański psycholog, Robert Sternberg, jest twórcą najpopularniejszej teorii miłości – trójczynnikowej Teorii Miłości. Wedle tej koncepcji miłość należy rozumieć jako połączenie trzech elementów: namiętności, intymności i zaangażowania. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Intymność 

Intymność oznacza pozytywne uczucia, a co za ty, idzie, zachowania. Składają się na nie między innymi: pragnienie troski o dobro partnera, przeżywanie szczęścia w jego obecności, wzajemne zrozumienie, dzielenie się z partnerem swoimi przeżyciami oraz dobrami materialnymi, dawanie i otrzymywanie wsparcia oraz docenianie roli partnera we własnym życiu.

Dynamika tego czynnika miłości jest według Sternberga bardzo łagodna, to znaczy rośnie powoli oraz powoli opada, a wynika to przede wszystkim z umiejętności komunikowania partnerów, wzajemnego zrozumienia i chęci udzielania sobie wsparcia oraz pomocy. Ten rodzaj umiejętności wykształca się z czasem i wzajemnym poznawaniem się partnerów. Jednak intymność w związku ma także neurohormonalne źródło. Dowodem na to  jest wzajemne wyzwalanie u siebie endorfin, towarzyszących poczuciu bezpieczeństwa, czy oksytocyny, której poziom przekłada się na poczucie zaufania i więzi. Nie bez znaczenia dla tego czynnika miłości jest jeszcze coś – doświadczenia emocjonalne, szczególnie te pochodzące z okresu wczesnego dzieciństwa. Ten etap odgrywa bowiem znaczącą rolę w emocjonalno-seksualnym rozwoju człowieka.

Namiętność

Według Sternberga namiętność jest efektem motywacyjnego zaangażowania w relację. Takiemu zaangażowaniu towarzyszy pragnienie połączenia z partnerem. Wyraża się ono przez silne emocje, pobudzenie fizjologiczne, pragnienie bliskości fizycznej, a także uczucie podniecenia. Potrzeba seksualna jest istotnym elementem tej składowej miłości, jednak nie jest z nią tożsama – to tzw. osoby aseksualne mogą według Sternberga odczuwać inne aspekty namiętności, z pominięciem tej seksualnej. Namiętność w związku inaczej niż intymność charakteryzuje się bardzo dużą dynamiką, to znaczy dość szybko osiąga swoje maksymalne natężenie, ale równie szybko też  opada.

Po początkowym szybkim spadku następuje zwykle krótkotrwałe ustabilizowanie namiętności na niższym poziomie, po czym namiętność zaczyna wygasać, jak przekonuje Bogdan Wojciszke, psycholog i autor legendarnej „Psychologii miłości”, dzieje się tak szczególnie po przekroczeniu dwóch lat trwania związku.

Czytaj także: Miłość jak dwie połówki jabłka, czy raczej jak wspólna, wyboista droga? Wywiad z prod. Bogdanem Wojciszke

Zaangażowanie 

Według Sternberga zaangażowanie, zwane także zobowiązaniem, ma ścisły związek ze świadomą decyzją stworzenia, bycia oraz pozostawania w przyszłości w danej relacji. Ten czynnik miłości poddaje się naszej świadomej kontroli i zazwyczaj jest najbardziej stabilnym, niepodlegającym zmianom składnikiem miłości. Dzieje się tak dlatego, że wysiłek wkładany w utrzymywanie relacji jest jednocześnie zapoczątkowaniem jej „samopodtrzymywania się”. Nie należy jednak zapominać, że zobowiązanie jest wynikiem świadomej decyzji, która na każdym etapie może zostać odwołana.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Od zakochania do fazy pustego związku. Co zrobić, żeby miłość się nie wypaliła?

W pustym związku nie ma już namiętności i intymności. Pozostały same zobowiązania. Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski w swojej najnowszej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością ”, radzą, jak do tego nie dopuścić.
Sylwia Arlak
15.07.2020

