Podczas pandemii masz dziwne, intensywne sny? To bardzo dobrze!
iStock

Podczas pandemii masz dziwne, intensywne sny? To bardzo dobrze!

Zaraza, katastrofa, głód, spadanie, czy tonięcie. To nasze pandemiczne sny. Ale nie ma powodu do zmartwień – przekonuje psychiatra i neurofizjolog kliniczny, profesor Adam Wichniak.
Magdalena Żakowska
21.05.2020

Podczas pandemii śpimy inaczej niż zwykle. W ciągu dnia możemy nareszcie pozwolić sobie na drzemki. Potem do późnej nocy oglądamy seriale albo śledzimy w telefonie teorie spiskowe na temat koronawirusa i Billa Gatesa. Budzimy się nad ranem na skraju paniki, bo zżera nas stres związany z kryzysem. Wstajemy późno, bo nie musimy się zrywać o świcie, żeby rozwieść dzieci do szkoły. To wszystko ma swoje przełożenie na nasze sny. Ale jak to działa?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Marzenia senne w pandemii

Nasz sen ma kilka faz. Dwie podstawowe to NREM i REM. Pierwsza to tzw. sen wolnofalowy, który – w zależności od człowieka – trwa od kilkunastu minut do godziny. Ten typ snu występuje u większości ssaków i ptaków. U niektórych, na przykład delfinów, w odpowiedzi na czyhające zagrożenia ewolucja wytworzyła wyjątkową umiejętność zasypiania tylko jednej półkuli mózgu, podczas gdy druga w tym czasie odpowiedzialna jest za czuwanie.

Dla człowieka znacznie ważniejsza jest druga faza snu, zwana REM (od ang. rapid eye movements, czyli gwałtownego poruszania gałek ocznych). To w tej fazie mamy marzenia senne – podróżujemy w czasie i przestrzeni, zakochujemy się, odbieramy Oscary i latamy w powietrzu jak ptaki. Tyle że podczas pandemii nasze sny o wiele częściej to koszmary.

Lekarze śnią inaczej

Nie wiem, jak u was. U mnie dziś w nocy znowu było strasznie – śniło mi się, że dostałam od koleżanki, z którą niedawno się pokłóciłam (w realu) pod opiekę trzy szczeniaki, na oko trzymiesięczne wyżły niemieckie. Miałam się nimi zająć podczas trwającej właśnie imprezy, na której było bardzo dużo dziwnych osób przypominających sopockiego „Krystka”, czarnego bohatera afery w Zatoce Sztuki. Mieszkanie, w którym odbywała się impreza, miało kilka pięter i strome kręte schody, na które co chwila uciekał mi jeden ze szczeniaków. W końcu spadł.  

Wszystkiemu winna jest pandemia. Stres może wpływać na długość i jakość snu, a także na same sny. Osoby, które doświadczyły traum, były ofiarami przemocy, cierpią na PTSD, są świadkami wstrząsających wydarzeń, śnią inaczej niż większość z nas. Ich sny są bardziej realistyczne, a co za tym idzie, znacznie bardziej przerażające.

Pielęgniarki, lekarze i ratownicy medyczni, którzy na pierwszej linii frontu walczą z koronawirusem, będą mieli sny znacznie bardziej realistyczne niż większość społeczeństwa, częściej przybierają one postać uciążliwych koszmarów sennych. My też śnimy w czasie pandemii znacznie bardziej intensywnie, ale nasze sny mają bardziej abstrakcyjną postać. 

Zbiorowe lęki, podobne sny

Dr Deirdre Barrett, psycholożka kliniczna i ewolucyjna z Harvard Medical School, kolekcjonuje opisy naszych snów podczas epidemii koronawirusa i prowadzi na ich podstawie globalne badania i analizy. Twierdzi, że istnieją ogromne podobieństwa snów podczas traum i kryzysów (wcześniej analizowała m.in. sny osób, które przeżyły atak gazowy w tokijskim metrze w 1995 roku i traumatyczne wydarzenia z 11 września 2001 roku). Nagle, z dnia na dzień, wszyscy na świecie przeżywamy te same lęki, a dzięki temu, że mamy wspólne, zakodowane ewolucyjnie skojarzenia dotyczące zagrożeń, nasze sny w pandemii wyglądają podobnie. Dlaczego to oznaka zdrowia? Zapytałam profesora dr hab. n. med. Adama Wichniaka z III Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Magdalena Żakowska: Czy istnieje coś takiego, jak pandemiczne sny?

Profesor Adam Wichniak: Można to tak nazwać. W pandemii znacznie wzrosła liczba osób skarżących się na zaburzenia snu, dręczące, nieprzyjemne marzenia senne, a także koszmary senne, czyli marzenia senne, które nie są już tylko męczące i natarczywe, ale przerażają i powodują cierpienie. Te zaburzenia wynikają po części z tego, że w trakcie kwarantanny mamy rozregulowany sen. Generalnie współczesne społeczeństwa krajów rozwiniętych cierpią na niedobór snu – śpimy przede wszystkim snem NREM, snem głębszym, określanym często mianem „brat śmierci”. To sen, podczas którego procesy fizjologiczne zwalniają, a organizm wypoczywa. W godzinach porannych, kiedy zaczyna przeważać sen REM, w której występują marzenia senne, dzwoni budzik. W pandemii, mówiąc w skrócie, budzik dzwoni rzadziej, albo później. Nie chodzimy do pracy, nie musimy się zrywać o świcie, w ciągu dnia chodzimy na drzemki. Deficyt snu jest mniejszy. W efekcie więcej śpimy w fazie REM i więcej śnimy. 

Dlaczego nagle tak dobrze zapamiętujemy nasze sny?

Emocje i stresy związane z sytuacją, w której się znaleźliśmy, powodują, że częściej wybudzamy się w trakcie snu i więcej zapamiętujemy z tego, co nam się śniło. Bo sen najbardziej szczegółowo pamiętamy wtedy, kiedy budzimy się w trakcie jego śnienia, albo niedługo po nim. Całkiem niedawno udowodniono, że w śnie płytkim NREM też zdarzają nam się marzenia senne, tyle że są one mało barwne. A umysł człowieka jest tak skonstruowany, że zapamiętuje z marzeń sennych głównie to, co jest emocjonalnie ważne i poruszające. 

Pamiętamy tylko to co straszne?

Albo szczególnie przyjemne, ciekawe. Śnimy średnio pięć razy w ciągu nocy, ale mało spektakularnymi treściami. Tych snów nie pamiętamy, dlatego często wydaje nam się, że nic nam się nie śniło. 

A dlaczego śnimy teraz o katastrofach?

Na pewno przyczynia się do tego stan zagrożenia, w którym się znaleźliśmy i emocje z tym związane. Mózg jest bardzo skomplikowaną strukturą. Mamy w nim sto miliardów neuronów wspomaganych przez dziesięć razy więcej komórek glejowych. Ślady pamięciowe w mózgu są poza naszą świadomą kontrolą. Stan napięcia emocjonalnego uruchamia obrazy związane z danym zagrożeniem u tych osób, które je osobiście przeżyły. Ludzie po wypadkach, ofiary przemocy seksualnej śnią bardzo precyzyjne sny przedstawiające traumatyczne sytuacje, które przeżyły. W przypadku stresu pośredniego, bardziej ogólnego lęku przed szeroko rozumianą przyszłością dużo częściej podczas marzeń sennych uruchomią się lęki egzystencjalne typowe dla człowieka. 

Czyli?

Śmierć, różnego rodzaju zarazy, epizody tonięcia, spadania, zimna, głodu, braku schronienia. To lęki, które są ewolucyjnie zakodowane w naszych mózgach, a sytuacja stresowa je wydobywa. 

Czy te nieprzyjemne sny mają funkcję oczyszczającą?

Dokładnie temu służą. O ile sen NREM służy wypoczynkowi biologicznemu i regeneracji, to sen REM kształtuje funkcje pamięci i ma za zadanie oddzielić emocje od faktów. Po przespaniu wielu nocy, wielu cyklów snu, człowiek powinien pozostawić w mózgu wiedzę, a pozbyć się tego, co niepotrzebne, na przykład obciążających emocji i stresów. 

Czyli to dobrze, że mamy złe sny?

Tak, to fizjologiczna reakcja mózgu. Mózg radzi sobie z emocjami poprzez śnienie, podobnie jak organizm radzi sobie z wysiłkiem fizycznym przyspieszonym oddechem i tętnem. Jeżeli dużo nam się śni, ale jakość snu jest dobra, noc jest przespana i budząc się czujemy się wyspani, to wszystko jest w porządku. Trzeba się cieszyć, bo to znaczy, że organizm działa tak, jak powinien. Gorzej, jeśli marzenia senne przybierają nasilenie koszmarów sennych, czyli powodują cierpienie i lęk. Te emocje powodują z kolei problemy ze snem, pojawiają się objawy bezsenności. Wtedy złe sny zaburzają ciągłość snu. Jeśli taki stan utrzymuje się dłużej niż cztery tygodnie, powinniśmy skorzystać ze wsparcia psychologicznego, a jeśli utrzymuje się powyżej trzech miesięcy, to także psychiatrycznego.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jak pobudzić kreatywność?
Pexels.com

Kreatywność – jak ją w sobie rozbudzić i dobrze wykorzystać?