Wspólne dzieci, mieszkanie, kredyt, ale bez czułości, intymności i chęci spędzania razem czasu. Tak opisują fazę pustego związku psychologowie Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski. W swojej najnowszej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością” (wyd. Rebis) przytaczają klasyczną  teorię miłości Roberta Stenberga. Według znanego amerykańskiego psychologa każdy związek przechodzi podobne fazy, a jeśli nie będziemy uważni, ostatecznie może znaleźć się w punkcie związku pustego. Pierwsza faza to faza zakochania, podczas której najsilniej działa namiętność. Druga to faza, kiedy gorączka pożądania już nieco opada, ale za to wzrasta intymność. Partnerzy budują bliskość między sobą, chcą spędzać ze sobą każdą wolną chwilę i lepiej się poznać. Wtedy pojawia się decyzja o utrzymaniu związku bądź o zakończeniu relacji. Trzecia faza to związek kompletny, w której występują już wszystkie trzy składniki relacji: namiętność, intymność i zaangażowanie. Wtedy najczęściej pojawia się propozycja ślubu, wspólnego mieszkania, często też dzieci. „Zobowiązanie rośnie przy jednoczesnym istnieniu intymności oraz zaangażowania. Koniec tej fazy wyznacza ustanie namiętności” — pisze Sylwia Sitkowska. Czwarta faza to związek przyjacielski. „Dla osób, które utożsamiają miłość z namiętnością, jest to moment określany jako koniec miłości. Jednak badania pokazują, że dla wielu ludzi faza związku przyjacielskiego jest najbardziej satysfakcjonującym okresem wspólnego życia. Dominujące są tu zobowiązanie oraz intymność. Zobowiązanie jest w dużym stopniu zależne od nas, intymność —  w stopniu nieco mniejszym, dlatego zachęca się partnerów, aby właśnie o te elementy, czyli o zaufanie, wzajemną pomoc, okazywanie sobie sympatii dbali przez cały...

Czytaj dalej
miłość w związku
iStock

Jak kochać długo i szczęśliwie? Prof. Bogdan Wojciszke: „Miłość to nie połówki jabłka, ale wspólna wyboista droga”

Sylwia Niemczyk
09.10.2020

Gonimy w życiu za miłością, a jednocześnie niewiele o niej wiemy i rzadko się nad nią tak naprawdę zastanawiamy. Tymczasem tak jak rozwijamy swoje umiejętności w pracy, tak samo możemy uczyć się, jak lepiej kochać i dbać o miłość – przekonuje prof. Bogdan Wojciszke, psycholog, autor „Psychologii miłości”. Sylwia Niemczyk: Panie profesorze, zawsze chciałam o to zapytać: skąd właściwie u pana wzięło się zainteresowanie miłością? Wrodzony romantyzm? Prof. Bogdan Wojciszke: To było tak strasznie dawno temu, już prawie 30 lat temu, że sam dobrze nie pamiętam. Ale na pewno więcej niż mojego romantyzmu było w tym mojej przekory. W latach 90., kiedy zaczynałem swoje badania, w polskiej psychologii kompletnie nikt się miłością nie zajmował, co bardzo mnie dziwiło, bo przecież to jedna z najważniejszych spraw w życiu człowieka. Więc pomyślałem, że może ja spróbuję. Dzisiaj sytuacja jest już zupełnie inna, współcześnie miłość jest intensywnie uprawianym polem badawczym.  I co już o niej wiemy? Że jest nieuchwytna, różnorodna i wyjątkowo trudna do zbadania. Okazuje się, że badać ją to trochę tak, jakby badać naturę wiatru na postawie tego, co się nam udało zamknąć w słoiku. Ale dla mnie właśnie ta nieuchwytność i różnorodność miłości jest najciekawsza.  Naprawdę nie możemy o niej powiedzieć trochę więcej? Gdyby na przykład jutro na Ziemi wylądował kosmita i zapytał: „Czym jest ta wasza miłość?”, to co by pan mu odpowiedział? Pewnie zacząłbym od tego, że miłość to pewna nasza emocja, czyli bardzo zmienna rzecz, ale też pewien stosunek do drugiego człowieka. Który też jest zmienny: inny będzie na początku związku, inny po 20 latach bycia razem – ale już w jaki sposób będzie się zmieniał, nie umiemy powiedzieć. Jeszcze do niedawna...

Czytaj dalej
Jak zadbać o namiętność w związku?
Adobe Stock

Pożądanie nie musi wygasać! Zobacz, jak zadbać o namiętność w związku

Z czasem namiętność robi miejsca innym uczuciom w związku i jest to zupełnie naturalną rzeczą! Nie oznacza to jednak, że o pożądanie nie warto dbać. Zobacz jak to zrobić w kilku krokach.
Karolina Morelowska-Siluk
25.10.2020