Kreatywność jest tylko dla wybranych? Nic podobnego. Każdy z nas rodzi się kreatywny. Nie każdy jednak wie, co zrobić, by takim pozostać, a przecież kreatywność, jak inne zdolności, trzeba ćwiczyć.
Karolina Morelowska-Siluk
19.11.2020

Najlepszym i niezbitym dowodem na to, że każdy człowiek przychodzi na świat z kreatywnością, są dzieci. Może to zaobserwować każdy rodzic. Dzieci bez żadnego problemu, jak z rękawa, sypią rozmaitymi opowieściami, np. jak to fioletowy ufoludek odwiedził dziś ich grupę w przedszkolu. Kreatywność u dzieci i dorosłych Dziecko w piaskownicy jednego dnia jest wróżką, która potrafi wyczarować kubełek pełen lodów, następnego dnia jest już supermanem, który ratuje świat przed złymi duchami. To jest właśnie kreatywność. Jest ona cechą wrodzoną, właściwą każdemu z nas. Błędne przypisywanie kreatywności wyłącznie wybitnym umysłom związane jest z faktem, że tym osobom udało się połączyć kreatywne podejście z wiedzą w konkretnej dziedzinie, co zaowocowało np. słynnym obrazem czy przełomowym odkryciem. Zatem, po pierwsze: kreatywny jest każdy człowiek, tylko nie każdy posiada wystarczającą wiedzę, by tę kreatywność wykorzystać. Po drugie: nie każdy wie, że kreatywność trzeba ćwiczyć! Czytaj także: Katarzyna Puzyńska: Mistrzyni kryminału o tym, jak rozwijać w sobie kreatywność Jak pobudzić kreatywność? Kreatywność można, a nawet należy sprytnie prowokować. Jest na to wiele sprawdzonych sposobów. 1. Mózg lubi ruch Chwila marszu przed pracą, a jeszcze lepiej w trakcie przerwy, to doskonały pomysł. „Pot jest jak WD-40 dla umysłu: smaruje zardzewiałe zawiasy w mózgu i sprawia, że myślenie staje się bardziej płynne. Ćwiczenia pozwalają umysłowi uzyskać dostęp do nowych pomysłów, dotąd schowanych w podświadomości” – pisze na łamach pisma „Psychology Today” Christopher Bergland, światowej klasy triatlonista, trener i pisarz. Podobno Albert Einstein teorię względności stworzył podczas jazdy na rowerze! W brytyjskim Middlesex University...

Czytaj dalej
rodzina na kanapie
Adobe Stock

Ciemna strona niebieskiego światła: stres, lęk, depresja. 

Im częściej korzystamy ze smartfonów i tabletów, tym silniej odczuwamy stres oraz lęk. I częściej chorujemy na depresję.
Aleksandra Nowakowska
03.04.2020

Bierzemy telefon do ręki „żeby tylko sprawdzić jedną rzecz” – i odpływamy w wirtualną przestrzeń. Coraz częściej telefon jest dla nas nie tylko narzędziem komunikacji, ale też najlepszą rozrywką i jedyną odskocznią od rzeczywistości. Uzależnienie od telefonu to coraz większy problem – nie tylko dlatego, że kradnie nasz czas, ale przede wszystkim dlatego, że zabiera nam zdrowie.  Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne po przeprowadzeniu wywiadów z 3,5 tys. osób opublikowało raport, z którego  wynika, że osoby, które często korzystały z telefonu, komputera czy laptopa, były o wiele bardziej zestresowane. Ale – mimo tego – tylko co trzeci z badanych wyraził chęć cyfrowego „detoksu”! Podczas innych wielkich badań znaleziono też związek między nadmiernym używaniem telefonu a stanami lękowymi. Z kolei Anders Hansen, szwedzki psychiatra i autor książki „Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie cyfrowych technologii” przytacza jeszcze inne badania, które udowadniają, że u osób poproszonych o oddanie telefonu, poziom lęku i niepokoju narastał bardziej, im dłużej pozostawali z dala od aparatu.  W ich mózgach w momencie zabrania urządzeń uruchomiła się oś: podwzgórze–przysadka–nadnercza, a mózg zaczął apelować: „Natychmiast zrób coś, żeby dostarczyć mi dopaminę!”. Strata telefonu okazała się dla mózgów ich właścicieli czynnikiem wysokiego stresu. Zachowywali się tak, jakby utracili coś ważnego dla przetrwania.  Bez e-booka przed snem Anders Hansen w swoim gabinecie psychiatrycznym zauważył też, że nowe technologie zaburzają nasz sen. Śpimy coraz krócej, średnio jedynie 7 godzin na dobę, czyli...

Czytaj dalej
Bezsenność
Adobe Stock

„Stres z powodu bezsenności jeszcze pogłębia problem”, mówi dr Adam Wichniak

Szkoda czasu na niespanie – mówi  dr Adam Wichniak, psychiatra specjalizujący się w badaniu snu. Problem w tym, że kłopoty ze snem albo bezsenność to epidemia naszych czasów. Jak z niej wyjść?
Joanna Rachoń
07.06.2020

Bezsenność jest groźna dla naszego zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego – dlatego nie można jej lekceważyć. Nie można mówić: „już tak mam” albo „takie czasy”, albo jeszcze inaczej: „szkoda czasu na spanie”, Zdrowy sen poprawia koncentrację, umożliwia regenerację organizmu, reguluje hormony. To najlepsze, ale jednocześnie coraz bardziej niedostępne lekarstwo. Czy możemy sami coś poradzić na kłopoty ze spaniem? Dr Adam Wichniak, psychiatra specjalizujący się w badaniu snu, przekonuje, że tak. Joanna Rachoń: Czy możemy mówić o tym, że w naszych czasach mamy do czynienia z epidemią bezsenności? Dr Adam Wichniak: Na bezsenność skarży się już 60 procent kobiet i ponad 40 procent mężczyzn w Polsce. Tym, co nas, lekarzy, zastanawia najbardziej, jest fakt, że w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat liczba osób z bezsennością się podwoiła. Po raz pierwszy w historii mówimy również o bezsenności na własne życzenie: osoby dotąd zdrowe zaczynają chorować w wyniku stylu życia i lekceważenia potrzeby snu. Co zaczęliśmy robić nie tak? Jest kilka czynników ryzyka bezsenności, na które mamy wpływ. Należą do nich m.in. mała aktywność fizyczna i ekspozycja na światło. Wiele osób przesiaduje do późna przed telewizorem albo komputerem, tymczasem światło emitowane przez te urządzenia działa pobudzająco na mózg. Na bezsenność narażone są też oczywiście osoby starsze i te, u których w rodzinie występował taki problem. Czynnikami ryzyka są też – i to ciekawe – posiadanie wyższego wykształcenia i bycie kobietą. Dlaczego kobiety częściej nie mogą spać? Ponieważ wśród kobiet więcej jest osobowości perfekcjonistycznych albo lękliwych. Kobiety częściej też chorują na zaburzenia lękowe i depresję, a te...

Czytaj dalej
JAK SZYBKO ZASNĄĆ?
Unsplash

Jak szybko zasnąć? Najlepsze metody na bezsenność (i to, czego nie robić przed snem)

„Całą noc przekładałam/łem się z boku na bok” – to zdanie, które pada coraz częściej z ust coraz większej grupy ludzi. Wstajemy rano tak samo albo nawet bardziej wyczerpani, niż kiedy położyliśmy się spać. Jak za pomocą kilku domowych sposobów pomóc sobie zapaść w sen?
Karolina Morelowska-Siluk
27.11.2020

Problemy ze snem stają się powoli powszechną przypadłością. Z ich powodu cierpi coraz więcej osób na całym świecie. Podobnie jest ze stresem. Przypadek? Nie, bowiem problemy ze senem są bardzo często właśnie pochodną stresu. A – jak wiadomo – stresu przy współczesnym trybie życia ciężko jest uniknąć. W zasadzie – jest to prawie niemożliwe. O ile jesteśmy w stanie „przetrwać” kilka bezsennych nocy, o tyle jeśli ten problem przedłuża się, trwa tygodnie, musimy działać, bo długotrwałe kłopoty ze snem grożą poważnymi konsekwencjami. Czytaj także: Bezsenność. 4 niezawodne sposoby, dzięki którym zaśniesz jak niemowlę Wpływ snu na organizm człowieka Z badań wynika, że dorosły człowiek potrzebuje ok. 7-8 godzin snu, aby się zregenerować. Sen jest szalenie ważny dla naszego zdrowia z wielu powodów. Gdy śpimy, odnawiają się komórki naszego ciała, regeneruje się system odpowiadający za kontrolę metabolizmu. Podczas snu wydzielają się także niezbędne do sprawnego funkcjonowania hormony. „Zdrowy” sen to zdrowe ciało. Gdy dobrze śpimy, zdecydowanie mniej chorujemy. Dzieje się tak, dlatego, że w czasie snu nasz system immunologiczny pracuje na „wysokich obrotach” i produkuje najwięcej limfocytów. Zatem sen równa się wysoka odporność. Czytaj też: Najlepszy lek na odporność? Sen Podczas snu rozluźniają się także wszystkie mięśnie, zwiększa się produkcja hormonu wzrostu, który odpowiedzialny jest za regenerację komórek. To tylko kilka z wielu dobroczynnych działań snu… Dlatego, jeśli spać nie możemy, konieczna jest stuprocentowa mobilizacja, aby się z tym kłopotem rozprawić. Jest przynajmniej kilka sposobów, które mogą się sprawdzić. Natomiast jeśli okażą się nieskuteczne, warto skorzystać z fachowej...

Czytaj dalej