Seks po latach związku rzadko jest równie intensywny, gorący i namiętny jak w pierwszym okresie relacji. To zupełnie naturalne – dynamika związku tak właśnie przebiega – namiętność z czasem „oddaje” miejsce intymności, zaangażowaniu. To zupełnie normalna kolej rzeczy i absolutnie nie zwiastuje końca miłości, co nie oznacza jednak, że o  podsycanie namiętności nie można, nie należy się postarać. Zdecydowanie warto to robić! Bo seks nie tylko umacnia związek, ale i genialnie wpływa na nasze zdrowie, jest naturalnym antydepresantem oraz środkiem przeciwbólowym. Warto to zrobić także dlatego, że to nie jest syzyfowa praca – o namiętność naprawdę da się zadbać. A jak to zrobić? Jak utrzymać ogień w związku? Oto kilka pomocnych wskazówek: 1. Wspólny czas, to czas ze sobą, a nie obok siebie. Rozmowa, wspólne pasje, zainteresowania. Ważne, by pielęgnować to, co łączy, a nie skupiać się na tym, co dzieli. Bo zawsze coś dzieli. Lakoniczne komunikaty, które często „przydarzają się” ludziom po latach związku warto zastąpić chociaż od czasu do czasu czułym słowem, spontanicznym komplementem, czy zapewnieniem o uczuciu.  Zwykle po całym dniu „w biegu” wieczorem starcza nam siły już tylko na to, by wymienić się informacjami, co trzeba wykonać jutro. A może da się całą logistykę planować na trochę dłużej, a wieczorem znaleźć moment na czułość? Nawet chwila, ale regularnej czułości to droga do tego, by utrzymać wzajemne pożądanie.  2. Nuda jest wrogiem namiętności. Co jakiś czas warto coś zmienić, pokombinować. Tak jak kombinujemy w kuchni, by nie jeść codziennie tej samej pomidorowej. Bielizna, erotyczne gadżety, świece o zmysłowym zapachu czy jadalne farby do ciała mogą stać się źródłem inspiracji. To, że stanowią one...

Czytaj dalej
seks w związku
Adobe Stock

„Seks sam się nie ułoży” – dr Alicja Długołęcka mówi, jak zawalczyć o intymność 

„Kobiety, wchodząc w związek, podświadomie oddają się w ręce drugiej osoby. Oczekują, że to mężczyzna sprawi, że seks będzie super. A potem mają żal, bo coś je w życiu omija" – mówi seksuolożka dr Alicja Długołęcka.
Joanna Mielewczyk
07.07.2020

Kobiety wchodząc w związek czasem czują się tak, jakby były zwolnione z odpowiedzialności za własne życie. Dotyczy to również seksu, uważa seksuolożka dr Alicja Długołęcka. Za bardzo zdajemy się na partnerów. Za bardzo to oni wpływają na to, czy seks stanie się ważnym obszarem w naszym życiu. J oanna Mielewczyk: Przyzwyczajenie, rutyna, zmęczenie, brak uważności – pani doktor, czy dobrze szukam winnych powolnego odpuszczania i w końcu rezygnacji z seksu w związkach? Dr Alicja Długołęcka: Seks, jak i inne dziedziny życia, porównałabym do dobrych książek. Można je czytać we wczesnej młodości, ale niewiele się z nich rozumie. Podobnie jest z seksem. Wymieniła pani różne powody, a ja myślę, że pierwszym, podstawowym jest to, że wchodzimy w życie seksualne z jakimś o nim wyobrażeniem – z filmów, mediów, literatury, trochę z potocznej wiedzy opartej na stereotypach. Natomiast brakuje nam edukacji seksualnej, szczególnie skoncentrowanej na pozytywnych aspektach seksualności, związanych z jednej strony ze zmysłową radością, z drugiej z odpowiedzialnością. To wszystko sprawia, że podchodzimy do seksu życzeniowo. Zaczynamy eksperymentować i okazuje się, że jest jakoś tak inaczej. A tak w ogóle to rozmawiamy o kobietach czy o mężczyznach? O związkach. Ale skoro rozmawiają dwie kobiety, przyjmijmy kobiecą perspektywę. Rzeczywiście tak jest, że kobiety młode i te we wczesnym średnim wieku, kiedy pojawiają się dzieci, często zgłaszają niższy niż mężczyźni poziom potrzeb seksualnych. A to dlatego, że częściej są niezrealizowane seksualnie. Są aktywne, ale nie są spełnione. Nic więc dziwnego, że ich motywacja jest niska. Kiedy ideał zderza się z rzeczywistością, to rozbieżność jest tak podejrzanie duża, że traci się ochotę na seks. U kobiet rozbieżność jest większa...

Czytaj dalej